Archiwa tagu: boże ciało

bozon higgsa na styku neuronowych połączeń

Znalezione obrazy dla zapytania bozon higgsa

W tym dzisiejszym pisowskim raju,‭ ‬naznaczonym‭ ‬/dobrą zmianą/,‭ (‬każdy obatel wie o co biega‭)‬,‭ ‬wierzącym i niewierzącym,‭ ‬w‭ ‬/Ciało Boże/‭ ‬i‭ ‬/Opatrzność Kosmiczną/‭ ‬przypominam,‭ ‬że pomimo tego całego kosmologiczno-politycznego zgiełku i zamieszania,‭ ‬które wielu z nas dotyka swoim pisowskim pazurem,‭ ‬w większym,‭ ‬bądź w mniejszym stopniu,‭ ‬a także dźwiękami wyznaniowego i politycznego fałszu,‭ ‬po ostatnią zdrową komórkę naszego ciała,‭ ‬uprzejmie informuję,‭ ‬że wszystko na tym świecie jest tylko marnością,‭ ‬i żeby ta marność nad marnościami w nas się nie szarogęsiła i nami nie rządziła,‭ ‬nie warto do nich przystawać.
Kto tego wszystkiego nie kuma,‭ ‬tkwi pod swoim złudnym i zaściankowymi baldachimem,‭ ‬podtrzymywanym niepewnie,‭ przez ‬osoby trzecie.‭
Dlatego też z całej mojej osobistej wątroby,‭ ‬nerek i serca,‭ ‬serdecznie zapraszam do współpracy‭ ‬na rzecz życzliwej zmiany tego badziewia.‭
Przypominam,‭ ‬że do kolejnych wyborów jeszcze jest wiele dni i nocy,‭ ‬i można wszystkie za i przeciw rozważyć i przeanalizować,‭ ‬na kogo tym razem głosować,‭ ‬aby później nie mieć do siebie pretensji i żalu,‭ ‬że wygrał Rosjanin,‭ ‬albo Niemiec.
Przypominam także,‭ ‬że kalendarz Majów nadal obowiązuje i że właśnie w tym czasie nasza wielokrotnie przebudowywana narodowa reprezentacja w piłce kopanej stoi być może przed‭  ‬wiekopomną szansą zakwalifikowania się i zdobycia tytułu Mistrza Świata w Moskwie.‭
Warto nad tym wszystkim się zastanowić,‭ ‬albowiem dni nasze są policzone,‭ ‬a śmiertelna statystyka niczym memento mori,‭ ‬wraz z marszem żałobnym Fryderyka Chopina,‭ ‬każdego dnia przypomina o naszych ludzkich‭  ‬organach,‭ ‬w postaci nerek,‭ ‬wątroby i serca,‭ ‬oraz IQ w mózgu.‭
Z kalendarium‭ ‬2017‭ ‬wynika,‭ ‬że do końca tego roku pozostało jeszcze parę miesięcy,‭ ‬ok. 200‭ ‬dni,‭ ‬w których wszystko może się zdarzyć w naszym dożywotnim pielgrzymowaniu.‭ ‬Putin ma zamiar kurek z gazem dla Polski zakręcić.‭ ‬Pachnie to wszystko‭ ‬1652‭ ‬rokiem,‭ ‬gdzie w czerwcu na uroczyskach Batohu miał miejsce‭ „‬sarmacki Katyń‭” ‬z ręki hetmana Chmielnickiego,‭ ‬że opis powtórzę:‭ ‬-‭ ‬/Rzeź przebiegała następująco:‭ ‬związanych jeńców po kilku wyprowadzano na wyznaczony plac‭ (‬majdan‭)‬,‭ ‬na którym Kozacy i Tatarzy nogajscy podrzynali im gardła lub ścinali głowy,‭ ‬niektórych zakłuwano‭ ‬pikami.‭ ‬Kaźń odbywała się w obecności pozostałych polskich jeńców oczekujących z kolei swej egzekucji.‭ ‬Oszpeconych ciał nie grzebano.‭ ‬Wśród ofiar masakry znaleźli się m.in.‭ ‬Samuel Kalinowski‭ ‬-‭ ‬syn hetmana dowodzącego pod Batohem,‭ ‬Zygmunt Przyjemski‭ ‬-‭ ‬generał artylerii koronnej i‭ ‬pisarz polny koronny,‭ ‬Jan Odrzywolski‭ ‬-‭ ‬kasztelan czernihowski i weteran walk przeciw Kozakom,‭ ‬Moskwie,‭ ‬Szwecji i‭ ‬Turcji,‭ ‬Marek Sobieski‭ ‬-‭ ‬brat‭ ‬Jana‭ (‬przyszłego króla Polski‭)‬,‭ ‬Niepokojczycki,‭ ‬Górka i wielu innych.‭ ‬Ciało starego hetmana Kalinowskiego odnalezione po bitwie w lesie,‭ ‬zostało przez Kozaków ścięte,‭ ‬a jego zatkniętą na włóczni głowę obnoszono po obozie.‭ ‬Ocaleli nieliczni‭ ‬-‭ ‬w tym‭ ‬Stefan Czarniecki,‭ ‬Krzysztof Korycki,‭ ‬Krzysztof Grodzicki i Stanisław Zygmunt Druszkiewicz,‭ ‬których Tatarzy ukryli w swych namiotach/.
Dla uspokojenia naszego sumienia i naszej narodowej dumy zapodaję i radzę nie rozgrzebywać historii.‭ ‬Być może IPN również się dowie,‭ ‬że kij ma dwa końce,‭ ‬a‭ „‬Boże Ciało‭” ‬biczowane było i ranione wielokrotnie również przez Jego wyznawców.‭ ‬Dziś również tego szacunku dla Ciała nie mamy,‭ (‬po trupach do celu‭)‬,‭ ‬chciałoby się powiedzieć.
Dla uspokojenia naszych narodowych ambicji i nastrojów warto przytoczyć słowa mego ulubionego Mistrza:‭ ‬-‭ „‬Nie wierzcie w jakiekolwiek przekazy tylko dlatego,‭ ‬że przez długi czas obowiązywały w wielu krajach.‭ ‬Nie wierzcie w coś tylko dlatego,‭ ‬że wielu ludzi od dawna to powtarza.‭ ‬Nie akceptujcie niczego tylko z tego powodu,‭ ‬że ktoś inny to powiedział,‭ ‬że popiera to swym autorytetem jakiś mędrzec albo kapłan,‭ ‬lub że jest to napisane w jakimś świętym piśmie.‭ ‬Nie wierzcie w coś tylko dlatego,‭ ‬że brzmi prawdopodobnie.‭ ‬Nie wierzcie w wizje lub wyobrażenia,‭ ‬które uważacie za zesłane przez Boga.‭ ‬Miejcie zaufanie do tego,‭ ‬co uznaliście za prawdziwe po długim sprawdzaniu,‭ ‬do tego,‭ ‬co przynosi powodzenie wam i innym‭”‬.
Na zakończenie,‭ ‬konstatacja:‭ ‬-‭ ‬do‭ „‬Bożego Ciała‭”‬ dróg wiele prowadzi.

Mreck

Boże ciało

Transsubstancjacja w Monstrancji

Czy tego chcemy czy nie kielich towarzyszy ludzkości od zarania dziejów.

Zanim człowiek wymyślił garnki, naczynia, kielichy i szklanki pił garściami, a nawet bezpośrednio gębę swoją moczył w korycie rzeki, by się wody nażłopać.

W czasach kiedy homo sapiens nosili skóry na swym grzbiecie, rzeki i jeziora były czyste, lasy były pełne rozmaitej zwierzyny, a CO2 wydychały tylko smoki i wulkany.

Wierzono również w Bogów, do których się modlono i którym składano ofiary rozmaite.

W niektórych cywilizacjach ofiarami byli ludzie, ich krew i ich serca. Z czasem do głosu doszło chrześcijaństwo, które na miejscu wielu Bogów postawiło na jednego Pana Boga, a Rzym i jego cesarz Konstantyn uznali jego przywództwo i zaczęto go wykorzystywać do swoich przyziemnych spraw. Byli i tacy co go czcili, pisał o tym Henio Sienkiewicz i inni poeci.

Znano już wówczas naczynia, z których można było dostojnie i kulturalnie pić i jeść.

Na ówczesne lata pierwszych chrześcijan, były to już lata nowoczesne, a na świecie nie było jeszcze samolotów, ale było wiele państw i narodów, które wyznawały rozmaite religie.

Koła nie wymyślę, kiedy napiszę, że jutro mamy kościelne święto, zwane w tradycji ludowej Bożym Ciałem.

W swoim czasie piłem z tego kielicha prawdy i pił będę nadal, by sobie, a być może i innym objaśnić znaczenie tego kościelnego święta i jego krótki historyczny zarys.

Zanim jednak dojdę do Eucharystii wyznam,że spośród wszystkich cudów związanych z chlebem i winem najbardziej mnie zainteresował cud w Kanie Galilejskiej, w której gospodarzowi wina zabrakło.

Nie tak dawno oglądałem współczesny program na szklanym ekranie, również związany z cudami o podobnym charakterze co w Kanie Galilejskiej. Nie był tam Jezus, ale dwaj faceci na weselnej uczcie, gdzieś na arabskiej pustyni i na życzenie weselników zamieniali wodę w wódkę, wino, piwo i sok, a nawet drinka o smaku pomarańczowym.

Być może nie tylko ja ten interesujący program oglądałem i niczym św. Tomasz, nie mogłem uwierzyć swoim oczom.

Wróćmy jednak do kielicha, ale nie dosłownie. W starożytnej Grecji kielich był naczyniem służącym do picia wina, zaś w Rzymie używano go podczas bankietów i przybierały różne postacie. Trzeba w tym miejscu wyraźnie powiedzieć, że z kielicha piło się tylko wino. Kielichy były rozmaite i z rozmaitego materiału sporządzone. Liturgiczne kielichy musiały być pozłacane i posrebrzane.

W Starym i Nowym testamencie wielokrotnie pojawia się motyw kielicha. Jeden z nich powiada, że /złoty kielich oznacza wszystkie skarby mądrości ukryte w Chrystusie/. Nic dodać, nic ująć.

Legendarny Święty Graal, to kielich lub misa, z której Chrystus pił podczas Ostatniej Wieczerzy.

Są ludzie, którzy wierzą, że ten kielich jest gdzieś ukryty i przez wielu nadal jest poszukiwany.

Trwają dyskusje uczonych, czy Ostatnia Wieczerza Jezusa była celebrowana zgodnie z obrzędami żydowskiej Paschy, czy też nie. Pojęcie pamiątki też jest dyskusyjne, bo Jezus mógł pewne reguły pomijać i skracać je wedle własnych upodobań.

Jeden z najstarszych zbiorów modlitw żydowskich podaje następujący tekst świątecznego błogosławieństwa, przy trzecim kielichu – kielichu błogosławieństwa wypitego po posiłku – w którym słowo pamiątka jest używane bardzo często. Pamiętajmy jednak, że nie był to język współczesny.

Uroczystość Bożego Ciała została ustanowiona ok. 800 lat temu. Około roku 1230 żyła w Luttich, w Belgii, pobożna zakonnica imieniem Julianna, odznaczająca się wielkim nabożeństwem do Najświętszego Sakramentu. Unoszona nieraz Duchem św., widziała w zachwyceniu Księżyc w pełni, ale zawsze wyszczerbiony.

Pan Bóg objawił jej, iż Księżyc oznacza Kościół św. na ziemi, któremu brakuje osobnego święta ku czi Najświętszego Sakramentu. Siostra Juliana udała się więc do miejscowego biskupa Roberta, który pochwalił jej pragnienia i zaprowadził w swej diecezji wspominane przez Juliannę święto. Wkrótce jeden z kanoników kościoła w Luttich zostaje papieżem i już jako papież Urban IV wydał dekret w roku 1264 rozszerzający tą uroczystość na cały kościół katolicki.

Z Najświętszym Sakramentem wiąże się wiele cudów. Pierwszy z nich miał miejsce w Hiszpanii podczas najazdu Saracenów na miasto Davoca. Mieszkańcy ratując się ucieczką w góry zabrali ze sobą Najświętszy Sakrament, a sześć Hostii św. owinęli w chustę białą ukrywając je pod kamieniem. Gdy było już bezpiecznie powrócili po ukryte Hostie, znajdując je całe zroszone we krwi.

Po drodze tych cudów było wiele. Ostatni z nich miał miejsce w Polsce w miejscowości Sokółka na Podlasiu w dniu 19 października 2008 roku, kiedy to miejscowemu księdzu upadł komunikant, po czym, zanurzony w wodzie, w cudowny sposób zmienił swoją barwę na kolor czerwony, a na dnie naczynia znalazł się skrzep krwi Pańskiej. Były przeprowadzane w tej sprawie badania.

Jeden z apostołów porównuje wieczerze eucharystyczne chrześcijan z ucztami pogańskimi, oraz ze spożywaniem ofiar ze zwierząt, przez Izrael według ciała. Zwraca on uwagę że ofiary pogan składane wielu bożkom nie mały żadnego znaczenia. Może dla niego, ale nie dla pogan.

Ważne jest również słownictwo eucharystyczne, które czasami ma wiele znaczeń i podobieństw z żydowskimi świętami. Znowu powracam do trzeciego kielicha z ceremonii żydowskiej, który oznacza błogosławieństwo.

Na Soborze powszechnym kościoła katolickiego nazwanym soborem Laterańskim IV, który zwołał papież Innocenty III (1215 r.), a w którym to uczestniczył nasz krakowski bp i Kronikarz Polski, Wincenty Kadłubek, uchwalono z przerwami około 70 kościelnych dekretów, ale nie wszystkie weszły w zakres Prawa Kościelnego. Wymienię kilka z nich, bo są interesujące.

Jeden z nich mówi o zwierzchności władzy kościelnej nad świecką i nakazuje jej zwalczanie herezji i pomoc w ściganiu innowierców i działaniach świętej inkwizycji.

Kolejny ciekawy dekret tego synodu dotyczył widocznego oznakowania mniejszości żydowskiej i muzułmańskiej zamieszkałej razem z chrześcijanami – żółte czapki i naszywki.

Wreszcie dekret dotyczący kwestii natury teologiczno-dogmatycznej, że Chrystus jest obecny w Eucharystii realnie pod postacią chleba i wina przez przeistoczenie – transsubstancjacja.

Jutro we wszystkich kościołach katolickich w Polsce i na całym świecie Eucharystia znajdzie się w Monstrancji i nastąpi w niej transsubstancjacja, która tak silnie działa na wiernych.

Trudno się dziwić Bolesławowi Bierutowi, chyba że dźwigał baldachim na pokaz.