Archiwa kategorii: Kosmos

KŁOPOT Z CZŁOWIEKIEM

Znalezione obrazy dla zapytania genom człowieka

Najmniej pewnych informacji nauka dostarcza nam o nas samych. Astronomia, fizyka, chemia, geologia – zajmujące się otaczającym nas światem nieożywionym – mają swoją ciągłą tradycję, sięgającą czasów antycznych. Biologia jest równie stara, ale do niedawna miała chrakter nauki czysto opisowej. Refleksja nad homo sapiens pozostawała przez tysiąclecia domeną filozofów. I chyba dobrze się stało, że tak długo istotę ludzką chroniono przed ciekawością uczonych. Było to coś w rodzaju boskiego immunitetu. Człowiek wymyka się z pod kontroli, jest tworem zbyt skomplikowanym, by oddawać go w ręce partaczy.
I na człowieka przyszła werszcie kolej; dziś on jest przedmiotem zainteresowania licznej grupy nauk szczegółowych. Wymienić w tym miejscu należy chociażby psychologię, socjologię, genetykę, czy neurofizjologię (zajmowały się też nim i zajmują – na swój spsób oczywiście – fizyka i chemia.
Naukowe badania poświęcone człowiekowi doprowadziły – jak dotychczas – do wniosków, które budzić mogą zakłopotanie.
Otóż okazało się, że właściwie nie mamy żadnej typowo ludzkiej cechy, która wyróżniałaby nas w świecie zwierząt, ba, nawet w całym świecie ożywionym, obejmującym także rośliny, bakterie i wirusy.
Od czasów Darwina wiemy, że pochodzimy od małpy. Od szympansa różnimy się pod względem biochemicznym różnimy się znacznie mniej niż dajmy na to orangutan różni się od gibona, czy ropucha od żaby zielonej. Mało tego – struktura podstawowych cząsteczek niologicznych (białek i kwasów rybo- i dezoksyrybonukleinowych), a także przebieg procesów biochemicznych są u człowieka niezmiernie podobne do odpowiednich u bakterii czy wirusów, nie wspominając już o roślinach. (Jak twierdzą Peter Tompkins i Christopher Bird w wydanej przed laty w Stanach Zjednoczonych książce „The Secret Life of Plants“, rośliny czują, porozumiewają się między sobą i pozwalają się oswoić.
Nie tylko jednak zbudowani jesteśmy z tego samego budulca, co inne organizmy żywe i nie tylko zachodzą w nas te same procesy biochemiczne. Utraciliśmy także monopol na takie umiejętności jak posługiwanie się narzędziami, bo to potrafią także inne zwierzęta. Posługiwanie się językiem znaków u zwierząt też nie jest obcy.
„Człowiek socjobiologiczny“, to po prostu taki osobnik (fenotyp – naukowo rzecz ujmując), którego naczelnym celem jest zapewnienie możliwości przetrwania jak największej liczbie własnych genów, a więc kochający swoje dzieci, a już trochę mniej dalszych krewnych.
Podobieństwo człowieka do roślin i zwierząt, choć obrażać może naszą miłość własną, ma pewną dobrą stronę. Badając inne organizmy możemy się dowiedzieć czegoś więcej o człowieku. Uczeni robią to zresztą od dawna. Masowa obecność królików doświadczalnych i białych myszek w laboratoriach biochemicznych czy neurofizjologicznych świadczy o ich poświęceniu dla dobra ludzkości.

Zebrał i swoją kość ogonową przyłożył – Mreck

UPRASZA SIĘ CZYTAĆ MIĘDZY WIERSZAMI

Znalezione obrazy dla zapytania mózg rozjebany

Nauka nie może odwoływać się do bytów nadprzyrodzonych, jeśli chce rzetelnie wyjaśnić, jak grunt ma pod stopami, a co trawie piszczy – zwłaszcza gdy stopy butów nie mają. Krótko mówiąc trzeba wziąć sprawy w swoje grabie, albo inne narzędzie do prac polowych i zadać dwa pytania, po co, a to drugie, dlaczego.
Wielu naukowców z dziecinnej neurologii, np. dr Thomasa Zachwianego, a za nim innych psychiatrów od ludzkiej głowy, w zwojach mózgowych i szarych komórkach coś jest nieznanego, próbują dociec i wyjaśnić o co azali zawżdy w tym nieznanym siedzi. W koncepcjach „Buka Luki“, czy też „Buka Zapchaj Dziury“ próbuję dociekać, ale to skąpy materiał, na którym oprzeć się nie sposób. Na obecnym etapie rozwoju ludzkiej wyobraźni nie da się rozstrzygnąć wszystkich przypadków ludzkich zachowań, które wpływają na zbiorową świadomość, np. ludzkich zasobów, narodu, elektoratu, libo suwerena, jak kto woli, który w demokratycznych a jakże wyborach wybrał jakąś tam większość, której reprezentanci owych zbiorów, rządzić mają jak zechcą.
Reasumując – „Jeśli moja teoria sprzeczna jest z faktami, tym gorzej dla faktów“.
O naturze, czasu i przestrzeni, przyczynowości, matematycznych wzorów, kwarków, kwantów i ich obrazów w umyśle w umyśle przeciętnego zjadacza chleba, jego wolnej woli i tego co ma między uszami i na języku, po hydro analizie PŁYNÓW LIMFATYCZNYCH, naczyń połączonych, ich zbiorników i tego wszystkiego co już udało się ustalić i utrwalić, na krótkim dystansie świadomości pojedynczego człowieka, można snuć rozważania co do przeszłości naszego ludzkiego ogona, który pomocny był gdy skakaliśmy jeszcze po drzewach. O zębach też wypada wspomnieć, bo niby czym mielibyśmy żreć się wzajemnie. To by było tyle na dobry początek, z radosnym zawołaniem jednego satyryka z reklamy telefonów komórkowych, które nawiasem mówiąc mogą robić nam dziurę w głowie – /brawo ty, brawo ja/. Tekst sponsoruje producent szarego mydła, wraz z badawczym instytutem od zawartości cukru w cukrze.
Uprasza się czytać między wierszami.

Mreck spłodził

DOCIEKANIE NAD ISTOTĄ CZŁOWIECZEŃSTWA

Czy człowiek pochodzi od małpy? Prof. Crompton rozwiewa wątpliwości

Mistycy reprezentujący ideologię religijną odpowiadają: „To uczestnictwo człowieka w Bogu“.
Inna diagnoza na to zapytanie wygląda nieco inaczej. Człowieczeństwo, to odbywające się bez przerwy w procesie historycznym cywilizacji przezwyciężanie raz osiągniętych form. Człowiek jest istotą, która usiłuje tworzyć ponad siebie. Podobnie zresztą jak cała przyroda. Od mgławic i galaktyk do gwiazd i planet, od martwoty do życia. Od pierwotniaka, ryby, ichtiozaura, do człowieka – oto długa droga nieustannej twórczości przyrody. Czym jest wszechświat jako całość, tego nie wie nikt i prawdopodobnie nigdy nie doczekamy się odpowiedzi. Człowiek taki jakim go znamy, z krótkiego okresu tysiącleci historii, nie jest jeszcze ostatnim słowem przyrody.
Człowiek jest nie tylko istotą świadomą. Jest także istotą, która jest świadoma tego, że jest świadoma.
I nie ma przed nami powrotu do człowieka zwierzęcego, jakim był niegdyś. Chęć posiadania, wywyższania się, władzy i samowoli są nieograniczone. Kto raz wszedł na którąś z tych dróg i utracił miarę, dla tego nie ma już granic. To wszystko są objawy negacji człowieczeństwa w człowieku. Ale droga powrotu jest przed nami zamknięta, nie kończy się na bycie zwierzęciem. A i zwierzę nie zna pychy, chęci wywyższania się, władzy, żądzy nieograniczonego posiadania. Człowiek, który wszedł na tę drogę, nie staje się zwierzęciem – staje się demonem. Słusznie powiedziano niegdyś: corruptio optimi pessima. A i jeden z naszycg pisarzy nie bez poczucia humoru powiedział: „Nie ma nic gorszego od zdziczałego doktora filozofii“.
Niezwykłe seminarium poświęcone początkom Wszechświata oraz teorii Karola Darwina, które odbyło się w Warszawie, pozwoliło na dogłębne zbadanie najpowszechniejszych, obiegowych opinii na temat teorii ewolucji. Naukowcy zwracają uwagę na nieprawdziwość tez Darwina. Zadaniem amerykańskiego badacza prof. Cromptona, konieczne jest stworzenie nowej teorii, opartej na pełnej prawdzie, zawierającej także aspekt nadprzyrodzony.
Koncepcje niedoszłego anglikańskiego kapłana na tyle trwale wpisały się w podręczniki naukowe, że trudno znaleźć osoby, które podjęłyby się ich obalenia. Pomimo nie sprzyjających warunków, w świecie nauki istnieją specjaliści gotowi podważyć myśl Darwina, szczegółowo wytykając jej błędy. Wśród nich jest m.in. prof. Nigel Crompton z Cornerstone University w USA, który gości z wizytą w Warszawie. Amerykański badacz podkreślił, że z najnowszych badań wynika, iż teoria ewolucji i rzekome pochodzenie ludzi od małp jest zupełnie nieprawdziwe. Dowodem na to jest odkrycie braku możliwości transformacji genomu. Badania wskazują na obecny w ludzkim genomie element, który uniemożliwia przekształcenie. Tym samym, ewolucja na taką skalę nie była możliwa.
Zdaniem Amerykanina, nie sposób lekceważyć dorobku Darwina i jemu podobnych, ale należy pamiętać, że teoria zawiera wiele półprawd i niedoskonałości. Natomiast jedną z jej zalet jest użyteczność w wyjaśnianiu niektórych kwestii związanych z wszechświatem i życiem na ziemi. Badacz podkreślił również konieczność czerpania z teorii ewolucji, na przykład w przypadku chęci objaśnienia kwestii istnienia Kosmosu, który jak podają naukowcy, z każdym rokiem, rozciąga się. Crompton zwraca uwagę, że w tym wypadku należy połączyć badania z Objawieniem i nauczaniem Kościoła.
– Naukowcy mówią o rozszerzaniu się kosmosu. Ależ oczywiście. Kosmos się rozciąga i to jest ważna koncepcja także dla osób wierzących. Wszakże, aż 12 razy czytamy w Piśmie Świętym, że Pan Bóg rozciąga Kosmos. To wszystko jest spójne. – powiedział.
Naukowiec odniósł się również do najczęściej powtarzanego elementu teorii Darwina sugerującego, że człowiek pochodzi od małpy. Jednym z rzekomych dowodów na prawdziwość tej teorii jest zbliżona budowa oraz praktycznie identyczny kod DNA. W rzeczywistości podobieństwo genetyczne wynosi tylko 86 proc., a w tej dziedzinie nauki jest to różnica diametralna. Crompton, zajmujący się naukowo m.in. genetyką, udowadniał również, że w rzeczywistości nie ma możliwości, aby z genów małp wykształciły się geny ludzkie.
Podczas seminarium głos zabrał także prof. Krzysztof Wojcieszek, który zwrócił uwagę, że żywe organizmy ze sobą współdziałają, a nie konkurują. Aby ewolucja postępowała, konieczna jest między nimi konkurencja. – Ewolucjonizm należy przezwyciężyć w imię prawdy, ponieważ ta teoria jest zwyczajnie nieprawdziwa – powiedział prof. Wojcieszek.
Polski badacz przypomniał także historię Darwina, która wpłynęła na jego postrzeganie świata. Jak wskazał Wojcieszek, Karol Darwin był powiązany więzami rodzinnymi z ówczesnymi kapitalistami, którzy wyznawali zasadę „na rynku przetrwa jedynie silniejszy”. Obserwując rozgrywkę kapitalistów, Darwin budował podłoże dla swych tez. Interesującym faktem jest również prawdopodobna przyczyna zaistnienia nacjonalizmów lat 30 – tych, określanych jako totalitarne. Prof. Wojcieszek wskazuje, że ówczesne ruchy polityczne mogły czerpać z teorii ewolucji, która zakłada przetrwanie jedynie najsilniejszych organizmów.
– Na podobnych założeniach opiera się eugenika – wskazał badacz.

Zebrał – Mreck

„Quod non fecerunt barbari, fecerunt Barberini“. Kamyczkiem do ogródka.

Znalezione obrazy dla zapytania urban viii

Urban VIII (łac. Urbanus VIII, właśc. Maffeo Barberini; ur. pod koniec marca lub na początku kwietnia 1568 we Florencji, zm. 29 lipca 1644 w Rzymie) – włoski duchowny katolicki, 235. papież w okresie od 6 sierpnia 1623 do 29 lipca 1644 roku.
W 1633 Urban VIII przyjął uroczyste poselstwo kanclerza wielkiego koronnego Jerzego Ossolińskiego. W jej wyniku papież zaakceptował scedowanie na nuncjusza apostolskiego swych uprawnień do rozpatrywania apelacji, ale nie zaakceptował polityki tolerancji religijnej ani nie udzielił subsydiów pieniężnych na walkę z Turcją, Moskwą i Szwecją. W latach 1636-1642 doszło do ostrego konfliktu króla Władysława IV Wazy z nuncjuszem Mario Filonardim, który oskarżał króla o sprzyjanie protestantom. W 1642 król aresztował nuncjusza i zmusił go do wyjazdu. Papież wziął w tym konflikcie stronę nuncjusza, jednak ostatecznie został zmuszony do uznania faktów dokonanych i odwołania go z placówki.
W 1629 Urban VIII mianował kardynałem Jana Alberta Wazę, syna króla Zygmunta III i brata jego następcy Władysława IV. Z uwagi na młodociany wiek królewicza jego nominację ogłoszono jednak dopiero trzy lata później.
W 1642 papież potępił tezy flamandzkiego biskupa Corneliusa Jansena, uznając jej za heretyckie. Stanowiło to początek trwających ponad sto lat kontrowersji wokół herezji jansenizmu.
Za jego pontyfikatu doszło do zawarcia unii z częścią kościoła ormiańskiego w Rzeczypospolitej (5 marca 1635). Na czele unitów stanął ormiański abp Lwowa Mikołaj Torosowicz.
W 1633 doszło do ponownego procesu astronoma Galileusza, oskarżonego o popieranie teorii heliocentrycznej mimo nałożonego na niego zakazu z 1616. Naukowiec, uprzednio protegowany Urbana VIII, został skazany na areszt domowy. Choć u podstaw procesu leżały najprawdopodobniej urazy osobiste papieża względem uczonego, który obraził go w jednej ze swych prac, miał on bardzo negatywny wpływ na postrzeganie stosunku Kościoła katolickiego do nauki. W 1992 papież Jan Paweł II oficjalnie zrehabilitował uczonego.
Urban VIII ogłosił, że teorie Mikołaja Kopernika, to większe zło „aniżeli teorie Kalwina i Lutra“. Luter również krytykował Kopernika. Pisał o tej krytyce w swoich „rozmowach przy stole“. Dzieła swe dedykował papieżowi Pawłowi III.
Urban VIII jeszcze jako kardynał dał się poznać jako patron sztuk. Na jego zlecenie (oraz jego krewnych) pracowali m.in. Giovanni Lorenzo Bernini, Pietro da Cortona czy Carlo Maderna. Wybudował potężną barokową rezydencję rodową przy Quattro Fontane. Rozpoczął budowę rezydencji papieskiej w Castel Gandolfo. Wykończył i konsekrował nową Bazylikę Watykańską (18 listopada 1626). Jednakże sposób, w jaki doprowadził on budowę Bazyliki do końca, budził kontrowersje, albowiem rozkazał wykorzystać w tym celu materiały z antycznych rzymskich budowli, zwłaszcza Panteonu. Anonimowy krytyk tego bezceremonialnego plądrowania pomników antyku skomentował to słynnym do dziś powiedzeniem Quod non fecerunt barbari, fecerunt Barberini („Czego nie zniszczyli barbarzyńcy, zniszczyli Barberini”).
Urban VIII sfinansował także wiele inwestycji w obronność Państwa Kościelnego, m.in. ufortyfikował port Civitavecchia, zbudował fort Castelfranco i umocnił Zamek Świętego Anioła w Rzymie.
Papież i kardynał Francesco byli też protektorami uczonych, m.in. historyków Ferdinando Ughelli i Felice Contelori, a początkowo także astronoma Galileusza. Potężne zbiory książek i manuskryptów zebrane przez przez papieża i kardynała dały początek Bibliotece Barberinich.
Nazywany papieżem-poetą, był ceniony jako autor dytyrambów łacińskich. Jako poeta był opiewany przez Macieja Kazimierza Sarbiewskiego, „chrześcijańskiego Horacego”. Papież w rewanżu nadał mu tytuł poeta laureatus.

Zebrał – Mreck

pole kwantowe, to również polska

Cukierek.bmp

Dziś, niezwykle mało idei przenika ze współczesnej nauki do sztuki i do potocznej świadomości „humanistycznie wykształconych“ ludzi i jest to rzeczywiście specyficzny fenomen, na współczesnym polu kwantowym nauki w drugiej dekadzie XXI wieku.
Nawet znajomość literatury iberoamerykańskiej i cotygodniowe wizyty w filharmonii i galeriach sztuki, nie obronią fizyków, chemików, matematyków, biologów i innej maści zjadaczy chleba powszedniego, przed zarzutem, że zawodowo uprawiają działalność nie mającą nic wspólnego z humanizmem.
Problem istnieje, a przewodnim jego dowodem jest upór, z jakim najświatlejsi fizycy i inni im podobni próbują dowieść, że nauka, którą uprawiają, jest „humanistyczna“.
Badacz zapuszczający się na bezdroża dzielące dwa światy – świat kultury humanistycznej i świat nauk ścisłych – wkracza na teren rozległy i grząski. Sfera ta, to słowa-etykiety, które można przyklejać do zjawisk wedle własnych zapatrywań, w których znaki tworzące system pojęć będą za nas przemawiać.
Słowo „humanizm“. Co oznacza? Spytajcie stu ludzi, a otrzymacie sto odpowiedzi. Podobnie jest z etykietą pn. /religia smoleńska/, czy też inne etykiety z Donaldem Tuskiem związane.
Zadufani chełpimy się, że uczeń szkoły podstawowej, a nawet gimnazjum, wie dziś na temat otaczającego nas świata, więcej niż Arystoteles. To prawda, ale przecież nie zanosi się, zwłaszcza po ostatnich październikowych wyborach, że jak grzyby po deszczu urośnie nam pokolenie mędrców pis-owskich.
Austriacki filozof Ernst Mach, twórca empiriokrytycyzmu, dążył do oczyszczenia nauki z wszelkiej metafizyki. Wyszło jak wyszło. Mach pobłądził.
Świat jest poznawalny. Tak śpiewał zespół pn. „Skaldowie“. To pozytywne przekonanie odziedziczyliśmy po Grekach – pochodzi ono od filozofa jońskiego, Talesa z Miletu.
Pierwotna jedność antycznej refleksji na świat zafascynowała Erwina Schrodingera, który napisał: „Istnieje jednak mur, który oddziela dwie drogi, drogę emocji (serca) i drogę czystego rozumu. Duchowe tęsknoty wielkiego uczonego zdają się odnosić do pola kwantowego, którym zajmował się znany w Polsce polityk, pan Kornel Morawiecki, którego syn Mateusz w rządzie pani premier Beaty Szydło kieruje naszą gospodarką.
O innych ministrach nie będę wspominał, bo mógłbym wstąpić na pole minowe.

Zebrał i swoje trzy grosze wtrącił – Mreck

ingres na Wawelu

Muskata

Homilia – rodzaj kazania, którego treść oparta jest na wybranych czytaniach liturgicznych. Jej celem jest objaśnianie wybranego na dany dzień fragmentu Pisma Świętego w kontekście okresu liturgicznego, całego Zbawienia, sytuacji społecznej i politycznej.
W trosce o historyczne fakty zobaczmy więc, co w śniegu piszczy na dzień dzisiejszy w kalendarzu gregoriańskim, który w spadku po sobie, w trosce o ludzkie zasoby, bullą Inter gravissimas darował nam w 1582 r., papież Grzegorz XIII. Dziś jego następca, pomazaniec samego Chrystusa jakimi są wszyscy papieże, oprócz tych wszystkich, których Kościół nie uznaje, bo byli antypapieżami papieży słusznych, do których zalicza się papież Polak, Jan Paweł II Wielki, jak dziś go nazwał dzisiejszy Metropolita krakowski, z woli papieża Franciszka, ks. abp Marek Jędraszewski. Wielkość papieża JP II jest tak ogromna, że można zaryzykować stwierdzenie, iż Katedra Wawelska po homilii ks. abpa Marka, stać się może drugim Watykanem, dla całego świata. Nasi rządzący i cała polska hierarchia kościelna, abp-owi bili gromkie brawa po jego namaszczeniu na duszpasterza krakowskiej metropolii.
Dziś jeszcze nie napiszą, ale być może już jutro będzie wzmianka o abp-ie Marku Jędraszewskim z Poznania w Kalendarium. Napiszą w nim, ten, który 28 stycznia 2017 r., objął pasterską misję nad archidiecezją krakowską po wielu jej zacnych i mniej chwalebnych krakowskich arcykapłanach. Do tych drugich należał zapewne bp Jan Muskata
http://ciekawostkihistoryczne.pl/2014/07/29/najwiekszy-wrog-polski-gdyby-temu-biskupowi-sie-udalo-dzisiaj-mowilibysmy-po-czesku/.
Z owym biskupem krakowskim walczył Władysław Łokietek zwany Małym Księciem. Walczył o swoje wpływy w Krakowie i zjednoczenie państwa polskiego. Temu dobroczyńcy miasto Tarnów wystawiło pomnik przy ulicy Wałowej.
Król Bolesław Śmiały z  sitwą Palatyna Sieciecha, również walczył, ale polityczni wrogowie króla, zdołali go pokonać i wygnać z kraju.
Abp Marek Jędraszewski zręcznie omijał niewygodne dla siebie szczegóły z historii Kościoła i państwa polskiego. Relikty naszej przeszłości żyją na Wawelu własnym życiem ich postaci spoczywający w katedrze wawelskiej. Jest wśród nich król Kazimierz Jagiellończyk musiał brać na swoją klatę w grobie, wszystko to, o czym mówił arcybiskup. Namawiam w tym miejscu krakowskiego reżysera Jana Klatę, dyrektora Narodowego Teatru Starego im. Heleny Modrzejewskiej w Krakowie, by z tego dzisiejszego Ingresu zrobił sztukę teatralną, albo jakiś pastisz, o biskupie Jędraszewskim, zanim Jana pan minister kultury zdejmie ze stanowiska. Motywu sztuki nie będę podsuwał, bo jest ich tyle, że sam Gogol by ich nie wyczerpał biorąc je z naszej najnowszej i tej zamierzchłej historii Kościoła, za którą Jan Paweł II zdążył przeprosić. Tadeusz Kantor je poruszał, inni też o nie się potykali mając na myśli suwerena, z którego woli dzisiejsza kościelno-polityczna partia nami rządzi. Partia, która prawo i sprawiedliwość ma głęboko w poważaniu, by nie użyć bardziej dosadnego słowa.
LITURGIA DZIEJÓW, tak nazwał dziś swoją homilię abp Jędraszewski. Mówił o naszych trzech poetach w których moc wielka drzemie. Ja bym wymienił jeszcze Bolesława Leśmiana, ale widocznie sekretarz biskupa zapomniał nanieść korektę w tekście homilii.
W tej kolejce pasterskiego czuwania, albowiem czuwanie było głównym motywem kazania, arcypasterz Jędraszewski wspominał o swoich poprzednikach, i tych którzy na Wawelu spoczywają. Niczym w apelu, wymienił tylko trzy postaci pochowane w wawelskich grobowcach. Wspomniał o apostacie Marszałku Józefie Piłsudskim, który z miłości do Marii Juszkiewiczowej przeszedł na wiarę protestancką, o gen. Władysławie Sikorskim, który zginął na Gibraltarze w niewyjaśnionych dotąd okolicznościach, by na końcu wspomnieć o prezydencie Lechu Kaczyńskim, który w opinii arcybiskupa dorównał swoim poprzednikom w dziele budowania Polski niepodległej.
Zatrzymam się jeszcze przy Piłsudskim, obok którego spoczywa Lech Kaczyński. Ocena faktu apostazji marszałka dokonywana przez niektórych duchownych katolickich jest bardzo surowa: „Piłsudski świadomie opuścił Kościół Katolicki – i równie świadomie przeszedł do Kościoła protestanckiego. Przepisy wiary katolickiej nie pozwalają na oddawanie podobnym jednostkom rytu modłów publicznych zastrzeżonych wyłącznie dla wyznawców wiary katolickiej. A więc: Nie wolno Piłsudskiemu oddawać rytu modłów publicznych ze strony czy to kleru czy też laikatu katolickiego”. Msza żałobna za marszałka jest więc niedopuszczalna. W 1937 roku wystąpił tzw. Konflikt Wawelski: z powodu formalnego luteranizmu marszałka, przeniesiono trumnę Józefa Piłsudskiego pochowanego na Wawelu z krypty św. Leonarda do krypty pod Wieżą Srebrnych Dzwonów (też na Wawelu).
Arcybiskup wspomniał o relacji cienia i światła i wolnej woli człowieka, by między cieniem, a światłem były w niej właściwe proporcje. Relacje człowieka z człowiekiem będą wówczas czytelne, ale niestety nie są, bo człowiek lubi ściemniać. Przykładem jeden z naszych obecnych ministrów, w hierarchii kościelnej też by się znaleźli. Podkreślił, by za wszelką cenę bronić życia poczętego i bronić królestwa Chrystusa w naszym narodzie, i że wolność nie jest dana raz na zawsze, że trzeba zdobywać ją codziennie.
Czy wolność i zdolność czuwania utracił abp Stanisław Wielgus? – Wiele żalu ks. abp. Stanisław Wielgus miał do ówczesnego prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Abp przyznaje, że „faktem jest, iż Lech Kaczyński stał się jego nieprzyjacielem i bardzo mu zależało, żeby nie został arcybiskupem warszawskim”.
https://prawy.pl/7887-ks-abp-stanislaw-wielgus-to-byly-naciski-na-lecha-kaczynskiego/
https://wirtualnapolonia.com/2013/02/21/stanislaw-wielgus-czlowiek-ktory-wystraszyl-elity/
Trud trwania w koronie cierniowej Chrystusa, bywa czasami bardzo bolesny.
Św. Tomasz z Akwinu, dr Kościoła, o którym dziś wspominał abp Jędraszewski napisał:
– „Kobieta, to zwierzęca niedoskonałość“. Być może kobieta Tomasza z Akwinu, podła była.

Mreck

psychologiczne związki instynktu twórczego

gory.bmp

Związki te zapewne rodzą się w umyśle człowieka i są niewątpliwie efektem jego pobudliwości sensualnej, psychoruchowej, emocjonalnej, a także jego poziomu wyobraźni i intelektu. Najmniejsze znaczenie w rozwoju instynktu twórczego mogą mieć dwie pierwsze formy, albowiem ich udział twórczy w rozwoju jednostki zależy od poziomu ich rozwoju, oraz od ich sprzężenia ze wzmożoną pobudliwością emocjonalną, wyobrażeniową i intelektualną. Jednak te trzy ostatnie decydują i odgrywają istotną rolę w poszukiwaniu tzw. „nowej rzeczywistości“ w rozwoju instynktu twórczego.
Ktoś, kto jest wrażliwy emocjonalnie, kto ma rozwiniętą wyobraźnię i obdarzony jest fantazją, kto ma zdolność penetracji umysłowej. Ten zazwyczaj nie przystosowuje się do jednopoziomowej rzeczywistości życia codziennego i nie zadawala się nią. Taka jednostka szuka rzeczy nowych, ciekawych i niebanalnych. Jednopoziomowość i sterylność codziennej rzeczywistości nuży go, udręcza, powodując napięcia, konflikty, a nawet skłania do buntu przeciw tego typu rzeczywistości. A zatem, wzmożona pobudliwość we wszystkich wymienionych formach jest podstawą poszukiwania innej, wielopłaszczyznowej i wielopoziomowej rzeczywistości, w odróżnieniu od tego zerojedynkowego i jednowymiarowego oglądu płaskiej i bezbarwnej ściany.
Jeden z poetów wyraził to tak: – „Nie żyję i nie chcę żyć, i powiem więcej: żyłbym, ale życiem pięknym – plwam na byt prosięcy“.
Juliusz Słowacki wyraził tę postawę w sposób następujący:
„Widzę, że nie jest On tylko robaków Bogiem i tego stworzenia co pełza.
On lubi huczny lot olbrzymich ptaków, a rozhukanych koni On nie kiełza“ – (Beniowski).
W „Kazimierzu Wielkim“, ale i innych swych utworach, Stanisław Wyspiański wyraża pewne elementy wyraźnego nieprzystosowania do rzeczywistości tak oto:
„Wielkości! Komu nazwę twą przydano,
ten tęgich sił odżywa w sobie moce
i duszą trwa, wielokroć powołaną,
świecącą w długie narodowe noce“.
W innym wierszu Wyspiański wyznaje:
„I ciągle widzę ich twarze,
ustawnie w oczy ich patrzę
ich nie ma – myślę i marzę,
widzę ich w duszy teatrze“.
Młody, wybitnie utalentowany filozof Otto Weininger, który w 21 roku życia popełnił samobójstwo, wyraził swoje tęsknoty, oczekiwania i poszukiwania innej rzeczywistości, pisząc: – „Samobójstwo, szubienica, albo cel wyższy i dostojniejszy, aniżeli możliwy do osiągnięcia, przez kogokolwiek“.
Z przykładów tych widać, w jakim stopniu wzmożona pobudliwość psychiczna wyzwala dążenia do przekroczenia jednopoziomowej, sztywnej rzeczywistości.
Twórcza inspiracja dotyczy, dotyka i ma związek również z uczuciem przyjaźni i miłości do partnera bądź partnerki, mniejszą wagę przywiązując do przeżyć seksualnych. Franz Kafka stworzył taki pogłębiony, wyłączny związek, pod koniec swego życia. Juliusz Słowacki szukał zawsze ideału duchowego w partnerze, a Soren Kierkegaard zrezygnował z uczucia do swej narzeczonej i przedstawiając się jej celowo w bardzo złym świetle, doprowadził do dobrowolnego zerwania.
Analiza związków pomiędzy uzdolnieniami twórczymi, a wzmożoną pobudliwością wyobraźni wywołuje przysłowiowego wilka z lasu, ponieważ popuszcza wodze rozwoju pomysłowości, fantazji i bajkowej twórczości. Przez co rozszerza i pogłębia rozpoznawanie naszej rzeczywistości, związanej także z jej hierarchizacją, z prospekcją w formie transcendencji i marzeń sennych. Pomysłowość, bogactwo form i treści w wielu dziedzinach sztuki i nauki są charakterystyczne dla osób przejawiających wzmożoną pobudliwość wyobraźni. Powieści fantastyczne, poezja fantastyczna, impresjonistyczne, czy surrealistyczne malarstwo i rzeźba – to dzieła twórców odznaczających się tą cechą.
Do twórców wyróżniających się wzmożoną pobudliwością wyobraźni należeli: Edgar Allan Poe, Juliusz Słowacki, William Szekspir, Charles Baudelaire, Stanisław Wyspiański, Friedrich Nietzsche i wielu innych. Ta forma wzmożonej pobudliwości w sprzężeniu z pobudliwością emocjonalną stwarza podstawy do przekraczania rzeczywistości jednopoziomowej.
Związek pomiędzy pobudliwością intelektualną, a twórczością jest oczywisty jak oczywista oczywistość. Pobudliwość intelektualna dotyczy całościowych i wszechstronnych zainteresowań intelektualnych, tych z pogranicza polityki państwa również – czy aby miecz Damoklesa nie wisi nad nami. Z reguły związek ten wiąże się z pobudliwością wyobraźni i pobudliwością emocjonalną. Wzmożona pobudliwość intelektualna nie jest zatem nigdy nadmiernie obiektywna, albowiem jest ona schematyzująca i abstrahująca.
Wszystkie te formy wzmożonej pobudliwości współdziałają zazwyczaj ze sobą i tworzą postawę twórczą wielopłaszczyznową i wielopoziomową. Do twórców, którzy łączyli w sobie te rodzaje wzmożonej pobudliwości należą m.in.: Sokrates, Michał Anioł, Pascal, Szekspir, Kierkegaard, Wittgenstein, oraz większość egzystencjalistów.
Jakie znaczenie twórcze może mieć lęk? Głównym punktem wyjścia tej analizy będzie wielopoziomowość lęku, z lękiem przed politycznym zawłaszczenie państwa, np. przez jakąś wodzowską partię. Żeby ktoś nie miał obiekcji, wybieram pierwszą z brzegu – (PiS). Kto ma wyobraźnię, pewnie się domyśli co ten skrót oznacza.
Lęki związane z tendencją do zesztywnienia, z nadmiernym działaniem instynktu samozachowawczego, czy przybierające postać fobii, mają znikomy związek z wysokim poziomem twórczości. Są to lęki przed najprostszymi konkretami, przed zdarzeniami zewnętrznymi, przed naruszeniem potrzeb samozachowawczych, przed utratą znaczenia, czy utratą dóbr materialnych, z tytułu ustawowej odpowiedzialności zbiorowej, czy też inwigilacyjnej, np. Internetu, pt. „klikanie kontrolowane“.
Ścisły natomiast związek z twórczością mają stany lękowe o nastawieniu altruistycznym, a więc lęk o innych, lęk egzystencjalny, lęk o losy społeczeństwa, czy też świata całego. Również lęk o trwanie wyłącznych, niepowtarzalnych związków uczuciowych, lęk przed możliwością przyjścia lęku itd., itp. Taki Van Gogh przeżywał lęki nie tylko egzystencjonalne, ale także przed niemożnością znalezienia wyrazu malarskiego dla swoich artystycznych przeżyć. Były to lęki agonalne związane z poczuciem opuszczenia, osamotnienia i daremnego szukania pomocy w osiągnięciu tego poziomu twórczości, jakiego pragnął. Malarz cierpiał z powodu silnych stanów depresyjnych. Obraz „Krzyk“, Edwarda Muncha, o tych stanach mówi dobitnie.
Depresja z kolei jest jakby półświadomą, albo świadomą oceną własnych braków w realizacji naszych dążeń do twórczej bohemy.
Michał Anioł, przy jego twórczej dumie, napięciach twórczych i zamiarach zmiany rzeczywistości naturalnej w sztukę – odchodził, w miarę zbliżania się do śmierci, od sztuki, niszcząc niektóre swoje dzieła i zamykając się w swoim mieszkaniu. Miał przed sobą symbol śmierci – czaszkę. Ograniczył maksymalnie swoje potrzeby. Pogrążył się w ascezie, medytacji, kontemplacji, odsuwając się zupełnie od spraw życia. Przeżywał depresyjne rozdarcia, wzloty „ku górze“, a równocześnie mając poczucie braku rezultatów tych swoistych nierealnych na ówczesne czasy uwzniośleń.
Depresje z tzw. „wyższej półki“ występują u ludzi dążących do doskonałości. Ktoś kiedyś powiedział: – „Wszystko co brudne we mnie, spływa z depresją; jest ona jakby filtrem psychicznego rozwoju“.
Należy zwrócić jeszcze uwagę na zagadnienie związku obsesji z uzdolnieniami i twórczością. Można zaryzykować twierdzenie, że nie ma wielkich działań autentycznie ludzkich, bez trybów obsesyjnych. Przejawiali je wszyscy, lub niemal wszyscy bohaterowie ludzkości. Obsesję rozwojową miał Sokrates, Mahatma Gandhi, Abraham Lincoln, Martin Luter King, Joanna d’Arc i setki tysięcy innych osób, ze współczesnej sceny politycznej.
Ważny jest stosunek pomiędzy dezintegracją, a doskonaleniem. Jan Władysław Dawid powtarzał wielokrotnie, że dla rozwoju wewnętrznego, trzeba nieraz odejść od swoich dotychczasowych zainteresowań, sławy, a nawet własnej twórczości.
To by było na tyle i aż tyle. Niechaj każdy, z tego co powyżej, twórcze wnioski wyciągnie dla siebie. Jak żyć w tym kraju, ze swoją twórczą weną, która nie chce się poddać nikomu i niczemu, a zwłaszcza temu wszystkiemu, co Wam po głowie chodzi czasem, pytając. Komu wierzyć mamy?

Zebrał i swoje dwa grosze dodał – Mreck