Archiwa kategorii: Psychologia

„TRUD ISTNIENIA“ – Kazimierz Dąbrowski

Znalezione obrazy dla zapytania trud istnienia kazimierz dąbrowski chomikuj

Na naszą gorącą, polityczną rzeczywistość, serdecznie polecam małą, lecz znakomitą pracę w formie niewielkiej książeczki prof. Kazimierza Dąbrowskiego (1902-1980), pt. „Trud istnienia“- ISBN 83-214-0491-X, ISSN 0208-9653.
Prof. Kazimierz Dąbrowski, doktor medycyny i filozofii, psycholog kliniczny i pedagog. Studia odbywał na Uniwersytecie poznańskim, Genewskim, Wiedeńskim, Harwardzkim, na Sorbonie. W Baltimore stypendysta Fundacji Rockefellera, Forda, ONZ, Centre Nationale des Recherches Scientifiques, Rady Kanadyjskiej i in.
Jako inicjator ruchu higieny psychicznej w Polsce zorganizował Instytut Higieny Psychicznej, a następnie kierował nim w latach 1935-1949. W latach 1958-1966 był kierownikiem Zakładu Higieny Psychicznej i Psychiatrii Dziecięcej PAN. Założyciel i wieloletni prezes Polskiego Towarzystwa Higieny Psychicznej. Wykładowca psychologii klinicznej i psychopatologii na Uniwersytecie Alberta w Edmonton i na Uniwersytecie Laval w Quebec. Autor licznych publikacji naukowych i popularnonaukowych na tematy związane z higieną psychiczną, psychiatrią, psychologią kliniczną i pedagogiką.
W swojej pracy, pod w/w tytułem, autor próbuje przedstawić własną interpretację zdrowia psychicznego, oraz ukazać drogę rozwoju osobowości poprzez twórczy stosunek do własnych stanów dezintegracyjnych – nerwic i psychonerwic – niosących z sobą możliwość przekształceń osobowości na coraz wyższy poziom. Rozważania autora pobudzają do refleksji i pomagają w szukaniu dróg własnego indywidualnego rozwoju, albowiem kształtowanie osobowościowe człowieka odbywa się poprzez trud istnienia i trud rozwoju.
Ludwik van Bethoven uważał, iż muzyka jest wyższa niż mądrość, niż filozofia. Sokrates przez silne umiłowanie piękna nadał indywidualne znamię swojej nauce o bezosobowych ideałach ogólnych, o bezosobowej „istocie rzeczy“. U Miguela de Unamuno przeżyciowość i konkretność zjawisk o odrzuceniu wszelkiej filozofii oderwanej, natomiast zbliżyły go do człowieka konkretnego i do sztuki samej.
Historia sztuki hinduskiej, egipskiej, greckiej , chrześcijańskiej, przemawia wprawdzie za tym, że sztuka najwyższa jest domeną „wtajemniczonych“ i „wybranych“, a stając się przeżyciem szerokich rzesz traci na swej „sakralności“, swoim „wtajemniczeniu“ i poziomie.
Obserwacje kliniczne, akta sądowe i literatura wskazują, że w wielu środowiskach społecznych, i to zarówno w dawnych okresach historii, jak i obecnie, działały i działają indywidua, odznaczające się prymitywizmem, agresywnością, pewnością siebie, moralną powierzchownością, doprowadzając do napięć, tarć, a nawet masowych mordów, w których tracą życie tysiące i miliony ludzi.
Zjawisko powtarzających się morderstw jednostkowych i grupowych, może się rozlać szeroką falą i w sprzyjających warunkach doprowadzić do mordów masowych. Przykładów jest aż nadto i można by je mnożyć.
Wśród jednostek, które odgrywają, zasadniczą i decydującą rolę w świecie społecznym, widzimy wielu psychopatów-dyktatorów z podążających za nimi ich licznymi zwolennikami. Nazwisk ich i czynów wymieniał nie będę bo można je znaleźć w tej i innych publikacjach.
Obok nich istnieje cała masa małych lub średniej miary psychopatów, realizujących swoje impulsywne, egocentryczne, antyhumanistyczne cele i porachunki na niższą skalę.
Ich byt i rozwój w społeczeństwie w dużej mierze jest konsekwencją nierozpoznawania i tolerowania zachowań psychopatycznych, które z domieszką charyzmy psychopaty mogą być zaraźliwe w przestrzeni społecznej podatnej na ich populistyczne lecz oryginalne zachowania, które z biegiem czasu nabierają mocy i pewności.
Mali psychopaci i ich grupy są odpowiedzialni za wstecznictwo i krzywdę społeczną, za prymitywne działanie emocjonalne w życiu społecznym, za indywidualne krzywdy i morderstwa czasem.
Przy zetknięciu się bowiem z jednostkami z pogranicza normy, w warunkach gdy rozumowanie i uczucia wyższe są osłabione, przyćmione, podatne na zawężoną sugestię, wpływ psychopatów zaczyna górować i dominować nad nimi.
Z politycznego punktu widzenia taki proces może zachodzić również w wielkich zbiorowościach zwanych partiami, którymi zarządzają i sterują osoby, które kochają rządzić na swój sposób ludzkimi zasobami.
Wszelkie podobieństwa z osobami obecnie trzymającymi władzę w Polsce jest przypadkowe.

Zebrał i być może zasugerował to i owo – Mreck

nie da się słuchać muzyki Jana Kaczmarka mając do dyspozycji ucho drewniane.

Powściągliwość w wydawaniu sądów, to dziś rzadka cecha. Ten kamień biblijny często jest nadużywany. Zanim rzucisz w kogoś słowem, należy sprawdzić, jakimi głazami patrzysz na kogoś, kto przed tobą stoi.
Kiedy myśl jest prosta i znana nam z obiektywnych formuł, odbiór intencji trudności nie nastręcza. Inaczej jest natomiast, kiedy spotykamy się z myślą twórczą, nie odpowiadającą żadnej z formuł obiegowych. Obserwator i słuchacz w jednym musi nieraz pokonać duże intelektualne trudności w rekonstrukcji intencji, którą nadaje bądź też odbiera, a której czasami pojąć nie potrafi z uwagi na swoje ograniczenia w percepcji swego zmysłowego postrzegania. Prymitywnie myślący słuchacz i odbiorca nie domyśli się co do niego dociera. Przypisuje winę swego niezrozumienia innym osobom, wzbudzając w sobie przekonanie, że to obcy mówią rzeczy ciemne i nierozsądne i że wszyscy są dziwakami, tylko nie on.
Przyczyną takiego rozumowania może być defekt intelektualny, braki w dziedzinie wykształcenia (informacji). Krótko mówiąc, nie da się słuchać muzyki Jana Kaczmarka mając do dyspozycji ucho drewniane.
Chcąc rozmawiać swobodnie z Einsteinem, na tematy, które były jego umysłową zdobyczą, trzeba znać się na fizyce i matematyce, gdy owej wiedzy nam brakuje odbiór będzie bajką, o Czerwonym Kapturku, bądź innym PiS-owskim koszmarem, który suweren na długie lata nam zafundował, biorąc za swoje, wodolejstwo pana prezesa i jego przybocznych wilków żelaznych. Umiaru i ostrożności zabrakło niestety i mamy to co mamy w tym szerokim horyzoncie historycznych doświadczeń suwerena. Gdyby ów „prymitywizm“, o którym wspominałem, był malarskim kierunkiem, to by było jeszcze pół biedy. Ale tak nie jest. Ów prymitywizm dotyczy niestety umysłów prymitywnych w zbiorowym owczym sposobie myślenia, w którym owca czarna odgrywa dominującą rolę. Kto żyje zamknięty w takim kręgu, może być bardzo sprytny, przebiegły i zaradny, ale nie jest nim człowiek inteligentny. To są owi „straszni mieszczanie“, o których tak mówi Tuwim:
/I oto idą zapięci szczelnie.
Patrzą na prawo, patrzą na lewo –
A patrząc – widzą wszystko oddzielnie;
Że dom… że Staszek… że koń… że drzewo…/

Zebrał i dodał swoje dwa grosze – Mreck

psychologiczne związki instynktu twórczego

gory.bmp

Związki te zapewne rodzą się w umyśle człowieka i są niewątpliwie efektem jego pobudliwości sensualnej, psychoruchowej, emocjonalnej, a także jego poziomu wyobraźni i intelektu. Najmniejsze znaczenie w rozwoju instynktu twórczego mogą mieć dwie pierwsze formy, albowiem ich udział twórczy w rozwoju jednostki zależy od poziomu ich rozwoju, oraz od ich sprzężenia ze wzmożoną pobudliwością emocjonalną, wyobrażeniową i intelektualną. Jednak te trzy ostatnie decydują i odgrywają istotną rolę w poszukiwaniu tzw. „nowej rzeczywistości“ w rozwoju instynktu twórczego.
Ktoś, kto jest wrażliwy emocjonalnie, kto ma rozwiniętą wyobraźnię i obdarzony jest fantazją, kto ma zdolność penetracji umysłowej. Ten zazwyczaj nie przystosowuje się do jednopoziomowej rzeczywistości życia codziennego i nie zadawala się nią. Taka jednostka szuka rzeczy nowych, ciekawych i niebanalnych. Jednopoziomowość i sterylność codziennej rzeczywistości nuży go, udręcza, powodując napięcia, konflikty, a nawet skłania do buntu przeciw tego typu rzeczywistości. A zatem, wzmożona pobudliwość we wszystkich wymienionych formach jest podstawą poszukiwania innej, wielopłaszczyznowej i wielopoziomowej rzeczywistości, w odróżnieniu od tego zerojedynkowego i jednowymiarowego oglądu płaskiej i bezbarwnej ściany.
Jeden z poetów wyraził to tak: – „Nie żyję i nie chcę żyć, i powiem więcej: żyłbym, ale życiem pięknym – plwam na byt prosięcy“.
Juliusz Słowacki wyraził tę postawę w sposób następujący:
„Widzę, że nie jest On tylko robaków Bogiem i tego stworzenia co pełza.
On lubi huczny lot olbrzymich ptaków, a rozhukanych koni On nie kiełza“ – (Beniowski).
W „Kazimierzu Wielkim“, ale i innych swych utworach, Stanisław Wyspiański wyraża pewne elementy wyraźnego nieprzystosowania do rzeczywistości tak oto:
„Wielkości! Komu nazwę twą przydano,
ten tęgich sił odżywa w sobie moce
i duszą trwa, wielokroć powołaną,
świecącą w długie narodowe noce“.
W innym wierszu Wyspiański wyznaje:
„I ciągle widzę ich twarze,
ustawnie w oczy ich patrzę
ich nie ma – myślę i marzę,
widzę ich w duszy teatrze“.
Młody, wybitnie utalentowany filozof Otto Weininger, który w 21 roku życia popełnił samobójstwo, wyraził swoje tęsknoty, oczekiwania i poszukiwania innej rzeczywistości, pisząc: – „Samobójstwo, szubienica, albo cel wyższy i dostojniejszy, aniżeli możliwy do osiągnięcia, przez kogokolwiek“.
Z przykładów tych widać, w jakim stopniu wzmożona pobudliwość psychiczna wyzwala dążenia do przekroczenia jednopoziomowej, sztywnej rzeczywistości.
Twórcza inspiracja dotyczy, dotyka i ma związek również z uczuciem przyjaźni i miłości do partnera bądź partnerki, mniejszą wagę przywiązując do przeżyć seksualnych. Franz Kafka stworzył taki pogłębiony, wyłączny związek, pod koniec swego życia. Juliusz Słowacki szukał zawsze ideału duchowego w partnerze, a Soren Kierkegaard zrezygnował z uczucia do swej narzeczonej i przedstawiając się jej celowo w bardzo złym świetle, doprowadził do dobrowolnego zerwania.
Analiza związków pomiędzy uzdolnieniami twórczymi, a wzmożoną pobudliwością wyobraźni wywołuje przysłowiowego wilka z lasu, ponieważ popuszcza wodze rozwoju pomysłowości, fantazji i bajkowej twórczości. Przez co rozszerza i pogłębia rozpoznawanie naszej rzeczywistości, związanej także z jej hierarchizacją, z prospekcją w formie transcendencji i marzeń sennych. Pomysłowość, bogactwo form i treści w wielu dziedzinach sztuki i nauki są charakterystyczne dla osób przejawiających wzmożoną pobudliwość wyobraźni. Powieści fantastyczne, poezja fantastyczna, impresjonistyczne, czy surrealistyczne malarstwo i rzeźba – to dzieła twórców odznaczających się tą cechą.
Do twórców wyróżniających się wzmożoną pobudliwością wyobraźni należeli: Edgar Allan Poe, Juliusz Słowacki, William Szekspir, Charles Baudelaire, Stanisław Wyspiański, Friedrich Nietzsche i wielu innych. Ta forma wzmożonej pobudliwości w sprzężeniu z pobudliwością emocjonalną stwarza podstawy do przekraczania rzeczywistości jednopoziomowej.
Związek pomiędzy pobudliwością intelektualną, a twórczością jest oczywisty jak oczywista oczywistość. Pobudliwość intelektualna dotyczy całościowych i wszechstronnych zainteresowań intelektualnych, tych z pogranicza polityki państwa również – czy aby miecz Damoklesa nie wisi nad nami. Z reguły związek ten wiąże się z pobudliwością wyobraźni i pobudliwością emocjonalną. Wzmożona pobudliwość intelektualna nie jest zatem nigdy nadmiernie obiektywna, albowiem jest ona schematyzująca i abstrahująca.
Wszystkie te formy wzmożonej pobudliwości współdziałają zazwyczaj ze sobą i tworzą postawę twórczą wielopłaszczyznową i wielopoziomową. Do twórców, którzy łączyli w sobie te rodzaje wzmożonej pobudliwości należą m.in.: Sokrates, Michał Anioł, Pascal, Szekspir, Kierkegaard, Wittgenstein, oraz większość egzystencjalistów.
Jakie znaczenie twórcze może mieć lęk? Głównym punktem wyjścia tej analizy będzie wielopoziomowość lęku, z lękiem przed politycznym zawłaszczenie państwa, np. przez jakąś wodzowską partię. Żeby ktoś nie miał obiekcji, wybieram pierwszą z brzegu – (PiS). Kto ma wyobraźnię, pewnie się domyśli co ten skrót oznacza.
Lęki związane z tendencją do zesztywnienia, z nadmiernym działaniem instynktu samozachowawczego, czy przybierające postać fobii, mają znikomy związek z wysokim poziomem twórczości. Są to lęki przed najprostszymi konkretami, przed zdarzeniami zewnętrznymi, przed naruszeniem potrzeb samozachowawczych, przed utratą znaczenia, czy utratą dóbr materialnych, z tytułu ustawowej odpowiedzialności zbiorowej, czy też inwigilacyjnej, np. Internetu, pt. „klikanie kontrolowane“.
Ścisły natomiast związek z twórczością mają stany lękowe o nastawieniu altruistycznym, a więc lęk o innych, lęk egzystencjalny, lęk o losy społeczeństwa, czy też świata całego. Również lęk o trwanie wyłącznych, niepowtarzalnych związków uczuciowych, lęk przed możliwością przyjścia lęku itd., itp. Taki Van Gogh przeżywał lęki nie tylko egzystencjonalne, ale także przed niemożnością znalezienia wyrazu malarskiego dla swoich artystycznych przeżyć. Były to lęki agonalne związane z poczuciem opuszczenia, osamotnienia i daremnego szukania pomocy w osiągnięciu tego poziomu twórczości, jakiego pragnął. Malarz cierpiał z powodu silnych stanów depresyjnych. Obraz „Krzyk“, Edwarda Muncha, o tych stanach mówi dobitnie.
Depresja z kolei jest jakby półświadomą, albo świadomą oceną własnych braków w realizacji naszych dążeń do twórczej bohemy.
Michał Anioł, przy jego twórczej dumie, napięciach twórczych i zamiarach zmiany rzeczywistości naturalnej w sztukę – odchodził, w miarę zbliżania się do śmierci, od sztuki, niszcząc niektóre swoje dzieła i zamykając się w swoim mieszkaniu. Miał przed sobą symbol śmierci – czaszkę. Ograniczył maksymalnie swoje potrzeby. Pogrążył się w ascezie, medytacji, kontemplacji, odsuwając się zupełnie od spraw życia. Przeżywał depresyjne rozdarcia, wzloty „ku górze“, a równocześnie mając poczucie braku rezultatów tych swoistych nierealnych na ówczesne czasy uwzniośleń.
Depresje z tzw. „wyższej półki“ występują u ludzi dążących do doskonałości. Ktoś kiedyś powiedział: – „Wszystko co brudne we mnie, spływa z depresją; jest ona jakby filtrem psychicznego rozwoju“.
Należy zwrócić jeszcze uwagę na zagadnienie związku obsesji z uzdolnieniami i twórczością. Można zaryzykować twierdzenie, że nie ma wielkich działań autentycznie ludzkich, bez trybów obsesyjnych. Przejawiali je wszyscy, lub niemal wszyscy bohaterowie ludzkości. Obsesję rozwojową miał Sokrates, Mahatma Gandhi, Abraham Lincoln, Martin Luter King, Joanna d’Arc i setki tysięcy innych osób, ze współczesnej sceny politycznej.
Ważny jest stosunek pomiędzy dezintegracją, a doskonaleniem. Jan Władysław Dawid powtarzał wielokrotnie, że dla rozwoju wewnętrznego, trzeba nieraz odejść od swoich dotychczasowych zainteresowań, sławy, a nawet własnej twórczości.
To by było na tyle i aż tyle. Niechaj każdy, z tego co powyżej, twórcze wnioski wyciągnie dla siebie. Jak żyć w tym kraju, ze swoją twórczą weną, która nie chce się poddać nikomu i niczemu, a zwłaszcza temu wszystkiemu, co Wam po głowie chodzi czasem, pytając. Komu wierzyć mamy?

Zebrał i swoje dwa grosze dodał – Mreck

komputer w głowie. kto nim zarządza?

 

DSC06716

Do tej pory sądziliśmy, że np. młode ssaki, a przede wszystkim człowiek, są bezbronne i niezdarne we wczesnych etapach życia, gdyż nie mają wykształconej odpowiedniej liczby połączeń nerwowych. Tymczasem jest całkowicie odwrotnie. Rodzimy się hiperokablowani, wręcz nadmiernie, a wraz z dojrzewaniem tracimy połączenia między komórkami – mówi Lichtman.
Wszystko zaczęło się od obserwacji, jak neurony tworzą połączenia z mięśniami, tak by sterować nimi za pomocą impulsów. Oczom harvardzkich uczonych ukazał się niezwykły obraz – u malutkich gryzoni do tego samego włókna mięśniowego próbowały podłączyć się aksony wielu komórek nerwowych. Pod mikroskopem widać było wojnę pomiędzy neuronami, której rezultatu nie dawało się przewidzieć. Ale zawsze zwycięsko z boju wychodziła tylko jedna komórka nerwowa. Wyglądało to tak, jakby ewolucyjna walka o byt toczyła się nie tylko pomiędzy organizmami, ale również aksonami neuronów.
sądziliśmy, że np. owady czy robaki są nieporównanie od nas gorsze pod względem rozwoju układu nerwowego. Zdaniem Lichtmana, to niesłuszny pogląd. Bo nad nicieniem, który ma w swoim ciele zaledwie ok. 300 komórek nerwowych, ewolucja pracowała znacznie dłużej niż nad stworzeniem ssaków. Dlatego robak ten rodzi się kompletnie dojrzały – z całą wiedzą na temat tego, co ma robić w życiu. Niczego się nie uczy, bo jego układ nerwowy zależy wyłącznie od genów, a nie środowiska. Ale to oznacza, że jest organizmem doskonale wyspecjalizowanym do pełnienia określonych funkcji. Nicienie można porównać do konsoli do gier. Natomiast nasze mózgi przypominają komputer w przebudowie, z ogromną liczbą procesorów i innych elementów, które na dodatek nie są dobrze wyodrębnione. Dopiero z czasem nasza maszyna nabiera kształtów, elementy zostają poukładane, a część z nich wyrzucona.
Ssaczy mózg jest po prostu niedojrzały, a ludzki bije pod tym względem rekordy. Gdyby dłużej utrzymać mysz w stanie niedojrzałości, uzyskalibyśmy bardzo inteligentne zwierzę. To samo dotyczy małp. Opóźniając ich rozwój i trochę zwiększając liczbę neuronów w mózgu, można będzie stworzyć zwierzęta o zaskakujących zdolnościach umysłowych. Np. potrafiące czytać i pisać (ze względu na budowę aparatu głosowego małpy nigdy nie będą umiały mówić). Jeśli to zrobimy – a może się to stać w ciągu kilkudziesięciu lat – nasza wyjątkowość w świecie natury nie będzie już tak oczywista.
Według prof. Sebastiana Seunga, neuronaukowca z Massachusetts Institute of Technology, mózg to w gruncie rzeczy komputer, tyle że potrafiący w trakcie swojego rozwoju tworzyć połączenia pomiędzy milionami swoich procesorów, a później je modyfikować. Jeśli będziemy dysponować ich dokładnym schematem, nie tylko nauczymy się usuwać awarie tego skomplikowanego komputera, ale również zrozumiemy, jak on działa. A to nadal pozostaje zagadką.
Źródło duszy, to czysta fantazja,‭ ‬twierdzą naukowcy podkreślający,‭ ‬że źródłem osobowości i świadomości jest tylko i wyłącznie mózg.‭ ‬Kilku śmielszych badaczy zwraca jednak uwagę,‭ ‬że powstawanie ludzkiej świadomości wciąż jest jedną z największych zagadek.‭ ‬Mimo prowadzonych intensywnych badań nadal nie wiadomo,‭ ‬jak rodzą się świadomość,‭ ‬osobowość i pamięć.‭ ‬Być może świadomość powstaje nie tylko w mózgu,‭ ‬ale jest wynikiem harmonijnego‭ „‬koncertu‭” ‬wszystkich komórek organizmu,‭ ‬nie jedynie neuronów.‭ ‬Czy nasze popędy,‭ ‬emocje i pamięć zakodowane są także w innych organach‭?
‬Starożytni może mieli trochę racji,‭ ‬gdy uważali serce za źródło uczuć i umysłu.‭ ‬Wpływ transplantacji na charakter pacjentów od lat analizuje prof.‭ ‬Gary Schwartz z University of Arizona.‭ ‬Wraz ze współpracownikami odkrył ok.‭ ‬70‭ ‬przypadków,‭ ‬w których po transplantacji doszło do niewytłumaczalnych dla ortodoksyjnej nauki znaczących zmian osobowości dawców i biorców.‭ ‬Niektóre z tych historii mogłyby trafić na łamy czasopism ezoterycznych.

Zebrał – Mreck

houston! mamy problem.

David.bmp

Nie są to moje słowa, ale chętnie się nimi posłużę – /Moje myśli stają się czynami, czyny słowami, a słowa, być może, zwyczajami się staną/ – do tej myśli dorzucę wątek, z Księgi Koheleta, czyli Eklezjastesa, przez którą przeniknęło do Starego Testamentu, pod wpływem myśli greckiej nowe, racjonalistyczne i pełne sceptycznych wątpliwości spojrzenie na człowieka, na jego życie i otaczający go świat. Samo życie i jego doświadczenia stają się problematyczne, a dobra z nim związane wątpliwą wartością. Bo czyż człowiek – pyta autor – ma trwałą korzyść ze swego myślenia? I odpowiada: „Wszystko jest marnością“.
Człowiek więc powinien zadowolić się drobnymi, przemijającymi radościami, którymi dziś PiS się cieszy. Wyborcy tej grupu trzymającej dziś władzę nad zasobami ludzkimi, winni więc jeść i pić i cieszyć się chwilą, bo Opatrzność z JPII może stracić cierpliwość. W sprawie TK są pewne zaszłości, które dotyczą odpowiedzialności zbiorowej, którą tak rychło TK przyklepał. Na szczęście wśród sędziów, były zdania podzielone, w tym nadal kontrowersyjnym orzeczeniu, które o pomstę do nieba woła. Zanosi się, że ludzka krzywda, będzie wołać jeszcze długo. Według Koheleta, do końca Świata, a może nawet dłużej. Trzeba zatem cenić i chronić, to co mamy na naszym Facebooku, TO CO RÓŻNI NAS OD ZERA.

Mreck

by na oczy przejrzeć ruszaj do ciężkowic

P1050046

Ciężkowice, obok Tarnowa, na mapie turystycznej Małopolski i Polski całej, jawią się jako malowniczo położona miejsko-wiejska gminna miejscowość. Tarnów jest dużo większy, ale nie o niego chodzi tym razem. Ciężkowice leżą nad rzeką Białą na Pogórzu Ciężkowickim. Można tu smacznie zjeść i odpocząć, choć niektóre jej atrakcje, takie jak kąpielisko, oraz źródło solno-alkalicznej wody siarkowej, z zawartością wolnego siarkowodoru, wskazanej przy leczeniu reumatyzmu, zapalenia nerwów, chorób skóry, oraz do inhalacji przy nieżytach dróg oddechowych, nie jest zagospodarowane. Odwiercone w roku 1954 źródło na wzgórzu Ostrusza (405 n.p.m.) – Rakuszowa, czeka cierpliwie na zagospodarowanie. Swoją atrakcyjność Ciężkowice zawdzięcza bogatej historii, oraz licznym przyrodniczym atrakcjom znajdującym się w pobliskim terenie. Historia, to legenda związana z Cieszko, stryjem Mieszka I, a pierwsze wzmianki o osadzie pochodzą z 1125 r., wieś była wówczas własnością benedyktynów tynieckich. Osada została założona w 1288 r., a zezwolenie na lokację nadał 29 lutego 1348 r. Kazimierz Wielki. Zasadzenie miasta dokonali dwaj mieszczanie ze Starego Sącza. Byli nimi bracia Minard i Mikołaj. Handlowano tu znanym ciężkowickim nabiałem, wyrobami tkackimi i rzemieślniczymi. W okresie po lokacyjnym miasto nosiło niemiecką nazwę Hardenberg. Przez Ciężkowice przebiegały liczne szlaki handlowe. Po drugiej stronie rzeki Białej w miejscowości Kąśna Dolna znajduje się dworek Ignacego Jana Paderewskiego, któremu bardzo spodobała się okolica. Tu między podróżami odpoczywał. Obecnie to jedyna zachowana posiadłość kompozytora. w roku 1903 Paderewski odsprzedał dworek. W 1979 r. dworek po wielu jego lokatorach przejęło Tarnowskie Towarzystwo Muzyczne, a w roku 1998 Urząd Rejonowy w Tarnowie dworek wraz z parkiem przekazuje w użytkowanie dla Centrum Paderewskiego.
Na cmentarzu z I wojny światowej w Bogoniowicach, nieopodal parku z dorodnym drzewostanem. Przy jednym z tych drzew odpoczywał król Jan III Sobieski. W centralnej części cmentarza wojennego znajduje się charakterystyczny nagrobek rotmistrza Oswalda von Richthofena z 2 GARDE ULANEN R.G.T. poległego 14 maja 1915 roku. Niektóre źródła piszą, że należał on do bliskiej rodziny pilota, którego nazywano /Czerwonym Baronem/.

DSC05310
Kolejną atrakcją Ciężkowic obok zabytkowego rynku z jego ratuszem i drewnianymi domami konstrukcji zrębowej z XVIII i XIX w., jest kościół parafialny pw. Pana Jezusa Miłosiernego i Świętego Andrzeja Apostoła z 1903 r. Powstał on na miejscu starej świątyni z roku 1336. fundowanej przez Kazimierza Wielkiego. Kościół projektował lwowski architekt Jan Karol Sas-Zubrzycki w stylu gotyku nadwiślańskiego. Od 2003 r. kościół jest Sanktuarium.

DSC05311

Znajduje się w nim cudowny obraz Chrystusa Miłosiernego Ecce Homo, podarowany miastu przez papieża Innocentego XI. Podobnie jak z pochowanym domniemanym bratem /Czerwonego Baroneta/, niektóre źródła podają, że darczyńcą cudownego obrazu Chrystusa Miłosiernego, „ECCE HOMO“, w 1632 r., był papież Urban VIII (1623-1644), a nie papież Innocenty XI (1676-1689). Obraz umieszczony jest w ołtarzu głównym, a jego losy i oddziaływanie niezwykle interesujące. Obraz po opuszczeniu Ciężkowic w roku 1720, powrócił w roku 1795.

DSC05312

Historia obrazu została uwieczniona na freskach bocznej nawy przez malarza Józefa Dudkiewicza, wykonawcy polichromii całego kościoła. W XVI wieku o dobrym urządzeniu miasta świadczyło funkcjonowanie tu: wodociągów, szpitala, młynów, folusza, postrzygalni, mnóstwa jatek, wagi – a także prawa do 13 jarmarków. W 1529 r., zasłynął na Rusi Czerwonej wikary – luteranin – Stanisław z Ciężkowic. W połowie XVI wieku notowano tu dużo przypadków odchodzenia od wiary katolickiej. W wyniku ataku zarazy w 1622 r., zmarło w Ciężkowicach ponad 1500 osób, a w czasie Potopu szwedzkiego notuje się wielki pożar i zniszczenia.  Skalny Rezerwat Przyrody /Skamieniałe Miasto/, o pow. 15 ha., został utworzony w roku 1948.

DSC05275

W roku 1968, do Skalnego Rezerwatu dołączył jego sąsiad,  przyrodnicza ciekawostka o pow. 1,6 ha. zwana /Wodospadem Ciężkowickim/, lub /Wąwozem Czarownic/. Głębokim na kilkadziesiąt metrów skalnym jarem, prowadzącym do miejsca o charakterystycznym mikroklimacie, do którego nigdy słońce nie dochodzi, a w którym to miejscu znajduje się oryginalny strunowy wodospad  – zimą zamarza i równie pięknie się prezentuje.
Powiadają, że /Skamieniałe Miasto/, to wynik kary boskiej, którą ściągnął na gród jego właściciel Cieszko, pragnąc zagarnąć wieś Kąśną, własność Rożena z Rożnowa. Patronem miasteczka jest św. Florian. Jego zabytkowy posąg stoi na rynku obok klasycystycznego ratusza.

Zebrał i swoje dwa grosze dodał – Mreck

Polsko-polskie wojny

P1130598

Było ich wiele i nadal mają się dobrze. O tej skłonności do polsko-polskiej nienawiści pisało wielu. Żelazny Kanclerz, Otto Bismarck, był jednym z nich. Papież Jan Paweł II nic w tej kwestii nie zmienił, chociaż starał się jak mógł, by naród polski potrafił się wznieść ponad wewnętrze, polityczne podziały. Niestety, dziś po wielu latach od II wojny światowej, zwycięstwie Solidarności i ostatnich wyborach w roku 2015, jest jeszcze gorzej, ku uciesze naszych wschodnich, południowych i zachodnich sąsiadów. Podły charakter mamy w genach. Gdy rozum śpi, ta wolska nacja w nas daje o sobie znać. Palców obu rąk pewnie zabraknie, by polsko-polskie wojny zliczyć. Innych naszych sarmackich i chamskich instynktów, by dokopać rodakowi, w naszych chrześcijańskich zasobach  nie brakuje. Wszystkie te animozje zapisane są w naszej historii i nadal się powtarzają i pewnie będą powtarzać, bo tak po prostu mamy w sobie, że lubimy ze sobą walczyć, czasem nawet na śmierć i życie, by jednego z drugim było na wierzchu, albo drugiego obedrzeć ze skóry. Pod tym względem nie jesteśmy wyjątkowi, i nie różnimy się od naszych przyjaciół zza Buga i Odry. By do tych genów dotrzeć, trzeba sięgnąć do naszej historii.
Otto ścieżka niektórych z tych polsko-polskich, zbrojnych manifestacji, które umacniały nas w tym braterskim genomie, który do dziś w sobie nosimy, obnosząc się nim nawet w samolocie. O jaki samolot chodzi? Większość pewnie się domyśla. Wolska świadomość z tym genomem ma swój ścisły związek. Jest ona jak grzybnia w lesie, i w tekstach piosenek również występuje.
Łańcuch naszego DNA jest w człowieku od zawsze, był już nawet wówczas, gdy jeszcze chodziliśmy po drzewach, a nawet wcześniej, ale nie wchodźmy w szczegóły, czy pierwszy był kogut i czy Adam i Ewa, to nasi pra, pra, pra… rodzice. Moi dziadkowie, rodzice i siostra moja pierworodna, Danusia, która nie tak dawno odeszła, być może wiedzą więcej, i pewnie mówią do mnie o tym wszystkim w sobie tylko znanym języku, który trzeba tylko odszyfrować. Testy psychologiczne i inne dowody którymi wiara się posługuje świadczą o tych relacjach. Zacznijmy więc od początku naszych polsko-polskich wzajemnych relacji.
Pierwsze z nich miały miejsce w odległej historii, podczas tworzenia się naszej narodowej państwowości. Miały one charakter gwałtowny, który kształtował naszą państwowość nad Wisłą. Zanim staliśmy się królestwem sporo wody z Dunajca, Wątoku i Białej spłynęło, a Małego Księcia jeszcze wówczas nie było na świecie.
Wiele z tych charakterystycznych wojennych zamachów miało charakter, czy też podglebie religijne. Tak było w przypadku słynnego, ale do dziś nie rozstrzygniętego  konfliktu pomiędzy wpływami Kościoła rzymskiego, a także świeckiej władzy cesarstwa niemieckiego na sytuację w ówczesnej Polsce.
Jednym z animatorów polsko-polskich konfliktów w XI i XII wieku był palatyn Sieciech. Istnieje historyczne domniemanie, że jego nieposkromiona ambicja, i żądza władzy, oraz relacje z niemieckim cesarzem, doprowadziła do konfliktu króla Bolesława Śmiałego, zwanym również Szczodrym, z biskupem krakowskim Stanisławem Szczepanowskim. Według Pawła Jasienicy oraz wielu innych historyków i badaczy dziejów polskich, bp Stanisław wraz z opozycją możnowładczą i palatynem Sieciechem spiskowali przeciwko silnej władzy królewskiej. Inni, jak np. Feliks Konieczny wskazują jeszcze na inne przyczyny konfliktu biskupa Stanisława i króla Bolesława, a mianowicie walkę Stanisława o uznanie testamentów i immunitetów kościelnych.
Innym, znanym polsko-polskim konfliktem zbrojnym, była mało dziś popularyzowana bitwa pod Grotnikami (1439). W tej zbrojnej rzeźni pomiędzy Polakami, religia odgrywa zasadniczą rolę w osobie bpa i w końcu pierwszego polskiego kardynała, Zbigniewa Oleśnickiego. Oleśnicki miał za uszami po Bitwie pod Grunwaldem. Męczeńską śmierć w  bitwie pod Grotnikami, poniósł przeciwnik biskupa krakowskiego, Spytko III Melsztyński ur. 1398 r. Pochodzący z Melsztyna obok Tarnowa – Melsztyńscy są boczną linią rodu Tarnowskich. Bitwa ta doprowadziła do upadku ruchu husyckiego w Polsce.

DSC04265
Spytko Melsztyński od roku 1437 związany z husytami był przeciwnikiem biskupa Zbigniewa Oleśnickiego, który pozbawił go wpływów na rzecz rodów Oleśnickich i Odrowążów. Ciało Spytka wraz z innymi rycerzami polskimi przez trzy dni obnażone leżało do naga na grotnickim bitewnym polu gdzie padł osaczony królewskim wojskiem dowodzonym przez bpa Oleśnickiego.
W kolejną wojnę polsko-polską, o silnym zabarwieniu wyznaniowym zaangażowali się Bracia Polscy zwani również arianami, socynianami i antytrynitarzami. Ten nurt protestantyzmu w XVI wieku powstał w wielu krajach ówczesnej Europy, zagościł również i w Polsce i o mały włos nie odniósł by sukcesu.
Bracia za wyłączną podstawę swej doktryny uważają Biblię (zasada Sola scriptura). Podobnie jak arianie, nie uznają dogmatu o Trójcy Świętej.
Bracia Polscy uznawali zasadę braterstwa wszystkich ludzi. W początkowym okresie wywodził się z tego bezwarunkowy pacyfizm, a także odmowa służby państwu (zarówno na urzędach wojskowych jak i cywilnych) jako formy wywyższenia, wspólnota dóbr, potępienie kary śmierci, podobnie jak u Braci Czeskich w XIV-XV wieku.
Bracia Polscy nie tworzą wspólnoty jedynozbawczej, członkostwo w której zapewniałoby automatycznie szczególne przywileje i zbawienie. Wierzą, że Chrystus sam powołuje swoje dzieci z rozmaitych środowisk, a łączy je wspólny Boży duch oraz owoce szczerości, prawości i dobroci. Nacisk kładą na Prawo Boże, etykę, moralność i praktykę życia.
Pierwszy zbór powstał w wyniku rozejścia się w krakowskim zborze kalwińskim w 1562 roku. Bracia polscy utworzyli reformacyjny tzw. Zbór Mniejszy, a złośliwie nazywano ich również: arianami, socynianami (od Fausta Socyna), antytrynitarzami, chrystianami (za Janem Lubienickim), a później na Mazurach unitariuszami. W 1565 w Węgrowie wyodrębniła się z kalwinizmu grupa Braci Polskich pod przywództwem Piotra z Goniądza. Do najwybitniejszych członków wspólnoty należeli: Grzegorz Paweł z Brzezin, Szymon Budny – autor tłumaczenia Biblii oraz licznych rozpraw religijnych, np: „Przeciw Trojczanom”, obalającej liczne argumenty przytaczane na uzasadnienie nauki o Trójcy Świętej a także Andrzej Wiszowaty, kaznodzieja i minister zborów, autor wielu traktatów religijnych (wśród nich najsłynniejszy „Religio rationalis” – „O religii zgodnej z rozumem”), wydawca dorobku braci polskich „Bibliotheca Fratrum Polonorum” na emigracji w Amsterdamie. Głównymi ośrodkami ruchu były: Pińczów oraz Raków, gdzie powstała tzw. Akademia Rakowska (1600) z aktywnie działającym domem wydawniczym, a także Kraków, Lublin, Nowy Sącz, Lewartów (Lubartów), Lusławice, Kisielin na Wołyniu i Śmigiel.
W Lusławickim parku dworskim pod Tarnowem mieści się niedostępne do zwiedzania mauzoleum Fausta Socyna (właściwie: Fausto Sozzini, Faustus Socinus) (ur. 5 grudnia 1539 w Sienie – zm. 3 marca 1604 w Lusławicach). Mauzoleum mieści się bowiem na terenie prywatnej własności kompozytora Krzysztofa Pendereckiego, ale pierwszy jego grób miał miejsce obok, gdzieś na pobliskim wzgórzu. Jest jeszcze zdjęcie tego miejsca.
Faust Socyn włoski reformator religijny, teolog, pisarz, poeta. Twórca socynianizmu i doktryny religijnej Braci Polskich, dziadek Andrzeja Wiszowatego. Wpływ poglądów Socyna na ówczesną Europę zachodnią i środkową był znaczący i przyczynił się do stworzenia racjonalizmu i koncepcji państwa demokratycznego. Urodził się w bogatej i wpływowej rodzinie z Toskanii, z której pochodzili papieże: Pius II, Pius III i Paweł V. Pod wpływem stryja, Lelio Sozzini (Lelio Socyna), który opiekował się nim po śmierci rodziców, i Miguela Serveta odrzucił istnienie Trójcy Świętej i dogmatów katolickich. W 1562 opublikował pierwszą rozprawę teologiczną: Komentarz do pierwszego rozdziału Ewangelii św. Jana (już w 6 lat później przetłumaczoną na język polski). Kolejne 10 lat spędził na dworze księcia Toskanii Kosmy I, unikając kwestii religijnych i pisząc utwory o tematyce politycznej i miłosnej.
Narastająca presja ze strony Inkwizycji (Stanisław Hozjusz – całe dziedzictwo wojen polsko-polskich) sprawiła, że w 1574 przeniósł się do ośrodka wolnomyślicielstwa- Bazylei, gdzie w 1578 opublikował swoje najbardziej oryginalne dzieło: O Jezusie Chrystusie Zbawicielu, które negowało znaczenie śmierci na krzyżu jako odkupienia grzechów, a podkreślało rolę Jezusa jako nauczyciela ludzkości, której wskazał drogę do osiągnięcia zbawienia (główne znaczenie nie przypisywał wierze, ale etyce postępowania ludzi). Zaprzeczał także istnieniu grzechu pierworodnego jako sprzecznego z logiką, twierdząc, że grzech obciążać może jedynie jego sprawcę Adama, a nie całą ludzkość. Wierzył w możliwość doskonalenia człowieka, który przez rozwój nauki i techniki w końcu wyzwoli się od cierpień i klęsk
Jesienią 1578 po raz pierwszy przyjechał na krótko do Polski, do Krakowa, w następnym roku przyjechał znowu, nawiązując kontakty z grupą antytrynitarzy-Włochów z otoczenia królowej Bony. Chciał wstąpić do krakowskiego zboru arian, ale odmówiono mu tego, ponieważ sprzeciwił się ponownemu ochrzczeniu (twierdził, iż każdy chrzest chrześcijański jest tak samo ważny). Niemniej nie przestał współpracować z polskimi arianami, pomagając im ustalić spójną doktrynę religijną i rozstrzygając ich wewnętrzne spory. Od 1598 stał się nieoficjalnym przywódcą polskich arian; reprezentował nurt umiarkowany, który nie sprzeciwiał się pańszczyźnie, państwu i sądownictwu. W 1580 napisał traktat polemiczny O autorytecie Pisma Św., który podkreślał rolę Biblii jako „słowa bożego”, ale przyznawał, że w logiczny sposób nie można tego udowodnić. W 1586 ożenił się z córką Krzysztofa Morsztyna (protektora protestantów) – Elżbietą, która urodziła mu jedyne dziecko- Agnieszkę.
W Polsce nasilała się presja kontrreformacji: w 1571 zniszczono w Krakowie zbór protestancki i cmentarze innowierców, a od 1594 Socyn padał ofiarą napaści i przemocy (w 1598 grupa krakowskich studentów (podburzonych przez miejscowy kler katolicki), wywlekła Socyna z jego mieszkania, spaliła jego księgozbiór i usiłowała go zabić; w ostatniej chwili uratował go ksiądz-profesor Marcin Wadowita).
Socyn, obawiając się o życie, wyjechał w 1598 do Lusławic koło Tarnowa, gdzie znajdował się duży ośrodek Braci Polskich. Tu zmarł w wieku 65 lat.
Socyn nie zaznał spokoju nawet po śmierci; miejscowy proboszcz kazał wykopać jego zwłoki i wrzucić do Dunajca, jednak zwłoki wyłowiono z wody i pochowano ponownie. Następnie grób wielokrotnie usiłowano zniszczyć. Staraniem unitarian z USA i Wielkiej Brytanii w 1936 wybudowano mauzoleum Socyna według projektu Adolfa Szyszko-Bohusza.

DSC04200

Dzisiaj mauzoleum Socyna znajduje się na terenie prywatnego parku dworskiego, należącego do kompozytora Krzysztofa Pendereckiego i nie jest udostępniany zwiedzającym. Trzeba się umówić, by do tego miejsca dotrzeć, ale od czego wyobraźnia, zdęcie jest dostępne.
Bracia polscy osiedlali się zwartymi grupami na terenie wsi oraz mniej w miastach. Wspólnoty arian istniały w Królewcu i w Piszu. Wykaz znanych wsi w których użytkownikami (dzierżawcy, użyczenie za zastaw, właściciele) majątków ziemskich byli Bracia Polscy: Biała Olecka, Borki, Brożówka, Głąbowskie (wieś nie istnieje – teren poligonu), Jagodne Małe, Kobylin, Kocioł, Koczarki, Kosinowo, Kozaki, Królowa Wola, Krupin, Mikosze, Ogródki, Ogródek, Pietrzyki, Pogorzel, Raków Mały, Rogajny, Stare Guty, Stara Różanka, Stara Rudówka, Talusy, Włosty, Zawady i Żabin.
Znane zbory (jako organizacje, nie budowle) braci polskich na terenie Prus: Kosinowo, Królewiec, Królowa Wola i Stara Rudówka.
Już w 1665 r., landtag (sejm Prus Książęcych) reprezentujący stany pruskie (luterańskie duchowieństwo, szlachtę i mieszczan) podjął uchwałę o wypędzeniu arian z Prus Książęcych. Elektor ograniczył się jednak do wydania na początku 1666 zakazu głoszenia tego wyznania, wszelkich zgromadzeń ariańskich oraz polecił wykonać spisy braci polskich w poszczególnych starostwach. Naciski stanów pruskich w sprawie wypędzenia powtórzyły się w 1672, po których Elektor zalecił starostwom sporządzenie ponownych wykazów arian i informacji, czy nie propagowali swojego wyznania. Wrogość duchowieństwa protestanckiego wobec nowego wyznania była zrozumiała, a wrogość szlachty pruskiej (pochodzenia: litewskiego, niemieckiego, polskiego i pruskiego) oraz bogatego mieszczaństwa wynikała nie tylko ze względów teologiczno-doktrynalnych, ale również gospodarczych. Wspólnoty braci polskich powstałe na bazie majątków użytkowanych przez szlachtę ariańską były niezwykle atrakcyjne ze względów bytowych dla poddanych z majątków szlachty protestanckiej, co gdyby nie rygorystyczne zakazy, doprowadziłoby do masowego ich zbiegostwa. Poziom i jakość produkcji rolniczej i rzemieślniczej z ośrodków ariańskich stanowiła groźną konkurencję: ze względu na poziom wykształcenia arian, wprowadzanie nowinek
Na terenie Prus Książęcych odbyło się pięć znanych synodów braci polskich, w tym trzy w Kotle (z których dla dwóch znane są daty spotkań). Pozostałe synody zwoływane były w następujących terminach:
– 29 września 1665 synod w Kotle k/Pisza z udziałem braci z Siedmiogrodu i Prus Polskich. W synodzie tym uczestniczyli m.in.: Samuel Przypkowski, Zbigniew Morsztyn, Daniel Jaśkiewicz i Jan Trembecki.
– 29 marca 1668 synod w Kotle k/Pisza. W synodzie tym uczestniczyli m.in: Samuel Przypkowski, Zbigniew Morsztyn, Tobiasz Arciszewski i Aleksander Konarski.
– 24 października 1678 synod w Rudówce, w którym udział wzięli bracia polscy z Marchii Bradenburskiej.
– 14 października 1684 synod w Rudówce. Na synodzie tym nauczycielem zboru wybrano Benedykta Wiszowatego.
Kalwinistami byli Zamojscy i Zborowscy.
Bracia Polscy na mocy ustawy sejmowej z 1658 zostali skazani za współpracę ze Szwedami w czasie Potopu na banicję – było to pierwsze naruszenie wolności religijnej w Rzeczypospolitej. W wyniku ustawy znaczna część wyznawców wyemigrowała z kraju zanosząc unitariańską myśl teologiczną do innych państw. Bracia polscy osiedli się: w Holandii, Prusach Książęcych, Siedmiogrodzie (zwłaszcza w Cluj), Śląsku (głównie w Kluczborku) i północnych Niemczech. Część pozostałych w Rzeczypospolitej arian przeszła do podziemia. Kryptoarianie chrzczeni byli w Pińczowie i okolicach do 1684. Kryptoariański ośrodek w Jankówce funkcjonował jeszcze w pierwszych latach XVIII w. Tajne pomieszczenia w dworach – miejsc spotkań braci polskich wykorzystywane były później w XIX w. jako kryjówki w czasie powstań narodowych.
Ustawa była zwieńczeniem kontrreformacyjnej fali prześladowań i pogromów, które dotknęły wspólnotę w latach 1655-60, obok braci polskich prześladowania objęły braci czeskich. Idea unitarianizmu zachowała się w Kościołach unitariańskich.
Być może jeszcze wrócę do Braci polskich, bo to niezwykle wdzięczny, ale dziś niezwykle zaniedbany temat.
W wojnach polsko-polskich należy też wspomnieć o Rzezi galicyjskiej zwanej Rabacją (1846). Rzeź galicyjska zaczęła się 19 lutego w Tarnowie i jego okolicach. Zbrojne gromady pijanych chłopów zrabowały i zniszczyły w ciągu zaledwie kilku dni ponad 500 dworów. Chłopi z wyjątkowym bestialstwem mordowali swoich dziedziców. Zamordowano od 1200 do 3000 niewinnych osób narodowości polskiej, ziemian, urzędników dworskich i rządowych oraz kilkudziesięciu księży. Chłopi z wyjątkowym bestialstwem mordowali swych dziedziców między innymi odpiłowywali im głowy. Austriacy wypłacali też nagrody pieniężne za głowy zamordowanych ziemian. Ponieważ kwota wypłacana za martwych była dwukrotnie wyższa niż za rannego wiele osób przywiezionych jako ranne do siedziby starostwa w Tarnowie, zamordowano na progu tego budynku stojącego w centrum miasta.
Szkoda tylko, że do tej pory ofiarom tej zbrodni w tym miejscu nie postawiono pomnika.

DSC05131
Na Starym Cmentarzu w Tarnowie, jest zbiorowa mogiła ofiar tej rzezi. Niewielki, płaski i niewidoczny na tarnowskim cmentarzu obiekt obok kamiennego kopca powstańców listopadowych z 1863 r. Pomników mamy sporo, ale pomnik ofiar Rabacji mógłby powstać na Placu Sobieskiego przed budynkiem byłego Starostwa z dopiskiem o ofiarach z roku 1915.
Wiek XX, to pasmo wojen również tych polsko-polskich. Były to liczne pogromy, ale Komendant Józef Piłsudski był w nich przodownikiem. Nie chodzi tylko o przewrót majowy w roku 1926, ale też o inne krwawe zamachy włącznie z tym z roku 1923 w Tarnowie.

P1150197

Mówi o nim tablica pamiątkowa na ul. Goldhamera i pomnik na Starym Cmentarzu.
Trudno w tym anturażu nie wspomnieć o nadal niewyjaśnionym zamachu na gen. Władysława Sikorskiego zaliczanego przez wielu do krwawej zemsty polsko-polskiej.
Zbliża się święto żołnierzy wyklętych ustanowione na dzień 1 marca. Dla jednych są oni chlubą narodu, dla drugich zbrodniarzami. Ten spór, podobnie jak spór o PRL, pewnie będzie trwał jeszcze długo, w tej patriotycznej wzajemnej licytacji o prawdę swoich racji. Ofiary polskich obywateli wyznania Mojżeszowego w tym sporze również uczestniczą.
Od październikowego, w 2015 r., zwycięstwa obozu Jarosława Kaczyńskiego pn. PiS, wojna polsko-polska trwa w najlepsze na wielu jej politycznych frontach. Dziś Lech Wałęsa jest tej wojny największą ofiarą. Nasz narodowy bohater, zbiera siły na Florydzie by atak odeprzeć.
Do naszych wewnętrznych sporów włącza się Kościół z rozmaitymi jego frakcjami. Włączamy do nich również międzynarodowe media i organizacje, w tym Unię Europejską, by zechciała wydać werdykt w naszych wewnętrznych sprawach, czy demokracja w Polsce jest łamana, czy też potrafimy się zachowywać zgodnie z jej regułami.

P1140725

Nie jestem Spytkiem z Melsztyna, ale jak byłem ostatnio na jego zamku, to dał mi do zrozumienia, że z medycznego punktu widzenia jesteśmy na bardzo dobrej drodze, by te nasze geny naprawić.

Mreck