Archiwa kategorii: Kosmos

„Quod non fecerunt barbari, fecerunt Barberini“. Kamyczkiem do ogródka.

Znalezione obrazy dla zapytania urban viii

Urban VIII (łac. Urbanus VIII, właśc. Maffeo Barberini; ur. pod koniec marca lub na początku kwietnia 1568 we Florencji, zm. 29 lipca 1644 w Rzymie) – włoski duchowny katolicki, 235. papież w okresie od 6 sierpnia 1623 do 29 lipca 1644 roku.
W 1633 Urban VIII przyjął uroczyste poselstwo kanclerza wielkiego koronnego Jerzego Ossolińskiego. W jej wyniku papież zaakceptował scedowanie na nuncjusza apostolskiego swych uprawnień do rozpatrywania apelacji, ale nie zaakceptował polityki tolerancji religijnej ani nie udzielił subsydiów pieniężnych na walkę z Turcją, Moskwą i Szwecją. W latach 1636-1642 doszło do ostrego konfliktu króla Władysława IV Wazy z nuncjuszem Mario Filonardim, który oskarżał króla o sprzyjanie protestantom. W 1642 król aresztował nuncjusza i zmusił go do wyjazdu. Papież wziął w tym konflikcie stronę nuncjusza, jednak ostatecznie został zmuszony do uznania faktów dokonanych i odwołania go z placówki.
W 1629 Urban VIII mianował kardynałem Jana Alberta Wazę, syna króla Zygmunta III i brata jego następcy Władysława IV. Z uwagi na młodociany wiek królewicza jego nominację ogłoszono jednak dopiero trzy lata później.
W 1642 papież potępił tezy flamandzkiego biskupa Corneliusa Jansena, uznając jej za heretyckie. Stanowiło to początek trwających ponad sto lat kontrowersji wokół herezji jansenizmu.
Za jego pontyfikatu doszło do zawarcia unii z częścią kościoła ormiańskiego w Rzeczypospolitej (5 marca 1635). Na czele unitów stanął ormiański abp Lwowa Mikołaj Torosowicz.
W 1633 doszło do ponownego procesu astronoma Galileusza, oskarżonego o popieranie teorii heliocentrycznej mimo nałożonego na niego zakazu z 1616. Naukowiec, uprzednio protegowany Urbana VIII, został skazany na areszt domowy. Choć u podstaw procesu leżały najprawdopodobniej urazy osobiste papieża względem uczonego, który obraził go w jednej ze swych prac, miał on bardzo negatywny wpływ na postrzeganie stosunku Kościoła katolickiego do nauki. W 1992 papież Jan Paweł II oficjalnie zrehabilitował uczonego.
Urban VIII ogłosił, że teorie Mikołaja Kopernika, to większe zło „aniżeli teorie Kalwina i Lutra“. Luter również krytykował Kopernika. Pisał o tej krytyce w swoich „rozmowach przy stole“. Dzieła swe dedykował papieżowi Pawłowi III.
Urban VIII jeszcze jako kardynał dał się poznać jako patron sztuk. Na jego zlecenie (oraz jego krewnych) pracowali m.in. Giovanni Lorenzo Bernini, Pietro da Cortona czy Carlo Maderna. Wybudował potężną barokową rezydencję rodową przy Quattro Fontane. Rozpoczął budowę rezydencji papieskiej w Castel Gandolfo. Wykończył i konsekrował nową Bazylikę Watykańską (18 listopada 1626). Jednakże sposób, w jaki doprowadził on budowę Bazyliki do końca, budził kontrowersje, albowiem rozkazał wykorzystać w tym celu materiały z antycznych rzymskich budowli, zwłaszcza Panteonu. Anonimowy krytyk tego bezceremonialnego plądrowania pomników antyku skomentował to słynnym do dziś powiedzeniem Quod non fecerunt barbari, fecerunt Barberini („Czego nie zniszczyli barbarzyńcy, zniszczyli Barberini”).
Urban VIII sfinansował także wiele inwestycji w obronność Państwa Kościelnego, m.in. ufortyfikował port Civitavecchia, zbudował fort Castelfranco i umocnił Zamek Świętego Anioła w Rzymie.
Papież i kardynał Francesco byli też protektorami uczonych, m.in. historyków Ferdinando Ughelli i Felice Contelori, a początkowo także astronoma Galileusza. Potężne zbiory książek i manuskryptów zebrane przez przez papieża i kardynała dały początek Bibliotece Barberinich.
Nazywany papieżem-poetą, był ceniony jako autor dytyrambów łacińskich. Jako poeta był opiewany przez Macieja Kazimierza Sarbiewskiego, „chrześcijańskiego Horacego”. Papież w rewanżu nadał mu tytuł poeta laureatus.

Zebrał – Mreck

pole kwantowe, to również polska

Cukierek.bmp

Dziś, niezwykle mało idei przenika ze współczesnej nauki do sztuki i do potocznej świadomości „humanistycznie wykształconych“ ludzi i jest to rzeczywiście specyficzny fenomen, na współczesnym polu kwantowym nauki w drugiej dekadzie XXI wieku.
Nawet znajomość literatury iberoamerykańskiej i cotygodniowe wizyty w filharmonii i galeriach sztuki, nie obronią fizyków, chemików, matematyków, biologów i innej maści zjadaczy chleba powszedniego, przed zarzutem, że zawodowo uprawiają działalność nie mającą nic wspólnego z humanizmem.
Problem istnieje, a przewodnim jego dowodem jest upór, z jakim najświatlejsi fizycy i inni im podobni próbują dowieść, że nauka, którą uprawiają, jest „humanistyczna“.
Badacz zapuszczający się na bezdroża dzielące dwa światy – świat kultury humanistycznej i świat nauk ścisłych – wkracza na teren rozległy i grząski. Sfera ta, to słowa-etykiety, które można przyklejać do zjawisk wedle własnych zapatrywań, w których znaki tworzące system pojęć będą za nas przemawiać.
Słowo „humanizm“. Co oznacza? Spytajcie stu ludzi, a otrzymacie sto odpowiedzi. Podobnie jest z etykietą pn. /religia smoleńska/, czy też inne etykiety z Donaldem Tuskiem związane.
Zadufani chełpimy się, że uczeń szkoły podstawowej, a nawet gimnazjum, wie dziś na temat otaczającego nas świata, więcej niż Arystoteles. To prawda, ale przecież nie zanosi się, zwłaszcza po ostatnich październikowych wyborach, że jak grzyby po deszczu urośnie nam pokolenie mędrców pis-owskich.
Austriacki filozof Ernst Mach, twórca empiriokrytycyzmu, dążył do oczyszczenia nauki z wszelkiej metafizyki. Wyszło jak wyszło. Mach pobłądził.
Świat jest poznawalny. Tak śpiewał zespół pn. „Skaldowie“. To pozytywne przekonanie odziedziczyliśmy po Grekach – pochodzi ono od filozofa jońskiego, Talesa z Miletu.
Pierwotna jedność antycznej refleksji na świat zafascynowała Erwina Schrodingera, który napisał: „Istnieje jednak mur, który oddziela dwie drogi, drogę emocji (serca) i drogę czystego rozumu. Duchowe tęsknoty wielkiego uczonego zdają się odnosić do pola kwantowego, którym zajmował się znany w Polsce polityk, pan Kornel Morawiecki, którego syn Mateusz w rządzie pani premier Beaty Szydło kieruje naszą gospodarką.
O innych ministrach nie będę wspominał, bo mógłbym wstąpić na pole minowe.

Zebrał i swoje trzy grosze wtrącił – Mreck

ingres na Wawelu

Muskata

Homilia – rodzaj kazania, którego treść oparta jest na wybranych czytaniach liturgicznych. Jej celem jest objaśnianie wybranego na dany dzień fragmentu Pisma Świętego w kontekście okresu liturgicznego, całego Zbawienia, sytuacji społecznej i politycznej.
W trosce o historyczne fakty zobaczmy więc, co w śniegu piszczy na dzień dzisiejszy w kalendarzu gregoriańskim, który w spadku po sobie, w trosce o ludzkie zasoby, bullą Inter gravissimas darował nam w 1582 r., papież Grzegorz XIII. Dziś jego następca, pomazaniec samego Chrystusa jakimi są wszyscy papieże, oprócz tych wszystkich, których Kościół nie uznaje, bo byli antypapieżami papieży słusznych, do których zalicza się papież Polak, Jan Paweł II Wielki, jak dziś go nazwał dzisiejszy Metropolita krakowski, z woli papieża Franciszka, ks. abp Marek Jędraszewski. Wielkość papieża JP II jest tak ogromna, że można zaryzykować stwierdzenie, iż Katedra Wawelska po homilii ks. abpa Marka, stać się może drugim Watykanem, dla całego świata. Nasi rządzący i cała polska hierarchia kościelna, abp-owi bili gromkie brawa po jego namaszczeniu na duszpasterza krakowskiej metropolii.
Dziś jeszcze nie napiszą, ale być może już jutro będzie wzmianka o abp-ie Marku Jędraszewskim z Poznania w Kalendarium. Napiszą w nim, ten, który 28 stycznia 2017 r., objął pasterską misję nad archidiecezją krakowską po wielu jej zacnych i mniej chwalebnych krakowskich arcykapłanach. Do tych drugich należał zapewne bp Jan Muskata
http://ciekawostkihistoryczne.pl/2014/07/29/najwiekszy-wrog-polski-gdyby-temu-biskupowi-sie-udalo-dzisiaj-mowilibysmy-po-czesku/.
Z owym biskupem krakowskim walczył Władysław Łokietek zwany Małym Księciem. Walczył o swoje wpływy w Krakowie i zjednoczenie państwa polskiego. Temu dobroczyńcy miasto Tarnów wystawiło pomnik przy ulicy Wałowej.
Król Bolesław Śmiały z  sitwą Palatyna Sieciecha, również walczył, ale polityczni wrogowie króla, zdołali go pokonać i wygnać z kraju.
Abp Marek Jędraszewski zręcznie omijał niewygodne dla siebie szczegóły z historii Kościoła i państwa polskiego. Relikty naszej przeszłości żyją na Wawelu własnym życiem ich postaci spoczywający w katedrze wawelskiej. Jest wśród nich król Kazimierz Jagiellończyk musiał brać na swoją klatę w grobie, wszystko to, o czym mówił arcybiskup. Namawiam w tym miejscu krakowskiego reżysera Jana Klatę, dyrektora Narodowego Teatru Starego im. Heleny Modrzejewskiej w Krakowie, by z tego dzisiejszego Ingresu zrobił sztukę teatralną, albo jakiś pastisz, o biskupie Jędraszewskim, zanim Jana pan minister kultury zdejmie ze stanowiska. Motywu sztuki nie będę podsuwał, bo jest ich tyle, że sam Gogol by ich nie wyczerpał biorąc je z naszej najnowszej i tej zamierzchłej historii Kościoła, za którą Jan Paweł II zdążył przeprosić. Tadeusz Kantor je poruszał, inni też o nie się potykali mając na myśli suwerena, z którego woli dzisiejsza kościelno-polityczna partia nami rządzi. Partia, która prawo i sprawiedliwość ma głęboko w poważaniu, by nie użyć bardziej dosadnego słowa.
LITURGIA DZIEJÓW, tak nazwał dziś swoją homilię abp Jędraszewski. Mówił o naszych trzech poetach w których moc wielka drzemie. Ja bym wymienił jeszcze Bolesława Leśmiana, ale widocznie sekretarz biskupa zapomniał nanieść korektę w tekście homilii.
W tej kolejce pasterskiego czuwania, albowiem czuwanie było głównym motywem kazania, arcypasterz Jędraszewski wspominał o swoich poprzednikach, i tych którzy na Wawelu spoczywają. Niczym w apelu, wymienił tylko trzy postaci pochowane w wawelskich grobowcach. Wspomniał o apostacie Marszałku Józefie Piłsudskim, który z miłości do Marii Juszkiewiczowej przeszedł na wiarę protestancką, o gen. Władysławie Sikorskim, który zginął na Gibraltarze w niewyjaśnionych dotąd okolicznościach, by na końcu wspomnieć o prezydencie Lechu Kaczyńskim, który w opinii arcybiskupa dorównał swoim poprzednikom w dziele budowania Polski niepodległej.
Zatrzymam się jeszcze przy Piłsudskim, obok którego spoczywa Lech Kaczyński. Ocena faktu apostazji marszałka dokonywana przez niektórych duchownych katolickich jest bardzo surowa: „Piłsudski świadomie opuścił Kościół Katolicki – i równie świadomie przeszedł do Kościoła protestanckiego. Przepisy wiary katolickiej nie pozwalają na oddawanie podobnym jednostkom rytu modłów publicznych zastrzeżonych wyłącznie dla wyznawców wiary katolickiej. A więc: Nie wolno Piłsudskiemu oddawać rytu modłów publicznych ze strony czy to kleru czy też laikatu katolickiego”. Msza żałobna za marszałka jest więc niedopuszczalna. W 1937 roku wystąpił tzw. Konflikt Wawelski: z powodu formalnego luteranizmu marszałka, przeniesiono trumnę Józefa Piłsudskiego pochowanego na Wawelu z krypty św. Leonarda do krypty pod Wieżą Srebrnych Dzwonów (też na Wawelu).
Arcybiskup wspomniał o relacji cienia i światła i wolnej woli człowieka, by między cieniem, a światłem były w niej właściwe proporcje. Relacje człowieka z człowiekiem będą wówczas czytelne, ale niestety nie są, bo człowiek lubi ściemniać. Przykładem jeden z naszych obecnych ministrów, w hierarchii kościelnej też by się znaleźli. Podkreślił, by za wszelką cenę bronić życia poczętego i bronić królestwa Chrystusa w naszym narodzie, i że wolność nie jest dana raz na zawsze, że trzeba zdobywać ją codziennie.
Czy wolność i zdolność czuwania utracił abp Stanisław Wielgus? – Wiele żalu ks. abp. Stanisław Wielgus miał do ówczesnego prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Abp przyznaje, że „faktem jest, iż Lech Kaczyński stał się jego nieprzyjacielem i bardzo mu zależało, żeby nie został arcybiskupem warszawskim”.
https://prawy.pl/7887-ks-abp-stanislaw-wielgus-to-byly-naciski-na-lecha-kaczynskiego/
https://wirtualnapolonia.com/2013/02/21/stanislaw-wielgus-czlowiek-ktory-wystraszyl-elity/
Trud trwania w koronie cierniowej Chrystusa, bywa czasami bardzo bolesny.
Św. Tomasz z Akwinu, dr Kościoła, o którym dziś wspominał abp Jędraszewski napisał:
– „Kobieta, to zwierzęca niedoskonałość“. Być może kobieta Tomasza z Akwinu, podła była.

Mreck

psychologiczne związki instynktu twórczego

gory.bmp

Związki te zapewne rodzą się w umyśle człowieka i są niewątpliwie efektem jego pobudliwości sensualnej, psychoruchowej, emocjonalnej, a także jego poziomu wyobraźni i intelektu. Najmniejsze znaczenie w rozwoju instynktu twórczego mogą mieć dwie pierwsze formy, albowiem ich udział twórczy w rozwoju jednostki zależy od poziomu ich rozwoju, oraz od ich sprzężenia ze wzmożoną pobudliwością emocjonalną, wyobrażeniową i intelektualną. Jednak te trzy ostatnie decydują i odgrywają istotną rolę w poszukiwaniu tzw. „nowej rzeczywistości“ w rozwoju instynktu twórczego.
Ktoś, kto jest wrażliwy emocjonalnie, kto ma rozwiniętą wyobraźnię i obdarzony jest fantazją, kto ma zdolność penetracji umysłowej. Ten zazwyczaj nie przystosowuje się do jednopoziomowej rzeczywistości życia codziennego i nie zadawala się nią. Taka jednostka szuka rzeczy nowych, ciekawych i niebanalnych. Jednopoziomowość i sterylność codziennej rzeczywistości nuży go, udręcza, powodując napięcia, konflikty, a nawet skłania do buntu przeciw tego typu rzeczywistości. A zatem, wzmożona pobudliwość we wszystkich wymienionych formach jest podstawą poszukiwania innej, wielopłaszczyznowej i wielopoziomowej rzeczywistości, w odróżnieniu od tego zerojedynkowego i jednowymiarowego oglądu płaskiej i bezbarwnej ściany.
Jeden z poetów wyraził to tak: – „Nie żyję i nie chcę żyć, i powiem więcej: żyłbym, ale życiem pięknym – plwam na byt prosięcy“.
Juliusz Słowacki wyraził tę postawę w sposób następujący:
„Widzę, że nie jest On tylko robaków Bogiem i tego stworzenia co pełza.
On lubi huczny lot olbrzymich ptaków, a rozhukanych koni On nie kiełza“ – (Beniowski).
W „Kazimierzu Wielkim“, ale i innych swych utworach, Stanisław Wyspiański wyraża pewne elementy wyraźnego nieprzystosowania do rzeczywistości tak oto:
„Wielkości! Komu nazwę twą przydano,
ten tęgich sił odżywa w sobie moce
i duszą trwa, wielokroć powołaną,
świecącą w długie narodowe noce“.
W innym wierszu Wyspiański wyznaje:
„I ciągle widzę ich twarze,
ustawnie w oczy ich patrzę
ich nie ma – myślę i marzę,
widzę ich w duszy teatrze“.
Młody, wybitnie utalentowany filozof Otto Weininger, który w 21 roku życia popełnił samobójstwo, wyraził swoje tęsknoty, oczekiwania i poszukiwania innej rzeczywistości, pisząc: – „Samobójstwo, szubienica, albo cel wyższy i dostojniejszy, aniżeli możliwy do osiągnięcia, przez kogokolwiek“.
Z przykładów tych widać, w jakim stopniu wzmożona pobudliwość psychiczna wyzwala dążenia do przekroczenia jednopoziomowej, sztywnej rzeczywistości.
Twórcza inspiracja dotyczy, dotyka i ma związek również z uczuciem przyjaźni i miłości do partnera bądź partnerki, mniejszą wagę przywiązując do przeżyć seksualnych. Franz Kafka stworzył taki pogłębiony, wyłączny związek, pod koniec swego życia. Juliusz Słowacki szukał zawsze ideału duchowego w partnerze, a Soren Kierkegaard zrezygnował z uczucia do swej narzeczonej i przedstawiając się jej celowo w bardzo złym świetle, doprowadził do dobrowolnego zerwania.
Analiza związków pomiędzy uzdolnieniami twórczymi, a wzmożoną pobudliwością wyobraźni wywołuje przysłowiowego wilka z lasu, ponieważ popuszcza wodze rozwoju pomysłowości, fantazji i bajkowej twórczości. Przez co rozszerza i pogłębia rozpoznawanie naszej rzeczywistości, związanej także z jej hierarchizacją, z prospekcją w formie transcendencji i marzeń sennych. Pomysłowość, bogactwo form i treści w wielu dziedzinach sztuki i nauki są charakterystyczne dla osób przejawiających wzmożoną pobudliwość wyobraźni. Powieści fantastyczne, poezja fantastyczna, impresjonistyczne, czy surrealistyczne malarstwo i rzeźba – to dzieła twórców odznaczających się tą cechą.
Do twórców wyróżniających się wzmożoną pobudliwością wyobraźni należeli: Edgar Allan Poe, Juliusz Słowacki, William Szekspir, Charles Baudelaire, Stanisław Wyspiański, Friedrich Nietzsche i wielu innych. Ta forma wzmożonej pobudliwości w sprzężeniu z pobudliwością emocjonalną stwarza podstawy do przekraczania rzeczywistości jednopoziomowej.
Związek pomiędzy pobudliwością intelektualną, a twórczością jest oczywisty jak oczywista oczywistość. Pobudliwość intelektualna dotyczy całościowych i wszechstronnych zainteresowań intelektualnych, tych z pogranicza polityki państwa również – czy aby miecz Damoklesa nie wisi nad nami. Z reguły związek ten wiąże się z pobudliwością wyobraźni i pobudliwością emocjonalną. Wzmożona pobudliwość intelektualna nie jest zatem nigdy nadmiernie obiektywna, albowiem jest ona schematyzująca i abstrahująca.
Wszystkie te formy wzmożonej pobudliwości współdziałają zazwyczaj ze sobą i tworzą postawę twórczą wielopłaszczyznową i wielopoziomową. Do twórców, którzy łączyli w sobie te rodzaje wzmożonej pobudliwości należą m.in.: Sokrates, Michał Anioł, Pascal, Szekspir, Kierkegaard, Wittgenstein, oraz większość egzystencjalistów.
Jakie znaczenie twórcze może mieć lęk? Głównym punktem wyjścia tej analizy będzie wielopoziomowość lęku, z lękiem przed politycznym zawłaszczenie państwa, np. przez jakąś wodzowską partię. Żeby ktoś nie miał obiekcji, wybieram pierwszą z brzegu – (PiS). Kto ma wyobraźnię, pewnie się domyśli co ten skrót oznacza.
Lęki związane z tendencją do zesztywnienia, z nadmiernym działaniem instynktu samozachowawczego, czy przybierające postać fobii, mają znikomy związek z wysokim poziomem twórczości. Są to lęki przed najprostszymi konkretami, przed zdarzeniami zewnętrznymi, przed naruszeniem potrzeb samozachowawczych, przed utratą znaczenia, czy utratą dóbr materialnych, z tytułu ustawowej odpowiedzialności zbiorowej, czy też inwigilacyjnej, np. Internetu, pt. „klikanie kontrolowane“.
Ścisły natomiast związek z twórczością mają stany lękowe o nastawieniu altruistycznym, a więc lęk o innych, lęk egzystencjalny, lęk o losy społeczeństwa, czy też świata całego. Również lęk o trwanie wyłącznych, niepowtarzalnych związków uczuciowych, lęk przed możliwością przyjścia lęku itd., itp. Taki Van Gogh przeżywał lęki nie tylko egzystencjonalne, ale także przed niemożnością znalezienia wyrazu malarskiego dla swoich artystycznych przeżyć. Były to lęki agonalne związane z poczuciem opuszczenia, osamotnienia i daremnego szukania pomocy w osiągnięciu tego poziomu twórczości, jakiego pragnął. Malarz cierpiał z powodu silnych stanów depresyjnych. Obraz „Krzyk“, Edwarda Muncha, o tych stanach mówi dobitnie.
Depresja z kolei jest jakby półświadomą, albo świadomą oceną własnych braków w realizacji naszych dążeń do twórczej bohemy.
Michał Anioł, przy jego twórczej dumie, napięciach twórczych i zamiarach zmiany rzeczywistości naturalnej w sztukę – odchodził, w miarę zbliżania się do śmierci, od sztuki, niszcząc niektóre swoje dzieła i zamykając się w swoim mieszkaniu. Miał przed sobą symbol śmierci – czaszkę. Ograniczył maksymalnie swoje potrzeby. Pogrążył się w ascezie, medytacji, kontemplacji, odsuwając się zupełnie od spraw życia. Przeżywał depresyjne rozdarcia, wzloty „ku górze“, a równocześnie mając poczucie braku rezultatów tych swoistych nierealnych na ówczesne czasy uwzniośleń.
Depresje z tzw. „wyższej półki“ występują u ludzi dążących do doskonałości. Ktoś kiedyś powiedział: – „Wszystko co brudne we mnie, spływa z depresją; jest ona jakby filtrem psychicznego rozwoju“.
Należy zwrócić jeszcze uwagę na zagadnienie związku obsesji z uzdolnieniami i twórczością. Można zaryzykować twierdzenie, że nie ma wielkich działań autentycznie ludzkich, bez trybów obsesyjnych. Przejawiali je wszyscy, lub niemal wszyscy bohaterowie ludzkości. Obsesję rozwojową miał Sokrates, Mahatma Gandhi, Abraham Lincoln, Martin Luter King, Joanna d’Arc i setki tysięcy innych osób, ze współczesnej sceny politycznej.
Ważny jest stosunek pomiędzy dezintegracją, a doskonaleniem. Jan Władysław Dawid powtarzał wielokrotnie, że dla rozwoju wewnętrznego, trzeba nieraz odejść od swoich dotychczasowych zainteresowań, sławy, a nawet własnej twórczości.
To by było na tyle i aż tyle. Niechaj każdy, z tego co powyżej, twórcze wnioski wyciągnie dla siebie. Jak żyć w tym kraju, ze swoją twórczą weną, która nie chce się poddać nikomu i niczemu, a zwłaszcza temu wszystkiemu, co Wam po głowie chodzi czasem, pytając. Komu wierzyć mamy?

Zebrał i swoje dwa grosze dodał – Mreck

komputer w głowie. kto nim zarządza?

 

DSC06716

Do tej pory sądziliśmy, że np. młode ssaki, a przede wszystkim człowiek, są bezbronne i niezdarne we wczesnych etapach życia, gdyż nie mają wykształconej odpowiedniej liczby połączeń nerwowych. Tymczasem jest całkowicie odwrotnie. Rodzimy się hiperokablowani, wręcz nadmiernie, a wraz z dojrzewaniem tracimy połączenia między komórkami – mówi Lichtman.
Wszystko zaczęło się od obserwacji, jak neurony tworzą połączenia z mięśniami, tak by sterować nimi za pomocą impulsów. Oczom harvardzkich uczonych ukazał się niezwykły obraz – u malutkich gryzoni do tego samego włókna mięśniowego próbowały podłączyć się aksony wielu komórek nerwowych. Pod mikroskopem widać było wojnę pomiędzy neuronami, której rezultatu nie dawało się przewidzieć. Ale zawsze zwycięsko z boju wychodziła tylko jedna komórka nerwowa. Wyglądało to tak, jakby ewolucyjna walka o byt toczyła się nie tylko pomiędzy organizmami, ale również aksonami neuronów.
sądziliśmy, że np. owady czy robaki są nieporównanie od nas gorsze pod względem rozwoju układu nerwowego. Zdaniem Lichtmana, to niesłuszny pogląd. Bo nad nicieniem, który ma w swoim ciele zaledwie ok. 300 komórek nerwowych, ewolucja pracowała znacznie dłużej niż nad stworzeniem ssaków. Dlatego robak ten rodzi się kompletnie dojrzały – z całą wiedzą na temat tego, co ma robić w życiu. Niczego się nie uczy, bo jego układ nerwowy zależy wyłącznie od genów, a nie środowiska. Ale to oznacza, że jest organizmem doskonale wyspecjalizowanym do pełnienia określonych funkcji. Nicienie można porównać do konsoli do gier. Natomiast nasze mózgi przypominają komputer w przebudowie, z ogromną liczbą procesorów i innych elementów, które na dodatek nie są dobrze wyodrębnione. Dopiero z czasem nasza maszyna nabiera kształtów, elementy zostają poukładane, a część z nich wyrzucona.
Ssaczy mózg jest po prostu niedojrzały, a ludzki bije pod tym względem rekordy. Gdyby dłużej utrzymać mysz w stanie niedojrzałości, uzyskalibyśmy bardzo inteligentne zwierzę. To samo dotyczy małp. Opóźniając ich rozwój i trochę zwiększając liczbę neuronów w mózgu, można będzie stworzyć zwierzęta o zaskakujących zdolnościach umysłowych. Np. potrafiące czytać i pisać (ze względu na budowę aparatu głosowego małpy nigdy nie będą umiały mówić). Jeśli to zrobimy – a może się to stać w ciągu kilkudziesięciu lat – nasza wyjątkowość w świecie natury nie będzie już tak oczywista.
Według prof. Sebastiana Seunga, neuronaukowca z Massachusetts Institute of Technology, mózg to w gruncie rzeczy komputer, tyle że potrafiący w trakcie swojego rozwoju tworzyć połączenia pomiędzy milionami swoich procesorów, a później je modyfikować. Jeśli będziemy dysponować ich dokładnym schematem, nie tylko nauczymy się usuwać awarie tego skomplikowanego komputera, ale również zrozumiemy, jak on działa. A to nadal pozostaje zagadką.
Źródło duszy, to czysta fantazja,‭ ‬twierdzą naukowcy podkreślający,‭ ‬że źródłem osobowości i świadomości jest tylko i wyłącznie mózg.‭ ‬Kilku śmielszych badaczy zwraca jednak uwagę,‭ ‬że powstawanie ludzkiej świadomości wciąż jest jedną z największych zagadek.‭ ‬Mimo prowadzonych intensywnych badań nadal nie wiadomo,‭ ‬jak rodzą się świadomość,‭ ‬osobowość i pamięć.‭ ‬Być może świadomość powstaje nie tylko w mózgu,‭ ‬ale jest wynikiem harmonijnego‭ „‬koncertu‭” ‬wszystkich komórek organizmu,‭ ‬nie jedynie neuronów.‭ ‬Czy nasze popędy,‭ ‬emocje i pamięć zakodowane są także w innych organach‭?
‬Starożytni może mieli trochę racji,‭ ‬gdy uważali serce za źródło uczuć i umysłu.‭ ‬Wpływ transplantacji na charakter pacjentów od lat analizuje prof.‭ ‬Gary Schwartz z University of Arizona.‭ ‬Wraz ze współpracownikami odkrył ok.‭ ‬70‭ ‬przypadków,‭ ‬w których po transplantacji doszło do niewytłumaczalnych dla ortodoksyjnej nauki znaczących zmian osobowości dawców i biorców.‭ ‬Niektóre z tych historii mogłyby trafić na łamy czasopism ezoterycznych.

Zebrał – Mreck

Pod obserwacją

P1130598

Kosmici będą mogli łatwiej odnaleźć Ziemię dzięki zachodzącym w jej atmosferze zmianom, spowodowanym zwiększeniem emisji gazów cieplarnianych i – widząc szybki rozwój naszej cywilizacji – mogą podjąć decyzję o jej zniszczeniu, by zlikwidować groźbę ekspansji – taką hipotezę przedstawiają w czasopiśmie „Acta Astronautica” naukowcy z Uniwersytetu w Pensylwanii w USA. O sprawie pisze serwis korrespondent.net.
Zdaniem badaczy, mieszkańcy pozaziemskich cywilizacji mogą dojść do wniosku, że ludzie chcą podbić „inne światy” w poszukiwaniu zasobów.
– Taki scenariusz jest mało prawdopodobny. Nie mówimy, że tak to będzie wyglądać. Jednak taka możliwość istnieje – mówi jeden z autorów analizy Jacob Haqq-Misra.
Jak mówi, „naukowcy na Ziemi również wykorzystują metodą analizy promieniowania w badaniach innych planet”. Astronomowie mogą zanotować spektralne zmiany światła, pochodzącego od większych planet, leżących w odległości nie większej niż 200 lat świetlnych od Ziemi. (…) Jednak bardziej rozwinięte cywilizacje prawdopodobnie mogą „widzieć” znacznie dalej – tłumaczy.
Autorzy artykułu zaznaczają, że to tylko jeden ze scenariuszy możliwego kontaktu mieszkańców Ziemi z kosmitami. Być może obcy okażą się całkiem pokojowymi istotami i nawet zechcą nam pomóc. Lecz może być i tak, że nie spodoba im się, jak dysponujemy naszymi zasobami i się na nas rozgniewają – przekonuje Jacob Haqq-Misra.

Zebrał – Mreck

Psychologiczne związki instynktu twórczego.

Kałuża

Związki te zapewne rodzą się w umyśle człowieka i są niewątpliwie efektem jego pobudliwości sensualnej, psychoruchowej, emocjonalnej, a także jego poziomu wyobraźni i intelektu. Najmniejsze znaczenie w rozwoju instynktu twórczego mogą mieć dwie pierwsze formy, albowiem ich udział twórczy w rozwoju jednostki zależy od poziomu ich poziomu, oraz od ich sprzężenia ze wzmożoną pobudliwością emocjonalną, wyobrażeniową i intelektualną. Jednak te trzy ostatnie decydują i odgrywają istotną rolę w poszukiwaniu tzw. „nowej rzeczywistości“ w rozwoju instynktu twórczego.
Ktoś kto jest wrażliwy emocjonalnie, kto ma rozwiniętą wyobraźnię i obdarzony jest fantazją, kto ma zdolność penetracji umysłowej. Ten zazwyczaj nie przystosowuje się do jednopoziomowej rzeczywistości życia codziennego i nie zadawala się nią. Taka jednostka szuka rzeczy nowych, ciekawych i niebanalnych. Jednopoziomowość i sterylność codziennej rzeczywistości nuży go, udręcza, powodując napięcia, konflikty, a nawet skłania do buntu przeciw tego typu rzeczywistości. Z zatem, wzmożona pobudliwość we wszystkich wymienionych formach jest zatem podstawą poszukiwania innej, wielopłaszczyznowej i wielopoziomowej rzeczywistości, w odróżnieniu od tego zerojedynkowego i jednowymiarowego oglądu płaskiej i bezbarwnej ściany.
Jeden z poetów wyraził to tak: – „Nie żyję i nie chcę żyć, i powiem więcej: żyłbym, ale życiem pięknym – plwam na byt prosięcy“.
Juliusz Słowacki wyraził tę postawę w sposób następujący:

„Widzę, że nie jest On tylko robaków Bogiem i tego stworzenia co pełza.
On lubi huczny lot olbrzymich ptaków, a rozhukanych koni On nie kiełza“. – (Beniowski)

W „Kazimierzu Wielkim“, ale i innych swych utworach Stanisław Wyspiański wyraża pewne elementy wyraźnego nieprzystosowania do rzeczywistości tak oto:

„Wielkości! Komu nazwę twą przydano,
ten tęgich sił odżywa w sobie moce
i duszą trwa, wielokroć powołaną,
świecącą w długie narodowe noce“.

W innym wierszu Wyspiański wyznaje:

„I ciągle widzę ich twarze,
ustawnie w oczy ich patrzę –
ich nie ma -myślę i marzę,
widzę ich w duszy teatrze“.

Młody, wybitnie utalentowany filozof Otto Weininger, który w 21 roku życia popełnił samobójstwo, wyraził swoje tęsknoty, oczekiwania i poszukiwania innej rzeczywistości, pisząc: – „Samobójstwo, szubienica, albo cel wyższy i dostojniejszy, aniżeli możliwy do osiągnięcia, przez kogokolwiek“.

Z przykładów tych widać, w jakim stopniu wzmożona pobudliwość psychiczna wyzwala dążenia do przekroczenia jednopoziomowej, sztywnej rzeczywistości.
Twórcza inspiracja dotyczy, dotyka i ma związek również z uczuciem przyjaźni i miłości do partnera bądź partnerki, mniejszą wagę przywiązując do przeżyć seksualnych. Franz Kafka stworzył taki pogłębiony, wyłączny związek, pod koniec swego życia. Juliusz Słowacki szukał zawsze ideału duchowego w partnerze, a Soren Kierkegaard zrezygnował z uczucia do swej narzeczonej i przedstawiając się jej celowo w bardzo złym świetle, doprowadził do dobrowolnego zerwania.
Analiza związków pomiędzy uzdolnieniami twórczymi, a wzmożoną pobudliwością wyobraźni wywołuje przysłowiowego wilka z lasu, ponieważ popuszcza wodze rozwoju pomysłowości, fantazji i bajkowej twórczości. Przez co rozszerza i pogłębia rozpoznawanie naszej rzeczywistości, związanej także z jej hierarchizacją, z prospekcją w formie transcendencji i marzeń sennych. Pomysłowość, bogactwo form i treści w wielu dziedzinach sztuki i nauki są charakterystyczne dla osób przejawiających wzmożoną pobudliwość wyobraźni. Powieści fantastyczne, poezja fantastyczna, impresjonistyczne, czy surrealistyczne malarstwo i rzeźba – to dzieła twórców odznaczających się tą cechą.
Do twórców wyróżniających się wzmożoną pobudliwością wyobraźni należeli: Edgar Allan Poe, Juliusz Słowacki, William Szekspir, Charles Baudelaire, Stanisław Wyspiański, Friedrich Nietzsche i wielu innych. Ta forma wzmożonej pobudliwości w sprzężeniu z pobudliwością emocjonalną stwarza podstawy do przekraczania rzeczywistości jednopoziomowej.
Związek pomiędzy pobudliwością intelektualną, a twórczością jest oczywisty jak oczywista oczywistość. Pobudliwość intelektualna dotyczy całościowych i wszechstronnych zainteresowań intelektualnych, tych z pogranicza polityki państwa również – czy aby miecz Damoklesa nie wisi nad nami. Z reguły związek ten wiąże się z pobudliwością wyobraźni i pobudliwością emocjonalną. Wzmożona pobudliwość intelektualna nie jest zatem nigdy nadmiernie obiektywna, albowiem jest ona schematyzująca i abstrahująca.
Wszystkie te formy wzmożonej pobudliwości współdziałają zazwyczaj ze sobą i tworzą postawę twórczą wielopłaszczyznową i wielopoziomową. Do twórców, którzy łączyli w sobie te rodzaje wzmożonej pobudliwości należą m.in.: Sokrates, Michał Anioł, Pascal, Szekspir, Kierkegaard, Wittgenstein, oraz większość egzystencjalistów.
Jakie znaczenie twórcze może mieć lęk? Głównym punktem wyjścia tej analizy będzie wielopoziomowość lęku z lękiem przed politycznym zawłaszczenie państwa np. przez jakąś wodzowską partię. Kto ma wyobraźnię, pewnie się domyśli.
Lęki związane z tendencją do zesztywnienia, z nadmiernym działaniem instynktu samozachowawczego, czy przybierające postać fobii, mają znikomy związek z wysokim poziomem twórczości. Są to lęki przed najprostszymi konkretami, przed zdarzeniami zewnętrznymi, przed naruszeniem potrzeb samozachowawczych, przed utratą znaczenia, czy utratą dóbr materialnych z tytułu ustawowej odpowiedzialności zbiorowej, czy też inwigilacyjnej, np. Internetu, pt. „Rozmowa kontrolowana“.
Ścisły natomiast związek z twórczością mają stany lękowe o nastawieniu altruistycznym, a więc lęk o innych, lęk egzystencjalny, lęk o losy społeczeństwa czy świata całego. Też lęk o trwanie wyłącznych, niepowtarzalnych związków uczuciowych, lęk przed możliwością przyjścia lęku itp. Taki Vincent van Gogh przeżywał lęki nie tylko egzystencjonalne, ale także przed, ale także przed niemożnością znalezienia wyrazu malarskiego dla swoich artystycznych przeżyć. Były to lęki agonalne związane z poczuciem opuszczenia, osamotnienia i daremnego szukania pomocy w osiągnięciu tego poziomu twórczości, jakiego pragnął. Malarz cierpiał z powodu silnych stanów depresyjnych.

d4

Obraz „Krzyk“  Edwarda Muncha o tych stanach mówi dobitnie.
Depresja z kolei jest jakby półświadomą, albo świadomą oceną własnych braków w realizacji naszych dążeń do twórczej bohemy.
Michał Anioł, przy jego twórczej dumie, napięciach twórczych i zamiarach zmiany rzeczywistości naturalnej w sztukę – odchodził, w miarę zbliżania się do śmierci, od sztuki, niszcząc niektóre swoje dzieła i zamykając się w swoim mieszkaniu. Miał przed sobą symbol śmierci – czaszkę. Ograniczył maksymalnie swoje potrzeby. Pogrążył się w ascezie, medytacji, kontemplacji, odsuwając się zupełnie od spraw życia. Przeżywał depresyjne rozdarcia, wzloty „ku górze“, a równocześnie mając poczucie braku rezultatów tych swoistych nierealnych na ówczesne czasy uwzniośleń.
Depresje z tzw. „wyższej półki“ występują u ludzi dążących do doskonałości. Ktoś powiedział: – „Wszystko co brudne we mnie, spływa z depresją; jest ona jakby filtrem psychicznego rozwoju“.
Należy zwrócić jeszcze uwagę na zagadnienie związku obsesji z uzdolnieniami i twórczością. Można zaryzykować twierdzenie, że nie ma wielkich działań autentycznie ludzkich, bez trybów obsesyjnych. Przejawiali je wszyscy, lub niemal wszyscy bohaterowie ludzkości. Obsesję rozwojową miał Sokrates, Mahatma Gandhi, Abraham Lincoln, Martin Luter King, Joanna d’Arc i setki tysięcy innych osób ze współczesnej sceny politycznej.
Ważny jest stosunek pomiędzy dezintegracją, a doskonaleniem. Jan Władysław Dawid powtarzał wielokrotnie, że dla rozwoju wewnętrznego, trzeba nieraz odejść od swoich dotychczasowych zainteresowań, sławy, a nawet własnej twórczości.
To by było na tyle i aż tyle. Niech każdy twórcze wnioski, wyciągnie dla siebie. Jak żyć w tym kraju, ze swoją twórczą weną, która nie chce się poddać.

Zebrał i swoje dwa grosze dodał – Mreck