Archiwa kategorii: Aktualności i polityka

CHINY TRZYMAJĄ SIĘ MOCNO

 

Znalezione obrazy dla zapytania chiny trzymają się mocno literatura

Czarna księga komunizmu” zyskała ogromny rozgłos w całej Europie, ale sprowadziła na pana gwałtowne ataki środowisk lewicy. Czy to one sprowokowały pana do napisania dalszego ciągu zatytułowanego „Du passé faisons table rase! Histoire et mémoire du communisme en Europe” (Skreślmy przeszłość! Historia i pamięć o komunizmie w Europie)?
Stéphane Courtois: Pierwszą „Czarną księgę komunizmu” przetłumaczono w 30 krajach. W niektórych, jak Rosja, Niemcy, Estonia lub Rumunia, uzupełniono ją rozdziałami napisanymi przez lokalnych historyków. Zebrałem je i poprzedziłem swym esejem na temat wojny, jaką wytoczono mojej pierwszej „Czarnej księdze”. W niektórych krajach, jak Francja i Rosja, komuniści potrafili zostawić po sobie chlubną pamięć, której nie chcą naruszyć. W czerwcu tego roku zaproszono mnie na międzynarodową konferencję poświęconą postkomunizmowi, zorganizowaną na uniwersytecie w Salonikach. W dniu, gdy miałem wygłosić referat, młodzi aktywiści Greckiej Partii Komunistycznej zajęli budynek uniwersytetu, nie dopuścili mnie do głosu i otoczyli uczelnię, trzymając transparenty wychwalające między innymi wyniki gospodarki radzieckiej. Oto piękny paradoks: coś takiego na tydzień przed wyborami do Parlamentu Europejskiego i na dwa miesiące przed olimpiadą.
Mówi pan o „wojnie”. Kiedy przeprowadzałem z panem wywiad w Paryżu, był pan raczej wstrząśnięty…
To prawda. Ale nie z emocjonalnego punktu widzenia, bo ja komunistów znam, sam byłem niegdyś aktywnym maoistą. Nigdy bym nie pomyślał jednak, że we Francji może istnieć taki negacjonizm. Niewielkie grupki, bardzo hałaśliwe, zaprzeczają istnieniu komór gazowych i zagładzie Żydów. Przeciwko nim ustanowiono odpowiednie prawo. Ale są też grupy silniejsze, które najzwyczajniej w świecie negują istnienie zbrodni komunistycznych. Dziś mówimy tyle o Czeczenii. Zgoda, ale w 1944 r. Stalin kazał deportować w ciągu pięciu dni wszystkich Czeczenów, czyli 520 tys. ludzi. Była to największa deportacja w czasach współczesnych. Trzeba to nazwać zbrodnią czy nie? Bo skoro tak, to chyba możemy o niej mówić?
Zrobiliśmy postępy, ale musimy jeszcze wiele faktów uświadomić ludziom. Oto przykład: prowadzę jedyny wykład z historii komunizmu na uniwersytecie francuskim. Młodzi nie mają o tym zielonego pojęcia. Były Związek Radziecki, w 15 lat po jego upadku, to dla nich prehistoria.
Ktoś może zapytać: dlaczego wciąż rozmyślać o komunizmie, skoro dziś naszym wrogiem jest przecież islamski radykalizm.
Dobre pytanie. Otóż fala fundamentalizmu nie zaczęła się 11 września 2001 r., ale w roku 1979: wtedy doszło do inwazji radzieckiej na Afganistan, do rewolucji Chomeiniego w Iranie i zamachu islamistów dążących do zawłaszczenia Mekki. Odtąd fundamentalizm islamski występuje w trzech postaciach: tradycyjnej, nowoczesnej oraz rewolucyjnej. Ta ostatnia odmiana fundamentalizmu, z którą mamy najczęściej do czynienia, stosuje taką samą taktykę i metody, jakie stosował bolszewizm. Wystarczy się przyjrzeć, gdzie ten fundamentalizm się rozwija i rozprzestrzenia: w takich krajach, które, dokładnie tak jak Rosja w 1917 r., lub Chiny w 1945 r., nie nadążały za nowoczesnością. (Dziś Chiny i Rosja są w czołówce krajów wysoko rozwiniętych, a ze swojej komunistycznej przeszłości są dumni).
Czy obecnie widzi pan jakieś pozostałości komunistycznych zwyczajów?
Lekceważenie wartości ludzkiego życia, które ujawniło się w Biesłanie, a przedtem w moskiewskim teatrze na Dubrowce, nasuwa mi różne skojarzenia. Zwolnienie redaktora naczelnego „Izwiestii”, czyli lekceważenie opinii publicznej, przypomina mi coś innego. To było typowe dla metod komunistycznych – dążyć do celu po trupach.
W dalszym ciągu „Czarnej księgi” tłumaczę, że wyzwolić się z komunizmu można na cztery sposoby. Po pierwsze – drogą rewolucji antykomunistycznej, jak to uczyniły kraje bałtyckie, po drugie – drogą szczerego „nawrócenia się” komunistów, jak to się stało w Polsce, a po trzecie – drogą zawodowego przekwalifikowania komunistów, jak w Rumunii i Bułgarii, gdzie wczorajsi przywódcy są dziś szefami, może niezbyt szczerymi, ale skutecznymi. Po czwarte – budując demokrację, czemu towarzyszą paroksyzmy neokomunizmu. Sądzę, że to jest przypadek Rosji.

Polska z tego neokomunistycznego łańcuszka czerpie dziś całymi garściami z pomocą kilku koronnych czynników. Jednym z nich to ludzkie zasoby zwane go reaktywacja, to zwycięstwo Jarosława Kaczyńskiego w 2015 roku, który nie bierze politycznej odpowiedzialności za swoje decyzje.  Ciemny pamiętnik tej nawróconej hybrydy, z toruńskim błogosławieństwem o. Tadeusza, wbrew testamentowi papieża Polaka JP II, dopina się właśnie  i czeka tylko na leworęczny podpis pana prezydenta Andrzeja Dudy. Pan prezydent po wizycie w Wietnamie i chińskich obietnicach “Ojca” swego nie zdradzi.  Co zrobi Mateo ze swym optymizmem?

Pożyjemy, zobaczymy.

Zebrał i swoje dwa grosze dodał – Mreck

WOKÓŁ BRYDŻA KRZYSZTOFA MARTENSA

 

Znalezione obrazy dla zapytania omar sharif

Osób, dla których brydż stał się jedynym źródłem utrzymania, jest w świecie może kilkaset, ale raczej kilkadziesiąt. Wśród nich znajdujemy też grono Polaków. Lepiej zna ich słynny aktor Omar Shariff czy Bill Gates, najbogatszy człowiek świata, niż rodacy. Jedynym, który zdobywa popularność także w kraju, jest Krzysztof Martens, były podkarpacki szef SLD.
Żeby żyć z kart, trzeba mieć sponsora. Sponsorką barona Martensa była Arabka, żona ważnej osobistości w Libanie. Potrzebowała go przeciętnie tydzień w miesiącu, pozostałe trzy mógł więc poświęcić żonie i partii. To i tak więcej niż koledzy posłowie, którzy zaniedbywali działaczy terenowych, bo większość czasu spędzali w Warszawie. Jako niezależny finansowo – dzięki brydżowi i sponsorce – Krzysztof Martens nie zabiegał o rady nadzorcze, co w polityce jest już standardem. Ta niezależność pozwoliła mu też nie kandydować do Sejmu, a posłowanie jest przecież zajęciem śmiertelnie nudnym, zwłaszcza przesiadywanie na komisjach. Nigdy nie pracował na etacie.
Jak już wspomniałem pierwszą arabską sponsorką Martensa była żona dyrektora banku. Grali kiedyś turniej w Ammanie, gdy na salę wpadło trzydziestu uzbrojonych, zamaskowanych mężczyzn. Przeszukali wszystkich, sprawdzili, czy nigdzie nie ma bomby, przeprosili i wyszli. Okazało się później, że powodem tego całego zamieszania jest jeden z uczestników tego turnieju, którego babcia była z rodziny panującej, a wnuczek zapragnął kibicować sponsorce.
Kobiety w krajach arabskich są o wiele lepsze w grze od mężczyzn – twierdzi Krzysztof Martens. Mężczyźni wcześnie są wysyłani do polityki czy biznesu, a kobiety, żeby nie przeszkadzały – do angielskich lub amerykańskich uczelni.
Jego obecna sponsorka ma już dorosłe dzieci, mąż w domu bywa rzadko, więc ona rozpaczliwie się nudzi. Jednocześnie obyczajowe tabu nakazuje jej obracać się w środowisku, które nie rzuci cienia na dobre imię męża. Pewne znaczenie ma również fakt, że tatuś przed śmiercią zdeponował na jej koncie sto milionów dolarów. Sponsorka ma z odsetek wszystkiego cztery i pół miliona rocznie, więc czasem w grudniu musi oszczędzać i wtedy Martens jest luźniejszy.
Brydża ze sponsorką porównuje do jazdy samochodem z kimś, kto bezustannie wyrywa kierownicę. Musi być wystarczająco skoncentrowany, aby odbierać jej emocje i chwile wahania, nie widząc partnerki. Jest ona za zasłoną, a licytacja odbywa się za pomocą karteczek, głosu więc też nie słychać. Ze sponsorem bowiem nie grywa się u cioci na imieninach, ale w międzynarodowych turniejach, na które stawia się czołówka graczy. Na szczęście także ze sponsorami.
Do sponsora należy regulowanie rachunków za przeloty, hotele oraz pokrywanie wszelkich innych kosztów, także wpisowego na turniej. To istotne, zważywszy że w wielu europejskich turniejach otwartych nagrody nie są oszałamiające. Zwycięska para dostaje np. pięć tysięcy euro, do tego kilka mniejszych nagród, a 90 proc. uczestników gra tylko dla przyjemności, za którą ktoś musi zapłacić.
Marzeniem graczy jest mieć sponsora, który gra na poziomie nieuniemożliwiającym osiągnięcie jakiegoś wyniku – tłumaczy Tomasz Przybora, były partner Martensa. Jeszcze lepiej jest trafić do stajni.
Stajnia Lavazzy
Najbardziej znana w Europie jest stajnia Marii Teresy Lavazzy, żony jednego z dwóch braci, do których należy ponad połowa włoskiego rynku kawy. Gracze mówią, że jest rozsądna. Lubi grać, ale lubi też wygrać, więc nie rwie się tak do kart jak inni sponsorzy. W stajni można pograć, bo uciążliwość sponsora rozkłada się na kilku. Przybora, jako pierwszy Polak, jeszcze w latach osiemdziesiątych trafił do Teresy Lavazzy, potem sponsorowała też innych Polaków. Stajnię poznaje się po tym, że drużyna przy zielonym stoliku siedzi w garniturach z logo firmy, a suma punktów składa się na wygraną sponsora, nie zaś poszczególnych zawodników. Polacy, obok Amerykanów i Włochów, uważani są za najlepszych brydżystów na świecie. Łatwo znajdują sponsorów, zwłaszcza że turniejami brydżowymi bardzo interesują się polonusi.
Stajnie europejskie, jak Lavazzy czy Don Giovanniego, właściciela największej fabryki grappy, grają latami w tym samym składzie, a zawodnicy zaprzyjaźniają się ze sponsorem. – Sympatia jest ważna, bo wpływa na morale drużyny – zauważa Przybora. I na ewentualny dalszy kontrakt. Księżniczka Liechtensteinu od dwudziestu lat zaprasza polską ekipę na dwutygodniowy turniej w Deauville w Normandii. Swoją stajnię przywoził tam też Omar Shariff. Bardzo ambitny, ale zdaniem Martensa gra średnio. Ma jednak wystarczająco dużo pieniędzy, żeby wynająć najlepszych i w drużynie osiągać mistrzostwo.
O wynik w otwartych turniejach walczy się nie tylko dla skromnej często nagrody, ale żeby rzucić się w oczy potencjalnym sponsorom. Brydż przyciąga dobre towarzystwo, polityków, finansistów. Grywa w turniejach Bill Gates, ale żeby wygrać, musi mieć partnera lepszego od siebie. Krzysztofowi Martensowi w brydżu podoba się to, że jest demokratyczny. W tym środowisku ludzi traktuje się według tego, co potrafią.
Oni wiedzą, że ja nigdy nie zagram z nimi dla przyjemności, bo co to za przyjemność grać z patałachem – powiada. Żeby móc zagrać ze mną, muszą zapłacić. Wielcy tego świata, których stać na to, aby mieć wszystko w najlepszym gatunku, także fordansera do kart muszą mieć ekstra. Sami jednak nie są w stanie ocenić jakości nabywanego towaru. Dlatego towar musi mieć tytuł. Krzysztof Martens jest mistrzem Europy, zdobył też olimpijskie złoto wspólnie z Tomaszem Przyborą. Równie utytułowani są Adam Żmudziński, Cezary Balicki, Piotr Gawryś i kilku innych. Wszyscy w kwitnącym wieku byli. Nie mieli następców. Razem z nimi skończyła się epoka polskiego brydża.
Tytuły zdobywa się na olimpiadach i mistrzostwach zamkniętych, na które organizatorzy zapraszają zawodników imiennie. Sławę – w turniejach amerykańskich, w których gra toczy się głównie o punkty. Piotr Żak, którego wielu pamięta jako polityka AWS (był rzecznikiem Solidarności), mówi o sobie, że od trzydziestu lat jest brydżystą. Niestety, nie aż tak dobrym, aby z tego żyć. Żak z powodu kilkuletniego flirtu z polityką spadł do drugiej ligi. Swoją szansę, chyba już bezpowrotnie, zmarnował Marek Borowski, w czasach studenckich zapowiadający się na świetnego brydżystę. Czy dziś jeszcze gra?
Marzeniem Żaka było być zaproszonym do Ameryki na turniej typu Kalkuta. Zapraszają sześćdziesiąt najlepszych par z całego świata – wspomina Żak. – Z naszych na pewno łapie się Martens, Balicki, Żmudziński i Gawryś. Pary są potem licytowane przez bogatych ludzi na aukcji.
Licytacji nie należy mylić ze sponsoringiem, gdyż można do niej stanąć nie mając pojęcia o grze. Wystarczą pieniądze i pociąg do hazardu. Licytujący przyglądają się startującym w turnieju parom jak koniom na padoku. Stawiają pieniądze, aby mieć prawo do ich wygranej. Najdroższe pary idą nawet po 50 tys. dol., tańsze po kilka tysięcy.
Pieniądze z aukcji wędrują do puli – wyjaśnia Piotr Żak, który kibicował w turnieju, w którym pula z licytacji wynosiła milion dolarów. Jej część po zakończeniu dostają oczywiście zawodnicy, ale większość pieniędzy zgarniają – jak na wyścigach – obstawiający. Jeśli ktoś postawił na zawodników 18 tys. dol., a dzięki nim otrzymał 200 tys., to nazwisko jego, ale także zawodników, stanie się głośne. Dla graczy najważniejsza staje się nie nagroda, ale sława, dzięki której rosną ich szanse na hojnego sponsora.
Nieodłącznym elementem wszystkich rozgrywek jest wzajemne taksowanie zawodników i sponsorów. Mistrza takiego turnieju zaprosi na brydża jakiś bogaty Teksańczyk i zapłaci mu za to mnóstwo pieniędzy – przypuszcza Piotr Żak. Ameryka jest krajem krótkich związków gracza ze sponsorem. Umawiają się na wspólny udział w dwóch, trzech turniejach i do widzenia. To nie Europa, gdzie kontrakty przeradzają się niekiedy w wieloletnie przyjaźnie.
W parze do Las Vegas
Ale prawdziwe pieniądze zarabia się oczywiście w Ameryce. Za dosiad, jak mówią zawodnicy, czyli jeden turniej, można otrzymać od sponsora nawet kilkanaście tysięcy dolarów. Wcześniej nieraz drugie tyle musi on wyłożyć na wpisowe.
Krzysztof Martens grał w Ameryce przez rok, ale opuścił ją z przyjemnością. Nie znosi sytuacji, gdy mu przypominają, że jest tylko fordanserem. Dostał, bodajże w 1990 r., zaproszenie z bardzo elitarnego Coventige Club, że byliby zaszczyceni, gdyby je przyjął i udał się z nim do ambasady po wizę. Tam go zapytali o etat, którego nie miał i – wobec tego – czy w ogóle stać go na wyjazd. Martens, który akurat miał przy sobie kilka tysięcy dolarów, wyjął je z kieszeni i powiedział, że na drobne wydatki pieniądze zawsze ma przy sobie. Po czym uświadomił konsulowi, że to jest wyróżnienie dla jego kraju, iż on zdecydował się wziąć udział w tym turnieju. I że prosi o wizę tylko na siedem dni, bo dłużej tam nie wytrzyma. Jako jeden z pierwszych dostał dziesięcioletnią, z której przedłużeniem nie miał potem cienia kłopotu.
Przy brydżu spotykają się intelektualne, polityczne i finansowe elity świata, więc najbogatsze kasyna w Las Vegas zabiegają, żeby rozgrywki odbywały się właśnie w nich. Fundują nagrody, oferują zniżki w hotelach dla zawodników. Tutaj liczą się tylko pary, z Polaków głównie Balicki i Żmudziński. Gra jest ostra, bo każdy chce wygrać. Od wyniku turnieju zależą kontrakty na następny rok.
W Ameryce gra się w lipcu. Najpierw Miami, potem Vegas, Reno i Chicago. W styczniu brydżyści spotykają się na mistrzostwach Australii. Tam także brylują Polacy. U siebie jest Marek Borewicz, który wyemigrował w latach 80., a potem pomagał kolegom znajdować sponsorów. Ma dobrą rękę. Sam gra ze sponsorem, którego zdarza mu się obrzucić najgorszymi słowami, jeśli zepsuje robra. Australijczyk znosi to z pokorą. Najwyraźniej obaj uznają, że ma to zapisane w kontrakcie.
W lutym grało się w Kairze. Marzec to Trans Montana w Szwajcarii, kwiecień – Damaszek, a w maju dwutygodniowy turniej na Rivierze Francuskiej. W kalendarzach zawodowych brydżystów nie ma wolnych miesięcy. W dzień plaża lub narty, wieczorem karty, potem wytworne kolacje ze sponsorami.
W tym fachu nie utrzyma się ktoś, kto tylko rewelacyjnie gra w brydża. – Trzeba mieć maniery, umieć konwersować przy stole w kilku językach, jednym słowem, znaleźć się w towarzystwie – zauważa Tomasz Przybora. To wszystko ma dla sponsora większe znaczenie niż wydatek rzędu 200 tys. dol. Z fordanserem tańczy się nie tylko przy kartach, ale przez cały okres trwania turnieju.
Sponsorka Krzysztofa Martensa była zachwycona, gdy do jej podopiecznego podchodzą wielcy tego świata, których wcześniej znała tylko z gazet i mówią: „maestro” albo „how are you”, „pozdrowienia dla żony”. Martens dokonuje prezentacji i dzięki niemu ona też czuje się ważna. Poza tym to on rezerwuje hotele, załatwia szczegóły techniczne i bierze na siebie wszystkie organizacyjne kłopoty. Ona tylko płaci i, co najważniejsze, nie nudzi się.
Atrakcyjność towarzyska jest bardzo ważna, ponieważ takich znajomości jak zawarte przy brydżu nigdzie indziej nawiązać nie można. Tylko wtedy premierzy i bankierzy patrzą na gracza z niekłamanym podziwem. Te znajomości mogą się potem przydawać. Taki aspekt sprawy przy decyzji, czy kandydować do Parlamentu Europejskiego, bierze także pod uwagę Krzysztof Martens.
Znajomy z turnieju bardzo się też przydaje, gdy w domowym budżecie, na przykład przed świętami, potrzebny jest nagły dopływ gotówki. Może bowiem wprowadzić do klubu w Londynie czy Paryżu, w którym tacy jak on marzą, żeby pograć z mistrzem. W Londynie za całkiem spore pieniądze.
Zdarza się, że gracze umawiają się nawet na sto funtów od punktu – mówi bywalec. Woli wypowiadać się anonimowo, jak większość zawodowych brydżystów, gdy mowa o pieniądzach. – Jeśli przegram, a nie mam pieniędzy, klub zapłaci za mnie, bo – wpuszczając mnie – zagwarantował moją wypłacalność. Tyle że już w żadnym innym klubie na świecie nie zagram. Otwarte konto w klubach całego świata ma, znany także z upodobania do hazardu, Omar Shariff.
Żony zawodowych brydżystów źle znoszą koczowniczy tryb życia mężów i ich nocne wędrówki po lokalach ze sponsorami. Żona Martensa od początku wiedziała, co robi. Poznali się, kiedy już grał w karty. Piotr Żak pamięta, że już na studiach mówił, że będzie zawodowym brydżystą. Martensowie, dzięki kartom, miesiąc miodowy za komuny mogli spędzić w Paryżu. On wieczorami zarabiał na życie, a w dzień oglądali miasto i stać ich było na wytworny obiad w restauracji.
Po powrocie do kraju powiedziała – fifty, fifty. Połowę czasu możesz grać, ale połowa musi być dla rodziny. Dzieci w szkole nie przyznawały się, jak tata zarabia na życie. Mówiły, że jest trenerem. Nie biorą kart do ręki. Ostatnio sponsorka całą rodzinę zaprosiła do Libanu. Dostali limuzynę z szoferem i przewodnikiem, w komfortowy sposób obejrzeli kraj. W ramach „przyzwoitego pokrycia kosztów”, bo tylko tyle są brydżyści gotowi mówić o swoich zarobkach.
Czasem wynikają z tego drobne kłopoty. Jeden z nich kupował luksusowe auto dla żony i na wszelki wypadek chciał zaciągnąć w banku kredyt. Choćby po to, żeby odpowiedzieć, skąd miał pieniądze. Prosił znajomego w banku, żeby mu dali tylko na rok. – Stary, nie mogą, przy twoich dochodach musisz spłacać co najmniej przez trzy.
Z tego samego powodu zawodowcy, nieustannie jeżdżący po całym świecie, nie mają też kart kredytowych. – Nie mam zaufania do plastikowych pieniędzy – twierdzi Krzysztof Martens. – Pewnie gdybym chciał mieć kartę, tobym ją dostał. Kiedy ma oficjalne kontrakty, jak na przykład ten, gdy Turcy zapłacili mu 5 tys. zł za tydzień trenowania ich drużyny, skrupulatnie wpisuje je do PIT.
Zdaniem Piotra Żaka, wiele lat temu bardzo atrakcyjny finansowo był turniej brydżowy w Słupsku, organizowany przez Solidarność. Przyjeżdżała stajnia Lavazzy i cała polska czołówka. Można było wygrać Lanosa albo komplet mebli czy choćby odkurzacz. Teraz logo Solidarności straciło na atrakcyjności i niestety coraz trudniej o sponsorów. Może należałoby wrócić do starej tradycji, Prezydent Biedroń pewnie nie pamięta. Dziś w Słupsku są inne atrakcje, choćby krucjata różańcowa. Może Czarek Pazura na nią przybędzie i przy okazji zapowie grę w Czarnego Piotrusia.
W Pucharze Europy, który odbywał się w Warszawie, Martens startował w parze z Markiem Borowskim. Marszałek poprosił go do domu w celu omówienia konwencji. Po czym zauważył, że zgodził się z nim grać tylko dlatego, że Martens jest niżej w hierarchii partyjnej, więc nie może go opieprzać. Baron turniej zmilczał potulnie, zwłaszcza że gdy wreszcie złapali rytm, to zajęli drugie miejsce i wygrali koniak. Dziś jednak zauważa, że marszałek kartami nie zarobiłby na życie. Podobnie jak Jerzy Hausner, którego Martens miał podciągnąć, ale zrezygnował. Uznał, że łatwiej będzie nauczyć wicepremiera, aby czasem uśmiechał się do kamery, a nawet namówić go, by się przejęzyczył. Ciągle jednak ma szansę aktorka Renata Dancewicz, najlepsza zawodniczka w Polsce. Gdyby znalazła sponsora… Historia polskiego brydża kobiecego zna przypadki, gdy w karty wygrywano męża, który wcześniej był sponsorem. Polski biznes jeszcze nie odczuwa takiej potrzeby; grających sponsorów można policzyć na palcach. Wyrżnia się szef Computerlandu Tomasz Sielicki.
Piotr Żak, który przez kilka sezonów grał w pierwszoligowej drużynie brydżowej z Martensem, uważa, że złotą epokę polskiego brydża zawdzięczamy komunie. Wtedy z brydża żyły setki osób. Teraz już tylko kilka. Inni co najwyżej mogą dorabiać do pensji. Pierwszą polską zawodową drużyną byli przecież Czarni Słupsk.
Zawodnicy się nie starzeją
Do brydża garnęli się utalentowani młodzi ludzie, którzy mogli być świetni w innym fachu – zauważa Tomasz Przybora. Ale w Polsce tylko brydż otwierał świat i stwarzał możliwość zarobienia wielkich, jak na owe czasy, pieniędzy. Bo na sukcesach Polaków w sporcie zależało także państwu. Stan wojenny zastał Przyborę w Paryżu, z którego jednak – ze względu na rodzinę – wrócił. Ale już w lutym był na turnieju w Monte Carlo. Przed bananowym studentem Martensem stawał na baczność sekretarz w Rzeszowie, kiedy z Warszawy zadzwonili, że ma się stawić na mistrzostwa. Do brydża z uczelni uciekali wybitnie zdolni młodzi naukowcy. Świetny matematyk, teraz ciągle zawodowy brydżysta, Jerzy Klukowski, Stefan Doroszewicz, Cezary Balicki, Łukasz Lebioda, który jednak rzucił karty i zdecydował się na karierę naukową w Stanach Zjednoczonych. Dobrze zapowiadający się architekt Piotr Gawryś ani dnia nie przepracował w swoim fachu.
Paszporty leżały w szufladzie Polskiego Związku Brydżowego, państwo finansowało ich wyjazdy. Oni mieli tylko wygrywać. I wygrywali. Zanim jednak zdobyli tytuły i sponsorów, posilali się w hotelach zabranymi z kraju puszkami i kiełbasą myśliwską, popijając kolację kranówą. Przez pierwsze lata krezusami byli tylko w domu.
Nowe przyszło, kiedy już mieli pewne oszczędności. Krzysztof Martens zainwestował je w jont venture z kolegą z Francji. Założyli w Rzeszowie sieć sklepów i początkowo interes kręcił się doskonale. Dziś baron nie chce o tym mówić, ale w Rzeszowie można usłyszeć, że jego biznes padł pod ciosami proboszcza, który spowodował odebranie mu licencji na handel alkoholem. Epizod kapitalistyczny był krótki i nie odbił się na karcianej karierze Martensa.
Tomasz Przybora z przykrością zauważył, że pieniądze, które zarabiał na brydżu, gwałtownie straciły na wartości w kraju. Maria Teresa Lavazza, z którą przez lata zdążył się zaprzyjaźnić, zaproponowała mu wejście do jej interesu. Miał w Polsce otworzyć firmę handlującą małymi ekspresami do kawy marki Lavazza. Warunki oferowane przez sponsorkę były bardzo korzystne.
Wziąłem wspólnika, żeby biznes za bardzo nie przeszkadzał mi w kartach – przyznaje Przybora, który wkrótce jednak zauważył, że firma puchnie i musi jej poświęcać coraz więcej czasu. W końcu musiał wybierać. Jako jedyny z brydżowej czołówki przeszedł do biznesu i to z powodzeniem. Jego Dyspensa, do której z powodu dobrej kuchni często przychodzą koledzy od zielonego stolika, jest tylko małą odnogą kawowego interesu. Na turnieje do Deauville jeździ już za swoje. W brydża nie przestaje się umieć grać, ale żeby zachować mistrzowską formę, trzeba grać ciągle. Przybora, obecnie mistrz kuchni w Dyspensie, przy kartach jest już tylko podkuchennym.
Krzysztof Martens pociesza się, że brydżyści się nie starzeją. Najlepsza para amerykańska właśnie zdobyła mistrzostwo świata w Monte Carlo, a obaj zawodnicy mają już koło sześćdziesiątki. – Młody zawodnik ma umysł bardziej błyskotliwy, ale gdy popełni błąd, to nie może się z nim pogodzić i to go dekoncentruje, więc popełnia kolejne – wyłuszcza były baron podkarpacki. – Rutyniarz popełnił ich już setki, ma szansę wygrać z młodym dzięki sile spokoju.
Martensa jego koledzy nazywają romantykiem, który świetnie pilnuje własnych interesów. Zazdroszczą mu, że wstrzelił się w kraje arabskie, choć równie dobrze potrafi grać ze sponsorem z Izraela.
Gawrysia, który gra na rynku amerykańskim, ale zmienia partnerów, nazywają modliszką. – Żeby mieć dużo adrenaliny, żywi się ich błędami – mówi jeden z nich. – Ciągle je wytyka, niszczy psychicznie. Para Balicki-Żmudziński balansuje na granicy depresji.
Nić między partnerami brydżowymi jest silniejsza niż w niejednym małżeństwie – twierdzi zawodowiec. – Gra o bardzo wysokie stawki, obawa, że można stracić kontrakt na następny rok, powodują nieustanny stres. Każdy błąd prowokuje wybuch emocji i kłótnię jak w starym małżeństwie. A ponieważ w brydżu na tak wysokim poziomie trudno jest powiedzieć, kto komu nadepnął na nogę, czołowe światowe pary serdecznie się nienawidzą. Kiedyś wszedłem z mistrzem świata do restauracji, w której przy posiłku siedział jego partner. Przeklął i zmieniliśmy lokal.
Po co grają, skoro tak ich to spala? – Bo wszystko inne będę robić tylko gorzej – przypuszcza Tomasz Przybora. – Przecież nikt się nie dziwi, że Fischer nie rzuca szachów, aby otworzyć pizzerię.
Złota epoka polskiego brydża skończyła się wraz z jej mistrzami. Nie dlatego, że zdolni młodzi ludzie nie pasjonują się już kartami, ale że nie ma w nich kto zainwestować, żeby mogli zmierzyć się z mistrzami. Zawodowcy niechętnie grywają w coraz popularniejszym wśród brydżystów Internecie. Zbyt dużo czasu zabiera im odpowiadanie na pozdrowienia wielbicieli i znajomych. Przeważają stare nawyki, a ostatnio na brydżowym rynku pojawili się atrakcyjni sponsorzy rosyjscy.

Zebrał i swoje dwa grosze dodał – Mreck

NA PSA UROK

Znalezione obrazy dla zapytania na psa urok

Nie o film /Na psa urok/ mi chodzi, ale o urok, który jedni ludzie na drugich ludzi RZUCAJĄ. W pewnym okresie dziejów naszego państwa czarownice cieszyły się dużym wzięciem i nawet król Stanisław August Poniatowski ujął się za czarodziejkami, które czasem były torturowane, a nawet palone na stosie. Do dziś obowiązuje żelazna zasada, żeby z czarownicami lepiej nie zadzierać, bo źle to może się skończyć dla zadzierających z nimi.

Posłużę się w tym miejscu książkowym przykładem: – /Otóż w Roku Pańskim 1775 dziedziczce ze wsi Doruchów w powiecie ostrzeszowskim spuchł palec, a jej fryzura skudliła się w niemożliwy do rozczesania kołtun. Posłano po felczera, który obolałej pani nic nie pomógł. Posłano następnie po znachorkę, która oświadczyła, iż wszystkiemu winne są /Cioty/, czyli czarownice i podała nazwiska kilku okolicznych bab/. Co z nimi zrobiono nie trudno się domyśleć. Oczywiście, po drobiazgowych i długotrwałych torturach spalono je wreszcie na stosie.

Dopiero akty sejmowe wniesione przez króla i posła Kruszewskiego zniosły skończyły u nas generalnie epokę stosów, ale jeszcze od czasu do czasu palano je tu i ówdzie. W Krakowie na Małym Rynku jedną starszą panią (80 l.), Katarzynę Weiglową, pochodzącą z Zalasowej nieopodal Tarnowa, spalono jako pierwszą za apostazję.

Znalezione obrazy dla zapytania spalona na stosie na małym rynku w krakowie

Diabłu zaprzedawali się również mężczyźni: – /Biedacy wzorem Faustów i Twardowskich, podpisywali diabelskie cyrografy. Jakiś Andrzej Bocheński z Grodziska, którego ścięto w lipcu 1772 roku, zapewne narwany, a niewątpliwie po torturach, zeznał następująco: – /…Bywałem w różnych szkołach. W Warszawie, w Poznaniu, potem byłem w różnych dworach za inspektora. Zaniechałem tego wszystkiego i udałem się na pół wieku do klasztoru Cystersów. Wystąpiłem z niego z powodu melancholii i wad różnych i tam też podpisałem cyrograf diabłu. Ten cyrograf miałem w łóżku i podpisałem go krwią własną, którą mi cyrulik będąc chorym, z ręki puścił/.

Do dziś w Polsce i pewnie w innych krajach cywilizowanych wierzą, że można uroki puszczać, a duchy które nie mogą dostać się do Nieba szukają okazji jak by tu usidlić kogoś. Owe demony okupują domy, snują się po miedzach, łąkach, moczarach i zapadliskach, a gdy się już zmęczą odpoczywają w karłowatych polnych wierzbach, czekając aż jakaś żywa dusza będzie koło nich przechodzić, by się do niej przemieścić i nią zawładnąć.

Tym sposobem dotarliśmy do czasów nam współczesnych i żeby było raźniej i bezpieczniej do wielu naszych krajowych kapelanów i egzorcystów.

W naszym parlamencie mam wytypowanych wielu nawiedzonych posłów. W urzędach kościelnych też zajętych demonami też jest wielu. Wizjoner Jackowski nie wszystko może zobaczyć. Dlatego też przy okazji tego tekstu pragnę zgłosić jednorazowe darmowe odczynienie naszego politycznego podwórka: – Na psa urok! Ale od jutra przyjmuję tylko płatne zamówienia.

Mreck

SZCZEPIONKA HPV: TAK CZY NIE?! PROF. RUDOLF KLIMEK MASAKRUJE KŁAMSTWA O TEJ SZCZEPIONCE! — Jarek Kefir Bez Cenzury

Szczepionka na HPV: szczepić czy nie? Tematyka szczepień wywołuje ogromne kontrowersje. Z jednej strony osoby zajmujące się medycyną naturalną, jak i coraz większa liczba lekarzy alarmują o skutkach ubocznych szczepionek i braku ich skuteczności. Badania nad ich skutecznością i bezpieczeństwem mają być fałszowane na zlecenie firm farmaceutycznych, a do ich produkcji mają być używanie tanie, […]

via SZCZEPIONKA HPV: TAK CZY NIE?! PROF. RUDOLF KLIMEK MASAKRUJE KŁAMSTWA O TEJ SZCZEPIONCE! — Jarek Kefir Bez Cenzury

O PRUSKIEJ HEGEMONII I ZASZŁYCH POLSKICH SPRAWACH

 

Znalezione obrazy dla zapytania pruski szlachcic z filmu barei

PRUSY WSCHODNIE WCZORAJ I DZIŚ
Fakty,‭ ‬interpretacje,‭ ‬komentarze
(Olsztyn – 2013)

I. Wstęp

Obiektywne odzwierciedlenie wydarzeń z przeszłości, to odwieczne marzenie historyków.‭ ‬A także zwykłych ludzi chcących znać korzenie świata,‭ ‬w którym żyją.‭ ‬Marzenie niemożliwe do zrealizowania.‭ ‬Bo historycy nie są automatami a żywymi ludźmi, każdy o indywidualnym temperamencie i inteligencji,‭ ‬indywidualnych losach osobistych i rodzinnych,‭ ‬różnych nauczycielach,‭ ‬działający pod presją aktualnych opinii i potrzeb.‭ ‬Profesor L.‭ ‬E.‭ ‬Halkin pisał:‭ „‬Jeśli historyk dokonuje tyle wysiłku heurystycznego,‭ ‬by następnie zrekapitulować go w narracji historycznej,‭ ‬a źródła historyczne,‭ ‬którymi się posługuje,‭ ‬zostały wyselekcjonowane przez upływ czasu,‭ ‬burze dziejowe oraz samego narratora,‭ ‬przeto prawda w badaniach historycznych staje się bardziej postulatem badawczym niż stanem rzeczywistym‭ (…) ‬każda generacja pisze na nowo historię,‭ ‬odpowiadającą na jej własny kwestionariusz pytań‭”‬.‭ ‬Podobnie,‭ ‬choć bardziej dosadnie,‭ ‬mówi o‭ „‬prawdzie historycznej‭” ‬prof.‭ ‬J.‭ ‬Topolski:‭ „‬…nie ma prawdy absolutnej,‭ ‬są tylko prawdy zmienne,‭ ‬które tak długo funkcjonują,‭ ‬dopóki są użyteczne czy zgodne z innymi,‭ ‬wcześniej uznanymi‭” (‬opinie prof.‭ ‬Halkina i prof.‭ ‬Topolskiego według artykułu prof.‭ ‬Władysława Zajewskiego‭ „‬Czy historycy mówią prawdę‭”‬,‭ „‬Zeszyty Historyczne‭” ‬2001,‭ ‬nr‭ ‬138‭)‬.
‭ ‬Zasadniczym destruktorem prawdy absolutnej jest bezlitosny czas,‭ ‬zasypujący pyłem i zasnuwający mgłą kontury wydarzeń‭ – ‬i rodzący nowe pokolenia z nowymi wyobrażeniami o świecie.‭ ‬Prawdę tę przejmująco wyraziła Wisława Szymborska w wierszu‭ „‬Koniec i początek‭” (‬zawarty w tomie‭ „‬Koniec i początek‭” ‬z‭ ‬1993‭ ‬r.‭)‬.

‭”‬Po każdej wojnie
ktoś musi posprzątać.
Samo się nie zrobi.
Ktoś musi zepchnąć gruzy
na pobocze drogi,
żeby mogły przejechać‭
wozy pełne trupów.
Ktoś musi grzęznąć
w szlamie i popiele,
sprężynach kanap,
drzazgach szkła
i krwawych szmatach.
Ktoś musi przywlec belkę
do podparcia ściany,
ktoś musi oszklić okno
i osadzić drzwi na zawiasach.
Fotogeniczne to nie jest
i wymaga lat.
Wszystkie kamery już
wyjechały na nową wojnę.
Mosty trzeba na nowo
i dworzec na nowo.
W strzępach będą rękawy
od zakasywania.
Ktoś z miotłą w rękach
wspomina jeszcze jak było,
ktoś słucha‭
potakując nie urwaną głową.
Ale już w ich pobliżu
zaczną kręcić się tacy,
których to będzie nudzić.
Ktoś czasem jeszcze‭
wytropi spod krzaka
przeżarte rdzą argumenty
i poprzenosi je na stos odpadków.
Ci co wiedzieli
o co tutaj szło
muszą ustąpić tym,
co wiedzą mało.
‭ I mniej niż mało.
‭ I wreszcie tyle co nic‭”‬.‭

Ludwik Stomma,‭ ‬komentując przemiany‭ „‬prawdy historycznej‭” ‬w Polsce ostatnich dziesięcioleci,‭ ‬pisze z sarkazmem:‭ „‬Wymiera stopniowo pokolenie świadków.‭ ‬To dopiero uciecha.‭ ‬Będzie już można pisać bezpiecznie,‭ ‬jak cudownie żyło się chłopom w okresie międzywojennym,‭ ‬jak Żydów i Ukraińców noszono na rękach,‭ ‬jak zwyciężyło powstanie warszawskie.‭ ‬Co roku to głupiej‭…” („‬Solidarność ssaków‭”‬,‭ „‬Polityka‭” ‬nr‭ ‬1/2013‭)‬.
‭ ‬Wyżej zasygnalizowane procesy i prawidłowości przemian‭ „‬prawdy historycznej‭” ‬znajdują pełne i bardzo klarowne potwierdzenie na wycinkowym przykładzie oceny dziejów‭ ‬końcowego‭ ‬okresu‭ ‬istnienia‭ ‬Prus Wschodnich,‭ ‬a następnie wydarzeń powojennych związanych z regionem Warmii i Mazur.
‭ ‬Jednym z najważniejszych postanowień przywódców koalicji antynazistowskiej,‭ ‬podjętych na konferencjach w Teheranie,‭ ‬Jałcie i Poczdamie,‭ ‬ustalających porządek powojenny w Europie,‭ ‬były decyzje o likwidacji państwa pruskiego,‭ ‬podziale terytorium Prus Wschodnich między Polskę i ZSRR oraz przesiedlenie ludności niemieckiej z terenów przyznanych Polsce i ZSRR.‭ ‬Decyzje te Wielka Trójka podjęła wyjątkowo zgodnie.‭ ‬Doświadczenia‭ ‬historyczne,‭ ‬a‭ ‬dzieje‭ ‬pierwszej‭ ‬połowy XX wieku‭ (‬I i II wojna światowa‭) ‬w szczególności,‭ ‬wykazały dobitnie,‭ ‬że enklawy niemieckie na Wschodzie i mieszane etnicznie pogranicze niemiecko-słowiańskie były zarzewiem konfliktów niebezpiecznych dla całej Europy.‭ ‬Szczególną rolę pod tym względem odgrywały Prusy Wschodnie‭ ‬-‭ ‬najdalej na wschód wysunięty bastion niemczyzny,‭ ‬baza wypadowa‭ „‬Drang nach Osten‭”‬.‭ ‬W‭ ‬1945‭ ‬roku i długo potem żaden szanujący się historyk ani polityk polski nie kwestionował,‭ ‬że likwidacja niemieckich Prus Wschodnich‭ ‬i przesiedlenie ludności niemieckiej za Odrę,‭ ‬było konieczne i historycznie płodne‭ – ‬choć wiązało się‭ ‬z niezliczonymi ludzkimi nieszczęściami.‭ ‬Nikt też nie miał wątpliwości,‭ ‬że katastrofa humanitarna związana z operacją wschodnio-pruską,‭ ‬kosztująca życie ponad‭ ‬300‭ ‬tysięcy cywilów,‭ ‬była spowodowana głównie przez stronę niemiecką,‭ ‬a szczególnie nieprzemyślaną decyzję o ewakuacji i skutkami goebelsowskiej propagandy.
‭ ‬Przekazane Polsce rejony południowe Prus Wschodnich‭ (‬Warmia
i Mazury‭) ‬stały się rychło integralną częścią państwa polskiego w nowych granicach.‭ ‬Mimo skrajnie trudnego startu,‭ ‬ziemie te zostały szybko zaludnione i zagospodarowane,‭ ‬szczególnie ich południowe regiony,‭ ‬które były w Niemczech trzeciorzędną prowincją,‭ „‬niemiecką Syberią‭”‬.‭ ‬Jej podstawowym‭ „‬przemysłem‭” ‬były liczne garnizony wojskowe,‭ ‬którymi zapełnione były prawie wszystkie miasta.‭ ‬Ich burmistrzowie,‭ ‬w trosce o zatrudnienie i źródło zarobków mieszkańców,‭ ‬zabiegali o powiększenie garnizonów.‭ ‬Olsztyn w Niemczech był nazywany Kasernepolis‭ – ‬miastem koszar.‭ ‬Co roku wyjeżdżały stąd tysiące ludzi by szukać lepszego życia w zachodnich regionach.‭ ‬Nie pomagały miliony marek przeznaczanych corocznie z budżetu państwa od połowy XIX wieku na‭ „‬Osthilfe‭” (‬Pomoc dla Wschodu‭)‬.‭
Warmia i Mazury w nowym usytuowaniu polityczno-gospodarczym stały się całkiem innym krajem.‭ ‬Już po kilku latach stały się,‭ ‬jak marzył o tym Melchior Wańkowicz w‭ ‬1937‭ ‬roku‭ („‬Na tropach Smętka‭”)‬,‭ „‬letnim salonem Warszawy‭”‬.‭ ‬A następnie czołowym regionem turystyczno-rekreacyjnym całej Polski,‭ ‬znanym i cenionym w Europie.‭ ‬Dobrze rozwijało się rolnictwo,‭ ‬pojawiły się duże,‭ ‬a nawet wielkie zakłady przemysłowe.‭ ‬Odnowiono większość cennych zabytków architektonicznych,‭ ‬a wiele zamków,‭ ‬ratuszów czy kościołów jest dziś w lepszym stanie niż w‭ ‬1939‭ ‬roku.‭ ‬Na terenie,‭ ‬gdzie nie było nigdy uczelni wyższej działa dziś Uniwersytet Warmińsko-Mazurski i kilkanaście innych uczelni.‭ ‬Dekady przynależności Warmii i Mazur‭ ‬do Polski,‭ ‬podobnie jak kraju Kłajpedy do Litwy a regionu królewieckiego do Rosji,‭ ‬wykazały dobitnie,‭ ‬że położenie geograficzne powoduje ich przynależność do regionu Europy Środkowo-Wschodniej i gwarantuje ich rozwój.
‭ ‬Wskazane wyżej fakty były dla polskich historyków i polityków prawdami oczywistymi.‭ ‬Do czasu.‭ ‬Transformacja ustrojowa lat‭ ‬1989/1990,‭ ‬demokracja,‭ ‬prawa rynku oraz zasadnicze zmiany sojuszy i partnerów strategicznych przyniosły wiele przewartościowań.‭ ‬Nie tylko uzupełniono‭ „‬białe plamy‭”‬,‭ ‬skorygowano‭ „‬błędy i wypaczenia‭” ‬okresu komunizmu.‭ ‬Pojawiło się mnóstwo interpretacji i osądów,‭ ‬które do niedawna uznano by‭ – ‬słusznie‭ – ‬za patologiczne.‭ ‬Wolny rynek,‭ ‬w połączeniu z brakiem odpowiedzialności za słowo,‭ ‬przyniosły wysoką falę półprawd i oczywistych fałszerstw,‭ ‬które niekiedy całkowicie zakrywają prawdę.‭ ‬Dziś słyszymy i czytamy,‭ ‬że Prusy Wschodnie wcale nie były matecznikiem nacjonalizmu niemieckiego i bastionem‭ „‬Parcia na Wschód‭” ‬a krajem wspaniałej wieloetniczności i wielokulturowości.‭ ‬Że był to kraj spokojnych i pracowitych ludzi,‭ ‬który zginął na skutek inwazji dzikich hord ze Wschodu.‭ ‬Milion kilometrów kwadratowych ziem zmienionych w ZSRR i Polsce przez nazistów w pustynię,‭ ‬ponad‭ ‬30‭ ‬milionów zamordowanych Żydów,‭ ‬Polaków i obywateli ZSRR,‭ ‬setki tysięcy dziewcząt upodlonych w‭ ‬niemieckich wojskowych domach publicznych,‭ ‬staje się wyblakłym,‭ ‬już słabo widocznym,‭ ‬tłem dla palących się wschodniopruskich miast i gwałconych Niemek.‭ ‬Żołnierze Armii Czerwonej walczący z ludobójczym Wehrmachtem przedstawiani są wyłącznie jako okrutnicy,‭ ‬gwałciciele i podpalacze.‭ ‬Reinterpretowana jest i dalsza historia,‭ ‬możemy się więc doczytać,‭ ‬że Krzyżacy byli raczej szerzycielami cywilizacji na barbarzyńskim Wschodzie niż krwawymi najeźdźcami,‭ ‬że to raczej Polacy i Litwini byli groźnymi najeźdźcami i okrutnikami,‭ ‬że Jan Długosz stronniczo kłamał a prawdę opisali krzyżaccy kronikarze.‭ ‬Jerzy Szmit twierdzi,‭ ‬że‭ „‬Polska otrzymała obszar,‭ ‬o który wcześniej nie walczyła,‭ ‬jako odszkodowanie za ziemie na wschodzie,‭ ‬wcielone do ZSRR‭” ‬i w dużej mierze zmarnowała cywilizacyjny dorobek niemiecki‭ („‬Między wielką a małą ojczyzną‭”)‬.‭ ‬Czołowy działacz kulturalny Olsztyna na spotkaniach edukacyjnych z młodzieżą wysuwa tezę,‭ ‬że w gruncie rzeczy pod Grunwaldem azjatycka dzicz zwyciężyła zachodnią kulturę i kto wie czy nie lepiej byłoby,‭ ‬gdyby zwyciężyli Krzyżacy‭ – ‬bo wtedy‭ ‬600‭ ‬lat wcześniej stalibyśmy się częścią prawdziwej Europy.‭ ‬Czytamy prawie codziennie jak wspaniałe były Prusy Wschodnie i jak zmarnowaliśmy bezpowrotnie dorobek niemiecki na tych ziemiach,‭ ‬jak niegodnymi spadkobiercami tradycji wschodniopruskiej są ich dzisiejsi mieszkańcy.
‭Owoce „‬demokracji” ‬i‭ „‬wolności słowa” ‬chyba znacznie przekroczyły oczekiwania animatorów przemian ‬1989‭ ‬roku.‭ „‬Co roku głupiej”, ‬jak powiedział Ludwik Somma,‭ ‬a żadnych zmian na lepsze, dla wzbierającej fali głupoty i cynizmu nie widać.
‭ ‬Zasadniczą przyczyną takiego,‭ ‬a nie innego widzenia historii Prus Wschodnich przez wielu polskich historyków i publicystów (‬szczególnie olsztyńskich) ‬są zmiany ustrojowe i zmiana sojuszników.‭ ‬Potępienie komunizmu musiało się niejako naturalnie wiązać z jednoczesnym potępieniem ZSRR‭ (‬czyli Rosji‭) ‬jako matecznika komunizmu.‭ ‬Nic dziwnego więc,‭ ‬że antyrosyjskość stała się filarem polityki polskiej po‭ ‬1989‭ ‬roku.‭ ‬Nie tylko w polityce zagranicznej,‭ ‬ale i na użytek wewnętrzny.‭ ‬Choć ZSRR i realny socjalizm dawno przeszły do historii – ‬antyrosyjskość w Polsce ma się dobrze,‭ ‬a nawet rozwija się.‭ ‬Podobnie jak rozkwita przyjaźń z nowym naszym strategicznym sojusznikiem i patronem – ‬Niemcami.‭ ‬Specyfiką polską od dawna jest jednostronne zaślepienie i nieumiejętność dostrzeżenia własnych szans w zmieniającym się świecie.‭ ‬Różni to nas,‭ ‬np.,‭ ‬od Czechów,‭ ‬u których dobre stosunki z Niemcami nie przeszkadzają w utrzymywaniu poprawnych stosunków z Rosja i pielęgnowaniu pamięci o zbrodniach nazistowskich‭ (‬choć ich skala w Czechach,‭ ‬w stosunku do Polski,‭ ‬była niewielka‭)‬.‭ ‬Pod tym względem nic się na przestrzeni ostatnich dwustu lat nie zmieniło.‭ ‬Straszliwe doświadczenie historii niczego nas nie nauczyło.‭ ‬Tak,‭ ‬jak w XIX wieku wywoływaliśmy bezsensowne samobójcze powstania,‭ ‬tak dziś zupełnie bezinteresownie‭ „‬walczymy‭” ‬z Rosją,‭ ‬z czego zresztą zadowoleni są Niemcy czy Francuzi robiący z Rosją dobre interesy.‭ ‬Pielęgnujemy,‭ ‬w upiornym wymiarze,‭ ‬pamięć o‭ ‬25‭ ‬tysiącach oficerów zamordowanych w Katyniu i nigdy tej zbrodni Rosjanom nie wybaczymy,‭ ‬natomiast już dawno wybaczyliśmy Niemcom śmierć sześciu milionów polskich obywateli,‭ ‬w tym‭ ‬60‭ ‬tysięcy polskiej inteligencji wymordowanej już w jesieni‭ ‬1939‭ ‬roku na Pomorzu,‭ ‬w Wielkopolsce i na Śląsku,‭ ‬czy też‭ ‬40‭ ‬tysięcy cywilów z Woli i Ochoty okrutnie zamordowanych w pierwszych dniach Powstania Warszawskiego.
‭ ‬W‭ ‬2008‭ ‬roku zaapelowałem do władz centralnych o godne uczczenie‭ ‬70‭ ‬rocznicy ofiar pierwszej wielkiej zbrodni ludobójczej nazistów na ziemi polskiej‭ ‬-‭ ‬Akcji‭ „‬Inteligencja‭” (‬Intelligenzaktion‭)‬,‭ ‬w ramach której we wrześniu‭ ‬-‭ ‬listopadzie‭ ‬1939‭ ‬roku wymordowano,‭ ‬na podstawie wcześniej sporządzonych list,‭ ‬60‭ ‬tysięcy przedstawicieli elit społecznych i kulturalnych Pomorza,‭ ‬Wielkopolski i Śląska‭ (‬nauczyciele,‭ ‬księża,‭ ‬działacze społeczni,‭ ‬przedsiębiorcy‭)‬.‭ ‬Otrzymałem z kancelarii Prezydenta‭ (‬wówczas Lech Kaczyński‭)‬,‭ ‬Marszałka Sejmu oraz Premiera uprzejme podziękowania za inicjatywę obywatelską,‭ ‬ale w‭ ‬2009‭ ‬roku żadnych imprez centralnych poświęconych Akcji‭ „‬Inteligencja‭” ‬nie zorganizowano.‭ ‬Co więcej,‭ ‬żaden z czołowych polityków polskich nie uświetnił swoją obecnością regionalnych obchodów w Bydgoszczy,‭ ‬Katowicach i Poznaniu.‭ ‬Natomiast niedługo potem,‭ ‬na obchody kolejnej rocznicy katyńskiej,‭ ‬polecieli do Rosji i prezydent i premier w towarzystwie prawie‭ ‬200‭ ‬innych czołowych polityków‭ (‬niektórzy nawet dwukrotnie,‭ ‬bo chcieli i przy prezydencie i przy premierze zademonstrować swój patriotyzm‭)‬.‭ ‬Ich poświęcenie nie było bezowocne‭ – ‬katastrofa samolotu prezydenckiego w Smoleńsku dostarczyła mnóstwa paliwa do podsycania ognia pod kotłem nienawiści do Rosjan.
‭ ‬Nie bez znaczenia dla takiej,‭ ‬a nie innej ewolucji poglądów na Prusy Wschodnie i II wojnę światową są konsekwentne i zręczne zabiegi władz niemieckich dążących do relatywizacji odpowiedzialności za zbrodnie wojenne i przekonanie świata,‭ ‬że za zbrodnie odpowiadają naziści a nie naród niemiecki.‭ ‬Zabiegi w tym zakresie,‭ ‬wsparte ogromnymi pieniędzmi przeznaczonymi na wsparcie‭ „‬przyjaciół‭”‬,‭ ‬przynoszą rezultaty.‭ ‬Nie wszędzie duże.‭ ‬Nie życzą sobie wspólnej z Niemcami pamięci o II wojnie światowej i niemieckich środków na jej budowanie nie tylko Rosjanie i Białorusini, ale także Czesi,‭ ‬Grecy,‭ ‬Serbowie czy Francuzi.‭ ‬Chcą sami budować pomniki pamięci dla martyrologii swych narodów i wkładu tych narodów w zwycięstwo nad nazizmem.‭ ‬W Czechach np.‭ ‬powszechne oburzenie wywołał pomysł wspólnego czesko-niemieckiego projektu upamiętniającego mord na mieszkańcach Lidic.‭ ‬Organizatorzy zwrócili Ziomkostwu Niemców Sudeckich wpłatę na ten cel‭ (‬zob.‭ ‬Łukasz Palata‭ ‬-‭ „‬Nazistowski mord dzieli Czechów‭”; „‬Gazeta Wyborcza‭” ‬z‭ ‬25‭ ‬maja‭ ‬2012‭ ‬r.‭)‬.‭ – ‬Ale w Polsce rozmiary i skutki wsparcia niemieckiego w budowaniu obrazu polskiej historii są imponujące.‭ ‬Na Warmii i Mazurach narzędzia kształtowania opinii publicznej są spenetrowane przez przyjaciół zza Łaby.‭ ‬Największy dziennik regionalny‭ „‬Gazeta Olsztyńska‭” ‬jest własnością firmy niemieckiej‭ (‬Neue Passauer Presse‭)‬,‭ ‬czołowe stowarzyszenie kulturalne Wspólnota Kulturowa‭ „‬Borussia‭” ‬wspierana jest hojnie przez kapitał niemiecki.‭ ‬Jej publikacje‭ (‬już ponad‭ ‬100‭ ‬tytułów‭) ‬są w około‭ ‬80%‭ ‬sponsorowane przez kapitał niemiecki.‭ ‬O niemieckie wsparcie i fundusze zabiegają,‭ ‬z dobrym rezultatem,‭ ‬władze,‭ ‬uczelnie i organizacje społeczne.‭ ‬W latach‭ ‬2000‭ ‬-‭ ‬2013‭ ‬senat Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego przyznał tytuły doktora honoris causa dziewięciu cudzoziemcom.‭ ‬Pięciu z nich to Niemcy.‭ ‬Doktoratem h.c.‭ ‬wyróżniono m.in.‭ ‬profesora Udo Arnolda,‭ ‬niewątpliwie wybitnego znawcę historii Zakonu Krzyżackiego,‭ ‬ale widzącego jednak przede wszystkim jego pozytywną,‭ ‬cywilizacyjną rolę‭ (‬zob.‭ ‬opinia prof.‭ ‬Karola Górskiego‭)‬.‭ ‬Rektor Uniwersytetu nie kryje,‭ ‬że uczelnia liczy w zamian na granty ze strony Unii Europejskiej
i Republiki Federacji Niemiec.‭ – ‬Przed laty Cyprian Kamil Norwid przestrzegał:‭ „‬Naród,‭ ‬któremu zapłacić musi kto inny za jego własnych pracowników myśli,‭ ‬a któremu język wydzierają z gardła,‭ ‬nie tylko,‭ ‬że nie wolny‭ (…) ‬ale godności czuć dostatecznie‭ ‬nie‭ ‬umie‭” („‬Sumienie słowa‭”)‬.‭ ‬Senatorzy UW-M raczej nie czytają Norwida.
‭ ‬W styczniu‭ ‬2013‭ ‬roku wystąpiłem do władz centralnych‭ ‬i wojewódzkich z propozycją godnego i trwałego uczczenia‭ ‬70‭ ‬rocznicy zakończenia II wojny światowej w Europie‭ ‬-‭ ‬w formie powołania w Olsztynie Muzeum Militaryzmu Prusko-Niemieckiego.‭ ‬Odpowiedzi wskazują,‭ ‬że inicjatywę tę spotka prawdopodobnie podobny los jak poprzednią w sprawie Akcji‭ „‬Inteligencja‭”‬.‭ ‬Najprościej i najbardziej uczciwie‭ ‬tłumaczy taki los inicjatywy Wojewoda Warmińsko-Mazurski Marian Podziewski:‭ „‬Zgadzam się z Panem,‭ ‬że już teraz należy myśleć o godnym uczczeniu‭ ‬70‭ ‬rocznicy zakończenia II wojny światowej‭(‬…‭)‬.‭ ‬Bez wątpienia warto prowadzić badania naukowe i działalność popularyzatorską,‭ ‬w celu przybliżenia‭ ‬mniej znanych kart historii regionu‭ (…)‬.‭ ‬Zgadzam się‭ ‬,‭ ‬że powstanie placówki‭ (…) ‬nie wymaga bardzo dużych nakładów‭ (…)‬.‭ ‬Pana propozycja,‭ ‬by likwidację‭ ‬Prus uczcić trwale w formie powstania Muzeum Militaryzmu Prusko-Niemieckiego,‭ ‬rodzi jednak pytanie,‭ ‬czy tworzenie muzeum o takiej nazwie zgodne jest z polską racją stanu‭?‬” (pismo z dnia‭ ‬22.01.2013‭ ‬r.‭; ‬podkreślenie moje‭ – ‬J.‭ ‬B.‭)‬.
‭ ‬Ja osobiście mam nieco inną wizję dobra polskiej racji stanu niż aktualne elity polityczne.‭ ‬Sądzę,‭ ‬że położenie geopolityczne i historia nakazuje nam utrzymywać,‭ ‬w miarę możności,‭ ‬dobre stosunki ze Wschodem i Zachodem‭ – ‬i wykorzystywać je dla interesów politycznych i gospodarczych.‭ ‬Już‭ ‬150‭ ‬lat temu‭ ‬Cyprian Kamil Norwid przestrzegał:‭ „‬Jeżeli Polacy nie mają i nie chcą uprawiać podniesienia nieprzyjaciół‭ ‬Ojczyzny‭ ‬do godności znośnych sąsiadów,‭ ‬to wszystko na nic się nie zda‭” („‬Pisma polityczne i filozoficzne‭”)‬.‭ ‬Bezkrytyczne wybaczenie Niemcom‭ ‬en bloc wszystkich zbrodni i oddanie się pod ich patronat polityczny i gospodarczy,‭ ‬przy jednoczesnym ciągłym wygrażaniu i‭ „‬pokazywaniu języka‭” ‬Moskwie to korzyść na bardzo krótką metę‭ – ‬do pierwszego poważnego kryzysu.
‭ ‬Pewien wybitny dowódca aliancki,‭ ‬po kolejnej rozmowie z gen.‭ ‬Władysławem Andersem,‭ ‬który potępiał zachodnich sojuszników za nieczułość na losy Polaków w kraju i na Syberii,‭ ‬powiedział sarkastycznie:‭ ‬”Polacy przypominają mi wyrostka z podupadłej rodziny,‭ ‬który nienawidzi sąsiada,‭ ‬który niegdyś był sługą a dziś stał się bogaczem.‭ ‬Kiedy tylko może pokazuje mu język i wybija szyby.‭ ‬A gdy ten solidnie złoi mu skórę,‭ ‬biega po okolicy z płaczem i skarży się na brutalność krzepkiego sąsiada‭”‬.
‭ ‬Nie brak głosów‭ ‬-‭ ‬od Moskwy do Waszyngtonu,‭ ‬że aktualnie przyjaźń polsko-niemiecka jest nieco zbyt kordialna i bezkrytyczna ze strony polskich przywódców i elit kulturalnych,‭ ‬że‭ ‬przeceniają wartość nagród i medali,‭ ‬którymi Berlin hojnie ich wyróżnia.‭ ‬Politolog amerykański‭ (‬żeby było dziwniej niemieckiego pochodzenia‭) ‬George Friedman przestrzega:‭ „‬Dobrze,‭ ‬bądźcie sojusznikiem Niemiec.‭ ‬Ale powinniście pamiętać o polskiej historii i wyciągnąć z niej jedną lekcję‭ ‬-‭ ‬narody się zmieniają.‭ ‬W‭ ‬1932‭ ‬roku Niemcy były demokracją liberalną,‭ ‬a po siedmiu latach stały się największym koszmarem Polski‭ (…)‬.‭ ‬Może tym razem będziecie mieli więcej szczęścia.‭ ‬Życzę powodzenia‭” („‬Żeby Polskę brzuch nie rozbolał‭” ‬Z Georgem Friedmanem rozmawia Witold Gadomski,‭ „‬Gazeta Wyborcza‭”‬,‭ ‬28-30‭ ‬września‭ ‬2012‭ ‬r.‭)‬.
‭ „‬Aby Polskę brzuch nie rozbolał‭”‬.‭ ‬Warto działać by kolejne zbliżenie polsko-niemieckie‭ ‬nie zakończyło się katastrofą,‭ ‬jak bywało już wielokrotnie na przestrzeni dziejów.‭ ‬Stąd i mój apel w sprawie Muzeum Militaryzmu Prusko-Niemieckiego i ta książka.

2.‭ ‬WYSTAWA I ALBUM‭ „‬ATLANTYDA PÓŁNOCY.‭ ‬DAWNE‭ ‬PRUSY WSCHODNIE W FOTOGRAFII‭”‬.‭ ‬SPOJRZENIE PO‭ ‬20‭ ‬LATACH.

‭W dniu‭ ‬28‭ ‬października‭ ‬1993‭ ‬roku otwarto w Olsztynie,‭ ‬staraniem Instytutu Sztuki PAN w Warszawie i Biura Wystaw Artystycznych w Olsztynie,‭ ‬wystawę:‭ „‬Atlantyda Północy.‭ ‬Dawne Prusy Wschodnie w fotografii‭”‬. ‭(‬1‭)

Materiał na wystawę pochodził z przechowywanych w Instytucie Sztuki zbiorów królewieckiego Prowincjonalnego Konserwatora Zabytków Prus Wschodnich.‭ ‬Pokłosiem wystawy jest okazały,‭ ‬piękny album pod takim samym tytułem.‭ ‬Zawiera on poza doskonałymi reprodukcjami fotogramów‭ (‬129‭)‬,‭ ‬liczne materiały uzupełniające‭ ‬-‭ ‬zarys historii Prus Wschodnich,‭ ‬wybór utworów poetyckich związanych tematycznie z Prusami,‭ ‬informacje o źródłach materiałów,‭ ‬bibliografię tematu i inne.‭ ‬Autorami wystawy i katalogu byli:‭ ‬Kazimierz Brakoniecki‭ ‬-‭ ‬olsztyński poeta,‭ ‬muzealnik i działacz kulturalny‭ (‬pomysłodawca‭) ‬oraz Konrad Nawrocki z Instytutu Sztuki PAN.‭ ‬Wystawę i katalog zrealizowano przy wsparciu Fundacji Współpracy Polsko-Niemieckiej,‭ ‬ze środków Republiki Federalnej Niemiec.‭ ‬Wystawa cieszyła się dużym zainteresowaniem w Olsztynie‭ (‬dziewięć tysięcy zwiedzających‭) ‬i jeszcze większym w kilku miastach Niemiec‭ (‬Berlin,‭ ‬Düsseldorf,‭ ‬Lipsk,‭ ‬Lüneburg‭) ‬i w Wiedniu.‭ ‬W Niemczech informacje i recenzje były wręcz euforyczne.
Przesłaniem wystawy,‭ ‬w intencji jej kreatorów,‭ ‬było‭ „…‬połączenie historii niemieckiej z historią polską i uświadomienie obecnym mieszkańcom,‭ ‬że tożsamość istnienia można osiągnąć ponad podziałami narodowościowymi,‭ ‬bo jest jedna wspólna ziemia,‭ ‬człowiek i pamięć‭”‬.‭ ‬Przesłanie szczytne,‭ ‬tyle,‭ ‬że konia z rzędem temu,‭ ‬kto potrafi gdziekolwiek i kiedykolwiek osiągnąć pełną tożsamość istnienia ponad podziałami narodowościowymi i rozkaże,‭ ‬ludziom różnych epok,‭ ‬pokoleń i tradycji,‭ ‬mieć jedną wspólną pamięć.‭ ‬Organizatorzy wystawy na pewno nie potrafili tego osiągnąć‭ ‬-‭ ‬o czym dalej.
‭ ‬I wystawa i katalog‭ (‬ten zwłaszcza,‭ ‬bo jest faktem znacznie trwalszym‭) ‬były ważnymi wydarzeniami,‭ ‬które należy przechować we wdzięcznej pamięci.‭ ‬Były wyrazistymi przejawami troski o ocalenie przed zapomnieniem materialnych śladów dziejów regionu będącego przez wieki‭ (‬dokładnie:‭ ‬712‭ ‬lat‭) ‬ważnym podmiotem dziejów Europy‭ – ‬a Polski i Niemiec w szczególności.‭ ‬Regionu,‭ ‬który był długo nie tylko samoistnym bytem politycznym,‭ ‬ale także wytworzył swoisty krąg cywilizacyjno-obyczajowy w obrębie niemczyzny.‭ ‬I nagle w‭ ‬1945‭ ‬roku znikł bezapelacyjnie i na zawsze z pejzażu Europy.
‭ ‬Z perspektywy czasu,‭ ‬który upłynął od dnia otwarcia wystawy‭ (‬20‭ ‬lat‭) ‬uwidaczniają się jednak trochę niepokojące aspekty tego wydarzenia‭ ‬-‭ ‬nie tylko kulturalnego,‭ ‬ale i politycznego.‭ ‬Wystawa‭ „‬Atlantyda Północy.‭ ‬Dawne Prusy Wschodnie w fotografii‭” ‬była niewątpliwie‭ ‬jednym z pierwszych mocnych przejawów swoistego i wybiórczego postrzegania w Polsce od początków lat‭ ‬90-tych nie tylko przeszłości Prus Wschodnich,‭ ‬ale również powojennego rozwoju i dorobku tego regionu‭ (‬dziś:‭ ‬Warmia i Mazury w obrębie Polski,‭ ‬region Kłajpedy na Litwie i obwód kaliningradzki w Rosji‭)‬.‭ ‬Postrzeganie niemieckich Prus Wschodnich,‭ ‬jako sielskiej krainy o swoistej kulturze i obyczajach,‭ ‬zamieszkałej przez społeczność pracowitych,‭ ‬spokojnych ludzi‭ – ‬rolników,‭ ‬rybaków,‭ ‬leśników‭ – ‬która nagle znikła z pejzażu Europy z wyroków Historii w‭ ‬1945‭ ‬r.‭ ‬Historii,‭ ‬której narzędziami były przybyłe ze Wschodu‭ „‬hordy barbarzyńców‭” ‬niosące Wschodnioprusakom apokaliptyczne cierpienie i zagładę.‭ ‬Krainy zamieszkałe dziś przez Polaków,‭ ‬Litwinów i Rosjan,‭ ‬którzy‭ – ‬owszem‭ ‬-‭ ‬mocno wrośli już w nadbałtycką glebę,‭ ‬ale nie potrafili w pełni wykorzystać dorobku cywilizacyjnego poprzednich mieszkańców i nie najlepiej sobie radzą z budowaniem nowego świata na‭ ‬gruzach niemieckiego Wschodu.‭ ‬Przy takiej optyce postrzegania regionu,‭ ‬nie dostrzega się,‭ ‬że‭ ‬był on przez wieki bramą i forpocztą agresywnej niemczyzny a Wschodnioprusacy‭ (‬nie tylko junkrzy,‭ ‬ale i prości Mazurzy i Warmiacy‭) ‬byli gwardyjską formacją niemieckiego nacjonalizmu i militaryzmu.‭ ‬Znika z pola widzenia także fakt,‭ ‬że Prusy Wschodnie od końca XVIII wieku,‭ ‬tak w obrębie Królestwa Pruskiego,‭ ‬jak później Cesarstwa Niemieckiego i Republiki Weimarskiej,‭ ‬były trzeciorzędową,‭ ‬zapyziałą prowincją Niemiec,‭ ‬wyludniającą się‭ „‬Niemiecką Syberią‭” ‬i dopiero nowe,‭ ‬naturalne umiejscowienie go na mapie politycznej Europy,‭ ‬zapewniło regionowi normalny,‭ ‬dynamiczny rozwój.
‭ ‬Rodzaj spojrzenia na byłe Prusy Wschodnie zaprezentowany przez‭ „‬Atlantydę Północy‭” (‬album, a nie wystawę‭) ‬jest dziś szeroko kolportowany w Polsce przez ludzi utożsamiających się z kręgiem Wspólnoty Kulturowej‭ „‬Borussia‭” ‬-‭ ‬ale nie tylko przez nich‭ (‬o czym dalej‭)‬.‭ ‬Nie dziwi,‭ ‬gdy taki obraz Prus Wschodnich prezentowany jest przez Niemców.‭ ‬Każdy naród łatwiej dostrzega swój pozytywny wkład w rozwój cywilizacji,‭ ‬niż w dzieje podbojów i okrucieństw.‭ ‬Niemcy mają więc‭ „‬prawo‭” ‬postrzegać‭ „‬Drang nach Osten‭” („‬Parcie na Wschód‭”) ‬głównie jako przejaw cywilizacyjnej misji Johanna-Oracza niosącego postęp barbarzyńskim Słowianom,‭ ‬niż brutalnego knechta zdobywającego ogniem i mieczem przestrzeń życiową dla Niemców.‭ ‬I nic dziwnego,‭ ‬że wspierają tych,‭ ‬którzy w świecie taką wizję upowszechniają.‭ ‬Tak samo przecież władze i społeczeństwo polskie wspierają uczonych ukraińskich rejestrujących i zabezpieczających pomniki polskości na Kresach Wschodnich‭ ‬-‭ ‬ale na pewno nie wesprą uczonych z Kijowa czy Łucka penetrujących pracowicie ślady akcji pacyfikacyjnych hetmana Stanisława Koniecpolskiego wyludniających całe rejony,‭ ‬z tysiącami‭ ‬hajdamaków wbitych na pale,‭ ‬obdartych ze skóry,‭ ‬spalonych żywcem w cerkwiach i stodołach.‭ ‬Natomiast dziwi i martwi,‭ ‬jeśli proniemiecką wizję dziejów upowszechniają‭ – ‬energicznie i z talentem‭ – ‬Polacy i nie budzi to energicznego sprzeciwu ze strony polskich historyków i polityków.

3.‭ ‬OBRAZ PRZESZŁOŚCI I TERAŹNIEJSZOŚCI WARMII I MAZUR W TEKSTACH ZAWARTYCH W ALBUMIE‭ „‬ATLANTYDA PÓŁNOCY‭”‬.‭

Polemikę z niemiecką optyką postrzegania dziejów Prus Wschodnich rozpocząłem od przypomnienia ciekawej i pożytecznej wystawy sprzed‭ ‬20‭ ‬lat.‭ ‬Dlatego,‭ ‬że sygnalizowała ona początek nurtu spojrzenia na historię najnowszą,‭ ‬która dziś w Polsce staje się zjawiskiem powszechnym a na Warmii i Mazurach przybiera formy patologiczne,‭ ‬na granicy nihilizmu narodowego.‭ ‬I tak,‭ ‬na przykład Janusz Kijowski,‭ ‬niewątpliwie wybitny reżyser teatralny i rzutki menadżer‭ (‬dyrektor Teatru im.‭ ‬Stefana Jaracza w Olsztynie‭) ‬na spotkaniu edukacyjnym‭ (!) ‬w Teatrze im.‭ ‬Stefana Jaracza‭ (‬scena‭ „‬Margines‭”) ‬30‭ ‬stycznia‭ ‬2012‭ ‬r.‭ ‬wyraził pogląd,‭ ‬że chyba zbyt uroczyście świętujemy co roku zwycięstwo nad Krzyżakami pod Grunwaldem:‭ „‬Co jest porywającego‭ ‬w fetowaniu bitwy średniowiecznej,‭ ‬gdzie azjatycka dzicz starła się z cywilizacją zachodnią‭?”‬. ‭(‬2‭)
Czyli:‭ ‬może lepiej byłoby,‭ ‬gdyby pod Grunwaldem zwyciężyli Krzyżacy i dziś bylibyśmy nie opóźnionymi w rozwoju Polakami i Litwinami, a prawdziwie europejskimi Niemcami?
‭ ‬Wstępna koncepcja animatora wystawy Kazimierza Brakonieckiego była piękna i budziła nadzieję:‭ „‬Rozmyślając tak o wspólnej pamięci,‭ ‬duchu,‭ ‬wartościach powszechnych,‭ ‬których osobiste i narodowe szczątki utwierdziły się na wielu ziemiach peryferyjnych,‭ ‬przemyślałem swoją potrzebę tożsamości i pewności egzystencjalnej,‭ ‬i zrozumiałem,‭ ‬że teraz ja‭ – ‬przedstawiciel pokolenia urodzonego w tej krainie po drugiej wojnie światowej‭ – ‬jestem kolejnym spadkobiercą krajobrazu,‭ ‬kultury,‭ ‬pamięci tworząc wspólnotę żywych i umarłych Prusów,‭ ‬Niemców,‭ ‬Polaków,‭ ‬Warmiaków,‭ ‬Mazurów,‭ ‬Rosjan.‭ ‬Litwinów,‭ ‬Europejczyków.‭ ‬Że jestem czułym i krytycznym uczniem historii i krajobrazu‭”‬.‭ (‬3‭)
Tyle zamierzenie‭ – ‬realizacja niezbyt przylega do tego marzenia,‭ ‬także w tekstach samego marzyciela.
Jak postrzega ten‭ „‬czuły i krytyczny uczeń historii i krajobrazu‭” ‬Warmię i Mazury‭ (‬część dawnych Prus Wschodnich‭) ‬w‭ ‬1993‭ ‬roku,‭ ‬po blisko‭ ‬50‭ ‬latach ich egzystencji w państwie polskim‭? – „‬Co oznacza być Polakiem w dawnych Prusach Wschodnich‭? ‬Orzechowo:‭ ‬neogotycki duży kościół wyrastający z lasów łańskich,‭ ‬niegdyś parafialny.‭ ‬Dzisiaj smutek opuszczenia.‭ ‬Tłokowo:‭ ‬kościół w szczerym polu,‭ ‬jakieś zagrody,‭ ‬niedostępny.‭ ‬Krosno koło Ornety:‭ ‬barokowy zespół odpustowy,‭ ‬przycupnięty w popegeerowskim niedostatku.‭ ‬Bisztynek:‭ ‬ogrom sklepionego cienia.‭ ‬Olsztyńska Katedra:‭ ‬twoje rodzinne czułe wtajemniczenia.‭ ‬Kościoły ewangelickie koło Olsztynka:‭ ‬byłe formy skupienia,‭ ‬teraz w rozpadzie.‭ ‬Pękaty kościół ewangelicki w Pasymiu.‭ ‬Zamknięty.‭ ‬Jak strażnik o barczystych plecach odwrócony od świata mizerii współczesnej.‭ ‬Zniszczony cmentarz.‭ ‬Barczewo:‭ ‬na poniemieckim cmentarzu katolickim resztki wojny mieszkańców z obcymi grobami,‭ ‬wypatroszone jelita ziemi,‭ ‬ścieżki na skróty,‭ ‬butelki nienawiści,‭ ‬obojętność ciszy.‭ ‬Wykopany z historii pożydowski cmentarz w Olsztynie.‭ ‬Rachityczne wiśnie i jabłonki w lesie za jeziorem i szare fundamenty zgruzowanych domów.‭ ‬Opuszczenie.‭ ‬Mitologia,‭ ‬baśnie,‭ ‬modlitwy.‭ ‬Ojczyzna,‭ ‬wygnanie,‭ ‬powrót,‭ ‬miłość i samotność‭”‬.‭
Co więc dostrzega‭ „‬czuły,‭ ‬krytyczny uczeń historii i krajobrazu‭” ‬w‭ ‬1993‭ ‬roku na Warmii i Mazurach‭? ‬Rozpad,‭ ‬brud,‭ ‬barbarzyństwo,‭ ‬ubóstwo,‭ ‬mizerię współczesności.‭ ‬I ten obraz przekazuje Niemcom i Polakom‭ – ‬wraz z tęsknotą za nieodwracalnie straconymi‭ „‬stanami skupienia‭”‬.‭ ‬To wszystko co wymienił istnieje‭ ‬-‭ ‬ale jest bardzo wąskim marginesem rzeczywistości.‭ ‬Nie dostrzega tego,‭ ‬co dostrzegają i opisują dziesiątki byłych mieszkańców Prus Wschodnich odwiedzających po raz pierwszy po‭ ‬20,‭ ‬30,‭ ‬40‭ ‬latach rodzinne miasta i wioski.‭ ‬Że byłe Prusy Wschodnie z najdalszej i najuboższej prowincji Niemiec,‭ „‬Niemieckiej Syberii‭”‬,‭ ‬szybko przekształcają się w ważne regiony Polski,‭ ‬Litwy i Rosji‭ – ‬może jeszcze nie tak perfekcyjnie zorganizowane i dopieszczone jak niemieckie landy,‭ ‬ale dynamiczne,‭ ‬z przyszłością.‭ ‬Nie dostrzega,‭ ‬że Olsztyn z miasta granicznego,‭ ‬owszem ładnego,‭ ‬ale małego miasta garnizonowego,‭ „‬Kasernepolis‭” ‬bez przemysłu i wyższych uczelni,‭ ‬przerósł w metropolię z najpiękniejszym w Polsce,‭ ‬a może i w Europie,‭ ‬kampusem uniwersyteckim‭ – ‬wielkością i ilością pięknych budowli przerastającym cały przedwojenny Olsztyn.‭ ‬Nie dostrzega,‭ ‬że wschodnio-pruskie senne miasteczka i wsie‭ – ‬owszem malownicze,‭ ‬ale ubogie i napiętnowane cieniem Smętka‭ (‬tak wyraziście opisane w‭ ‬1937‭ ‬roku przez Melchiora Wańkowicza w reportażu‭ „‬Na tropach Smętka‭”)‬,‭ ‬są teraz ruchliwymi ośrodkami turystycznymi o europejskiej renomie i standardzie.‭ ‬Nie dostrzega takich drobiazgów jak setki pieczołowicie,‭ ‬już do roku‭ ‬1993,‭ ‬odrestaurowanych zabytków i wybudowanych nowych fabryk,‭ ‬szkół,‭ ‬domów kultury i bibliotek.‭ ‬Na szczęście inni mają na ogół inną optykę widzenia‭ ‬-‭ ‬także w Niemczech.‭ ‬Eva Maria Sirovatka,‭ ‬niemiecka pisarka pochodząca z Warmii‭ (‬Kruzy koło Reszla‭) ‬tak dostrzegała już w połowie lat‭ ‬70-tych‭ (‬gdy Warmia i Mazury były o wiele uboższe i bardziej szare niż w roku‭ ‬1993‭) ‬bliskie jej sercu Spręcowo i Olsztyn:‭ „‬Następnego dnia mieszkający na Mazurach kuzyn,‭ ‬wiezie mnie do Spręcowa‭ (…)‬,‭ ‬gdzie od‭ ‬1930‭ ‬roku do dnia wypędzenia żyli moi rodzice‭ (…)‬.‭ ‬Z Hotelu Warmińskiego pojechaliśmy‭ (…) ‬nowym wiaduktem kolejowym do nowej szerokiej szosy obok browaru‭ (…)‬.‭ ‬Zakład wygląda na zadbany.‭ ‬Z jeziorka tryska wysoko fontanna wody,‭ ‬piękny widok‭ (…)‬.‭ (‬Spręcowo‭) ‬Pojedyncze gospodarstwa leżą jak niegdyś,‭ ‬rozrzucone po okolicy.‭ ‬Pola i łąki są w dobrym stanie.‭ ‬Ciekawe kto tu teraz gospodaruje‭?”‬.‭
„Jeśli chcesz jeszcze odnaleźć w naszym rodzinnym mieście Allensteinie‭ ‬cokolwiek z obrazów zachowanych w naszej pamięci‭ ‬-‭ ‬nie zwlekaj zbyt długo z podróżą‭”‬-‭ ‬napisała mi Ursula rodowita mieszkanka Allensteina,‭ ‬która była tam ubiegłego lata‭ (…)‬.‭ „‬Tam zostało jeszcze trochę z tego,‭ ‬co przypominało mi ówczesny‭ ‬-‭ ‬nasz‭! ‬-‭ ‬Allenstein.‭ ‬Zastałam nieco staroci i nieco nowości‭ ‬-‭ ‬miasto wydawało się znajome i obce jednocześnie.‭ ‬Polacy dołożyli starań,‭ ‬by odbudować niejedno ze zniszczeń końca wojny.‭ ‬Usiłowali ocalić obraz śródmieścia ze Starym Rynkiem i podcieniami.‭ ‬Domy przy rynku odtworzono według starych planów.‭ ‬A przecież nie jest to już nasz stary Allenstein,‭ ‬który zobaczyłam,‭ ‬lecz dzisiejszy Olsztyn.‭ ‬Powstały nowe szosy,‭ ‬wzniesiono wielkie biurowce i inne budowle.‭ ‬-‭ ‬Stare i nowe obok siebie,‭ ‬znajome i obce‭ (…)‬.‭ ‬Wiem od krewnych,‭ ‬od przyjaciół,‭ ‬którzy odwiedzali Olsztyn przede mną,‭ ‬że miasto od‭ ‬1945‭ ‬roku podwoiło liczbę mieszkańców i że żyje tu prawie‭ ‬100‭ ‬tysięcy ludzi.‭ ‬Olsztyn jest teraz dużym miastem wojewódzkim.‭ ‬Między Kortowem i wieżą ciśnień‭ (‬ul.‭ ‬Żołnierska‭ – ‬J.‭ ‬B.‭) ‬powstała nowa dzielnica z nowoczesnymi wieżowcami.‭ ‬Miasto stało się ośrodkiem przemysłowym,‭ ‬ma zakłady przemysłu drzewnego i konfekcyjnego,‭ ‬a także budowy maszyn.‭ ‬OZOS,‭ ‬fabryka opon samochodów ciężarowych,‭ ‬największa tego typu w Polsce,‭ ‬zapewnia pracę wielu ludziom‭”‬.‭ (‬4‭)‬
Tak‭ ‬więc,‭ ‬nawet okiem wygnańca z Heimatu,‭ ‬można dostrzec na Warmii i Mazurach nie tylko smutek opuszczenia.
‭ ‬Cenną częścią katalogu‭ ‬-‭ ‬albumu jest obszerny szkic prof.‭ ‬Janusza Jasińskiego pt.‭ „‬Zarys historii Prus Wschodnich‭”‬.‭ ‬Jest to opracowanie rzeczowe i kompetentne‭ – ‬poza trzema krótkimi akapitami dotyczącymi II wojny światowej i agonii Prus Wschodnich.‭ ‬W ostatnich zdaniach opracowania czytamy:‭ „‬Okrutny los wojny w ostatnim jej etapie dotknął także ludność cywilną Prus Wschodnich,‭ ‬Niemców,‭ ‬Mazurów,‭ ‬Warmiaków,‭ ‬a nawet jeńców wojennych.‭ ‬Oto Armia Czerwona,‭ ‬biorąc straszliwy odwet za zbrodnie niemieckie w Rosji,‭ ‬paliła,‭ ‬zabijała,‭ ‬strzelała do wszystkich,‭ ‬a więc także do starców,‭ ‬dzieci,‭ ‬kobiet,‭ ‬te ostatnie masowo gwałcąc.‭ ‬Działo się to w tygodniach wielkich mrozów,‭ ‬w czasie ewakuacji w ostatnim momencie zarządzonej przez gauleitera Ericha Kocha oraz w czasie spontanicznej ucieczki w kierunku północnym i północnozachodnim.‭ ‬Jedni utonęli w Zalewie Wiślanym drudzy zamarzli w polu.‭ ‬Jeszcze inni zdołali się uratować.‭ ‬Tysiące deportowano do Związku Radzieckiego,‭ ‬skąd część już nigdy nie wróciła‭”‬. (‬5‭)‬
Prawie wszystko co pisze Profesor to prawda,‭ ‬tyle,‭ ‬że szczątkowa i‭ „‬oświetlona punktowo”‬.‭ ‬A taka prawda jest zwyczajną nieprawdą.‭ ‬Z tego,‭ ‬co napisał Janusz Jasiński nie wynika,‭ ‬że straty ludzkie w Prusach (‬około‭ ‬300‭ ‬tys.‭ ‬osób‭!) ‬to w‭ ‬90%‭ ‬bezpośrednie skutki /Wielkiej Ucieczki/ ‬-‭ ‬późno i źle zorganizowanej ewakuacji paniki w ostatniej chwili wygenerowanej przez antysowiecką goebbelsowską propagandę.‭ ‬Wspomnienia Wschodnioprusaków,‭ ‬którzy przeżyli styczeń‭ ‬1945‭ ‬roku w swych domach malują szeroką gamę krzywd i okrucieństw ze strony żołnierzy Armii Czerwonej,‭ ‬ale na pewno nie upoważniają historyków do twierdzeń,‭ ‬że żołnierze ci strzelali masowo i świadomie do starców,‭ ‬kobie i dzieci‭ (‬wrócę do tego tematu w dalszej części opracowania‭)‬.
‭ ‬W opracowaniu prof.‭ ‬Jasińskiego na komentarz zasługuje jeszcze jedno‭ „‬przeoczenie‭” ‬Oto prezentuje on obszernie okoliczności i dokumenty związane z narodzinami Państwa Zakonnego w Prusach‭ (‬tj.‭ ‬narodzinami niemieckich Prus‭)‬,‭ ‬a nie wspomina w ogóle o okolicznościach i podstawach prawnych likwidacji państwa pruskiego i przekazania regionu Prus Wschodnich Polsce i ZSRR.‭ ‬A przecież dekret Sojuszniczej Rady Kontroli z‭ ‬25‭ ‬lutego‭ ‬1947‭ ‬roku krótko,‭ ‬ale przekonująco wskazywał dlaczego państwo pruskie,‭ ‬matecznik niemieckiego nacjonalizmu i ekspansjonizmu,‭ ‬należy‭ – ‬dla dobra pokoju w Europie i‭ ‬dobrze rozumianego dobra samych Niemców‭ – ‬raz na zawsze wymazać z mapy Europy.‭ ‬Słabo obeznany z historią czytelnik albumu,‭ ‬pozbawiony tego kontekstu,‭ ‬będzie przekonany,‭ ‬że przekazanie Prus Wschodnich państwom zwycięskim to wyłącznie skutki przegranej przez Niemców wojny i zemsty zwycięzców a nie rezultat procesów historycznych,‭ ‬które nieustannie do takiego finału prowadziły.‭ ‬W swej‭ ‬700-letniej historii niemieckie państwo w Prusach Wschodnich wielokrotnie znajdowało się na skraju nieuchronnej,‭ ‬zdawałoby się,‭ ‬zagłady‭ – ‬piszę na ten temat obszernie w dalszych częściach opracowania.‭ ‬Także Andrzej Rzempołuch,‭ ‬wybitny olsztyński muzeolog,‭ ‬pisząc o‭ „‬Urzędzie prowincjonalnego konserwatora zabytków w Królewcu i jego zbiorach‭” ‬nie zdołał powstrzymać się od kuriozalnej krytyki stanu powojennego w zakresie opisu zabytków:‭ „‬Prusy Wschodnie miały swe dotkliwe w skutkach doświadczenia z okresu rosyjskiej ofensywy armii Samsonowa‭ (‬1914‭ ‬-‭ ‬1915‭)‬,‭ ‬kiedy to ogromnym zniszczeniom uległy dziesiątki miast i setki wsi‭ ‬w regionie Mazur i pruskiej Litwy‭ (…) ‬z tą różnicą‭ (‬w stosunku do działań podjętych po‭ ‬1945‭ ‬roku‭ – ‬J.‭ ‬B.‭)‬,‭ ‬że zostały w znacznej mierze szybko i w dużej harmonii z miejscowymi tradycjami uzupełnione.‭ ‬Dzieło odbudowy zniszczeń‭ ‬– skutków I wojny światowej,‭ ‬podjęte wkrótce po wyparciu Rosjan,‭ ‬dowodzi szczególnego uwrażliwienia na przeszłość,‭ ‬na humanistyczne walory środowiska,‭ ‬w którym ludzie mieli poczucie praw i trwałości‭ (…)‬.‭ ‬Tego wszystkiego‭ ‬zabrakło osadnikom,‭ ‬którzy zasiedlili tereny dawnych Prus Wschodnich‭ ‬po II wojnie‭ (…)‬.‭ ‬Znane jest zaniechanie odbudowy spalonych i zniszczonych miast,‭ ‬nawet tam gdzie to było możliwe‭ (‬wyjątkiem Olsztyn‭)”‬.‭ („‬Atlantyda Północy‭”‬,‭ ‬s.81‭; ‬podkreślenie moje‭ – ‬J.‭ ‬B.‭)‬.‭ ‬Autor tych słów‭ ‬zdaje się zupełnie nie rozumieć kontekstu historycznego omawianych kwestii.‭ ‬W czasie I wojny światowej uległa zniszczeniu tylko część‭ ‬jednej z‭ ‬prowincji niemieckich,‭ ‬w tym ani jedno duże miasto,‭ ‬na reszcie ziemi niemieckiej nie stanęła stopa nieprzyjaciela.‭ ‬W‭ ‬1945‭ ‬roku została zniszczona cała prowincja‭ (‬w tym wielkie miasta‭) ‬w stopniu znacznie większym niż w‭ ‬1914/1915‭ ‬roku.‭ ‬Po‭ ‬1945‭ ‬roku‭ ‬do odbudowy regionu Warmii i Mazur Polska przystąpiła jako państwo zdewastowane‭ (‬w tym z całkowicie zniszczoną stolicą‭)‬.‭ ‬Po I wojnie Prusom Wschodnim pomogły całe,‭ ‬niezniszczone,‭ ‬Niemcy‭ – ‬przerażone perspektywą trwałej utraty tej prowincji,‭ ‬dziękowały Wschodnioprusakom za wyniki plebiscytu.‭ „‬Humanistyczne walory środowiska‭” ‬nie były wówczas dostrzegane.‭ ‬Odbudowane‭ „…‬w dużej harmonii z miejscowymi tradycjami‭”? ‬Niezupełnie.‭ – ‬Miejsce drewnianej zabudowy wsi,‭ ‬o tradycjach mazurskich i litewskich,‭ ‬zajęły wszędzie identyczne,‭ ‬zglajszachtowane domy murowane nawiązujące do architektury północnoniemieckiej‭ – ‬owszem solidne i trwałe,‭ ‬ale bez żadnego nawiązania do tradycji miejscowej.
‭ ‬Tak Kazimierz Brakoniecki,‭ ‬jak i Janusz Jasiński traktują konsekwentnie Mazurów i Warmiaków jako samoistne podmioty narodowe‭ ( „‬ludność cywilna Prus Wschodnich,‭ ‬Niemcy,‭ ‬Polacy,‭ ‬Mazurzy,‭ ‬Warmiacy‭”; „‬wspólnota żywych i umarłych Prusów,‭ ‬Niemców,‭ ‬Polaków,‭ ‬Warmiaków i Mazurów,‭ ‬Rosjan i Litwinów‭”)‬.‭ ‬To oczywiste nieporozumienie i nadużycie.‭ ‬Mazurzy i Warmiacy nigdy ani etnicznie ani politycznie nie byli podmiotami narodowymi‭ – ‬to tylko określenie mieszkańca określonego regionu,‭ ‬charakteryzującego się swoistymi cechami folklorystycznymi‭ (‬tak jak w obrębie etosu polskiego,‭ ‬np.‭ ‬Kujawiak czy Krakowiak‭)‬.‭ ‬W przypadku Warmiaków i Mazurów jest to nawet słabsza podstawa etniczna niż na przykład w przypadku Kujawiaków czy Mazowszan.‭ ‬Południowa Warmia była zasiedlona w większości przez wychodźców z Mazowsza a północna przez Niemców‭ (‬ale z przewagą autochtonicznej ludności pruskiej‭)‬.‭ ‬Mazurzy to potomkowie wychodźców z Mazowsza i Podlasia,‭ ‬ale ze znacznym dodatkiem krwi niemieckiej.‭ ‬Geneza etniczna ma niewiele wspólnego z XX-wieczną świadomością narodową mieszkańców Prus Wschodnich.‭ ‬Mieszkańcy tych ziem od czasów podbojów krzyżackich zawsze byli obywatelami Prus‭ (‬potem Niemiec‭) ‬ukształtowanymi przez kulturę,‭ ‬obyczaje i tradycje państwowe niemieckie.‭ ‬Mieszkańcy Prus Wschodnich mieli już w początkach XX wieku mocną,‭ ‬ugruntowaną świadomość przynależności do niemieckiej wspólnoty narodowej‭ (‬poza śladowymi reliktami polskimi i litewskimi na skrajach regionu‭)‬.‭ ‬Traktowanie Warmiaków i Mazurów jako kogoś innego narodowo niż‭ „‬prawdziwi Niemcy‭” ‬prowadzi do zakłamania rzeczywistości.‭ ‬To tak samo jak gdybyśmy nie uważali za prawdziwych Niemców np.‭ ‬Sasów,‭ ‬Bawarczyków czy Szwabów‭ – ‬ale w takim razie kto jest prawdziwym Niemcem‭?
W albumie znalazła miejsce także miniantologia utworów poetyckich związanych tematycznie z ziemiami Prus Wschodnich.‭ ‬Tak dobór autorów,‭ ‬jak i dobór tematyki utworów wywołuje zdziwienie i odpór.‭ ‬Tematyka utworów dotyczy wyłącznie tragicznych losów autochtonicznych Prusów i sielskiego‭ (‬ponoć‭) ‬życia prowincji pruskiej w I połowie XX wieku.‭ ‬Autorzy albumu ominęli szerokim łukiem‭ ‬okres krzyżacki‭ (‬poza podbojem Prus‭) ‬oraz problematykę narodowo-patriotyczną‭ (‬skrajnie nacjonalistyczną‭) ‬dominującą w życiu prowincji w XX wieku‭ (‬szczególnie podczas I wojny światowej i plebiscytu oraz w okresie nazistowskim‭) ‬-‭ ‬a więc głównego nurtu poezji niemiecko-pruskiej.‭ ‬Ani śladu w tej antologii militarystyczno-nacjonalistycznych tradycji Prus czy też wrzasku hitlerowskich haseł,‭ ‬którymi przesycone były wschodniopruskie czasopisma,‭ ‬przewodniki turystyczne i podręczniki szkolne.‭ ‬Pejzaż obyczajowo-folklorystyczny przedwojennych Prus reprezentują wyłącznie autorzy niemieccy i to‭ – ‬poza Johannesem Bobrowskim‭ ‬-‭ ‬raczej bardzo mierni,‭ ‬brak,‭ ‬na przykład,‭ ‬czołowej regionalnej poetki niemieckiej tego okresu Agnes Miegel.‭ ‬Nie uznano za wskazane zaprezentować polskojęzycznych poetów mazurskich i warmińskich tego okresu,‭ ‬choć niektórzy z nich to twórcy dużego formatu‭ (‬Michał Kajka,‭ ‬Maria Zientara-Malewska‭) ‬a uhonorowano miernego,‭ ‬niemieckiego rówieśnika Kajki‭ ‬-‭ ‬Arno Holza‭)‬.‭ ‬Powojenną polską poezję regionalną reprezentują Erwin Kruk oraz Kazimierz Brakoniecki i Alicja Bykowska-‭ ‬Salczyńska,‭ ‬co sugeruje przypuszczenie,‭ ‬że autorom albumu chodziło nie tyle o zaprezentowanie poezji polskiej,‭ ‬co twórców określonego nurtu‭ (”‬borussiańskiego‭”)‬.
‭ ‬Nie ulega wątpliwości,‭ ‬że‭ „‬czułe i krytyczne‭” ‬spojrzenie Kazimierza Brakonieckiego na przeszłość i teraźniejszość Prus jest skrajnie jednostronne,‭ ‬nie oddaje złożonej rzeczywistości tego regionu.‭ ‬I bardzo bliskie jest prowadzonej przez rząd Niemiec,‭ ‬od dawna,‭ ‬konsekwentnie i umiejętnie‭ „‬polityki historycznej‭” ‬zmierzającej do przekonania świata,‭ ‬że nazizm nie był ideologią całego narodu,‭ ‬a tylko wąskiej grupy obłąkanych nazistów oraz,‭ ‬że bestialstwa niemieckie lat II wojny światowej nie były czymś wyjątkowym,‭ ‬bo przecież nie tylko Sowieci,‭ ‬ale i armie zachodnie mają na swym koncie wielkie zbrodnie.‭ ‬Album wpisuje się idealnie w tę politykę,‭ ‬nic więc dziwnego,‭ ‬że w Niemczech spotkał się z aplauzem i zaowocował nagrodami,‭ ‬odznaczeniami i hojnymi dotacjami na działalność‭ „‬Borussii‭”‬.‭ ‬Nie dziwi też,‭ ‬że działalność‭ „‬Borussii‭” ‬wspiera od początku usilnie‭ „‬Gazeta Wyborcza‭” ‬i osobiście Adam Michnik.

4.‭ ‬ATLANTYDA‭ „‬PLATOŃSKA‭” ‬I ATLANTYDA‭ „‬BRAKONIECKA‭”‬.‭ ‬PODOBIEŃSTWA I RÓŻNICE.

‭ ‬Wykreowane przez Kazimierza Brakonieckiego określenie‭ „‬Atlantyda Północy‭” ‬bardzo trafnie odzwierciedla,‭ ‬w języku symboli,‭ ‬specyfikę zagłady Prus Wschodnich.‭ ‬Przypomnijmy:‭ – ‬Atlantyda to mityczne państwo będące prawdopodobnie wyłącznie tworem wyobraźni i koncepcji polityczno-ustrojowych Platona‭ (‬opisane w dialogu‭ „‬Timajos‭”)‬.‭ ‬Platońska Atlantyda była‭ ‬mocarstwem o wysoko zaawansowanej cywilizacji promieniującej na sąsiadujące lądy,‭ ‬położone na wielkiej atlantyckiej wyspie.‭ ‬Była państwem ekspansjonistycznym,‭ ‬jej władza rozciągała się na całą północną Afrykę‭ (‬z Egiptem włącznie‭) ‬i południową Europę‭ (‬Italia‭)‬.‭ ‬Ekspansję Atlantydów w Europie powstrzymać mieli Ateńczycy,‭ ‬a wkrótce potem pogrążyło wyspę w głębinach oceanu wielkie trzęsienie ziemi.‭ ‬Przetrwały jakieś odpryski atlantyckiej cywilizacji‭ (‬np.‭ ‬w wiedzy i umiejętnościach kapłanów egipskich‭)‬,‭ ‬ale po metropolii nie pozostał żaden ślad.‭ ‬Prusy Wschodnie były regionem o swoistej historii i wyrazistej specyfice cywilizacyjno‭ – ‬obyczajowej,‭ ‬przez długi okres były podmiotem państwowym.‭ ‬W‭ ‬1939‭ ‬roku zajmowały obszar około‭ ‬35‭ ‬tysięcy km2‭ (‬to trochę więcej niż np.‭ ‬terytorium Belgii‭)‬,‭ ‬a w czasach świetności państwa krzyżackiego ponad‭ ‬2-krotnie więcej.‭ ‬Miały określony ciąg rozwojowy‭ – ‬jako forpoczta niemieckiego‭ „‬Parcia na Wschód‭” („‬Drang nach Osten‭”) – ‬choć funkcjonowały w różnych formach państwowych‭ ‬-‭ ‬najpierw jako samodzielne państwo Zakonu Krzyżackiego,‭ ‬potem świeckie księstwo lenne Polski pod nazwą Prusy Książęce‭ (‬lenne raczej tylko formalnie‭)‬,‭ ‬potem znów suwerenne księstwo i królestwo,‭ ‬rosnące w siłę i pochłaniające wciąż nowe ziemie niemieckie i polskie.‭ ‬Prusy‭ – ‬już nie tylko Wschodnie‭ ‬-‭ ‬były kreatorem mocarstwa niemieckiego,‭ ‬któremu dały nazwę‭ (‬w latach‭ ‬1618-1871‭)‬.‭ ‬Prusy wreszcie,‭ ‬pod rządami‭ „‬żelaznego kanclerza‭” ‬Ottona von Bismarcka,‭ ‬utworzyły Cesarstwo Niemieckie‭ (‬funkcjonowało w latach‭ ‬1871-1918‭) ‬o aspiracjach czołowego mocarstwa światowego.
‭ ‬Po połączeniu z Brandenburgią‭ (‬1618‭ ‬r.‭) ‬a szczególnie po powstaniu Cesarstwa Niemieckiego,‭ ‬rola gospodarcza Prus Wschodnich uległa daleko idącej marginalizacji,‭ ‬ale‭ ‬aż do końca niemieckiej obecności w tym regionie zachowały one znaczenie polityczne,‭ ‬a zwłaszcza kultową pozycję w mitologii narodowej Niemiec.‭ ‬Rody junkierskie Prus Wschodnich odgrywały znaczną rolę w polityce i administracji niemieckiej,‭ ‬stąd pochodziła znaczna część kadry oficerskiej i najlepsi żołnierze ćwiczeni na poligonach,‭ ‬którymi usiana były cała prowincja.‭ ‬A przede wszystkim Prusy Wschodnie były‭ (‬i są‭) ‬symbolem niemieckiego cywilizacyjno-militarnego‭ „‬Parcia na Wschód‭”‬.‭ ‬Tak więc,‭ ‬choć peryferyjne i ubogie,‭ ‬odegrały istotną rolę w dziejach nowożytnych Niemiec‭ – ‬większą niż wiele bardziej ludnych i bogatych regionów środkowych i zachodnich Niemiec.‭ ‬Rolę złowieszczą w dziejach nie tylko Niemiec i Polski,‭ ‬dla której od początków XVII wieku były śmiertelnym zagrożeniem,‭ ‬ale i całej Europy.‭ – ‬I oto w początkach‭ ‬1945‭ ‬roku ten trwały składnik pejzażu europejskiego przestał istnieć,‭ ‬nie tylko jako byt polityczny,‭ ‬ale i środowisko demograficzno-cywilizacyjne.‭ ‬Dosłownie z dnia na dzień.‭ ‬Mityczna Atlantyda zginęła z wyroku bogów,‭ ‬Prusom ich los zgotowali sami Niemcy.‭ ‬I jeszcze jedna różnica.‭ ‬Materialne ślady Atlantydy platońskiej znikły bez reszty.‭ ‬Atlantyda‭ „‬brakoniecka‭” ‬pozostawiła obfite ślady materialne i nie tylko materialne.

5.‭ ‬EKSPANSJA DEMOGRAFICZNA PLEMION‭ ‬NIEMIECKICH.‭ ‬ŹRÓDŁA I DZIEJE NIEMIECKIEGO‭ „‬PARCIA NA WSCHÓD‭” („‬Drang nach Osten‭”)‬.

‭ ‬Fenomenu Prus Wschodnich‭ – ‬ich genezy,‭ ‬rozwoju i zagłady‭ – ‬nie zrozumiemy w pełni‭ ‬bez zapoznania się z szerszym kontekstem historyczno-cywilizacyjnym.‭ ‬Na obszernym terytorium między Renem na zachodzie,‭ ‬Łabą na wschodzie,‭ ‬Alpami na południu i Morzem Północnym na północy,‭ ‬żyły od starożytności plemiona germańskie przybyłe tu ze Skandynawii‭ (‬po wyparciu z Europy środkowej Celtów‭)‬.‭ ‬Długo plemiona te‭ ‬były bardzo ruchliwe,‭ ‬ale w średniowieczu ustabilizowały swoje siedziby.‭ ‬Plemiona te mówiły zbliżonymi dialektami i miały podobne wierzenia,‭ ‬ale także istotne swoistości plemienne‭ – ‬tradycje odrębności,‭ ‬różnice obyczajów i językowe.‭ ‬Różnice te utrudniały długo‭ – ‬aż po wiek XX‭ – ‬wykrystalizowanie się na tym terenie‭ ‬jednolitego państwa.‭ ‬Od starożytności na plemiennej bazie rodziły się tu liczne państwa i państewka niemieckie,‭ ‬z których wiele przetrwało‭ (‬oczywiście zmieniając często w ciągu wieków status i terytorium‭) ‬aż do I wojny światowej.‭ ‬Ba‭! ‬Jeszcze konstytucja Republiki Weimarskiej z‭ ‬1920‭ ‬roku odwołuje się do tradycji plemiennej‭ („‬Naród niemiecki zjednoczony w swych plemionach‭”) ‬a dziś Niemcy to federacja z istotnymi uprawnieniami oraz swoistościami prawnymi poszczególnych‭ „‬landów‭”‬.
‭ ‬Mimo rozdrobnienia politycznego‭ (‬pod koniec XVIII wieku egzystowało kilkaset niemieckich państw i państewek:‭ ‬królestw,‭ ‬zwykłych
i wielkich księstw,‭ ‬państw kościelnych i wolnych miast‭) ‬był to obszar o bardzo wyraźnej swoistości cywilizacyjnej i obyczajowej.‭ ‬Zbliżeniu cywilizacyjnemu plemion germańskich na terenie Niemiec sprzyjała bliskość językowa i obyczajowa,‭ ‬a procesy unifikacji cywilizacyjnej przyspieszyła chrystianizacja‭ (‬ponadplemienna organizacja kościelna‭) ‬i zwierzchnia władza cesarstwa germańskiego wykreowanego przez Karola Wielkiego‭ (‬IX wiek‭)‬.‭ ‬Jądro cesarstwa‭ (‬choć wykreował je Frank‭)‬,‭ ‬rychło utworzyły ziemie niemieckie‭ (‬nosiło nawet oficjalnie nazwę Świętego Cesarstwa Rzymskiego Narodu Niemieckiego‭)‬.‭ ‬Określenie‭ „‬Niemiec‭” ‬w znaczeniu‭ „‬obywatel państwa niemieckiego‭” ‬jest bardzo świeżej daty‭ ‬-‭ ‬aż do połowy XIX wieku oznaczało ono osobę,‭ ‬której językiem macierzystym jest język niemiecki‭ ‬-‭ ‬ale która‭ ‬była z racji pochodzenia plemienno-państwowego Prusakiem,‭ ‬Sasem,‭ ‬Turyngiem,‭ ‬Szwabem,‭ ‬Szwajcarem,‭ ‬Austriakiem itd.‭
Niemcy długo,‭ ‬mimo wielkiego potencjału demograficznego i gospodarczego,‭ ‬nie były tworem zbyt agresywnym.‭ ‬Przez około‭ ‬600‭ ‬lat stanowiły raczej przedmiot niż podmiot wielkiej polityki europejskiej.‭ ‬Wynikało to głównie z ich specyficznej organizacji politycznej.‭ – ‬Cesarstwo Rzymskie Narodu Niemieckiego,‭ ‬z uwagi na nikłą władzę zwierzchnią nad wchodzącymi w jej skład państwami,‭ ‬nie mogło‭ ‬na ogół prowadzić własnej ekspansywnej polityki.‭ ‬Państwa niemieckie zaś,‭ ‬z uwagi na niewielki na ogół potencjał,‭ ‬a często i wewnętrzne skłócenie,‭ ‬też nie mogły być zbyt agresywne wobec sąsiadów.‭ ‬Z jednym wyjątkiem‭ ‬-‭ ‬państw położonych na pograniczu państw słowiańskich.‭ ‬Z tych względów Marchia Wschodnia,‭ ‬a następnie Brandenburgia oraz państwa Zakonu Krzyżackiego i zakonu Kawalerów Mieczowych zapisały się w historii Słowian Wschodnich i Zachodnich oraz Bałtów jako śmiertelne zagrożenie dla ich bytu.‭
Rdzenne terytorium niemieckie osiągnęło wcześnie‭ (‬już w X wieku‭) ‬wysoki‭ (‬jak na standardy średniowiecza‭) ‬poziom rozwoju cywilizacyjnego i wynikającą z niego prężność demograficzną.‭ ‬Jedynym zaś kierunkiem,‭ ‬w którym ta prężność mogła się‭ „‬wyładować‭” ‬był wschód,‭ ‬gdyż tereny leżące na zachód i południe od Niemiec były,‭ ‬od czasów starożytnych,‭ ‬gęsto zaludnione,‭ ‬osiągnęły wysoki poziom rozwoju i dysponowały silnymi organizmami państwowymi.‭ ‬Tereny natomiast środkowej i południowo-wschodniej Europy były słabiej zaludnione,‭ ‬zróżnicowane etnicznie i długo nękane najazdami mongolskimi i tureckimi ludów Wielkiego Stepu.‭ ‬Wszystko to sprawiało,‭ ‬że ich rozwój cywilizacyjny był tu,‭ ‬w stosunku do Europy zachodniej,‭ ‬opóźniony.‭
Ekspansja demograficzna Niemców na Wschód,‭ ‬na ogół pokojowa,‭ ‬trwała przez niemal całe drugie tysiąclecie naszej ery‭ (‬od X do początków XX wieku‭)‬.‭ ‬Ekspansja ta określana w tradycji niemieckiej‭ „‬Parciem na Wschód‭” („‬Drang nach Osten‭”) ‬obejmowała całą środkową,‭ ‬wschodnią i południowo-wschodnią Europę.‭ ‬Kolejne fale osadników docierały do wszystkich państw tego regionu.‭ ‬O masowości tego wychodźstwa świadczą dobitnie liczby‭ – ‬tylko na ziemiach ówczesnego państwa‭ (‬ściślej państw‭) ‬polskiego osiedliło się w wieku XI/XII około‭ ‬100‭ ‬tysięcy Niemców‭ (‬przy ogólnym zaludnieniu ówczesnej Polski w granicach‭ ‬1,5‭ ‬-‭ ‬2‭ ‬milionów osób‭)‬.‭ ‬Osadnicy niemieccy osiedlali się najwcześniej w zachodnich regionach Polski‭ (‬Śląsk,‭ ‬Pomorze Zachodnie,‭ ‬Ziemia Lubuska‭) – ‬stąd szybka germanizacja tych terenów.‭ ‬Na ogół osadnicy niemieccy rozpływali się po kilku pokoleniach w masie ludności miejscowej‭ – ‬ale nie zawsze i nie wszędzie.‭ ‬Tam gdzie osadnictwo było masowe na terenach rzadko zaludnionych lub wręcz bezludnych,‭ ‬tworzyły się trwałe,‭ ‬duże enklawy niemieckie,‭ ‬niekiedy z własnym samorządem i infrastrukturą społeczno-kulturalną.‭ ‬Największe tego typu skupiska to tzw.‭ ‬Sasi Siedmiogrodzcy od XIII wieku‭ (‬w państwie węgierskim‭) ‬i Niemcy Nadwołżańscy w Rosji‭ (‬w XVIII wieku,‭ ‬z inicjatywy Katarzyny II‭)‬.‭ ‬Sasi Siedmiogrodzcy,‭ ‬traktowani jako jeden z głównych stanów,‭ ‬odgrywali
w Siedmiogrodzie przez wieki ważną rolę polityczną a w ZSRR powstała nawet Niemiecka Nadwołżańska Autonomiczna Socjalistyczna Republika Radziecka‭ (‬zlikwidowana po najeździe Niemiec na ZSRR w‭ ‬1941‭ ‬roku‭)‬.‭ ‬W początkach XX wieku Sasów Siedmiogrodzkich było około‭ ‬600‭ ‬tysięcy,‭ ‬społeczność Niemców Nadwołżańskich liczyła ponad‭ ‬2‭ ‬miliony osób.‭ ‬Duże społeczności niemieckie istniały również w Wojwodynie i Banacie‭ (‬dziś Serbia‭)‬,‭ ‬Besarabii‭ (‬dziś Mołdawia‭)‬,‭ ‬na Węgrzech i w Słowacji.‭ ‬Jednym z głównych terenów ekspansji niemieckiej było południowe pobrzeże Bałtyku‭ – ‬o czym obszerniej piszę w dalszych partiach opracowania.‭ ‬Wiele miast środkowej Europy przez wieki było zasiedlanych głównie przez Niemców‭ – ‬np.‭ ‬w Krakowie i innych większych miastach Polski w XIV-XV wieku posługiwano się w samorządzie i handlu językiem niemieckim.‭
Pokojowa kolonizacja niemiecka odegrała niewątpliwie bardzo pozytywną rolę cywilizacyjną w środkowej i wschodniej Europie.‭ ‬Upowszechniała nowe sposoby uprawy roli,‭ ‬rzemiosła,‭ ‬techniki,‭ ‬a także organizacji życia społeczności miejskich i wiejskich.‭ ‬Była popierana,‭ ‬a często wręcz inicjowana przez władców państw‭ (‬na przykład przez carową Katarzynę II‭)‬,‭ ‬gdyż umacniała i wzbogacała ich państwa.‭ ‬Cywilizacyjną rolę osadnictwa niemieckiego w niemieckiej mitologii narodowej symbolizuje Johann-Oracz,‭ ‬pracowity chłop niemiecki,‭ ‬karczujący wschodnie nieużytki‭ ‬i uczący słowiańskich barbarzyńców.‭ ‬Niebezpieczne aspekty kolonizacji niemieckiej dostrzegano już w średniowieczu.‭ ‬Orędownik odbudowy Regnum Poloniae,‭ ‬arcybiskup gnieźnieński Jakub Świnka,‭ ‬na synodach prowincjalnych w Łęczycy‭ (‬1285,‭ ‬1287‭) ‬nakazywał obronę języka polskiego w diecezjach wrocławskiej i lubuskiej,‭ ‬zalecał by kazania wygłaszane były po polsku,‭ ‬a beneficja kościelne dostępne tylko osobom urodzonym w Polsce i znającym język polski.‭ ‬Widząc masowe osadnictwo niemieckie na Śląsku oraz agresję militarną Brandenburgii i Zakonu Krzyżackiego,‭ ‬biadał:‭ „‬Nieszczęścia pomnożyły się w kraju przez napływ tego narodu,‭ ‬albowiem naród polski jest przez nich uciśniony,‭ ‬znieważany,‭ ‬nękany wojnami,‭ ‬pozbawiony chwalebnych praw i zwyczajów ojczystych‭”‬.‭ ‬Trochę później Władysław Łokietek,‭ ‬twardą ręką zgniótł tendencje proniemieckie mieszczaństwa niemieckiego w Krakowie,‭ ‬Sandomierzu i innych miastach‭ (‬bunt wójta Aberta,‭ ‬1311‭)‬.‭ ‬Dopiero jednak w ostatnich stuleciach,‭ ‬wraz ze zjednoczeniem się Niemiec pod hegemonią Prus,‭ ‬liczne enklawy niemieckie na Wschodzie stały się śmiertelną groźbą‭ ‬-‭ ‬zachętą dla nacjonalistów niemieckich do podboju Słowiańszczyzny pod hasłem prawa do przestrzeni życiowej‭ (‬Lebensraum‭) ‬dla wyższych cywilizacyjnie i rasowo Niemców.‭ ‬W procesie tym Prusy Wschodnie odegrały istotną,‭ ‬wręcz decydującą rolę‭ – ‬tak poprzez lokalizację,‭ ‬jak i ukształtowany w Prusach typ Niemca-obywatela.‭
W sumie tysiąc lat‭ „‬Drang nach Osten‭”‬,‭ ‬to pełne zniemczenie szerokiego pasa ziem między Łabą i Sudetami, a międzyrzeczem Odry i Wisły‭ (‬Słowiańszczyzna Połabska,‭ ‬Kraj Sudecki,‭ ‬Dolny Śląsk,‭ ‬Ziemia Lubuska,‭ ‬Pomorze Zachodnie,‭ ‬znaczne połacie Wielkopolski,‭ ‬Pomorza Gdańskiego i Górnego Śląska‭) ‬oraz ziem bałtyckich Prusów.‭ ‬A także liczne enklawy niemieckie w różnych państwach Europy.‭ ‬Ten‭ „‬rak niemczyzny‭” ‬okazał swoje nowe,‭ ‬groźne oblicze,‭ ‬gdy Niemcy zaczęły się jednoczyć pod hegemonią Prus.‭ ‬Już w końcu XVIII wieku Prusy,‭ ‬które osiągnęły status mocarstwa regionalnego,‭ ‬były głównym inicjatorem rozbiorów Polski i zagarnęły jej najbogatsze regiony,‭ ‬likwidując po raz pierwszy‭ (‬ale nie ostatni‭) „‬korytarz‭” ‬pomorski,‭ ‬od czasów wojny‭ ‬13-letniej oddzielający Prusy Wschodnie od zachodniej części państwa pruskiego.‭ ‬Ale to nie koniec.‭ ‬Nowy wymiar uzyskało‭ „‬Drang nach Osten‭” ‬w połowie XIX wieku.‭ ‬Agresywny dynamizm Niemiec był porażający.‭ ‬Po pokonaniu w połowie XIX wieku Austrii i Danii‭ (‬z czym wiązały się stosowne nabytki terytorialne‭)‬,‭ ‬Prusy rozgromiły Francję‭ – ‬czołowe mocarstwo kontynentalnej zachodniej Europy‭ (‬1871‭ ‬rok‭ – ‬włączenie do Niemiec Alzacji i Lotaryngii‭)‬.‭ ‬Następnie już jako Cesarstwo Niemieckie budowało szybko rozległe imperium kolonialne zagarniając rozległe tereny w Afryce,‭ ‬Oceanii i Azji.‭ ‬W koloniach Niemcy wykazywali się niezwykłym okrucieństwem przeradzającym się w ludobójstwo‭ (‬wyniszczenie Hererów w Afryce Południowo-Zachodniej‭)‬.‭ ‬Niemcy byli też głównymi,‭ ‬choć nie jedynymi,‭ ‬kreatorami I i II wojen światowych,‭ ‬których efektem miała być zagłada zachodniej Słowiańszczyzny i marginalizacja Rosji,‭ ‬zepchniętej na stepy i tundry Eurazji.‭ ‬Działalność eksterminacyjna Niemców wobec Słowian w latach nazizmu to nie spontaniczny wykwit kół militarystycznych i nazistowskich‭ ‬-‭ ‬naród niemiecki był przygotowywany do roli bezlitosnych panów przez swoich polityków i naukowców od połowy XIX wieku.‭ ‬Prof.‭ ‬Jerzy Krasuski tak ocenia bilans Niemiec okresu mocarstwowego‭ (‬1871-1945‭)‬:‭ „‬Zjednoczone państwo niemieckie przetrwało zaledwie‭ ‬74‭ ‬lata.‭ ‬Polityka jego była przyczyną dwóch straszliwych wojen światowych.‭ ‬Gdy z upływem czasu szczegóły wydarzeń popadać zaczną w niepamięć,‭ ‬z okresem istnienia Rzeszy Niemieckiej kojarzyć się będą zawsze militaryzm,‭ ‬szowinizm,‭ ‬imperializm w najbrutalniejszej formie i bezprzykładne zbrodnie hitleryzmu‭”‬.‭ (‬Historia Rzeszy Niemieckiej‭ ‬1871-1945‭” ‬-‭ ‬Poznań‭ ‬1971‭; ‬s.‭ ‬459‭)
Podstawowym celem Niemiec w I wojnie światowej‭ (‬1914‭ ‬-‭ ‬1918‭) ‬było poszerzenie terytorium o dalsze ziemie polskie‭ (‬Zagłębie Dąbrowskie,‭ ‬południowa część Wielkopolski,‭ ‬Kujawy,‭ ‬Północne Mazowsze‭) ‬i Inflanty.‭
‬A także zwasalizowanie resztek terytoriów polskich,‭ ‬litewskich i białoruskich poprzez powołanie Królestwa Polskiego z części Królestwa Kongresowego powiększonego o bliżej niesprecyzowane części Litwy i Białorusi‭ (‬z niemiecką dynastią‭!)‬,‭ ‬ściśle wojskowo i gospodarczo związanego z Niemcami.
‭ ‬Po przegranej I wojnie światowej wielu Niemców wręcz tęskniło za Wodzem i Partią,‭ ‬a potem z entuzjazmem powitało Hitlera.‭ ‬W Prusach Wschodnich szczególnie wielu.‭ ‬Znany publicysta i działacz wschodniopruski Max Worgitzki pisał,‭ ‬już w‭ ‬1920‭ ‬roku,‭ ‬tuż po plebiscycie:‭ „‬Czego brakuje młodej republice niemieckiej‭? ‬Brakuje jej idei przewodniej.‭ ‬Dlaczego nie możemy prowadzić w pełni jasnej polityki zagranicznej‭? ‬Dlaczego cierpimy z powodu zmieniających się rządów‭? ‬Dlaczego głowę podnoszą dążenia separatystyczne‭? ‬Ponieważ brakuje scalającej wszystko idei,która stworzyłaby z całego narodu jednolity front przeciwko wrogom zewnętrznym i wewnętrznym.‭ ‬Naród niemiecki miał niegdyś taką ideę,‭ ‬wielowiekowe marzenie,‭ ‬tęsknotę za zjednoczoną niemiecką Rzeszą‭ (…)‬.‭ ‬Idea ta minęła,‭ ‬nadeszły nowe czasy i należy teraz znaleźć nową ideę‭” (‬według:‭ ‬Robert Traba‭ „‬Wschodniopruskość‭”; ‬s.‭ ‬129-130‭)‬.‭ ‬Tu na marginesie:‭ ‬Max Worgitzki okazał się prorokiem‭ – ‬w‭ ‬1920‭ ‬roku pisał:‭ ” ‬Prusy Wschodnie albo zostaną ostatnim niemieckim przyczółkiem‭ (‬na wschodzie‭ – ‬J.‭ ‬B.‭)‬,‭ ‬albo w przyszłości granica między Niemczyzną a Słowiańszczyzną znajdzie się nad Odrą‭ „(„‬Wschodniopruskość‭”;‬ s.‭ ‬192‭)‬.‭
Następnym,‭ ‬już ostatnim,‭ ‬etapem walki o poszerzenie‭ „‬niemieckiej przestrzeni życiowej‭” ‬na wschodzie była II wojna światowa.‭ ‬Nazistowski Generalny Plan Wschodni‭ („‬Generalplan Ost‭”‬,‭ ‬1940-1941‭) ‬przewidywał przesunięcie granicy państwowej Niemiec o około‭ ‬1000‭ ‬km na wschód‭ (‬mniej więcej wzdłuż linii łączącej południowy kraniec Finlandii z ujściem Donu do morza Azowskiego‭)‬.‭ ‬Z ziem włączonych do Rzeszy zamierzano usunąć około‭ ‬40‭ ‬milionów Słowian poprzez ich przesiedlenie za Ural,‭ ‬eksterminację oraz germanizację ludzi o odpowiednich cechach rasowych‭ (‬stąd kreowanie Narodu Góralskiego lub Kaszubskiego)‬.‭ ‬Na najbardziej żyznych terenach‭ „‬nowych ziem niemieckich‭” ‬zamierzano osiedlić Niemców z terenów‭ „‬starej‭” ‬Rzeszy i niektórych enklaw wschodnioeuropejskich‭ (‬około‭ ‬10‭ ‬milionów‭)‬.‭ ‬Plan ten miał być w pełni zrealizowany w ciągu‭ ‬20-25‭ ‬lat‭ (‬tj.‭ ‬do około‭ ‬1965-1970‭ ‬roku‭)‬.‭ ‬I niewątpliwie byłby wykonany,‭ ‬z iście niemiecką skrupulatnością,‭ ‬gdyby Niemcy nazistowskie wygrały wojnę.‭ ‬Świadczy o tym zakres ludobójstwa zrealizowanego w latach‭ ‬1939-1945.
‭ ‬Mocarstwowe marzenia Wielkoniemców‭ ‬o pruskich korzeniach‭ („‬Dziś Niemcy a jutro cały świat‭”) ‬zostały unicestwione przez ich klęski w I i II wojnie światowej.‭ ‬Efekt tych wojen był dokładnie odwrotny od zamierzonego przez Niemców.‭ ‬Nastąpił renesans państwowy zachodniej Słowiańszczyzny‭ (‬powstanie suwerennych państw:‭ ‬Polska,‭ ‬Czechy,‭ ‬Słowacja‭) ‬i totalne oczyszczenie z niemczyzny ziem na wschód od Odry.‭ ‬Oznaczało to niemal pełne unicestwienie rezultatów terytorialno-‭ ‬demograficznych tysiąca lat ekspansji.‭ „‬Drang nach Osten‭” ‬zakończył się‭ „‬Ostfluchtem‭”‬.‭ ‬Przejmująco ukazała ten ostatni etap‭ „‬eposu wschodniego‭” ‬w swych wspomnieniach hrabina Marion Dönhoff‭ – ‬uciekający na zachód potomek rycerzy wywodzących się znad Ruhry w Westfalii,‭ ‬ongiś osiadłych w Inflantach,‭ ‬a później w Prusach Wschodnich.‭ ‬ „Przodkowie nasi w XIV wieku porzucili okolice położone nad rzeką Ruhrą na Zachodzie i udali się na wschód w stronę rozległych puszcz.‭ ‬Sześćset lat później ja‭ ‬-‭ ‬tak jak oni‭ ‬-‭ ‬konno przebyłam tę samą drogę z powrotem wraz z milionami innych,‭ ‬którzy utracili swe strony rodzinne.‭ ‬Zostaliśmy zmiecieni przez tamten wielki chaos,‭ ‬kiedy to bezczelna arogancja,‭ ‬bezmyślna brutalność upiększona fantastycznymi iluzjami,‭ ‬przerodziły się w zwykłą panikę i obezwładniającą nieudolność.‭ ‬Wtedy to w nawałnicy nacierających rosyjskich czołgów,‭ ‬wycofujących się jednostek,‭ ‬uciekających kobiet,‭ ‬dzieci i starców przepadło sześćset lat historii‭ (…)‬.‭ ‬Tego co zaprzepaścił ów szaleniec nie da się odzyskać‭ (…)‬.‭ ‬Z lewa i z prawa,‭ ‬do ruchu włączały się coraz nowe pojazdy,‭ ‬coraz więcej ludzi.‭ ‬I to nie tylko na północnym wschodzie,‭ ‬już od ubiegłej jesieni‭ (‬1944‭ ‬r.‭ – ‬J.‭ ‬B.‭) ‬nie brakło podobnych obrazów na południowym wschodzie Niemiec.‭ ‬Nieprzerwane kolumny uciekinierów.‭ ‬Z Besarabii,‭ ‬Siedmiogrodu,‭ ‬Baczki‭ – ‬prastarych terenów osiedlania się Niemców,‭ ‬w kierunku zachodnim przetaczały się te pochody nędzy.‭ ‬Za uciekinierami płonęły ich domy rodzinne,‭ ‬a tego,‭ ‬kto pozostał dawno spotkał smutny los.‭ ‬Siedemset lat historii Siedmiogrodu także zostało wymazanych‭”‬.‭ (‬6‭)

Hrabina Dönhoff nie potrafiła do końca zrozumieć,‭ ‬że ta katastrofa, to nie tylko wina obłąkanego szaleńca,‭ ‬ale i ponad stu lat niemieckiego szowinizmu,‭ ‬w którego pielęgnacji także jej przodkowie mieli udział.‭ ‬Zresztą nie tylko przodkowie‭ ‬-‭ ‬jej przyjaciele którzy przygotowali zamach na Hitlera,‭ ‬20‭ ‬lipca‭ ‬1944‭ ‬r.,‭ ‬do czasu jego klęsk na ogół gorąco popierali jego plany.‭ ‬Dziś hrabia Claus Schenk von Stauffenberg‭ (‬1907-1944‭)‬,‭ ‬wykonawca nieudanego zamachu na Hitlera‭ (‬Gierłoż,‭ ‬20‭ ‬lipca‭ ‬1944‭ ‬r.‭) ‬to w Niemczech symbol i ikona niemieckiego oporu przeciw nazizmowi.‭ ‬A przecież aż do wielkich klęsk Niemiec na Wschodzie Stauffenberg był wręcz fanatycznym Wielkoniemcem,‭ ‬wyróżniającym się dowódcą i organizatorem oddziałów kolaboranckich na Wschodzie.‭ ‬Bezpośrednio po kampanii wrześniowej tak w liście do żony pisał o Polakach i ich przyszłości w Wielkiej Rzeszy Niemieckiej:‭ „‬…niewiarygodny motłoch‭ (‬…‭) ‬naród,‭ ‬który aby się dobrze czuć najwyrażniej potrzebuje batoga‭ (‬…‭)‬.‭ ‬Tysiące jeńców przyczynią się niewątpliwie do rozwoju naszego rolnictwa‭”‬.‭ ‬Tu ciekawostka:‭ ‬Stauffenberg,‭ ‬bawarski arystokrata,‭ ‬był krewnym generała Maurycego Hauke,‭ ‬bohatera wojen napoleońskich,‭ ‬potem ministra wojny w Królestwie Kongresowym.‭ ‬Gdyby naziści zwyciężyli,‭ ‬Stauffenberg i zapewne hrabina Dönhoff rozwijali by swoje dobra w oparciu o darmowych robotników z Polski i Ukrainy.‭ ‬Szanujmy ich odwagę,‭ ‬rozumiejmy kontekst historyczny,‭ ‬ale niech to zrozumienie‭ ‬nie będzie alibi dla niemieckiego nacjonalizmu,‭ ‬który jeszcze nie wygasł mimo grubej warstwy popiołu po II wojnie światowej.

6.‭ ‬NIEMIECKA PENETRACJA POŁUDNIOWYCH WYBRZEŻY BAŁTYKU.‭ ‬PAŃSTWO ZAKONU KRZYŻACKIEGO JAKO PRZEJAW‭ „‬PARCIA NA WSCHÓD‭”‬.‭ ‬PODBÓJ PRUS I ZIEM SĄSIADUJĄCYCH.

W procesie‭ „‬Drang nach Osten‭” ‬istotne i specyficzne miejsce odegrała niemiecka ekspansja na południowo-wschodnie wybrzeża Bałtyku,‭ ‬której najważniejszym elementem było państwo Zakonu Krzyżackiego‭ (‬i kontynuacje tego państwa‭) ‬oraz niemieckie twory państwowe na terenie Inflant‭ (‬dziś Łotwa i Estonia‭)‬.‭ ‬Specyficzna z tego względu,‭ ‬że była to ekspansja łącząca ściśle elementy militarne‭ ‬z cywilizacyjno-osadniczymi i handlowymi‭ (‬ale z wyraźną dominacją militarnych‭ ‬-‭ ‬w przeciwieństwie do pogranicza niemiecko-polskiego i niemiecko-czeskiego‭)‬.
Państwo Zakonu Krzyżackiego‭ (‬pełna nazwa:‭ ‬Zakon Szpitala Najświętszej Panny Marii Domu Niemieckiego‭) ‬to szczególny przypadek ekspansji niemieckiej‭ – ‬łączący w dziwnym splocie misję chrystianizacyjną
z ekspansją terytorialną i handel‭ (‬potężnym patronem Zakonu była Hanza‭)
‬z grabieżą.‭ ‬Przypadek ukazujący jaskrawo jednocześnie słabości ustroju Polski w okresie jej szczytowej potęgi.
‭‬Prób organizowania przez zakony rycerskie,‭ ‬powstałe w epoce wojen krzyżowych,‭ ‬własnych państw,‭ ‬nie tylko na ziemiach wyrwanych muzułmanom,‭ ‬było sporo.‭ ‬Najbardziej,‭ ‬poza Państwem‭ ‬Krzyżackim,‭ ‬znanym przypadkiem było państwo zakonu Joannitów,‭ ‬funkcjonujące ponad‭ ‬500‭ ‬lat‭ – ‬najpierw na wielkiej wyspie Rodos a potem na Malcie.‭ ‬I dziś zakon ten,‭ ‬zwany potocznie‭ ‬Maltańskim,‭ ‬dysponuje pewnymi atrybutami quasipaństwa‭ – ‬eksterytorialną siedzibą w Rzymie i stosunkami dyplomatycznymi z około‭ ‬50‭ ‬państwami.‭ ‬Specyficzną formą państwowości zakonnej,‭ ‬choć nierycerskiej,‭ ‬były jezuickie redukcje misyjne w Paragwaju‭ (‬tzw.‭ ‬Republice Guaranów‭) ‬w Ameryce Południowej.‭ ‬Państwo Krzyżackie to jednak jedyny przykład zorganizowania przez zakon‭ „‬od podstaw‭” ‬dużego,‭ ‬trwałego państwa w Europie,‭ ‬które odegrało istotną rolę w dziejach.
‭ ‬Zakon Krzyżacki powstał stosunkowo późno,‭ ‬w‭ ‬100‭ ‬lat po pierwszej wyprawie krzyżowej i zdobyciu Jerozolimy przez chrześcijan.‭ ‬Jego zaczątkiem było bractwo szpitalne powołane w czasie oblężenia Akki w‭ ‬1190‭ ‬r.‭ ‬przez mieszczan z Bremy i Lubeki.‭ ‬Po kilku latach‭ (‬1198‭ ‬r.‭) ‬bractwo przekształcono w zakon rycerski.‭ ‬Szybkość rozwoju i dynamika działalności tego Zakonu były spektakularne.‭ ‬Zawdzięczał to poparciu ze strony władców Cesarstwa Rzymskiego Narodu Niemieckiego z rodzin Hohenstauffów,‭ ‬książąt niemieckich‭ (‬szczególnie landgrafów Turyngii‭) ‬i bogatych miast niemieckich‭ (‬Niemcy z niechęcią znosili dominację‭ ‬Francuzów w innych zakonach‭)‬.‭ ‬Ale nie tylko dzięki temu.‭ ‬Ogromną rolę odegrał wybitny organizator i polityk Herman von Salza stojący na czele Zakonu‭ (‬Wielki Mistrz‭) ‬w latach‭ ‬1204-1239.‭ ‬To właściwy twórca potęgi Zakonu i kreator jego polityki.‭ ‬Ambitny,‭ ‬inteligentny i nie zrażający się trudnościami i przejściowymi klęskami.‭ ‬Zręcznie pośredniczący między cesarzami a papieżami,‭ ‬którzy zaciekle walczyli między sobą o prymat w świecie zachodniego chrześcijaństwa,‭ ‬należał do najbardziej wpływowych ludzi swej epoki.‭ ‬Te wpływy przekładały się na wzrost zamożności Zakonu.‭ ‬Wielkim marzeniem Hermana von Salzy było władztwo terytorialne.‭ ‬Pierwsze próby tworzenia minipaństwa krzyżackiego w Palestynie i na Cyprze zakończyły się niepowodzeniem,‭ ‬ale pod kierownictwem Hermana Zakon już po kilkunastu latach stał się właścicielem licznych dóbr w wielu krajach‭ ‬-‭ ‬od Palestyny i Armenii,‭ ‬przez Grecję,‭ ‬Cypr,‭ ‬Sycylię do Francji,‭ ‬Hiszpanii i Niemiec‭ (‬zarządzane przez kilkanaście tzw.‭ ‬baliwatów‭)‬.‭ ‬Bogactwo pozwalało Zakonowi prowadzić wielostronną działalność,‭ ‬w tym także korumpować władców i powoływać w razie potrzeby zaciężne wojska.‭ – ‬Tu uwaga:‭ ‬Bracia zakonni to tylko elita sił zbrojnych Zakonu,‭ ‬nawet w szczytowym okresie potęgi państwa krzyżackiego liczba ich nie przekraczała‭ ‬700.‭ ‬Podstawą wojsk zakonnych były drużyny wystawiane przez miasta i ziemie podległe Zakonowi,‭ ‬ochotnicy wspomagający walkę z niewiernymi i zaciężne wojska‭ – ‬te były najbardziej zdyscyplinowane i przygotowane do walki.‭
‬W końcu jednak marzenia Hermana von Salzy o władztwie terytorialnym zaczęły nabierać realnych kształtów.‭ ‬W‭ ‬1211‭ ‬roku król węgierski Andrzej II sprowadził Krzyżaków do Siedmiogrodu i przekazał im rozległe terytorium‭ –‬Ziemię Borsa‭ (‬około‭ ‬16‭ ‬tysięcy km2‭) ‬jako lenno‭ ‬-‭ ‬pod warunkiem obrony kraju przed napadami Kumanów‭ (‬Połowców‭) ‬i zagospodarowania dzierżonych ziem.‭ ‬Ale status lennika nie zaspakajał ambicji Wielkiego Mistrza.‭ ‬Opierając się na sfałszowanym dokumencie darowizny‭ (‬fałszywe,‭ ‬spreparowane‭ ‬dokumenty to ulubione narzędzie działania Krzyżaków‭) ‬Zakon uzyskał od papieża i cesarza potwierdzenie swego rzekomo suwerennego władztwa nad Borsą i ziemiami,‭ ‬które ewentualnie Krzyżacy zdobędą na Kumanach.‭ ‬Jednocześnie zaczął intensywnie wzmacniać grody i budować nowe,‭ ‬a także zagospodarowywać kraj‭ (‬Borsa to między innymi rejon rud miedzi i srebra‭)‬.‭ ‬I tym razem jednak państwotwórcze plany Hermana poniosły klęskę.‭ ‬Andrzej II uznał konszachty Krzyżaków z papieżem i cesarzem,‭ ‬ponad jego głową,‭ ‬za nielojalność i zażądał od nich natychmiastowego opuszczenia Borsy‭ (‬1224‭ ‬r.‭)‬.‭ ‬Krzyżacy próbowali się opierać,‭ ‬ale szybko podporządkowali się,‭ ‬gdyż ówczesne Węgry były jednym z najpotężniejszych państw Europy.‭ ‬Ale i ta klęska nie załamała Wielkiego Mistrza.‭ ‬Wkrótce po opuszczeniu Siedmiogrodu podjął on‭ (‬1225r.‭) ‬rozmowy z księciem mazowieckim Konradem.‭ ‬Mazowsze od dłuższego czasu było dotkliwie nękane łupieżczymi napadami Prusów,‭ ‬Jadźwingów i Litwinów‭ – ‬ostatnich pogańskich ludów Europy.‭ ‬Książę Konrad miał nadzieję,‭ ‬że dzięki Krzyżakom pozbędzie się dokuczliwych sąsiadów,‭ ‬poszerzy państwo o ziemie pruskie,‭ ‬a dodatkowo zyska chwałę patrona misji chrystianizacyjnej.‭ ‬Dał Zakonowi na bazę wypadową przeciw Prusom Ziemię Chełmińską‭ (‬w znacznej części zasiedloną przez Prusów‭) ‬i miasto Nieszawę,‭ ‬a później także Dobrzyń i kilka wsi na Kujawach.‭
Zakon działał planowo i metodycznie.‭ ‬Najpierw Krzyżacy spacyfikowali Prusów w Ziemi Chełmińskiej i umocnili się na tym terytorium solidnymi grodami‭ (‬między innymi Toruń i Chełmno‭)‬,‭ ‬a dopiero potem rozpoczęli‭ (‬1234‭ ‬r.‭) ‬podbój właściwych Prusów.‭ ‬Ale jeszcze przed podbojem czegokolwiek,‭ ‬Herman von Salza podjął starania o prawne zabezpieczenie przyszłości państwa krzyżackiego.‭ ‬Identycznie jak w przypadku Siedmiogrodu,‭ ‬powołał się na rzekomą wolę Konrada‭ (‬sfałszowany dokument,‭ ‬tzw.‭ ‬przywilej kruszwicki z‭ ‬1230‭ ‬roku‭) ‬i uzyskał potwierdzenie przez papieża i cesarza swego suwerennego władztwa nad Ziemią Chełmińską i ewentualnymi późniejszymi podbojami.‭ ‬Operacja była bardzo misterna.‭ ‬Krzyżacy,‭ ‬już w‭ ‬1230‭ ‬r.‭ ‬podarowane im przez Konrada ziemie,‭ ‬oddali na własność Stolicy Apostolskiej‭ (‬papież Grzegorz IX‭)‬,‭ ‬a następnie inny już papież‭ (‬Innocenty IV‭) ‬w‭ ‬1245‭ ‬r.,‭ ‬już jako suweren‭ ‬Ziemi Chełmińskiej i Prus,‭ ‬oddał je jako lenno Zakonowi kierowanemu przez następcę Hermana‭ – ‬Gerharda von Muhlerga.‭ ‬Rzym ustanowił też dla zdobywanego kraju‭ ‬4‭ ‬diecezje podporządkowane bezpośrednio Stolicy Apostolskiej,‭ ‬z pominięciem polskiej administracji kościelnej‭ (‬arcybiskupstwo gnieźnieńskie‭)‬.‭ ‬Cesarz Fryderyk II,‭ ‬w tzw.‭ ‬Złotej Bulli z Rimini,‭ ‬przyznał państwu zakonnemu w Prusach‭ (‬którego właściwie jeszcze nie było‭) ‬status równy z najważniejszymi państwami Rzeszy niemieckiej‭ (‬tzw.‭ ‬księstwa elektoralne‭)‬.‭ ‬Tak więc,‭ ‬jeszcze przed podbojem Prus,‭ ‬Mazowsze utraciło wszelkie prawa nie tylko do ziem zdobytych,‭ ‬ale także do własnych przekazanych Zakonowi.‭ ‬Co więcej państwo zakonne odseparowane zostało od ziem polskich i podporządkowane‭ (‬formalnie‭) ‬Cesarstwu Niemieckiemu.
‭ ‬Podejmując swoją skomplikowaną‭ „‬grę pruską‭” ‬Herman von Salza ryzykował tym razem niewiele.‭ ‬Konrad był mało znaczącym książątkiem z peryferii chrześcijańskiego świata a nie potężnym władcą jak Andrzej II.‭ ‬Nie mógłby sobie poradzić z wymuszeniem czegokolwiek na swoim‭ „‬lenniku‭” ‬popieranym przez papieża i cesarza.‭ ‬A co najważniejsze,‭ ‬słabo obeznany z wielką polityką europejską,‭ ‬Konrad w ogóle nie zdawał sobie sprawy z zachodzących,‭ ‬na razie w sferze prawnej,‭ ‬wydarzeń i dalekosiężnych skutków przywilejów cesarskich i papieskich.‭ ‬Intensywnie więc pomagał militarnie Krzyżakom w walce z Prusami.
‭ ‬Podbój Prus przez Krzyżaków trwał bardzo długo‭ – ‬prawie‭ ‬50‭ ‬lat‭  (‬1234-1283‭)‬.‭ ‬Terytorium tego kraju,‭ ‬około‭ ‬42‭ ‬tysiące km2,‭ ‬było obronne z natury‭ (‬pierwotne lasy,‭ ‬jeziora i bagna oraz liczne rzeki‭)‬.‭ ‬Ale podstawową przeszkodą byli Prusowie‭ – ‬dość liczni‭ (‬co najmniej‭ ‬200‭ ‬tysięcy‭)‬,‭ ‬ceniący sobie niezależność i swoje obyczaje,‭ ‬od dawna obeznani z rzemiosłem wojennym,‭ (‬walki z Mazowszanami i Skandynawami‭)‬.‭ ‬Podbój Prus ułatwiało rozbicie plemienne‭ (‬na‭ ‬12‭ ‬państw plemiennych‭) ‬i spory wewnętrzne między Prusami.‭ ‬Krzyżacy zdobywali kraj siłą militarną,‭ ‬ale tam gdzie to było możliwe jednali sobie możnowładców pruskich drogą przekupstwa i przyznawaniem przywilejów.‭ ‬Działali z rozwagą i systematycznie.‭ ‬Po spacyfikowaniu kolejnego plemienia umacniali się na zdobytym terytorium budując grody i dopiero wtedy posuwali się dalej.‭ ‬Wykorzystując korzyści ze szlaków wodnych,‭ ‬najpierw opanowali‭ ‬najbogatsze i najgęściej zaludnione tereny nad dolną Wisłą‭ (‬Nogatem‭) ‬i wzdłuż wybrzeża Zalewu Wiślanego‭ (‬do‭ ‬1242‭ ‬roku‭)‬.‭ ‬Zapewniło to Krzyżakom możliwość penetrowania rzekami dalszych południowo-wschodnich rejonów,‭ ‬a także łatwy kontakt drogą morską z niemieckimi miastami nadbałtyckimi.‭
Od‭ ‬1242‭ ‬roku podbój zahamowały dwa kolejne wielkie powstania,‭ ‬które objęły wszystkie podbite ziemie‭ (‬w latach:‭ ‬1242-1247‭; ‬1260-1274‭)‬.‭ – ‬Prusowie bliscy byli całkowitego wyparcia najeźdźców,‭ ‬zdobyli niemal wszystkie krzyżackie grody.‭ ‬Największą sławę wśród wodzów pruskich zdobył przywódca Natangów Herkus Monte‭ ‬-‭ ‬prototyp bohatera tytułowego poematu Adama Mickiewicza‭ ‬-‭ ‬Konrada Wallenroda.‭ ‬Wychowany,‭ ‬wykształcony i pasowany na rycerza w Niemczech,‭ ‬wykazał się wybitnym talentem militarnym.‭ ‬Pokonano go po wielu latach krwawych walk z udziałem rycerzy kilku kolejnych krucjat.‭ ‬Krzyżacy po zabiciu‭ (‬1273‭ ‬r.‭) ‬zbeszcześcili jego zwłoki.‭ ‬Osiągnięcie pełnego sukcesu uniemożliwiło im rozbicie sił‭ (‬w zasadzie każde plemię walczyło osobno‭) ‬i wewnętrzne niesnaski‭ (‬np.‭ ‬w decydującym momencie nie wzięli udziału w walkach liczni Sambowie‭)‬.‭ ‬Duży wpływ na upadek powstania miał także jego radykalnie antychrześcijański charakter‭ (‬zabijanie księży i zakonników,‭ ‬niszczenie kościołów‭)‬,‭ ‬co ułatwiło Krzyżakom organizowanie na Zachodzie i na ziemiach polskich krucjat antypruskich.‭ ‬Wezwania papieży do walki z niewiernymi i umiejętne zabiegi Krzyżackie sprawiły,‭ ‬że udział w krucjatach brali liczni rycerze,‭ ‬w tym władcy państw.‭ ‬Król czeski Przemysł Ottokar II dwukrotnie bawił w Prusach z kilkutysięczną drużyną‭ (‬na jego cześć nowo zbudowany gród na Pregołą nazwano Königsbergiem‭)‬.‭ ‬Książę saski Otto przywiódł‭ ‬700‭ ‬zbrojnych a margrabia Miśni Henryk‭ – ‬500.‭ ‬Duży wkład w ostateczne pokonanie Prusów wnieśli książęta polscy‭ – ‬szczególnie śląski książę Henryk Brodaty i władca Pomorza Gdańskiego Światopełk.‭ ‬W pewnym okresie w ujarzmienie pobratymców zaangażowała się nawet pogańska Litwa.
‭ ‬Długość walk‭ – ‬bez precedensu w podobnych sytuacjach w średniowiecznej Europie‭ – ‬i konieczność zaangażowania się w nich chrześcijańskiej Europy,‭ ‬świadczy o dużym potencjale ludnościowym Prus i ich stosunkowo wysokim poziomie cywilizacyjnym.‭ ‬A także sprawności bojowej Prusów i ich determinacji.‭ ‬Podboje,‭ ‬szczególnie powstania,‭ ‬prowadzone były z obu stron z okrucieństwem‭ (‬na ogół nie brano jeńców,‭ ‬często wyrzynano do nogi ludność zdobywanych osad‭)‬,‭ ‬doprowadziło to do poważnego wyniszczenia kraju.‭
Po spacyfikowaniu powstań plemion zachodnich i północnych,‭ ‬Krzyżacy uderzyli na ostatnie wolne,‭ ‬wschodnio-południowe plemiona:‭ ‬Nadrowów,‭ ‬Skalowów i Jaćwingów.‭ ‬Szczególny opór stawiali Jaćwingowie.‭ ‬Podbój ich terytorium trwał prawie‭ ‬10‭ ‬lat‭ (‬1275-1283‭) ‬-‭ ‬mimo wsparcia Krzyżaków przez Mazowsze i krzyżowców z Zachodu.‭ ‬Pozostałe resztki tego narodu‭ (‬Jaćwingowie wyraźnie różnili się i od innych Prusów i od Litwinów‭) ‬liczącego ongiś około‭ ‬40‭ ‬tysięcy dusz,‭ ‬przesiedlono na Sambię.‭ ‬Jaćwież została całkowicie wyludniona‭ – ‬jak w X i XI wieku poprzednio Galindia przez władców Polski.‭ ‬Pod rokiem‭ ‬1283‭ ‬kronikarz krzyżacki,‭ ‬Piotr z Dusburga,‭ ‬zanotował:‭ „‬i ziemia jaćwieska pozostała opustoszała‭”‬.‭ ‬Potem tereny te zasiedlili wychodźcy z Mazowsza i Podlasia‭ (‬stąd polskojęzyczni Mazurzy‭) ‬oraz Litwini.‭
Długość okresu podboju i zaangażowanie w to‭ „‬zbożne dzieło‭” ‬znacznych sił chrześcijańskiej Europy,‭ ‬wskazuje na duży potencjał ludnościowy Prus.‭ ‬Szacuje się,‭ ‬że przed podbojem ludność tej krainy liczyła około‭ ‬200‭ ‬tysięcy osób.‭ ‬W początkach XIV wieku w Prusach mieszkało około‭ ‬120‭ ‬tysięcy Prusów i tylko‭ ‬15‭ ‬tysięcy Niemców.‭ ‬Sto lat później w początkach XV wieku,‭ ‬Prusy liczyły około‭ ‬480‭ ‬tysięcy mieszkańców,‭ ‬w tym Prusów‭ ‬140‭ ‬tysięcy‭ (‬30‭ ‬%‭) – ‬Niemcy w tym czasie stanowili już‭ ‬41 %‭ ‬ogółu mieszkańców.‭ ‬Krzyżacy,‭ ‬w trosce o rozwój gospodarczy,‭ ‬troszczyli się o szybkie zaludnienie w znacznym stopniu wyludnionych terenów‭ – ‬w pierwszym rzędzie osadnikami niemieckimi.‭ ‬Nie zawsze byli to osadnicy dobrowolni.‭ ‬Przesiedlano też pod przymusem sporo mieszkańców z posiadłości krzyżackich na Zachodzie,‭ ‬szczególnie z balimatów Turyngii i Dolnej Austrii.
Od początku Krzyżacy dążyli do szybkiej germanizacji kraju i całkowitego wykorzenienia kultury pruskiej.‭ ‬Trwanie w pogaństwie równało się często wyrokowi śmierci,‭ ‬zwalczano pruskie obyczaje jako relikty pogaństwa.‭ ‬Ograniczano używanie języka pruskiego i litewskiego.‭ ‬Początkowo nieliczni jeszcze osadnicy niemieccy musieli uczyć się pruskiego.‭ ‬Aby nie ulegali prutenizacji Wielki Mistrz Zygfryd von Fenchtwangen zakazał w‭ ‬1308‭ ‬roku,‭ ‬pod karą grzywny,‭ ‬używania języka pruskiego w miejscach publicznych,‭ ‬a także używania przez Niemców w rozmowach z tubylcami języka miejscowego‭ (‬tak więc urzędowe zakazy używania języka autochtonów mają w Niemczech odległą tradycję‭)‬.‭ – ‬Mimo tych zabiegów język pruski trwał długo.‭ ‬Jeszcze w‭ ‬200‭ ‬lat po podboju‭ (‬w połowie XVI wieku‭) ‬był w Prusach w powszechnym użyciu,‭ ‬a na Sambii przetrwał aż do połowy XVIII wieku.
W czasie podboju kraju,‭ ‬szczególnie w okresach powstań,‭ ‬znaczna liczba Prusów i Jaćwingów opuściła ojczyznę i osiedliła się w Polsce,‭ ‬na Litwie i na Rusi‭ (‬często byli to możnowładcy pruscy wraz ze swoimi poddanymi‭)‬.‭ ‬Ślady tego osadnictwa to wiele rodów szlacheckich pieczętujących się herbem‭ „‬Prus‭” (‬w trzech odmianach‭) ‬oraz sporo miejscowości o nazwach nawiązujących do Prus.‭ „‬Prusami‭” ‬zresztą byli nie tylko posiadacze wspomnianego herbu,‭ ‬według tradycji pruskie korzenie miał nasz bohater narodowy,‭ ‬przywoływany w hymnie państwowym‭ – ‬Jan Henryk Dąbrowski herbu Panna‭ (‬Virgo Violata‭)‬.‭ ‬Ciekawa i związana z regionem Prus jest etymologia herbu‭ „‬Panna‭”‬.‭ ‬Nawiązuje on do czynu dzielnej kobiety z rodu Dąbrowskich organizującej obronę swej ziemi przed Krzyżakami.
‭ ‬Oczywiście nie wszyscy Polacy o korzeniach pruskich to uciekinierzy przed Krzyżakami.‭ ‬Granica mazowiecko-pruska w X-XII wieku była granicą niespokojną.‭ ‬Prusowie najeżdżali Mazowsze często zagarniając brańców i jeńców,‭ ‬których osadzali na swoich ziemiach‭ ‬-‭ ‬podobnie Polacy.‭ ‬Nasi królowie i książęta kilkakrotnie najeżdżali Prusy,‭ ‬usiłując je włączyć do swojego państwa.‭ ‬Wyprawy Bolesława Chrobrego wyludniły Galindię.‭ ‬Wielką wyprawę na Prusy przeprowadził też praprapoprzednik Chrobrego‭ ‬-‭ ‬Bolesław Krzywousty.‭ ‬Ten,‭ ‬jak pisze Długosz‭”‬…wkroczywszy do Prus,‭ ‬kazał nie tylko bydło,‭ ‬ale i ludzi zabierać,‭ ‬których tłumy obojej płci do obozu zagnawszy,‭ ‬wrócił do Polski z wielką w ludziach i trzodach zdobyczą.‭ ‬Jeńców pruskich porozsyłał wtedy na osady i przeznaczył do uprawy roli.‭ ‬Tym sposobem zaludnił Prusami wiele wsi,‭ ‬które od nich wziąwszy nazwiska,‭ ‬po dziś dzień je zatrzymują‭”‬.‭ ‬Ale oczywiście gros‭ „‬polskich Prusów‭” (‬szczególnie o korzeniach szlacheckich‭) ‬to uciekinierzy przed Krzyżakami.‭ ‬Metody‭ „‬nawracania‭” ‬Prusów i ich późniejszego traktowania przez Krzyżaków wywoływały zgorszenie i protesty nawet w średniowiecznej Europie,‭ ‬przywykłej do wszelkiego rodzaju okrucieństw i gwałtów.‭ ‬Już około‭ ‬1243‭ ‬roku‭ (‬a więc w pierwszych latach krzyżackiego podboju‭) ‬Wilhelm z Modeny biadał,‭ ‬że Krzyżacy zamieniają pruskich neofitów w niewolników i wzywał do ich ludzkiego traktowania.‭ ‬Docierające do Rzymu skargi Bałtów określały Krzyżaków jako‭ „‬Neronis imitatores‭” (‬naśladowcy Nerona‭)‬,‭ ‬gdyż stosowali wymyślne tortury z paleniem ludzi żywcem na stosach i w zamkniętych pomieszczeniach włącznie.‭ ‬Święta Brygida‭ (‬Birgithe Gudmarsson‭)‬,‭ ‬mistyczka ale i bystra obserwatorka obyczajów i bezeceństw swego czasu,‭ ‬w latach trzydziestych XIV wieku,‭ ‬a więc w dobie szczytowej potęgi Zakonu,‭ ‬konstatowała i prorokowała:‭ „(‬Krzyżacy‭) ‬uczynili z tego ludu niewolników i nie uczą go przykazań bożych i odejmują mu sakramenta święte,‭ ‬na jeszcze większe męki go skazując,‭ ‬niż gdyby był w pogaństwie pozostał.‭ ‬Dlatego przyjdzie czas,‭ ‬że wyłamane będą ich zęby i będzie im ucięta ręka prawa,‭ ‬a prawa noga im ochromieje aby uznali grzechy swoje‭”‬. ‭(‬7‭)

Dynamika państwa krzyżackiego i szybkość jego rozwoju terytorialnego były zadziwiające‭ (‬mimo omówionych powyżej kłopotów z Prusami‭)‬.‭ ‬Już w pierwszych latach podboju Prus wchłonęli oni misyjne zakony rycerskie‭ – ‬Chełmiński‭ (‬1235‭ ‬r.‭) ‬i Kawalerów Mieczowych‭ (‬1237‭ ‬r.‭ – ‬ten zachował swoją autonomię‭) – ‬co poszerzyło ich terytoria aż po Finlandię.‭ ‬Wykorzystując słabość polskich księstw dzielnicowych,‭ ‬Krzyżacy opanowali Ziemię Michałowską i Dobrzyńską,‭ ‬a następnie żyzne Kujawy.‭ ‬Najcenniejszą zdobyczą było Pomorze Gdańskie przejęte przez Krzyżaków w latach‭ ‬1309-1310.‭ ‬Ta zdobycz to najbardziej wyrazisty przejaw ich przysłowiowej obłudy i okrucieństwa.‭ ‬Wykorzystując niesnaski w elicie władczej Pomorza i słabość zwierzchniej władzy Władysława Łokietka nad Pomorzem,‭ ‬Krzyżacy poproszeni o pomoc w usunięciu Brandenburczyków okupujących Pomorze,‭ ‬owszem tych ostatnich przegnali,‭ ‬ale następnie sami zajęli miasta i całe księstwo mordując zdradziecko elitę mieszczaństwa i rycerstwa Pomorza Gdańskiego oraz drużynę Łokietka.‭ ‬Autonomia księstwa została całkowicie zlikwidowana,‭ ‬stało się ono integralną częścią państwa zakonnego.‭ – ‬Tak więc w ciągu osiemdziesięciu lat Krzyżacy zbudowali‭ „‬z niczego‭” ‬duże,‭ ‬zwarte państwo.‭ ‬Silne gospodarczo,‭ ‬dzięki kontrolowaniu handlu na całym wybrzeżu południowego Bałtyku‭ (‬czemu sprzyjało opanowanie ujść wielkich rzek:‭ ‬Wisły,‭ ‬Pregoły,‭ ‬Niemna i Dźwiny‭) ‬i intensywnemu osadnictwu.
Krzyżacy usiłowali także opanować Litwę‭ ‬-‭ ‬a w pierwszym rzędzie nadmorską Żmudź,‭ ‬by uzyskać łączność lądową z inflancką gałęzią Zakonu‭ –
‬i północne księstwa ruskie.‭ ‬Ale tu spotkali się z silniejszym i skuteczniejszym oporem niż na ziemiach polskich.‭ ‬Nigdy nie opanowali w pełni Żmudzi‭ – ‬mimo prawie corocznych‭ „‬rajz‭” ‬na Litwę‭ ‬-‭ ‬i ponieśli w walce z Litwinami wiele dotkliwych klęsk.‭ ‬Między innymi w Litwie pod Szawlami‭ (‬1236‭ ‬r.‭) ‬pogromu doznała armia Kawalerów Mieczowych‭ (‬poległ Wielki Mistrz Kawalerów‭; ‬ta klęska skłoniła Kawalerów Mieczowych do połączenia się z Krzyżakami‭)‬.‭ ‬Pogromu doznali także pod Darbe‭ (‬1260‭ ‬r.‭)‬.‭ ‬W‭ ‬1242‭ ‬roku książę Wielkiego Nowogrodu,‭ ‬Aleksander Newski,‭ ‬rozgromił Krzyżaków nad jeziorem Pejpus,‭ ‬co zmusiło ich do rezygnacji z chęci opanowania Pskowa i Nowogrodu.
Pod koniec XIV wieku państwo Zakonu Krzyżackiego to mocarstwo nie mające sobie równych,‭ ‬pod względem militarnym i gospodarczym,‭
‬w Europie północno-wschodniej.
Było to,‭ ‬być może,‭ ‬najnowocześniejszym w tym czasie państwo
w Europie.‭ ‬Posiadało bardzo sprawną wielostopniową administrację,‭ ‬system łączności i jednolity system prawny.‭ ‬Dzięki bogactwu i obowiązkom militarnym nałożonym na poddanych łatwo mogło mobilizować potężne armie.‭ ‬Obronności kraju i bezpieczeństwa mieszkańców sprzyjała gęsta sieć zamków obronnych zbudowanych według jednolitego,‭ ‬praktycznego wzorca.‭ ‬Ale najpotężniejszym filarem Zakonu był rozbudowany system fiskalny zapewniający ogromne wpływy do skarbca państwa,‭ ‬bez stosowania średniowiecznych prymitywnych metod‭ (‬konfiskata dóbr,‭ ‬rozboje‭)‬.
Z biegiem lat Zakon stawał się coraz hermetyczniej niemiecki i elitarny.‭ ‬Pełnoprawnym bratem Zakonu stawał się tylko Niemiec szlacheckiego pochodzenia.‭ ‬Wprowadzono też zasadę,‭ ‬że Wielkim Mistrzem może być tylko członek niemieckiej rodziny książęcej.‭ ‬Wraz ze wzrostem bogactwa Zakonu,‭ „‬liberalizacji‭” ‬ulegały obyczaje i życie codzienne Braci.‭ ‬W początkach Zakonu musieli oni żyć w spartańskich warunkach,‭ ‬z upływem czasu dopuszczano coraz więcej luksusu w celach i jadalniach.‭ ‬Zapewne nie wpływało to na jakość walorów militarnych braci-rycerzy.
Ale apetyty terytorialne tego państwa,‭ ‬ściśle współpracującego z wielkimi niemieckimi miastami hanzeatyckimi zainteresowanymi handlem ze Wschodem,‭ „‬rosły w miarę jedzenia‭”‬.‭ ‬Apogeum krzyżackiej potęgi to przełom XIV i XV wieku.‭ ‬Krzyżacy chcieli wtedy opanować,‭ ‬poza Żmudzią,‭ ‬głębsze zaplecze ekonomiczne miast nadmorskich państwa zakonnego‭ – ‬Kujawy,‭ ‬północne Mazowsze,‭ ‬Litwę właściwą‭ (‬Auksztota‭) ‬oraz północne księstwa ruskie.‭ ‬Po realizacji tych planów Morze Bałtyckie stałoby się,‭ ‬wraz z głębokim południowym zapleczem,‭ ‬Morzem Niemieckim.‭ ‬Krzyżacy w swych działaniach współpracowali z innymi państwami zainteresowanymi ekspansją na ziemie polskie:‭ ‬Czechami,‭ ‬Brandenburgią i Węgrami.‭ ‬Powstaje wtedy pierwszy plan podziału terytorium polskiego między Zakon,‭ ‬Czechy,‭ ‬Brandenburgię i Węgry.‭ ‬Jego autorem był Piast‭ – ‬książę opolski Władysław Opolczyk,‭ ‬skądinąd zdolny i rzutki polityk.‭ ‬Tu ciekawostka‭ – ‬ten potencjalny grabarz Regnum Poloniae był fundatorem klasztoru Paulinów‭ ‬na Jasnej Górze w Częstochowie,‭ ‬któremu też ofiarował zrabowaną w Bełzie na Rusi ikonę Bogurodzicy.‭ ‬Ta branka ruska stała się wkrótce opiekunką Polaków, a od‭ ‬1717‭ ‬roku Królową Polski i to podwójną‭ (‬korony od króla Polski i od papieża‭)‬.‭
Jak wspomniałem wyżej potęga Zakonu stała się dla Polski szczególnie groźna na przełomie XIV i XV wieku.‭ ‬Olbrzymie możliwości ekonomiczne Zakonu,‭ ‬umożliwiające formowanie potężnych armii zaciężnych i korumpowanie władców potęg europejskich‭ (‬a także możnowładców polskich i litewskich‭)‬,‭ ‬niesnaski w łonie rodziny króla Władysława Jagiełły,‭ ‬istotne różnice w koncepcji współdziałania Polski i Litwy‭ – ‬sprzyjały planom zaborczym Zakonu.‭ ‬Jedynym realnym zagrożeniem dla Krzyżaków było współdziałanie dynamicznej ciągle Litwy z konsolidującym się Królestwem Polskim.‭ ‬Widzieli oni to zagrożenie i starali się mu zapobiec.‭ ‬Jednocześnie jednak przez swoją zaborczość wobec obu swych sąsiadów zmuszali ich do współdziałania.‭ ‬Jak wielu innych agresorów w dziejach nie potrafili poskromić swych apetytów i zrezygnować z upatrzonej zdobyczy,‭ ‬a jednocześnie nie docenili siły i determinacji swych śmiertelnie zagrożonych przeciwników.‭ ‬Zaowocowało to najpierw pokonaniem przez Władysława Jagiełłę wichrzącego Władysława Opolczyka‭ (‬1393,‭ ‬1396‭)‬,‭ ‬a następnie pogromem Zakonu pod Grunwaldem‭ (‬1410‭ ‬r.‭)‬.‭

7.‭ ‬ZNACZENIE DZIEJOWE BITWY POD GRUNWALDEM.
Znaczenia dziejowego zwycięstwa polsko-litewskiego pod Grunwaldem nie sposób przecenić.‭ ‬Zadecydowało ono o dalszych losach nie tylko Polski,‭ ‬Litwy i Zakonu,‭ ‬ale całej środkowej i północnowschodniej Europy.‭ ‬Jak wskazano wyżej,‭ ‬w‭ ‬1410‭ ‬roku Zakon Krzyżacki znajdował się w apogeum swej potęgi,‭ ‬na drodze tworzenia nad Bałtykiem imperium niemieckiego o cechach trwałości.‭ ‬Klęska grunwaldzka przetrwała ten marsz na wschód.
Jak pisze Stefan M.‭ ‬Kuczyński:‭ „…‬bitwa grunwaldzka nie była zwykłą,‭ ‬jedną z wielu bitew średniowiecznych‭ (…)‬,‭ ‬ale walką o byt lub niebyt każdej ze stron wojujących‭”‬.‭ – ‬W początkach XV wieku Państwo Zakonne znajdowało się u szczytu swej potęgi a państwo polsko-litewskie było dopiero w stadium kształtowania się.‭ ‬Zakon w przypadku zwycięstwa opanowałby na trwałe Żmudź i północne ziemie polskie.‭ ‬Państwo polsko-litewskie zaś prawie na pewno rozpadłoby się i jego resztki byłyby łatwym łupem nie tylko dla Zakonu,‭ ‬ale i dla innych ościennych państw od dawna roszczących sobie‭ „‬prawa‭” ‬do części terytorium Regnum Poloniae‭ – ‬Czech,‭ ‬Węgier i Brandenburgii‭ (‬vide:‭ ‬niedawne plany Władysława Opolczyka‭)‬.‭ ‬Stefan M.‭ ‬Kuczyński:‭ „‬Całe niemal południowe wybrzeże Bałtyku od Rugii do Zatoki Fińskiej miało stać się państwem zakonno-niemieckim.‭ ‬Było to równoznaczne z likwidacją,‭ ‬częściową lub całkowitą,‭ ‬słowiańskich i bałtyckich organizmów państwowych,‭ ‬w pierwszym rzędzie księstw zachodnio-pomorskich,‭ ‬północno-zachodnich terytoriów Polski,‭ ‬całej Żmudzi‭ ‬i części Litwy,‭ ‬ruskich republik Pskowa i może Nowogrodu Wielkiego‭ (…)‬.‭ ‬Krzyżacy nie działali nad Bałtykiem sami,‭ ‬w walce z ludami słowiańskimi pomagała im niemiecka Hanza‭ (…)‬,‭ ‬państwo krzyżackie opiekowało się Hanzą od samego początku,‭ ‬a jednym z dwóch głównych celów Hanzy było zmonopolizowanie handlu na Bałtyku i usunięcie z jego wód wszelkich partnerów w konkurencji handlowej‭”‬.
Waga Grunwaldu była w pełni doceniana już przez współczesnych:‭
„‬Na polu tym leżało pokotem rycerstwo najpotężniejszej,‭ ‬wojskowej,‭ ‬średniowiecznej organizacji a gasnące słońce nad pobojowiskiem grunwaldzkim było istotnie symbolem przyszłych losów Zakonu.‭ ‬Dla wszystkich natomiast sąsiadów państwa krzyżackiego i dla uciśnionych poddanych pruskich,‭ ‬promienie zachodu‭ ‬15‭ ‬lipca‭ ‬1410‭ ‬roku stały się dosłownie‭ „‬pierwszym zwiastunem ulgi od ciążącej nad nimi zmory‭”‬.‭ ‬Toteż,‭ ‬gdy następnego dnia Janusz,‭ ‬książę mazowiecki,‭ ‬na kolanach‭ „‬wraz z całą drużyną swego rycerstwa‭” ‬dziękował królowi,‭ ‬iż pomścił krzywdy zadane Mazowszu i Polsce przez Zakon i obiecywał uroczyście obchodzić rocznicę‭ „‬tego dnia sławnego‭”‬,‭ ‬gdy na wieść o zwycięstwie Jan Hus z Pragi pisał do króla list z radością,‭ „‬którą ani piórem nie opisać ani słowem nie wyrazić‭”‬,‭ ‬słowa te były‭ „‬wyrazem uczuć i wołaniem setek tysięcy pokrzywdzonych,‭ ‬mordowanych,‭ ‬spychanych do roli zwierząt roboczych Słowian i Litwinów‭ – ‬były głosem historii‭”‬.
‭”‬Grunwald‭” ‬zahamował na blisko trzy wieki‭ ‬postęp‭ „‬Drang nach Osten‭” (‬w jego wersji militarnej‭)‬.‭ ‬Przyczynił się do późniejszego kształtu Polski i przetrwania ludów bałtyckich.

8.‭ ‬SCHYŁEK PAŃSTWA ZAKONNEGO I JEGO SEKULARYZACJA.‭ ‬OD PRUS KSIĄŻĘCYCH DO KRÓLESTWA
PRUSKIEGO I CESARSTWA NIEMIECKIEGO.

Bitwa pod Grunwaldem to ostatnie wielkie starcie Zakonu z Polakami
i Litwinami,‭ ‬w którym Krzyżaków wsparło na wielką skalę rycerstwo zachodnioeuropejskie,‭ ‬skutecznie przekonywane przez Zakon,‭ ‬że Litwini i Żmudzini to zatwardziali poganie,‭ ‬a Polacy to chrześcijanie wątpliwej wartości‭ (‬bo przecież nie wzdragali się przyjąć‭ ‬wsparcia od pogańskich Tatarów‭)‬.‭ ‬Od tego czasu Zakon musiał liczyć już tylko na własne siły i środki.‭ ‬A właśnie wtedy stanął przed wielkimi zagrożeniami.‭ ‬Nie jedynym,‭ ‬i wcale nie największym,‭ ‬było wyrosłe na południu mocarstwo polsko-litewskie,‭ ‬któremu już Krzyżacy nie mogli tak skutecznie przeciwstawiać się,‭ ‬z uwagi na brak środków na pełną odbudowę sił zbrojnych.‭ ‬Państwo zakonne erodowały kłopoty wewnętrzne.‭ ‬Zjawiska kryzysowe w Europie spowodowały wyraźne zmniejszenie wpływów z handlu,‭ ‬państwo więc zwiększało podatki.‭ ‬Przyspieszało to buntowanie się elit społecznych państwa zakonnego‭ (‬szlachty i mieszczan‭) ‬przeciw opresyjnej władzy krzyżackiej.‭ ‬Szlachta pruska z zazdrością zerkała na coraz rozleglejsze przywileje szlachty polskiej,‭ ‬a bogate miasta nadbałtyckie‭ (‬Gdańsk,‭ ‬Elbląg,‭ ‬Królewiec‭) ‬i nadwiślańskie‭ (‬Toruń,‭ ‬Grudziądz‭) ‬chciały zdobyć autonomię podobną do posiadanej przez wielkie miasta niemieckie.‭ ‬Chciały też uzyskać łatwy dostęp do rynku olbrzymiego państwa jagiellońskiego.‭ ‬I szlachta i mieszczanie zaczynali upatrywać możliwość realizacji swych celów w podporządkowaniu się państwu polsko-litewskiemu‭ – ‬z zachowaniem daleko idącej autonomii Prus.‭ ‬Podejmowali czynne działanie w tym kierunku i prowadzili je przez prawie‭ ‬300‭ ‬lat‭ – ‬od początku XV wieku po schyłek XVII wieku.‭ ‬Że starania te nie zostały w pełni zrealizowane to skutek wyłącznie osobliwego ustroju Rzeczypospolitej Obojga Narodów,‭ ‬systematycznie osłabiającego państwo polskie i wykluczającego prowadzenie długofalowej polityki.
„‬Polityka pruska‭”, ‬to chyba najbardziej wstydliwa,‭ ‬wręcz haniebna,‭ ‬karta w dziejach Polski.‭ ‬W‭ ‬1454‭ ‬roku Stany Pruskie,‭ ‬od lat przeciwstawiające się opresyjnemu reżimowi państwa zakonnego,‭ ‬reprezentowane przez Tajną Radę Związku Pruskiego pod kierownictwem Jana Bażyńskiego‭ (‬właściwie:‭ ‬von Baysen‭) ‬podjęły zbrojne powstanie przeciw Krzyżakom i poprosiły króla Kazimierza Jagiellończyka o włączenie Prus do Korony.‭ ‬W memorandum przedłożonym królowi Bażyński pisał:‭ „‬Nie będzie można powiedzieć,‭ ‬że Wasza Królewska Mość pragniesz zabierać kraje obcych państw i wydzierać komuś co się jemu należy,‭ ‬gdyż kraje te powracają do Waszej Królewskiej Mości,‭ ‬jak do dziedzicznego Pana swego,‭ ‬któremu częścią podstępem,‭ ‬częścią gwałtem zabrane zostały.‭ ‬Odkąd zaś znowu siłą,‭ ‬prawem wojny przez nas,‭ ‬a nie przez Waszą Królewską Mość,‭ ‬odebrane zostały,‭ ‬teraz zaś oddają się dobrowolnie Waszej Królewskiej Mości,‭ ‬masz Wasza Królewska Mość obowiązek wziąć je słusznie i sprawiedliwie w swą opiekę,‭ ‬bronić ich odtąd i chronić‭”‬. ‭(‬8‭)

Znalezione obrazy dla zapytania dąb bażyńskiego

Inicjatywa Związku Pruskiego skutkowała długą,‭ ‬trzynastoletnią wojną‭ (‬w latach:‭ ‬1454-1467‭) ‬zakończoną klęską Zakonu i przyłączeniem do polski‭ ‬2/3‭ ‬terytorium jego państwa,‭ ‬ziem najbogatszych i najlepiej zagospodarowanych‭ (‬Pomorze Gdańskie,‭ ‬Powiśle i biskupstwo warmińskie‭)‬.‭ ‬Państwo zakonne,‭ ‬ograniczone do wschodnio-południowych,‭ ‬przeważnie mało urodzajnych ziem,‭ ‬wegetowało jeszcze prawie‭ ‬60‭ ‬lat,‭ ‬wstrząsane niepokojami wewnętrznymi i kolejnymi wojnami z Polską.‭ ‬Wydawało się że jego kres jest nieunikniony.‭ ‬To,‭ ‬że w ogóle przetrwało świadczy o chronicznej chorobie państwowości polskiej.‭ ‬Po kolejnej wojnie z Polską,‭ ‬w‭ ‬1525‭ ‬roku przekształciło się w świeckie księstwo luterańskie‭ (‬Prusy Książęce‭)‬,‭ ‬w którym władzę książęcą objął dotychczasowy Wielki Mistrz Albrecht von Brandenburg Hohenzollern.‭ ‬Złożył on hołd lenny królowi Polski‭ (‬a prywatnie swemu wujowi‭)‬,‭ ‬ale od początku prowadził niezależną politykę zagraniczną,‭ ‬na ogół rozbieżną z interesami Polski‭ (!)‬.‭
Prusy Książęce mimo niewielkich rozmiarów terytorialnych‭ (‬32‭ ‬tysiące km2‭)‬,‭ ‬słabości demograficznej i gospodarczej oraz niepokojów wewnętrznych,‭ ‬przetrwały i zachowały autonomię o znamionach pełnej suwerenności.‭ ‬Co więcej,‭ ‬podczas,‭ ‬gdy z każdą‭ ‬dekadą Rzeczypospolita Obojga Narodów słabła politycznie,‭ ‬gospodarczo i militarnie,‭ ‬Prusy Książęce krzepły,‭ ‬aż przekształciły się,‭ ‬po unii personalnej z Brandenburgią‭ (‬1618‭ ‬r.‭)‬,‭ ‬w silne państwo zagrażające suwerenności Polski.‭ ‬W początkach XVIII wieku budżet państwowy Prus był czterokrotnie większy niż ogromnej Polski‭ (‬i przeznaczony w większości na utrzymanie armii,‭ ‬jednej z większych i sprawniejszych w Europie‭)‬.‭ ‬Przyczyną takiego rozwoju wypadków były całkowicie różne ustroje obu państw.‭ ‬W Prusach istniała silna władza dynastyczna upatrująca możliwość wzmocnienia państwa w rozwoju gospodarki i handlu‭ (‬wpływy z podatków‭)‬.‭ ‬W Polsce brak było skutecznej władzy centralnej i polityki długodystansowej już od pierwszych Jagiellonów.‭ ‬Wynikało to z wybieralności władzy oraz ograniczenia uprawnień i możliwości finansowych króla.‭ ‬Zwolnienie szlachty od podatków i innych powinności na rzecz państwa,‭ ‬upadek mieszczaństwa i brak w państwie władcy dbającego o własne i swoich potomków interesy,‭ ‬musiało prowadzić do rozkładu państwa.‭ ‬Dodatkowym elementem sprzyjającym Prusom była supremacja w Polsce magnaterii zainteresowanej Kresami Wschodnimi,‭ ‬na których‭ ‬posiadała olbrzymie latyfundia.‭ ‬Problemy Prus,‭ ‬Pomorza i Śląska w ogóle naszych‭ „‬królików kresowych‭” ‬nie interesowały.‭ ‬Prowadziło to do paradoksalnego rozwoju wydarzeń.‭– ‬Mimo jaskrawo antypolskiej polityki Hohenzollernów nie zostały wykorzystane niezliczone możliwości wcielenia Prus do Polski‭ – ‬często nawet bez rozlewu krwi.‭ ‬Ostatnia taka możliwość zaistniała w końcu XVII wieku.‭ ‬Po licznych przypadkach działań antypolskich księcia pruskiego,‭ ‬Jan III Sobieski podpisał w‭ ‬1675‭ ‬roku traktat z Francją przewidujący między innymi włączenie Prus do Polski‭; ‬podobne porozumienie zawarto w‭ ‬1677‭ ‬roku ze Szwecją.‭ ‬Wspólne uderzenie Polski i Szwecji na Prusy nie doszło do skutku z uwagi na brak sprawności działania Polaków.‭ ‬Co więcej,‭ ‬formalny lennik Polski bezkarnie zwalczał polonofilskie ciągoty swych poddanych.‭ ‬Symbolem tego jest porwanie z terenu Polski Christiana Kalksteina-Stolińskiego a następnie jego stracenie,‭ ‬po latach okrutnych tortur,‭ ‬w‭ ‬1672‭ ‬roku oraz brutalne zdławienie buntów patrycjatu Królewca‭ (‬dożywotnie uwięzienie przywódcy propolskiej opozycji królewieckiej Hieronima Rotha‭)‬.‭ ‬Polska zupełnie bezmyślnie,‭ ‬krok po kroku umożliwiała Hohenzollernom budowę potęgi swoim kosztem.‭ ‬Najpierw Zygmunt August dopuścił możliwość sukcesji lennej w Prusach brandenburskiej linii Hohenzollernów.‭ ‬Następnie Stefan Batory,‭ ‬zainteresowany tylko ekspansją na wschodzie,‭ ‬nie wykorzystał możliwości wcielenia do Polski Prus po wygaśnięciu pruskiej linii Hohenzollernów‭ (‬co przewidywały układy po sekularyzacji Prus‭)‬.‭ ‬Wreszcie Zygmunt III Waza zgodził się, by władzę w Prusach Książęcych przejęła w pełni linia brandenburska Hohenzollernów‭ (‬1618 r.‭)‬.‭ ‬Przez to Polska znalazła się w kleszczach między dwiema częściami państwa pruskiego dążącymi,‭ ‬w sposób naturalny,‭ ‬do połączenia kosztem‭ „‬polskiego korytarza‭” (‬Pomorza Gdańskiego‭)‬.‭ ‬To już śmiertelne zagrożenie.‭ ‬Wprawdzie w‭ ‬1641‭ ‬roku elektor brandenburski i książę pruski złożył przed królem Władysławem IV hołd lenny‭ (‬ostatni już hołd pruski‭)‬,‭ ‬ale po dziesięciu latach tenże elektor,‭ ‬Fryderyk Wilhelm,‭ ‬w czasie szwedzkiego‭ „‬potopu‭” ‬wziął udział w rozbiorze Polski‭ (‬otrzymał od Szwedów Warmię‭) – ‬na razie nieskutecznym.‭ ‬Potem Prusy były głównym kreatorem rozbiorów Polski i stały się po trzecim rozbiorze‭ (‬1795 r.‭) ‬posiadaczem ponad połowy ziem etnicznie polskich.
‭ ‬Brak długookresowej myśli politycznej,‭ ‬przypadkowość,‭ ‬a często zwykła głupota i korupcja w polskich działaniach dotyczących Prus,‭ ‬są porażające.‭ ‬Na tym odcinku dziejów państwa najlepiej widać jak Rzeczypospolita Dwojga Narodów,‭ ‬w następstwie swego swoistego ustroju sprzyjającego anarchii i bezsilności władzy,‭ ‬przekształcała się z roku na rok z rzeczywistego mocarstwa w bezmózgie,‭ ‬bezwolne ciało,‭ ‬które sąsiedzi mogli bezkarnie szarpać i kawałkować.‭ ‬Melchior Wańkowicz w‭ „‬Na tropach Smętka‭” (‬w‭ ‬1937‭ ‬roku‭)‬,‭ ‬krótko przed kolejną niemiecką inwazją na Polskę,‭ ‬przypomina:‭ „‬Władza elektorska krok za krokiem,‭ ‬drobnymi posunięciami i wielkimi zdradami,‭ ‬przybiera coraz bardziej na sile.‭ ‬Polska coraz bardziej sprowadza swą politykę zagraniczną do drobnych zagrywek,‭ ‬doraźnych korzyści nieraz nie mających nic wspólnego z racją stanu.‭ ‬Układ welawsko-bydgoski,‭ ‬którym Polska zrzekła się zwierzchnictwa nad Prusami,‭ ‬ostatnio te Prusy zupełnie rozbiwszy,‭ ‬po tym co elektor,‭ ‬ugodziwszy się ze Szwedami o kompletny rozbiór Polski,‭ ‬uczynił,‭ ‬jest do pojęcia,‭ ‬jeśli się zważy,‭ ‬że Maria Ludwika pochodzi,‭ ‬wraz z żoną elektora,‭ ‬z tego samego domu panującego w Palatynacie,‭ ‬że zabiega razem ze swoim małżonkiem o wyznaczenie za życia następcy,‭ ‬do czego ma pomóc elektor,‭ ‬że już w momencie współzawodnictwa z bratem Karolem o tron polski,‭ ‬powziął Jan Kazimierz w zamian za poparcie elektora‭ – ‬obietnicę zwolnienia go z lenna.‭ ‬Nie jest do pojęcia ani Zygmunt Stary,‭ ‬po rozgromieniu siostrzeńca Albrechta dający mu pełnię władzy w Prusach Wschodnich,‭ ‬ani Zygmunt August,‭ ‬marnujący okazję,‭ ‬kiedy w‭ ‬1568‭ ‬roku lenno przechodzi na umysłowo chorego syna Albrechta‭”‬.‭ ‬(9‭)

9.‭ „‬DRANG NACH OSTEN‭” ‬A SŁOWIAŃSZCZYZNA WSCHODNIA I PAŃSTWO ROSYJSKIE.‭ ‬OD BITWY NA JEZIORZE PEJPUS‭ (‬1242‭ ‬r.‭) ‬DO BITWY O PRUSY WSCHODNIE‭ (‬1945‭ ‬r.‭)

Tak więc dzięki solidarności rodowej Hohenzollernów i ich talentom politycznym,‭ ‬wspartym walnie nieudolnością Polaków,‭ ‬Prusy przetrwały, a następnie przerosły w mocarstwo.‭ ‬One były głównym inicjatorem zjednoczenia Niemiec i ukazania im jako ich narodowego obowiązku zajęcia‭ „‬należnego im miejsca‭” ‬w świecie,‭ ‬a szczególnie uzyskania przestrzeni życiowej‭ („‬Lebensraum‭”) ‬dla narodu niemieckiego kosztem nieudolnej‭ „‬barbarzyńskiej Słowiańszczyzny‭”‬.‭ ‬Nazizm nie był wyłącznie jednorazowym dziełem genialnego szaleńca-zbrodniarza,‭ ‬jak chcą nas dziś przekonać Niemcy‭ (‬w tym i hrabina Marian Dönhoff‭)‬,‭ ‬ale ostatecznym wykwitem szowinizmu narodowego,‭ ‬buty i poczucia wyższości‭ ‬nad Słowianami oraz kultu brutalnej siły narastającej lawinowo w Niemczech od połowy XIX wieku.
Dynamiczny wzrost potęgi ekonomicznej i militarnej Niemiec w XIX wieku,‭ ‬wiązał się ściśle z dążeniem do tworzenia niemieckiego imperium kolonialnego i zagarnięcia ziem słowiańskich.‭ ‬Dążenie to podbudowywały‭ „‬naukowo‭” ‬idee darwinizmu społecznego modne w tym czasie w Europie Zachodniej.‭ ‬Z przekonania,‭ ‬że prawo do życia mają w przyrodzie
i społeczeństwie ludzkim tylko silni i lepiej przygotowani do walki o byt,‭ ‬wynikało eliminowanie,‭ ‬także fizycznie,‭ ‬ludów uznanych za‭ „‬niższe rasowo‭” ‬lub tylko społecznie.‭ ‬W przypadku Niemiec dziwić może tylko szczerość intencji i barbarzyńska brutalność działania.‭ ‬W niemieckiej Afryce Południowo-Zachodniej‭ (‬dziś Namibia‭) ‬w latach‭ ‬1904-1907‭ ‬wyniszczono‭ ‬3/4‭ ‬populacji buntujących się ludów Herero i Nemo‭ ‬-‭ ‬tysiące rozstrzelano i powieszono,‭ ‬ponad‭ ‬50‭ ‬tysięcy wygnano na pustynię,‭ ‬gdzie zmarli z głodu i pragnienia.‭ „‬Zwykli Niemcy‭” ‬powszechnie to akceptowali.‭ ‬Niejaki Maksymilian Bayer pisał z Afryki do rodziny:‭ „‬Prawa natury stosowane przez naszego Pana są takie,‭ ‬że tylko silny ma prawo trwać na tym świecie a słabi i bezsilni przepadną na rzecz silnych.‭ ‬Zjawisko to przejawia się na rozmaite sposoby‭ (…) ‬nadejdzie chwila,‭ ‬w której przepadnie ostatni Hotentot,‭ ‬nie będzie to żadna strata dla ludzkości‭”‬.‭ ‬Cesarz Wilhelm II instruował gen.‭ ‬Adriana D.‭ ‬L.‭ ‬von‭ ‬Trotha,‭ ‬niszczącego Hererów i Hotentotów:‭ „‬Znam się wystarczająco dobrze na plemionach afrykańskich.‭ ‬Wszystkie one mają tę samą mentalność i wszystkie liczą się tylko z siłą.‭ ‬Było i jest moją polityką stosować siłę‭ – ‬absolutny terror,‭ ‬a nawet okrucieństwo.‭ ‬Zniszczę zbuntowane plemiona przelewając rzeki krwi i pieniędzy.‭ ‬Dopiero potem będzie można zasiać ziarna czegoś nowego co przetrwa‭” (‬cytaty z książki C.‭ ‬E.‭ ‬Eriksena i Dawida Ohisoga‭ – „‬Zbrodnie Kajzera‭”; ‬według:‭ ‬Adama Leszczyńskiego‭ – „‬Zagłada czarnych podludzi‭”; „‬Gazeta Wyborcza‭”‬.‭ („‬Ale historia‭”) ‬z‭ ‬17‭ ‬grudnia‭ ‬2012‭ ‬roku‭)‬.‭ ‬A żołnierzom mającym tłumić Powstanie Bokserów w Chinach rozkazywał:‭ „‬Nie dawajcie pardonu‭! ‬Nie‭ ‬bierzcie jeńców‭! ‬Kto dostanie się w wasze ręce niech padnie waszą ofiarą.‭ ‬Jak‭ ‬przed tysiącem lat Hunowie ze swoim królem Attylą zdobyli imię,‭ ‬którego potęga przetrwała do dziś‭ (…) ‬tak zastosujcie w Chinach nazwę Niemca‭…”‬.
W odniesieniu do Słowian nie można było zastosować kryterium rasowego,‭ ‬z uwagi na faktyczną tożsamość rasową Germanów i Słowian oraz fakt,‭ ‬że znaczna część Niemców ma krew słowiańską.‭ ‬Tu posługiwano się argumentem rzekomego braku zdolności państwowotwórczych Słowian,‭ ‬wykazując,‭ ‬że od zarania dziejów państwa słowiańskie organizowali niemieccy przybysze‭ (‬Waredzy na Rusi‭)‬.‭ ‬Słowianin mógł przeżyć,‭ ‬ale powinien,‭ ‬dla własnego dobra stać się Niemcem,‭ ‬przejąć kulturę niemiecką.‭ – ‬Już od końca XIX wieku nikt w Niemczech nie kwestionował potrzeby poszerzenia niemieckiego obszaru narodowego kosztem Słowian.‭ ‬W początkach I wojny światowej,‭ ‬dnia‭ ‬8‭ ‬lipca‭ ‬1915‭ ‬roku tysiąc trzystu czterdziestu jeden niemieckich intelektualistów,‭ ‬w tym trzystu pięćdziesięciu dwóch profesorów uniwersyteckich,‭ ‬zażądało od kanclerza by na wschodzie ustalić niemiecką strefę wpływów po linii biegnącej od jeziora Pejpus do ujścia Dniepru‭ (‬granica ustalona w‭ „‬Generalplan Osten‭” ‬z‭ ‬1941‭ ‬roku niewiele się od tej różni‭)‬.‭ ‬Idee głoszone od końca XIX wieku przez wiele niemieckich organizacji‭ (‬m.in.‭ ‬Związek Wszechniemiecki założony w‭ ‬1894‭ ‬roku‭) ‬są zbliżone,‭ ‬często identyczne z głoszonymi przez nazizm‭ (‬zob.:‭ ‬Jerzy Krususki‭ ‬-‭ ‬Historia Rzeszy Niemieckiej‭” ‬Poznań‭ ‬1971‭; ‬s.‭ ‬151-197‭)‬.‭ „‬Cały naród‭” ‬cieszył się ze zwycięstwa Prus nad odwiecznym wrogiem,‭ ‬Francją,‭ ‬w‭ ‬1871‭ ‬roku,‭ ‬wiwatował na rzecz armii wyruszającej na fronty I wojny światowej,‭ ‬podobnie jak w‭ ‬1939,‭ ‬1940‭ ‬i‭ ‬1941‭ ‬roku,‭ ‬gdy niezwyciężeni‭ (‬do czasu‭) ‬chłopcy niemieccy rozbijali w puch Francuzów,‭ ‬Polaków i Rosjan.‭ ‬Jeszcze się Hitler nie urodził,‭ ‬gdy Niemców uskrzydlały do boju wersy:‭

„Niemcy,‭ ‬Niemcy ponad wszystko,
Nad wszystko co w świecie masz,
Zjednoczeni i zbratani
Na wroga kroczymy wraz.
Od Kłajpedy aż do Mozy,
‭ ‬od Adygi aż po Bełt‭ ‬-

Niemcy,‭ ‬Niemcy ponad wszystko

Ponad każde z Boga dzieł.‭”‬ (10‭)

To,‭ ‬że Europa,‭ ‬od Renu po Ural,‭ ‬nie stała się kontynentem niemieckim‭ – ‬mimo prężności demograficznej,‭ ‬cywilizacyjnej i militarnej plemion niemieckich,‭ ‬zawdzięczamy wykreowaniu przez Słowiańszczyznę Wschodnią mocarstwa rosyjskiego.
‭ ‬Ukazywałem już powyżej,‭ ‬że już w najwcześniejszym okresie zmagań
z żywiołem niemieckim nad Bałtykiem,‭ ‬Słowianie Wschodni,‭ ‬odgrywali istotną rolę.‭ ‬Przypomnijmy rozgromienie przez Księcia Nowogrodu Wielkiego armii Kawalerów Mieczowych nad jeziorem Pejpus w‭ ‬1242‭ ‬roku oraz istotny wkład Słowian Wschodnich w zwycięstwo pod Grunwaldem.‭ ‬Z Białorusinów składała się głównie armia litewska i już pod Grunwaldem wyróżnili się Wielkorusi.‭ ‬Jan Długosz pisał:‭ „‬Jedynie tylko rycerze trzech chorągwi smoleńskich pod wodzą Semena Lingwena Olgierdowicza wyrąbali się z pogromu‭ (‬litewskiej części armii w pierwszej fazie bitwy‭ – ‬J.‭ ‬B.‭) ‬i nie splamili się ucieczką,‭ ‬co im wielki zaszczyt zjednało.‭ ‬A lubo w jednej chorągwi większa część rycerstwa padła pod mieczem‭ (…) ‬dwie inne,‭ ‬atoli dzielnie walcząc jak na rycerzy przystało,‭ ‬wyszły z boju zwycięsko i złączyły się potem z wojskiem polskim‭”‬. ‭(‬11‭)

Wielki książę moskiewski Iwan III‭ (‬jeden z największych władców ruskich z późniejszego okresu władztwa Rurykowiczów‭)‬,‭ ‬nakazał zamknięcie niemieckiego przedstawicielstwa Hanzy w Wielkim Księstwie Nowogrodu‭ (‬1498‭ ‬r.‭)‬,‭ ‬co zadało ciężki cios nie tylko kupiectwu inflanckiemu.‭ (‬12‭)‬
Następnie w miarę wzrostu potęgi państwa moskiewskiego,‭ ‬oczywistym staje się dążność tego państwa‭ ‬do dostępu do morza,‭ ‬co stało w kolizji z interesami państw germańskich oraz Turcji.‭ ‬Południowe wybrzeża Bałtyku były opanowane przez Niemców i Szwedów,‭ ‬Morze Czarne aż do początków XVIII wieku było tureckim morzem wewnętrznym.‭ ‬W drugiej połowie XVI wieku car Iwan Groźny usiłował podbić Inflanty‭ (‬dzisiejszą Łotwę i Estonię‭) ‬z ich portami będącymi oknami na świat dla Ziem Północnej Rosji i Białorusi‭ – ‬Rygą i Narwą.‭ ‬Próba ta zakończyła się,‭ ‬po wielu latach walk,‭ ‬niepowodzeniem.‭ ‬Następnie osłabienie wewnętrzne Rosji w początkach XVII wieku‭ („‬Wielka Smuta‭”) ‬wyeliminowało ją na sto lat z wielkiej polityki europejskiej.‭ ‬Dopiero Piotr I Wielki,‭ ‬po pogromie Szwecji włączył trwale Inflanty Szwedzkie do państwa rosyjskiego‭ (‬1721‭ ‬r.‭)‬.‭ ‬Po wcieleniu do Rosji po rozbiorach Polski ziem białoruskich i litewskich znajdujących się wcześniej w granicach Rzeczypospolitej Obojga Narodów,‭ ‬w Rosji nasiliło się dążenie do opanowania dalszych wybrzeży Bałtyku,‭ ‬by uzyskać porty w ujściu Niemna i Pregoły‭ (‬Kłajpeda i Królewiec‭)‬.‭ ‬Te ambicje zagrażały już bezpośrednio istnieniu Prus Wschodnich w obrębie Niemiec‭ (‬Królestwa Pruskiego‭)‬.
‭ ‬Pierwsza poważna próba wcielenia Prus Wschodnich do Rosji ma miejsce już w połowie XVIII wieku.‭ ‬Po rozbiciu przez wojska rosyjskie wojsk Fryderyka II w wojnie siedmioletniej‭ (‬1756-1763‭) ‬carowa Elżbieta wydała edykt o wcieleniu Prus Wschodnich do cesarstwa rosyjskiego.‭ ‬O dziwo,‭ ‬ta aneksja,‭ ‬trwająca w latach‭ ‬1758-1762,‭ ‬spotkała się z wręcz życzliwym przyjęciem przez społeczeństwo wschodniopruskie.‭ ‬Dotkliwie‭ ‬odczuwało ono opresyjne rządy ambitnych królów pruskich‭ ( ‬Fryderyk Wilhelm I i Fryderyk II Wielki‭) ‬rozbudowujących armię oraz‭ ‬brak głębszego zaplecza gospodarczego.‭ ‬Z zazdrością obserwowało pomyślny rozwój gospodarczy Inflant szwedzkich po włączeniu do Rosji w początkach XVII wieku‭ (‬zachowały one daleko idącą autonomię‭)‬.‭ „‬Rosjanie pokonawszy Prusaków pod Jagarzewem w‭ ‬1758‭ ‬roku włączyli Prusy Wschodnie do swego państwa.‭ ‬Stany,‭ ‬miasta,‭ ‬szlachta,‭ ‬urzędnicy i wojsko złożyły przysięgę wierności nowej władczyni,‭ ‬carowej Elżbiecie.‭ ‬Królewiecka gazeta zamieszczała w swoim nagłówku godło państwowe carów,‭ ‬dwugłowego orła.‭ ‬Nie mógł darować tej postawy społeczeństwa wschodniopruskiego Fryderyk II.‭” ‬(13‭)
‭ ‬To łatwe podporządkowanie się,‭ ‬motywowane także korzyściami gospodarczymi,‭ ‬przyznają także autorzy niemieccy:‭ „… ‬panowanie rosyjskie nie było zbyt uciążliwe,‭ ‬cierpliwie też ale z ciężkim sercem dobroduszna ludność znosiła swój los‭ (…)‬.‭ ‬W tym czasie Rosja traktowała Prusy Wschodnie,‭ ‬wraz z portami w Kłajpedzie i Pilawie,‭ ‬jak część imperium.‭ ‬Była to idea występująca w rosyjskiej polityce już od czasów Piotra Wielkiego i pojawiająca się coraz częściej na dworze carskim w Petersburgu.‭ ‬W omawianym okresie,‭ ‬wskutek śmierci carycy,‭ ‬nie doszło jednak do urzeczywistnienia tego pomysłu‭”‬.‭ (14‭)‬ 59/52
‭ „‬Fryderyk Wielki nigdy nie wybaczył do końca stanom wschodnio-pruskim,‭ ‬że w roku‭ ‬1758‭ ‬złożyły hołd i przysięgę wierności carycy Elżbiecie,‭ ‬ale stanom pruskim takie zachowanie w obliczu faktu,‭ ‬że Rosjanie okupują cały kraj w czasie wojny siedmioletniej,‭ ‬wydawało się jedynym rozsądnym rozwiązaniem.‭ ‬Zresztą obydwaj ówcześni gubernatorzy rosyjscy‭ (…) ‬pozostawili krajowi daleko idącą niezależność.‭ ‬A gdy Prusy Wschodnie wróciły w końcu po czterech latach do króla Prus,‭ ‬kraj ten okazał się najlepiej zachowany ze wszystkich prowincji‭”‬. ‭(‬15‭) 59/52

Rosja wtedy raczej nie zamierzała na stałe anektować Prus.‭ ‬Zamierzała je przekazać Polsce w zamian za inflancką Kurlandię‭ (‬będąca wtedy formalnie do‭ ‬1795‭ ‬r.‭ ‬lennem Rzeczypospolitej‭) ‬i inne korekty granicy polsko-rosyjskiej.‭ – ‬Tak więc już w połowie XVIII wieku mógł zniknąć z mapy Europy ten przyczółek agresywnej niemczyzny.‭ ‬Zapobiegła temu przedwczesna i niespodziewana śmierć Elżbiety.‭ ‬Jej następca car Piotr III‭ (‬wnuk Piotra I Wielkiego‭ – ‬właściwie Karl Peter Ulrich książę Holstein-Gottorp‭) ‬był wychowywany w Niemczech na władcę Szwecji a nie Rosji.‭ ‬Niezbyt inteligentny,‭ ‬wręcz infantylny,‭ ‬grubiański,‭ ‬był wielbicielem Szwecji i Niemiec.‭ ‬Rosjan,‭ ‬których władcą został‭ „‬z przypadku‭” ‬nienawidził i pogardzał nimi‭ (‬i takich carów miała Rosja‭ …)‬.‭ ‬Natychmiast po objęciu władzy przerwał‭ – ‬ku osłupieniu i rozpaczy generałów i polityków rosyjskich‭ – ‬działania wojskowe przeciw Fryderykowi II‭ (‬po opanowaniu Berlina i Brandenburgii operowały one z powodzeniem na Śląsku i w Saksonii‭)‬,‭ ‬zwrócił Fryderykowi Prusy Wschodnie a nawet zaproponował mu sojusz przeciw Austrii. Ten nieoczekiwany rozwój wypadków,‭ ‬ratujący Prusy Wschodnie od niechybnego upadku,‭ ‬nazywany jest w historiografii niemieckiej‭ „‬cudem domu brandenburskiego‭” (‬tak więc cuda ratowały nie tylko Polskę‭ …)‬.‭ ‬Te wydarzenia są mocnym potwierdzeniem na rolę w historii jednostki‭ (‬niekoniecznie wybitnej‭) ‬i zupełnie przypadkowych okoliczności.‭ – ‬Gdyby carowa Elżbieta żyła dłużej lub gdyby żona Piotra III‭ (‬to późniejsza carowa Katarzyna II Wielka‭) ‬szybciej usunęła z tronu i z tego świata swego nieudanego męża,‭ ‬Prusy Wschodnie nie tylko przestałyby być już w XVIII wieku częścią Niemiec,‭ ‬ale być może nie doszłoby do rozbioru Polski w znanej nam postaci‭ (‬przetrwała by dłużej pod patronatem Rosji‭)‬.
‭ ‬Po raz drugi Rosja przymierzała się poważnie do aneksji Prus Wschodnich w‭ ‬1914‭ ‬roku.‭ ‬Wcielenie ich do cesarstwa rosyjskiego było jednym z głównych celów Rosji w I wojnie światowej.‭ ‬Dla prawidłowego rozwoju gospodarczego Białorusi i Litwy,‭ ‬konieczny był,‭ ‬według dyplomacji rosyjskiej,‭ ‬swobodny dostęp Rosji do portu w Kłajpedzie i Pilawie‭ – ‬Królewcu.‭ „‬Carskie ministerstwo spraw zagranicznych‭ ‬opublikowało‭ (‬w‭ ‬1915 r.‭ – ‬J.‭ ‬B.‭) ‬mapę przyszłej Europy,‭ ‬na której Prusy Wschodnie przedstawiono jako część imperium rosyjskiego,‭ ‬a przywrócone do istnienia królestwa Polski i Czech jako rosyjskie protektoraty‭”‬.‭ (‬16‭) 60/53
‭ ‬Cel ten byłby zapewne zrealizowany,‭ ‬gdyby Rosja wytrwała w koalicji przeciw państwom centralnym do końca wojny.‭ ‬Tym razem rolę cudu ratującego Prusy odegrała‭ …‬Rewolucja Październikowa i zawarcie przez rząd bolszewicki separatystycznego pokoju z Niemcami‭ (‬Układ Brzeski‭)‬.‭ ‬Wprawdzie Francja,‭ ‬dążąca do maksymalnego osłabienia Niemiec,‭ ‬proponowała w Wersalu podział Prus Wschodnich między Polskę i Litwę,‭ ‬ale nie wyraziły na to zgody Wielka Brytania i USA.
Do trzech razy sztuka‭… ‬.‭ ‬Po pokonaniu Niemiec hitlerowskich,‭ ‬głównie siłami ZSRR,‭ ‬Prusy Wschodnie po‭ ‬712‭ ‬latach egzystencji zniknęły z mapy Europy.‭ ‬Nastąpiło to przy pełnej zgodzie wszystkich członków Wielkiej Trójki.‭ ‬I i II wojny światowe wykazały aż nadto dobitnie,‭ ‬że agresywny nacjonalizm niemiecki jest śmiertelnym zagrożeniem dla Europy‭ (‬w tym i samych Niemiec‭)‬,‭ ‬a Prusy Wschodnie są symbolem i matecznikiem tego militaryzmu.‭ ‬Stąd decyzje Wielkiej Trójki,‭ ‬podjęte wstępnie na konferencji w Teheranie‭ (‬1943 r.‭)‬,‭ ‬uściślone w Jałcie i Poczdamie oraz przekazane Niemcom ostatecznie w dekrecie Sojuszniczej Rady Kontroli z‭ ‬25‭ ‬lutego‭ ‬1947 r.‭ ‬w sprawie likwidacji państwowości pruskiej‭ (‬autonomię innych landów zachowano‭!)‬.‭ ‬Uznano też,‭ ‬że dla dobra pokoju w Europie należy zlikwidować enklawy niemieckie na Wschodzie‭ (‬a Prusy Wschodnie w szczególności‭) ‬i mieszane‭ ‬pogranicze słowiańsko-niemieckie‭ (‬niemiecko-polskie i niemiecko-czeskie‭)‬.‭ ‬A także maksymalnie skrócić granicę polsko-niemiecką,‭ ‬będącą podstawowym odcinkiem granicy niemiecko-słowiańskiej.
Dziś mało kto w Polsce pamięta,‭ ‬że zwolennikami maksymalnego osłabienia państwowości Niemiec w‭ ‬1945‭ ‬roku były Wielka Brytania i USA a nie ZSRR.‭ ‬Skutki I i II wojny światowej,‭ ‬miliony zabitych,‭ ‬ogromne zniszczenia,‭ ‬ludobójcze paroksyzmy nazizmu nawet w końcu wojny‭ (‬bombardowanie Londynu bombami V-2,‭ ‬zwały trupów w wyzwalanych obozach koncentracyjnych‭)‬,‭ ‬uświadomiły‭ „‬demokracjom zachodnim‭” ‬do czego zdolny jest militaryzm niemiecki.‭ ‬Stąd propozycje likwidacji państwa niemieckiego w ogóle‭ (‬podział terytorium Niemiec między sąsiadujące z nim‭ ‬państwa‭) ‬lub rozczłonkowanie Niemiec na państwa plemienne.‭ ‬Amerykanie i Brytyjczycy przygotowali kilka wariantów takiej operacji.‭ ‬Najbardziej znany to plan Henry’ego Morgenthau’a,‭ ‬sekretarza stanu USA,‭ ‬przewidujący podział Niemiec na‭ ‬5‭ ‬odrębnych państw‭ ‬-‭ ‬z jednoczesną likwidacją na ich terenie przemysłu ciężkiego.‭ ‬Fakt,‭ ‬iż Niemcy ostały się jako jednolite państwo jest w pewnej mierze‭ „‬zasługą‭” …‬Józefa Stalina,‭ ‬który zdecydowanie przeciwstawiał się planowi Morgenthau’a‭ („‬Hitlerzy przychodzą i odchodzą a naród niemiecki pozostaje‭”)‬.‭ ‬Także przesiedlenia ludności w Europie Środkowej nie były koncepcją tylko radziecką.‭ ‬Niezbędność‭ „‬uporządkowania‭” ‬mieszanych pograniczy,‭ ‬będących od wieków zarzewiem waśni,‭ ‬pogromów i wojen,‭ ‬szczególnie dobrze rozumieli Brytyjczycy.‭ „‬Byłoby jednak czymś niewłaściwym myśleć,‭ ‬że przesiedlenie Niemców było po prostu aktem wojennej zemsty.‭ ‬Było kulminacją długotrwałej polityki aliantów,‭ ‬która dojrzewała od kilkudziesięciu lat‭ (‬…‭) ‬nie Stalin,‭ ‬ale Churchill zrobił pierwszy krok w kierunku propozycji takiego rozwiązania‭” (‬Norman Davies‭ ‬-‭ „‬Europa walczy‭”; ‬s.‭ ‬444‭)‬.‭ ‬Winston Churchill,‭ ‬jeszcze przed konferencją w Jałcie,‭ ‬w odpowiedzi na głosy,‭ ‬że masowe przesiedlenia są niesprawiedliwe,‭ ‬niehumanitarne,‭ ‬naruszają święte prawa własności itp.,‭ ‬odpowiedział zdecydowanie:‭ „‬Nie jestem przerażony ani perspektywą przetasowań ludności ani przesiedleń na ogromną skalę,‭ ‬bardziej możliwych w czasach współczesnych niż kiedykolwiek w czasach dawnych.‭”
Długi już okres powojenny dobitnie wykazał,‭ ‬że decyzje Wielkiej Trójki,‭ ‬bolesne dla blisko‭ ‬20‭ ‬milionów przesiedlonych Niemców i Polaków,‭ ‬których wygnano z ich stron rodzinnych,‭ ‬były w perspektywie dziejów słuszne i owocne.‭ ‬Pozwoliły zbudować stosunki międzynarodowe w regionie na zdrowych zasadach.‭ ‬A spektakularny rozwój gospodarczy Niemiec po II wojnie światowej wykazał,‭ ‬że dla ich rozwoju niekonieczny jest Lebensraum na Wschodzie.‭ ‬Pogodzenie się z powstałą w wyniku‭ „‬Jałty‭” ‬rzeczywistością geopolityczną nie musi wykluczać sentymentu Niemców czy Polaków do ich Wschodnich Kresów i przypominania dokonań narodowych z nimi związanych‭ – ‬pod warunkiem,‭ ‬że będą to przypomnienia uczciwe i niewykorzystywane do judzenia przeciw sąsiadom.‭ – ‬Niestety w Polsce wielu ludzi,‭ ‬nie tylko historyków,‭ ‬nie potrafi tego zrozumieć.‭

10.‭ ‬PRUSY WSCHODNIE W OBRĘBIE PAŃSTWA PRUSKIEGO I CESARSTWA NIEMIECKIEGO.‭ ‬SYTUACJA GOSPODARCZA NIEMIEC NA WSCHODZIE‭ – ‬OSTHILFE‭ (‬POMOC DLA WSCHODU‭) ‬I OSTFLUCHT‭ (‬UCIECZKA ZE WSCHODU‭)‬.‭ ‬PRUSY WSCHODNIE‭ ‬-‭ ‬BAZA I SYMBOL NIEMIECKIEGO PARCIA NA WSCHÓD.

‭ ‬Państwo krzyżackie było długo bytem państwowym opartym na mocnych fundamentach‭ ‬gospodarczych.‭ ‬Duże dochody państwa zapewniały podatki i daniny z rolnictwa,‭ ‬rybołówstwa‭ (‬śledzie z Królewca docierały aż na Ukrainę‭)‬,‭ ‬leśnictwa‭ (‬eksport drewna masztowego i potażu do zachodniej Europy‭)‬.‭ ‬Szczególne duże dochody zapewniał handel bogatych miast położonych u ujścia rzek opanowanych przez Zakon‭ (‬Wisła,‭ ‬Pregoła,‭ ‬Niemen i Dźwina‭)‬.‭ ‬Sytuacja gospodarcza państwa zmieniła się radykalnie po klęsce Krzyżaków pod Grunwaldem,‭ ‬a szczególnie po wojnie trzynastoletniej,‭ ‬gdy Krzyżacy utracili swe najbogatsze ziemie‭ (‬Pomorze Gdańskie,‭ ‬Warmia,‭ ‬Powiśle‭) ‬i bogate miasta portowe‭ (‬Gdańsk i Elbląg‭)‬.‭ ‬Mimo to maleńkie,‭ ‬ubogie państewko potrafiło skutecznie,‭ ‬dzięki państwowotwórczym talentom wielkich mistrzów,‭ ‬a potem Hohenzolernów,‭ ‬skutecznie organizować życie państwowe,‭ ‬także gospodarczo.‭ ‬Funkcjonowało ono sprawnie dzięki rozbudowanemu systemowi fiskalnemu‭ (‬dokuczliwemu dla mieszkańców‭ – ‬stąd‭ ‬bunty‭ – ‬ale skutecznemu‭) ‬oraz wpływom z handlu nadmorskiego‭ („‬Do Królewca poszedł młodzieniec z wiciną‭…”)‬.‭ ‬Wpływy do skarbca książęcego były na ogół większe niż do królewskiego skarbca polskiego,‭ ‬choć Polska była ogromnym mocarstwem pod względem terytorialnym i ludnościowym.‭
Sytuacja gospodarcza Prus Wschodnich zmieniała się na niekorzyść wraz ze wzrostem‭ ‬terytorium i potęgi państwa Hohenzollernów.‭ ‬Po połączeniu unią personalną Prus i Brandenburgii,‭ ‬Prusy Książęce trwale stały się prowincją peryferyjną.‭ ‬Wraz ze wzrostem części zachodniej państwa‭ (‬poprzez pochłanianie przez Brandenburgię‭ ‬kolejnych państewek niemieckich,‭ ‬Pomorza Zachodniego i Śląska‭)‬,‭ ‬znaczenie gospodarcze Prus Wschodnich ciągle kurczyło się.‭ ‬Było to nieuchronne z uwagi na ich oddalenie od bogatej części zachodniej państwa,‭ ‬oraz brak w Prusach bogactw mineralnych i terytorialnego zaplecza gospodarczo-handlowego.‭ ‬Przemysł i rzemiosło wschodniopruskie nie wytrzymywały konkurencji z wyrobami zachodnimi.‭ ‬W XIX i XX wieku dodatkowymi przyczynami spowalniającymi rozwój prowincji,‭ ‬były długotrwałe‭ „‬wojny celne‭” ‬między Niemcami a Rosją‭ (‬a potem i Polską‭)‬.‭ ‬Stąd zabiegi Królewca o ich wyciszanie,‭ ‬a nawet pomysły by Prusy Wschodnie wyłączyć z Niemiec. Zmniejsza się też systematycznie rola portów wschodniopruskich w związku z pomyślną rozbudową przez Rosję portów inflanckich,‭ ‬a następnie w dwudziestoleciu międzywojennym budowę przez Polskę portu w Gdyni,‭ ‬oraz rozbudowę przez Litwę portu w Kłajpedzie.
Peryferyzacja ekonomiczna Prus Wschodnich postępuje szczególnie szybko od połowy XIX wieku wraz z postępem dominacji Prus w Niemczech,‭ a następnie powołania z ich inicjatywy Cesarstwa Niemieckiego‭ (‬18‭ ‬stycznia‭ ‬1871‭ ‬r.‭)‬.‭ ‬Prusy Wschodnie zyskują wtedy w Niemczech mało pochlebną nazwę‭ „‬Niemieckiej Syberii‭” – ‬regionu nie tylko odległego i chłodnego,‭ ‬ale też wyludnionego i zaniedbanego.‭ ‬Dominuje tu zacofane rolnictwo i leśnictwo,‭ ‬nowoczesny przemysł rozwija się tylko w dużych miastach nadmorskich‭ (‬Elbląg,‭ ‬Królewiec‭)‬.‭ ‬Prusy Wschodnie stały się rodzajem‭ „‬bantustanu‭” ‬dostarczającego cesarstwu tanie płody rolne i leśne,‭ ‬a przede wszystkim rzesze tanich,‭ ‬mało wymagających robotników i żołnierzy.
‭ ‬Rozmiary wychodźstwa zarobkowego z Prus Wschodnich do zachodnich prowincji państwa‭ (‬szczególnie Westfalii‭) ‬dobitnie ilustrują liczby.‭ ‬W latach‭ ‬1871-1905‭ ‬co roku opuszczało je średnio‭ ‬17,5‭ ‬tysięcy osób.‭ ‬Łącznie w tych latach wyjechało ponad‭ ‬700‭ ‬tysięcy osób,‭ ‬a w latach‭ ‬1871-1933‭ – ‬ponad‭ ‬900‭ ‬tysięcy.‭ ‬O ile w latach‭ ‬1880-1939‭ ‬liczba mieszkańców całych Niemiec wzrosła o‭ ‬72,3%,‭ ‬to mieszkańców Prus Wschodnich tylko o‭ ‬24%‭ (‬mimo wskaźników urodzin wyższych niż w całych Niemczech‭)‬.‭ ‬O‭ ‬24%‭ ‬wzrosła liczba mieszkańców całej prowincji wschodniopruskiej,‭ ‬ale w najuboższych powiatach południowo-wschodnich‭ (‬Mazury i Warmia‭) ‬populacja prawie się stabilizuje‭ – ‬mimo bardzo wysokiego przyrostu naturalnego.‭ ‬Wyjazdy na Zachód,‭ ‬w poszukiwaniu lepszych warunków życia prowadziły do zjawisk paradoksalnych‭ – ‬na przełomie XIX i XX wieku do majątków junkierskich trzeba było na dużą skalę sprowadzać w czasie spiętrzonych prac polowych‭ (‬żniwa i wykopki‭) ‬znaczną liczbę sezonowych robotników z Królestwa Polskiego.‭ ‬Na przykład tylko w I kwartale‭ ‬1913‭ ‬r.‭ ‬przez komorę celną z Królestwa Polskiego do Prus Wschodnich przeszło‭ ‬5200‭ ‬robotników sezonowych.‭ ‬W‭ ‬1914‭ ‬roku dochód roczny na‭ ‬1‭ ‬mieszkańca w Brandenburgii wyniósł‭ ‬526‭ ‬marek,‭ ‬a w rejencji olsztyńskiej‭ ‬243‭ ‬marki‭ (‬Brandenburgia nie była najbogatszą częścią Niemiec‭!)‬. ‭(‬17‭) 65/58

Państwo niemieckie‭ ‬-‭ ‬Cesarstwo,‭ ‬a potem Republika Weimarska‭ –‬podejmowały różne starania mające na celu rozwój Prus Wschodnich
i zahamowanie Ostfluchtu‭ (‬Ucieczki ze Wschodu‭)‬,‭ ‬grożącego wręcz słowianizacją prowincji.‭ ‬Osthilfe‭ (‬Pomoc dla Wschodu‭) ‬to stała pozycja
w budżecie państwa.‭ ‬Istniała też w rządzie funkcja Komisarza ds.‭ ‬Wschodu,‭ ‬koordynującego działania na rzecz rozwoju prowincji.‭ ‬Jednak te miliony marek przynoszą umiarkowane rezultaty‭ („‬to rzucanie złota w mazurskie błoto‭” ‬ironizował pewien bawarski polityk‭)‬,‭ ‬gdyż nie usuwały podstawowych przyczyn procesu degradacji prowincji.‭ ‬Jedyny króciutki okres prosperity Prus Wschodnich,‭ ‬a szczególnie ich rolnictwa to lata‭… ‬nazizmu.‭ ‬Hitler dążył do uzyskania przez Niemcy pełnej samowystarczalności w produkcji żywności.‭ ‬Bardzo korzystne ceny produktów rolnych,‭ ‬ogromne nakłady na modernizację rolnictwa‭ (‬melioracje,‭ ‬zaopatrzenie w nawozy sztuczne i maszyny rolnicze,‭ ‬wprowadzenie bardziej wydajnych odmian roślin i zwierząt gospodarskich oraz nowoczesnych metod hodowli i uprawy‭) ‬-‭ ‬przyniosły spektakularne rezultaty.‭ ‬W ciągu niespełna dziesięciu lat produkcja rolna wzrosła skokowo,‭ ‬a rolnik wschodniopruski stał się zamożnym i poważanym obywatelem.‭ ‬Te posunięcia to podstawowa przyczyna niezwykłej popularności Hitlera i NSDAP na wsi pruskiej,‭ ‬a mazurskiej w szczególności.‭ (‬18‭)

Inną przyczyną entuzjastycznego przyjęcia‭ ‬przez Wschodnioprusaków nazizmu było‭ ‬bardzo wydatne wsparcie państwa dla rodzin wielodzietnych.‭ ‬A takich w Prusach Wschodnich,‭ ‬a szczególnie na Mazurach było wiele.‭ ‬Otto Tuszyński z Olsztyna‭ ( ‬w‭ ‬1945‭ ‬r.‭ – ‬11‭ ‬lat‭) ‬tak wspomina:‭ „‬Żyło się całkiem nieźle,‭ ‬szczególnie rodzicom wielodzietnym,‭ ‬a my do takich należeliśmy.‭ ‬Hitler dawał spore zasiłki rodzinne i wychodziło na to,‭ ‬że pieniądze od państwa przewyższały wypłatę mojego ojca,‭ ‬który był budowlańcem‭” („‬Gazeta Wyborcza‭”‬,‭ ‬Olsztyn,‭ ‬z‭ ‬9‭ ‬listopada‭ ‬2012‭ ‬r‭)‬.‭ ‬Rodziny o szczególnie dużej liczbie dzieci otrzymywały‭ „‬od Hitlera‭” ‬bezpłatnie specjalne domy z wyposażeniem‭!
Ekonomiczna peryferyzacja Prus Wschodnich,‭ ‬stale postępowała,‭ ‬ale nie malała ich rola polityczna,‭ ‬a szczególnie mitologiczna w świadomości Niemców.‭ ‬Prusy Wschodne i spadkobierca państwa krzyżackiego, kolebka i grobowce Wielkich Fryderyków,‭ ‬wysunięta na Wschód twierdza niemczyzny‭ – ‬były‭ (‬i są nadal dla nacjonalistów‭!) ‬symbolem niemieckiej potęgi i misji cywilizacyjnej.‭ ‬Rodziły i uskrzydlały marzenia o Wielkich Niemczech rosnących na humusie pokonanej Słowiańszczyzny.‭ ‬Tu ukształtował się Człowiek Wschodniopruski,‭ ‬najwyższe wcielenie idealnego niemieckiego obywatela,‭ ‬wzorzec idealnego pracownika,‭ ‬urzędnika i żołnierza.‭ ‬Nie bez racji pewien niemiecki feldmarszałek żartował,‭ ‬że trzech rekrutów z Bawarii chętnie odda za jednego Prusaka,‭ ‬a za jednego Mazura odda nawet pięciu zniewieściałych południowców.‭

11.‭ ‬WSCHODNIOPRUSAK.‭ ‬OD LOJALNEGO PODDANEGO DO ŻARLIWEGO NAZISTY.

Warunki materialne,‭ ‬system‭ ‬państwowoprawny,‭ ‬religia i geopolityka‭ (‬syndrom przyczółka,‭ ‬a nawet oblężonej twierdzy‭) ‬ukształtowały w Prusach na przestrzeni‭ ‬700‭ ‬lat,‭ ‬człowieka o specyficznych cechach psychicznych i swoistej mentalności.‭ ‬Mieszczącego się w pełni w ramach niemieckiej wspólnoty cywilizacyjno-kulturowej,‭ ‬ale różniącego się też dobitnie od Niemca z innych ziem,‭ ‬a szczególnie od południowców‭ ‬-‭ ‬Bawarczyków,‭ ‬Szwabów,‭ ‬Turyngów.
Przyjrzyjmy się czynnikom kształtującym przez wieki Wschodnio-prusaka.‭
Przez cały okres istnienia niemieckich Prus Wschodnich funkcjonuje w nich silna,‭ ‬scentralizowana władza realizowania przez państwową administrację i przepisy prawne.‭ ‬Ten długi ciąg niekwestionowanego autorytetu państwa i prawa wytworzył we Wschodnioprusakach odruch automatycznego podporządkowywania się państwu i poszanowania prawa.‭ ‬Jednocześnie miasta w Prusach,‭ ‬a w mniejszym stopniu i gminy wiejskie,‭ ‬posiadały sporą autonomię w sprawach lokalnych‭ – ‬oczywiście w zakresie ściśle określonym prawem ogólnopaństwowym.‭ ‬Obywatel więc,‭ ‬szczególnie majętny,‭ ‬miał realny wpływ na funkcjonowanie społeczności gminnej.‭ ‬Aktywności obywatelskiej sprzyjała także aktywność społeczna kościoła luterańskiego.‭ ‬Przy parafiach działały rozmaite organizacje o funkcjach religijnych,‭ ‬dobroczynnych i oświatowo-kulturalnych‭ (‬na katolickiej Warmii w nieco skromniejszym wymiarze‭)‬.‭ ‬Od czasów wprowadzenia w Prusach luteranizmu religia wpajała w wiernych poszanowanie pracy i władzy państwowej,‭ ‬przekonanie,‭ ‬że praca jest nie tylko źródłem zdobywania środków utrzymania,‭ ‬ale także obowiązkiem każdego człowieka wobec społeczeństwa i Boga.
Prusak więc czuł się jednostką bezdyskusyjnie podporządkowaną państwu,‭ ‬ale i członkiem lokalnej społeczności,‭ ‬w której zajmuje miejsce stosowne do swych zdolności i pracowitości.‭ ‬Miał także przekonanie,‭ ‬że potężne państwo i władza lokalna są być może opresyjne,‭ ‬ale osłonią go w przypadku zewnętrznych zagrożeń‭ (‬a tych dla Prus Wschodnich nie brakowało‭)‬.
Wschodnioprusacy funkcjonowali w obrębie niemieckiego kręgu cywilizacyjnego o wyższym poziomie rozwoju niż otaczający Prusy Słowianie i Litwini‭ ‬.‭ ‬Różnice te,‭ ‬w wiekach średnich niewielkie,‭ ‬od początku XVIII wieku szybko powiększały się wraz z upadkiem gospodarczo-cywilizacyjnym Polski i rozwojem Prus‭ (‬tu już w‭ ‬1717‭ ‬roku wprowadzono powszechne nauczanie‭)‬.‭ ‬Wschodnioprusacy odczuwali więc wyższość cywilizacyjną nad‭ „‬barbarzyńskimi‭” ‬sąsiadami oraz dostrzegali przewagę i zalety niemiecko-pruskiej organizacji państwowej i samorządowej.‭ ‬To poczucie wyższości splątane było nierozerwalnie z poczuciem ciągłego zagrożenia ze strony Słowian i w ogóle‭ „‬Wschodu‭”‬.‭ ‬Prusy zawsze były wysuniętym bastionem niemczyzny,‭ ‬a przez długie okresy izolowaną enklawą‭ (‬od wojny trzynastoletniej do I rozbioru Polski i w dwudziestoleciu międzywojennym‭)‬.‭ ‬Wprawdzie granica z Polską,‭ ‬a potem z Cesarstwem Rosyjskim,‭ ‬przez długie okresy była spokojna,‭ ‬ale tradycja ludowa i piśmiennictwo wschodniopruskie pielęgnowało pamięć o klęskach i krzywdach doznanych od‭ „‬Wschodu‭”‬.‭ ‬A było ich niemało:‭ ‬wojny polsko-krzyżackie,‭ ‬z apogeum bitwy pod Grunwaldem,‭ ‬skutkujące spustoszeniem części kraju,‭ ‬straszliwe spustoszenie części Prus Wschodnich w połowie XVII wieku przez wojska polskie i tatarskie‭ (‬na marginesie‭ „‬potopu‭” ‬szwedzkiego‭)‬,‭ ‬Wojna Północna,‭ ‬wojny napoleońskie,‭ ‬wreszcie okupacja części Prus przez Rosjan w czasie I wojny światowej.‭ ‬Nikt Wschodnioprusakom nie tłumaczył,‭ ‬że nieszczęścia te wynikały przeważnie z ekspansjonistycznej polityki Prus‭ (‬Niemiec‭)‬.‭ ‬Niewątpliwe za to było cierpienie doznane od barbarzyńskiego najeźdźcy.‭ ‬Z poczucia zagrożenia rodziła się nienawiść do Słowian‭ (‬Polaków i Rosjan‭) ‬oraz chęć odwetu.‭ ‬Te uczucia u Wschodnioprusaków nabierały innego wymiaru niż u Niemców z innych regionów.‭ ‬To także podstawowa przyczyna‭ (‬poza korzyściami ekonomicznymi‭) ‬entuzjastycznego przyjęcia przez Wschodnioprusaków nazizmu,‭ ‬który potrzebę rewanżu na‭ „‬wrogach Niemców‭”‬,‭ ‬a Słowianach w szczególności,‭ ‬umieścił wśród głównych celów narodu niemieckiego.
Niemiecki Wschodnioprusak był kształtowany przez‭ ‬700‭ ‬lat,‭ ‬ale ostateczny kształt przybrał w ostatnim stuleciu istnienia Prus Wschodnich.‭ ‬Do końca XVIII wieku Prusak był poddanym króla pruskiego,‭ ‬przeważnie luteraninem,‭ ‬obojętnie czy mówił po niemiecku,‭ ‬polsku czy litewsku.‭ ‬Bez szczególnej identyfikacji z niemieckością‭ (‬vide:‭ ‬łatwe podporządkowanie się Rosji w czasie wojny siedmioletniej‭)‬.W drugiej połowie XIX wieku wraz
z postępem kulturalnym,‭ ‬a szczególnie alfabetyzacją‭ (‬oddziaływanie szkoły,‭ ‬prasy i literatury lokalnej‭) ‬szybko postępowała identyfikacja pruskości
z niemieckością.‭ ‬Sprzyjała temu duma z osiągnięć niemieckiej nauki i kultury,‭ ‬a szczególnie potęgi gospodarczej i militarnej Cesarstwa Niemieckiego.‭ ‬Wschodnioprusak zaczyna być dumny,‭ ‬że jest człowiekiem szerszej wspólnoty niemieckiej,‭ ‬a polskie lub litewskie‭ „‬korzenie‭” ‬zaczynają mu ciążyć.‭ ‬Dlatego już w połowie XIX wieku,‭ ‬nawet na terenach zdecydowanie etnicznie polskich lub litewskich,‭ ‬wychodzą dość szybko z użycia języki macierzyste.‭ ‬Od połowy XIX wieku proces ten tak przyspiesza,‭ ‬że do czasów I wojny światowej język polski lub litewski stał się w Prusach językiem reliktowym.‭ ‬Wielki poeta mazurski,‭ ‬Michał Kajka,‭ ‬już w początkach XX wieku ubolewał,‭ ‬że język polski zamarł:‭

„O ojczysta nasza mowo
Co kwitnęłaś nam przed laty
Zakwitnijże nam na nowo
Jako kwitną w lecie kwiaty‭”‬.

‭ ‬Umocnienie związków z niemczyzną i walkę z polszczyzną przyspieszyły,‭ ‬jak już wspomniałem,‭ ‬wydarzenia‭ ‬I wojny światowej i plebiscyt w‭ ‬1920‭ ‬roku.‭ ‬Plebiscyt wykazał,‭ ‬że przytłaczająca większość Wschodnioprusaków z terenów Warmii i Mazur czuje się Niemcami Wschodniopruskimi.‭ ‬Za‭ „‬Ostpreussen‭” ‬wypowiedziało się ponad‭ ‬98%‭ ‬głosujących z okręgu olsztyńskiego‭ (‬na terenach mazurskich jeszcze więcej‭)‬. W‭ ‬20-leciu międzywojennym postęp identyfikacji z niemieckością, o zabarwieniu ostro antypolskim,‭ ‬pogłębiał się,‭ ‬znikały ostatnie już ślady polskości.‭ ‬Ostatni szlif otrzymał Wschodnioprusak w czasach nazizmu,‭ ‬który ukształtował z powodzeniem typ Niemca‭ ‬-‭ ‬przyszłego pana świata.‭ ‬Robert Ley,‭ ‬szef DAF‭ (‬Deutsche Arbeitsfront‭ ‬-‭ ‬Niemiecki Front Pracy‭) ‬w latach‭ ‬1939-1945,‭ ‬bez osłonek wyłożył nazistowską‭ „‬troskę o człowieka‭”‬:‭ „‬Łapiemy już trzyletnie dzieci,‭ ‬skoro dziecko zaczyna tylko myśleć,‭ ‬wciska mu się w rączkę chorągiewkę.‭ ‬Potem przychodzi szkoła Hitlerjugend,‭ ‬partia,‭ ‬służba wojskowa.‭ ‬Nie odstępujemy człowieka ani na krok.‭ ‬A skoro wszystko to ma już za sobą,‭ ‬przychodzi praca i ponownie bierze człowieka w swe tryby.‭ ‬I nie popuszcza go aż do grobu,‭ ‬czy chce,‭ ‬czy nie‭”‬. ‭(‬19‭) 70/63

Wielu obserwatorów dostrzega pewne podobieństwa psychiki i mentalności Wschodnioprusaków do innych,‭ ‬silnych i twardych,‭ „‬społeczeństw pogranicza‭”‬.‭ ‬K.Dieckert i H.‭ ‬Grossmann,‭ ‬wyżsi oficerowie Wehrmachtu,‭ ‬którzy w latach‭ ‬60-tych wydali cenną pracę o zdobyciu przez Armię Czerwoną Prus Wschodnich,‭ ‬tak oceniają tych‭ „‬najlepszych Niemców‭”‬:‭ „‬To kraina,‭ ‬która od stuleci wzmacniała się strumieniami najlepszej krwi niemieckiej‭ (…)‬.‭ ‬Nie należy sądzić,‭ ‬że Zakon całkowicie wytępił Prusów‭ – ‬w wyniku stopniowego zasiedlania się kraju i mieszania się jego pierwotnych mieszkańców z kolonizatorami,‭ ‬przede wszystkim z niemieckiego kraju,‭ ‬a także z Francji okresu hugenockiego i z rejonu Salzburga,‭ ‬powstał w ciągu stuleci ów silny,‭ ‬niebojący się żadnej niepogody gatunek ludzi,‭ ‬często typowy dla‭ ‬obszarów granicznych i kolonizacyjnych‭”‬.‭(‬20‭) 71/63
‭ ‬(Autorzy‭ „‬zapomnieli‭” ‬o wkładzie krwi polskiej i litewskiej,‭ ‬który ilościowo był ogromny‭!)‬.
‭ ‬Kim więc był Wschodnioprusak,‭ ‬którego ostatnie wcielenie,‭ ‬szlifowane przez nazizm,‭ ‬większość Polaków miała możność poznać z autopsji,‭ ‬aż nadto dobrze,‭ ‬w czasie II wojny światowej‭? ‬Hrabina Marion Dönhoff,‭ ‬przedstawicielka elity arystokracji pruskiej,‭ ‬która po długich walkach wewnętrznych pogodziła się‭ (‬20‭ ‬lat po wojnie‭!) ‬z koniecznością trwałej utraty przez Niemcy Prus Wschodnich,‭ ‬ale zachowała miłość do swej ziemi‭ (‬i historii‭!) ‬ojczystej,‭ ‬tak z sentymentem rysuje portret Wschodnioprusaka z początków XX wieku:‭ „‬Czasami zastanawiam się‭ ‬,‭ ‬co było niezwykłego w Prusach Wschodnich‭? ‬Dlaczego były tak różne od innych prowincji i krajów Rzeszy Niemieckiej‭? (…)‬.‭ ‬W tamtym społeczeństwie‭ ‬zakorzeniony był system wartości,‭ ‬którego najważniejszymi,‭ ‬surowo postrzeganymi zasadami były honor,‭ ‬solidarność i lojalność.‭ ‬Jednocześnie typową cechą tej społeczności na przełomie wieków i przed I wojną światową stała się pewnego rodzaju zaściankowość,‭ ‬brak tolerancji wobec ludzi inaczej myślących i niezdolność do otwartej dyskusji.‭ ‬Niezłomna była wiara ludzi w porządek,‭ ‬autorytet,‭ ‬wewnętrzną jedność i państwo narodowe‭”‬.‭(‬21‭) 71/64

‭ ‬Na zachodzie Niemiec mieszkańcy‭ „‬Niemieckiej Syberii‭” ‬postrzegani byli często mniej sentymentalnie.‭ ‬Nie tylko jako twardzi,‭ ‬zwycięsko borykający się ze swym niełatwym klimatem i losem pionierzy,‭ ‬lecz także jako sobkowaci barbarzyńcy.‭ ‬Karl Fischer‭ („‬Das Ostpreussische Problem‭”) ‬pisze zjadliwie:‭ „‬Wschodnioprusacy otrzymują już w kolebce na drogę życiową trzy wskazania‭; ‬a mianowicie:‭ ‬niedowierzanie drugim,‭ ‬całkowite sobkostwo i poziomość myśli tak zupełną,‭ ‬że nie-Prusaka przepędzą za dziesiątą górę‭”‬.‭(‬22‭)‬ 72/64

Wielu polityków,‭ ‬badaczy i obserwatorów podkreśla wpływ na psychikę i mentalność Wschodnioprusaków tradycji militarnych,‭ ‬atmosfery oblężonej twierdzy.‭ ‬Prezydent Prus Wschodnich Adolf von Friebe Batocki,‭ ‬w przeddzień I wojny światowej,‭ ‬pisze:‭ „‬Historia Prus Wschodnich‭ – ‬to walka.‭ ‬Walka stworzyła Wschodnioprusaków,‭ ‬ukształtowała ich osobowość,‭ ‬która jest rdzeniem istoty pruskości‭”‬.‭ ‬Postrzega to też bez trudu i polski pisarz‭ ‬-‭ ‬turysta,‭ ‬Melchior Wańkowicz,‭ ‬penetrujący Warmię i Mazury,‭ ‬krótko przed II wojną światową:‭ „‬Z dawien dawna kraj ten budował się,‭ ‬żył,‭ ‬mieszkał i trwał obronnie‭ (…)‬.‭ ‬Na najeżonym fortyfikacjami terytorium mieszkają ludzie kształceni w kulcie wojny,‭ ‬hodowani dla celów wojny,‭ ‬potomkowie Krzyżaków,‭ ‬po których pozostała radosna i ponura pieśń:‭

„Lasset uns alle fröhlich sein
‭ ‬Die Heiden sėnd grosser Pein‭”‬.‭
(„Pozwólcie nam się cieszyć,‭
poganie są w wielkiej męce‭”‬.‭) ‬(23‭)

I wojna światowa i lata frustracji‭ ‬w Niemczech po doznanej klęsce‭ – ‬nędza,‭ ‬plebiscyt,‭ ‬namiętności szowinistyczne bujnie krzewiące się w Republice Weimarskiej,‭ ‬w końcu dekada nazizmu‭ – ‬rozwinęły cechy negatywne Wschodnioprusaka‭ (‬dostrzega to także Marion Dőnhoff‭)‬.
‭ ‬Jacy więc byli ostatni Wschodnioprusacy‭ – ‬ci z lat II wojny światowej‭? ‬Ostatni,‭ ‬bo II wojna światowa i przesiedlenia doszczętnie rozproszyły tę populację po wszystkich krainach niemieckich i po szerszym świecie.‭ ‬Ta społeczność zanikła i na pewno nie odrodzi się w żadnych okolicznościach.‭ ‬-‭ ‬Wschodnioprusak to człowiek subiektywnie uczciwy,‭ ‬dokładnie wykonujący obowiązki,‭ ‬które powierzają mu państwo i przełożeni.‭ ‬Służbista skrupulatnie wykonujący swą pracę,‭ ‬pracowity.‭ ‬Dobry robotnik i rolnik,‭ ‬wzorowy urzędnik i nadzorca,‭ ‬a przede wszystkim doskonały żołnierz‭ – ‬odporny fizycznie i psychicznie,‭ ‬zdyscyplinowany i chcący walczyć za Vaterland,‭ ‬tak jak wiele pokoleń jego przodków.‭ – ‬Obywatel jakiego każde państwo mogło Niemcom pozazdrościć.‭ – ‬Tyle tylko,‭ ‬że ten pracowity służbista zadziwiająco łatwo przekształcał się w grabieżcę i sadystycznego mordercę.‭ ‬Wystarczał rozkaz przełożonych z uzasadnieniem,‭ ‬że tak chce prawo dla dobra Reichu.‭ (‬24‭) 73/65

Należę do pokolenia Polaków,‭ ‬którzy na własnej skórze doświadczyli‭ ‬swoistości Wschodnioprusaków.‭ ‬Trochę więcej na ten temat w dalszej części tego opracowania.

12.‭ ‬KRWAWE NARODZINY I KRWAWA ZAGŁADA PRUS WSCHODNICH.‭ ‬PODBÓJ KRAJU PRUSÓW PRZEZ KRZYŻAKÓW I ZDOBYCIE PRUS WSCHODNICH PRZEZ ARMIĘ CZERWONĄ.‭ ‬ANALOGIE I RÓŻNICE.

Podmiot państwowy,‭ ‬zwany od pierwotnych mieszkańców Prusami‭ (‬kolejne nazwy:‭ ‬Państwo Zakonu Krzyżackiego,‭ ‬Prusy Książęce,‭ ‬Prusy,‭ ‬Prusy Wschodnie‭) ‬rodził się w morzu krwi i ognia.‭ ‬Szalało ono‭ ‬50‭ ‬lat‭ (‬1234-1283‭)‬,‭ ‬gdy Krzyżacy,‭ ‬przy wsparciu całej chrześcijańskiej Europy,‭ ‬a szczególnie Niemców‭ (‬ale i Polaków‭)‬,‭ ‬podbijali kolejne plemiona,‭ ‬a także tłumili kolejne ich powstania.‭ ‬Podbój Prus to jeden z krwawszych epizodów ogólnie krwawych dziejów średniowiecznej Europy.
Przebieg podboju Prus w sposób genialnie lapidarny przedstawił,‭ w sześciu pierwszych wersach poematu‭ „‬Konrad Wallenrod‭”‬,‭ ‬Adam Mickiewicz:

‭”‬Sto lat minęło jak zakon krzyżowy
We krwi pogaństwa północnego brodził,
Już Prusak szyję uchylił w okowy,
Lub ziemię oddał,‭ ‬a z życiem uchodził.
Niemiec za zbiegiem rozpuścił gonitwy
Więził,‭ ‬mordował aż do granic Litwy.‭”

Przejmująco podbój Prus przez Krzyżaków i zagładę kultury ich mieszkańców uwiecznił też wybitny XX-wieczny poeta niemiecki,‭ ‬pochodzący z Prus Wschodnich‭ (‬urodził się w Tylży‭) ‬Johannes Bobrowski w‭ „‬Elegii dla Prusów‭”‬:
‭”‬Tobie‭
zanucić pieśń,
jasną od gniewnej miłości‭ –
lecz ciemną i gorzką
od skargi‭ (…)

Ludu,
wypalonych gajów,
płonących chat
stratowanych zasiewów,
czerwieniejących rzek.
Ludu,
wydany na ofiarę porażającym
gromom,‭ ‬twój krzyk
przesłonięty obłokiem płomieni.
Ludu,
przed matką obcego Boga
padający
charcząc w drgawkach tańca‭ –
Przed swoją spiżową
Potęgą kroczy,‭ ‬ustępująca
ponad bór‭! ‬jak podąża
za nią
szubienica syna‭!”
(tłum.‭ ‬Eugeniusz Wachowiak‭)

Oczywiście nie wszyscy Prusowie wyginęli podczas podboju i powstań.‭ ‬Przeżyli nie z litości najeźdźców,‭ ‬lecz dlatego,‭ ‬że w średniowieczu‭ – ‬tak z resztą jak i dziś‭ – ‬ziemia bez uprawiających ją ludzi jest bezwartościowa,‭ ‬Stopień wyniszczenia pierwotnych mieszkańców kraju był w poszczególnych regionach kraju różny.‭ ‬Na zachodnich i północnych ziemiach,‭ ‬najwcześniej podbitych i gęsto zaludnionych,‭ ‬przetrwała większość Prusów.‭ ‬Na terenach wschodnich i południowych,‭ ‬opierających się najeźdźcom najdłużej,‭ ‬pierwotni mieszkańcy przetrwali tylko szczątkowo‭ (‬szczególnie w Jaćwierzy‭)‬.‭ ‬Ogólnie ocenia się,‭ ‬że podbój przetrwała nieco ponad połowa Prusów.‭ ‬O znacznej ich liczbie świadczy fakt,‭ ‬że jeszcze w XVI wieku,‭ ‬a więc trzysta lat po podboju,‭ ‬język pruski był wśród mieszkańców państwa krzyżackiego długo w powszechnym użyciu,‭ ‬a na Sambii przetrwał aż do XVIII wieku.‭ ‬Przetrwał mimo,‭ ‬że językiem kościoła i administracji był od początku język niemiecki,‭ ‬a już od początku XIV wieku w państwie krzyżackim za używanie języka pruskiego w miejscach publicznych groziła kara grzywny.
Niemieckie Prusy rodziły się we krwi i ogniu.‭ ‬W morzu krwi i ognia nastąpiła też w‭ ‬1945‭ ‬roku ich agonia.‭ ‬Różnice były jednak duże‭! – ‬O ile Prusy pogańskie konały‭ ‬50‭ ‬lat,‭ ‬a ich zagłada była dziełem wyłącznie najeźdźców zewnętrznych,‭ ‬to zagłada Prus niemieckich była apokalipsą nagłą,‭ ‬przypominającą katastrofę naturalną i została wykreowana w znacznej części przez dotychczasowych władców państwa.
Jeszcze‭ ‬12‭ ‬stycznia‭ ‬1945‭ ‬roku życie w całej prowincji toczyło się normalnie,‭ ‬a miejscowe władze wojskowe i cywilne,‭ ‬jak również prasa i radio,‭ ‬zapewniały mieszkańców,‭ ‬że Armia Czerwona nigdy nie zdobędzie pruskiej fortecy.‭ ‬A już w dwa tygodnie później połowa terytorium Prus Wschodnich była w rękach Armii Czerwonej,‭ ‬prowincja została odcięta od zachodnich Niemiec a ogromne siły niemieckie‭ (‬50‭ ‬dywizji z‭ ‬600‭ ‬tysiącami żołnierzy i milionowy Volkssturm‭) ‬rozczłonkowane i otoczone.‭ ‬W początkach‭ ‬1945‭ ‬roku‭ (‬4-11‭ ‬lutego‭) ‬przywódcy Wielkiej Trójki ustalili ostatecznie w Jałcie,‭ ‬że Prusy Wschodnie zostaną podzielone między Polskę i ZSSR,‭ ‬a do połowy‭ ‬1945‭ ‬roku nowi suwerenowie zaprowadzili na zdobytych terenach swoją administrację.‭ ‬W przeciwieństwie do Prus pogańskich w Prusach Wschodnich nie ostali się dotychczasowi mieszkańcy.‭ ‬Około‭ ‬80%‭ ‬populacji uciekło przed nacierającą Armią Czerwoną.‭ ‬W połowie‭ ‬1945‭ ‬roku szczątki Wschodnioprusaków‭ (‬około‭ ‬12-15%‭ ‬z liczącej w‭ ‬1939‭ ‬roku‭ ‬2,3‭ ‬mln społeczności‭) ‬czekały na przesiedlenie na Zachód,‭ ‬przebywały w radzieckich obozach pracy lub przyjmowały,‭ ‬bez entuzjazmu,‭ ‬obywatelstwo polskie‭ (‬w lwiej części nie z uwagi na jakiekolwiek emocjonalne związki z polskością,‭ ‬lecz by pozostać w domach rodzinnych‭)‬.‭ ‬I ci ostatni pozostali niedługo‭ – ‬z liczby około‭ ‬120‭ ‬tysięcy Warmiaków i Mazurów,‭ ‬którzy przyjęli obywatelstwo polskie niemal wszyscy wyjechali później do RFN lub NRD
w ramach umów międzypaństwowych‭ (‬eufemistycznie nazywano to‭ „‬łączeniem rodzin‭”)‬.‭ ‬Rdzenni Wschodnioprusacy i ich potomkowie urodzeni już w Polsce to dziś na Warmii i Mazurach nie procenty a promile‭ (‬około‭ ‬10‭ ‬tysięcy na‭ ‬1,5‭ ‬miliona mieszkańców województwa warmińsko-mazurskiego‭)‬.‭ ‬I ci deklarują dziś w lwiej części narodowość niemiecką.
‭ ‬Jakie były przyczyny takiego a nie innego przebiegu agonii Prus Wschodnich‭? ‬Agonii krótkiej,‭ ‬ale o wymiarach apokalipsy‭ – ‬jednej z największych katastrof humanitarnych w Niemczech ostatniego roku wojny‭? ‬Inne największe to wygnanie przez władze nazistowskie‭ ‬400‭ ‬tysięcy mieszkańców Wrocławia tuż przed natarciem Armii Czerwonej‭ ‬-‭ ‬z ponad‭ ‬100‭ ‬tysiącami ofiar śmiertelnych,‭ ‬oraz skutki alianckich bombardowań Drezna,‭ ‬Hamburga,‭ ‬Kolonii i innych miast z jednorazową śmiercią często kilkudziesięciu tysięcy ludzi.‭ ‬Przyczyn było wiele,‭ ‬nakładających się na siebie i zwielokrotniających wymiar katastrofy.‭ (‬25‭) 77/69

Pierwsza i zasadnicza przyczyna to brak ze strony państwa niemieckiego spójnej i skutecznej koncepcji obrony i ewakuacji Prus Wschodnich,‭ ‬a później zadziwiająca nieporadność,‭ ‬szybko przeradzająca się w panikę w chwili szturmu Armii Czerwonej‭ ‬.‭ ‬Władze nazistowskie zakładały‭ (‬i przekonywały o tym do końca mieszkańców‭)‬,‭ ‬że obrona prowincji jest dobrze przygotowana i będzie skuteczna‭ („‬Nigdy nie postanie w Prusach stopa bolszewickich najeźdźców‭!”)‬.‭ ‬Wiele przemawiało za tym,‭ ‬że obrona‭ „‬pruskiej fortecy‭” ‬może być skuteczna i długa.‭ ‬Na jej rzecz OKW‭ (‬sztab główny Wehrmachtu‭) ‬przeznaczył‭ ‬50‭ ‬dywizji z około‭ ‬600‭ ‬tysiącami żołnierzy‭ ‬-‭ ‬to około‭ ‬25%‭ ‬ogółu wojsk niemieckich walczących na froncie wschodnim‭ ‬-‭ ‬od morza Bałtyckiego do Adriatyku.‭ ‬Wehrmacht miało wspierać blisko milion członków pospolitego ruszenia‭ (‬Volksturm‭)‬.‭ ‬Granice Prus Wschodnich na całej swej długości były bronione przez liczne twierdze i umocnienia rozbudowywane i doskonalone do ostatniego dnia przed szturmem.‭ ‬Liczne,‭ ‬potężne umocnienia istniały też wewnątrz prowincji.‭ ‬Obronie sprzyjały warunki terenowe‭ – ‬liczne lasy,‭ ‬moczary,‭ ‬rzeki i jeziora.‭ ‬Biorąc to wszystko pod uwagę,‭ ‬władze nazistowskie były przekonane o możliwości długotrwałej obrony prowincji.‭ ‬Miały,‭ ‬też nadzieję,‭ ‬że z terenu Prus Wschodnich będzie można zaatakować Armię Czerwoną na terenie Polski‭ (‬zmierzającą w kierunku Berlina‭)‬.‭ ‬Wprawdzie wojska rosyjskie były liczniejsze i lepiej uzbrojone‭ (‬miażdżąca przewaga w liczbie czołgów,‭ ‬dział i samolotów‭)‬,‭ ‬ale niewątpliwie przy właściwej koncepcji obrony i jej wzorowej organizacji‭ „‬twierdza pruska‭” ‬mogła trwać miesiącami.‭ ‬Tymczasem już po miesiącu z‭ „‬twierdzy Prusy‭” ‬pozostały tylko trzy‭ „‬kotły‭” ‬w rejonach nadmorskich.‭ „‬W walkach stoczonych w styczniu i pierwszych dniach lutego wojska radzieckie wzięły do niewoli‭ ‬52‭ ‬tys.‭ ‬żołnierzy i oficerów,‭ ‬przy czym straty przeciwnika‭ (‬zabici i ranni‭ ‬-J.B.‭) ‬były znacznie większe.‭ ‬Zdobyto‭ ‬3146‭ ‬dział różnego kalibru,‭ ‬1192‭ ‬moździerze,‭ ‬569‭ ‬czołgów i dział pancernych,‭ ‬335‭ ‬opancerzonych transporterów,‭ ‬5682‭ ‬karabiny maszynowe,‭ ‬56‭ ‬tys.‭ ‬karabinów i automatów,‭ ‬13‭ ‬tys.‭ ‬samochodów,‭ ‬295‭ ‬parowozów i‭ ‬1704‭ ‬magazynów‭” (‬Gerard Skok‭ ‬-‭ „‬Zagłada pruskiej fortecy‭”‬.‭ ‬1983‭; ‬s.141‭)‬.‭ ‬i‭ ‬Zabrakło właściwej koncepcji obrony prowincji,‭ ‬ale przede wszystkim sprawnej koordynacji i elastyczności działań.‭ ‬Niemcy spodziewali się decydującego uderzenia od wschodu,‭ ‬a tymczasem Rosjanie
w ogóle nie szturmowali potężnych umocnień w rejonie Wielkich Jezior‭  (‬z twierdzą Boyen w Giżycku‭)‬,‭ ‬a główne uderzenie wyprowadzili z południowego zachodu.‭ ‬I tu nie bawili się w szturmowanie głównych punktów oporu,‭ ‬lecz omijali je.‭ ‬Hitler zabraniał długo wycofywania się z rejonu Wielkich Jezior,‭ ‬podczas gdy rosyjskie czołgi już dochodziły do morza w rejonie Elbląga i Tolkmicka,‭ ‬odcinając Prusy od reszty niemieckiego terytorium.‭ ‬Skutkowało to odcięciem dostaw amunicji i paliwa zgromadzonych w dużych ilościach nad Wisłą,‭ ‬co unieruchamiało niemieckie czołgi i samoloty,‭ ‬przekształcało działa w złom.‭ ‬Olbrzymie siły niemieckie nad Bałtykiem zostały rozczłonkowane i znalazły się w okrążeniu‭ („‬Worek Kurlandzki‭” ‬z‭ ‬25‭ ‬dywizjami,‭ „‬Trójkąt Lidzbarski‭” ‬i rejon Królewca‭)‬.‭ ‬Owszem broniły się zaciekle,‭ ‬a często i bohatersko,‭ ‬jeszcze‭
‬3-4‭ ‬miesiące,‭ ‬ale była to już bierna obrona,‭ ‬nie odgrywająca roli na głównej scenie wojny.‭ ‬Nie sposób oprzeć się wrażeniu,‭ ‬że zaważyło tu nie tylko amatorstwo dowódcze Hitlera,‭ ‬ale i błędne koncepcje obrony a następnie błędy dowódców niemieckich w Prusach.‭ ‬Niemiecka nauka wojenna,‭ ‬niewątpliwie przodująca w świecie,‭ ‬koncentrowała uwagę głównie na działaniach ofensywnych,‭ ‬z obroną radziła sobie gorzej.‭ ‬Kampania wschodniopruska dowiodła też,‭ ‬że Wehrmacht,‭ ‬tak wcześniej operatywny i niezawodny,‭ ‬pod koniec wojny był już zupełnie inną armią‭ ‬-‭ ‬także pod względem organizacji i morale wojska‭ ‬-‭ ‬niż w jej początkach.‭ ‬Dziesiątki faktów świadczą o niedostatecznej koordynacji działań,‭ ‬fatalnych decyzjach operacyjnych i skłonnościach do łatwego ulegania panice‭ (‬tak wśród szeregowych żołnierzy,‭ ‬jak i dowódców najwyższego stopnia‭)‬.‭ ‬Najjaskrawszy przykład to poddanie‭ ‬24.01.1945‭ ‬r.,‭ ‬po kilku dniach oblężenia,‭ ‬twierdzy Boyen‭ ‬-‭ ‬najpotężniejszej w Prusach Wschodnich.‭ ‬Nie ulegało wątpliwości,‭ ‬że twierdza ta mogła bronić się skutecznie miesiącami.‭ ‬Generał Hans Guderian pisze:‭ „‬Horrendalna wiadomość o utracie najlepiej uzbrojonej,‭ ‬najnowocześniej rozbudowanej twierdzy z pierwszorzędną załogą,‭ ‬podziałała jak wybuch bomby i Hitler nie posiadał się z oburzenia‭” („‬Wspomnienia żołnierza‭”)‬.‭ ‬Zadziwiająco szybko padł też Królewiec broniony przez załogę niemal tak liczną,‭ ‬jak nacierający Rosjanie‭ (‬130‭ ‬tys.‭ ‬do‭ ‬137‭ ‬tys.‭)‬.‭ ‬Rosjanie mieli przewagę w broni pancernej i miażdżącą w lotnictwie,‭ ‬ale powinny to równoważyć potężne fortyfikacje i utrudnienia terenowe.‭ ‬O niedostatkach organizacji obrony,‭ ‬a szczególnie służb wywiadowczych,‭ ‬świadczy też dobitnie zdobycie‭ „‬z marszu‭” ‬Olsztyna,‭ ‬ważnego węzła komunikacyjnego otoczonego licznymi umocnieniami.‭ ‬Garnizon jako całość w ogóle nie podjął walk.‭ ‬Większość żołnierzy zbiegła i broniły się tylko izolowane punkty oporu.‭ ‬Działo się tak mimo,‭ ‬że‭ „‬…Niemcy byli wierni Hitlerowi do końca.‭ ‬Dlaczego‭? ‬-‭ ‬Bo bali się konsekwencji‭ (‬…‭)‬.‭ ‬Niemcy wiedzieli o zbrodniach‭ ‬-‭ ‬przecież w egzekucjach uczestniczyli nie tylko SS-mani,‭ ‬ale także zwykli żołnierze.‭” („‬Wojna Stalina‭”‬.‭ ‬Z Antony’m Beevor’em rozmawia Bartosz Wieliński.‭ „‬Gazeta Wyborcza‭”‬.‭ „‬Ale Historia‭”‬.‭ ‬z‭ ‬6.05.2013‭ ‬r.‭)‬.‭
Druga zasadnicza przyczyna klęski Niemiec w Prusach to zadziwiająco niedostateczne przygotowanie do walki w warunkach zimowych‭ ‬.‭ ‬Mimo fatalnych doświadczeń zim lat‭ ‬1941,‭ ‬1942,‭ ‬1943‭ (‬gdy setki tysięcy żołnierzy niemieckich wyeliminował z walki‭ „‬generał Mróz‭”)‬,‭ ‬także zimą‭ ‬1944-1945‭ ‬roku żołnierze niemieccy nie byli odpowiednio ubrani i żywieni,‭ ‬co radykalnie obniżało ich walory bojowe.‭ ‬A w styczniu i lutym‭ ‬1945‭ ‬roku‭ „‬generał Mróz‭” ‬wybitnie po raz kolejny sprzyjał Rosjanom.‭ ‬Długotrwałe mrozy,‭ ‬przekraczające‭ ‬-250C,‭ ‬dosłownie zamrażały tysiące żołnierzy niemieckich‭ (‬szczególnie źle przygotowanych do takich warunków Volkssturmistów‭)‬,‭ ‬skute warstwą lodu jeziora,‭ ‬rzeki i moczary sprzyjały natarciu sił pancernych,‭ ‬a gruba warstwa śniegu i silne zamiecie śnieżne paraliżowały ruch Niemców na wąskich,‭ ‬zapchanych wojskiem i uchodźców drogach.‭
Istotną przyczyną klęski Niemców było także niedostateczne przygotowanie do walki niemieckiego pospolitego ruszenia‭ (‬Volkssturmu‭) ‬oraz brak koordynacji działań Volkssturmu z Wehrmachtem.‭ ‬ Formację tę powołano dopiero,‭ ‬gdy front zbliżył się do ziem niemieckich‭ (‬8‭ ‬września‭ ‬1944‭ ‬roku‭)‬.‭ ‬Włączono do niej młodzież od‭ ‬16-ego roku życia‭ – ‬a często i młodszą‭ (‬bez przygotowania wojskowego‭) ‬i mężczyzn po‭ ‬60-tym roku życia,‭ ‬przeważnie już niezbyt sprawnych,‭ ‬często kalekich‭ (‬wszyscy inni mężczyźni,‭ ‬poza niewieloma fachowcami koniecznymi w produkcji,‭ ‬byli na froncie‭)‬.‭ ‬To pospolite ruszenie,‭ ‬bez obeznania z rzemiosłem wojennym i przeważnie pod równie marnym dowództwem,‭ ‬wyposażono w stare karabiny z czasów I wojny światowej lub karabiny włoskie z niewielkim zapasem amunicji i niekiedy w rakiety przeciwpancerne‭ (‬pancerfausty‭)‬.‭ ‬Brak było często dla volkstarmistów mundurów wojskowych,‭ ‬co przyniosło później kolejne nieszczęścia.‭ „‬Była to formacja niewyszkolona,‭ ‬często bez broni‭ ‬-‭ ‬mimo starań Kocha.‭ ‬Co gorsza często nie było dla nich mundurów,‭ ‬wskutek czego wojska radzieckie traktowały ją jako formację nieregularną,‭ ‬nie podlegającą zasadom traktowania jeńców na froncie‭”‬.‭ ‬Takich‭ „‬partyzantów‭” ‬Rosjanie natychmiast rozstrzeliwali,‭ ‬niekiedy wraz z cywilami wśród,‭ ‬których się kryli.‭ ‬Do tego Volkssturm nie podlegał dowództwu Wehrmachtu,‭ ‬lecz nazistowskiej gwardii S.S.‭ ‬Skutek był taki,‭ ‬że ta teoretycznie‭ „‬milionowa armia‭” (‬faktycznie udało się w Prusach Wschodnich zmobilizować około‭ ‬160‭ ‬tysięcy‭ „‬żołnierzy‭”)‬,‭ ‬nie odegrała właściwie żadnej istotnej roli w walkach‭ ‬a poniosła ogromne straty.‭ (‬26‭)‬ 81/71

‭ ‬Hrabina Marion Dönhoff,‭ ‬tak opisuje Volkssturm w swych obszernych dobrach‭ (‬Kwitajny koło Pasłęka‭)‬:‭ „…‬Burmistrz wieczorem otrzymał rozkaz,‭ ‬aby wszyscy mężczyźni nieprzejęci dotychczas przez Wehrmacht,‭ ‬jeszcze tej samej nocy udali się do Volkssturmu.‭ ‬Poza nielicznymi ludźmi,‭ ‬niezbędnymi dla zakładu,‭ ‬rozporządzenie to dotyczyło w zasadzie tylko tych,‭ ‬którzy ukończyli‭ ‬60‭ ‬lat życia i inwalidów‭ (…) ‬przykuśtykali:‭ ‬kulawy Marx,‭ ‬na wpół ociemniały Kather,‭ ‬stary Hinz,‭ ‬w towarzystwie rozpaczających żon.‭ ‬Otrzymali od burmistrza włoskie karabiny i każdy po‭ ‬18‭ ‬odliczonych naboi,‭ ‬więcej nie było.‭ ‬A następnie wyruszyli w mroźną zimową noc na spotkanie aż nazbyt pewnego przeznaczenia‭”‬.‭ (‬27‭)‬

Niewiele zdziałały też lepiej zorganizowane i wyposażone jednostki Volkssturmu.‭ ‬K.‭ ‬Dieckert i H.‭ ‬Grossmann‭ ‬podają miedzy innymi:‭ „‬W południe‭ ‬21‭ ‬stycznia rozbiły‭ (‬wojska radzieckie‭ – ‬J.‭ ‬B.‭) ‬koło Pelkeninken‭ (…) ‬grupę niszczycieli czołgów z Volkssturmu z Węgorzewa,‭ ‬z działami kalibru‭ ‬88‭ ‬mm,‭ ‬zanim zdążyła oddać choćby jeden strzał‭”‬.‭ (‬28‭)

Już po tygodniu walk także liczne jednostki regularnego Wehrmachtu nie przedstawiały większych walorów bojowych.‭ „‬Wycofujące się‭ ‬jednostki Wehrmachtu‭ (‬21‭ ‬stycznia‭ ‬1945‭) ‬nie były już oddziałami o dużej sile bojowej‭ (…)‬.‭ ‬Szczególnie mocno ucierpiała piechota,‭ ‬która od tygodnia walcząc z wrogiem pośród śniegu i lodu,‭ ‬zarówno w dzień jak i w nocy,‭ ‬bez snu i ciepłego posiłku,‭ ‬z wyczerpania nie była już praktycznie zdolna do dalszej walki‭”‬.‭ (‬29‭)
Rosjanie byli doskonale zabezpieczeni przed zimnem‭ (‬kożuchy,‭ ‬ocieplane buty filcowe,‭ ‬kufajki‭)‬,‭ ‬a ich dzienne racje żywieniowe wynosiły aż cztery tysiące kalorii.‭
Tyle o słabościach obrony niemieckiej.‭ ‬Ale oczywiście zasadniczą rolę w rozgromieniu‭ „‬pruskiej fortecy‭” ‬odegrały walory bojowe Armii Czerwonej‭ ‬.‭ ‬Jak podkreśla Norman Davies:‭ „‬Armia Czerwona w ostatnich‭ ‬2‭ ‬latach II wojny światowej była niewątpliwie najlepszą ówczesną armią świata‭ – ‬tak pod względem możliwości technicznych i walorów bojowych żołnierzy,‭ ‬jak  i talentów wojskowych czołowych dowódców‭ (‬marszałkowie G.‭ ‬Żukow,‭ ‬K.‭ ‬Rokossowski i A.‭ ‬Wasilewski‭)‬.‭”‬ (30‭)

Niemałą rolę odegrały też względy psychiczne:‭ ‬żołnierze radzieccy po wygnaniu wroga z ojczyzny,‭ ‬byli pełni euforii i chęci zemsty a Niemcy świadomi nieuchronnej klęski i zemsty zwycięzców.‭
W operacji wschodniopruskiej szczególnie wyróżniły się działania bojowe II Frontu Białoruskiego marszałka Konstantego Rokossowskiego‭ (‬on także był głównym autorem planu całej operacji wschodniopruskiej‭)‬.‭ ‬Wojska tego frontu już po‭ ‬10‭ ‬dniach od rozpoczęcia ofensywy znad Narwi‭ (‬13‭ ‬stycznia‭) ‬dotarły nad Zalew Wiślany w rejonie Elbląga i Tolkmicka‭ (‬22‭ ‬stycznia‭) – ‬odcinając Prusy Wschodnie od reszty Niemiec,‭ ‬co uniemożliwiło dostarczenie‭ ‬walczącym tu żołnierzom niemieckim zaopatrzenia‭ – ‬żywności,‭ ‬amunicji i paliwa,‭ ‬których znaczne ilości zmagazynowano w miastach nad Wisłą i Nogatem.‭ ‬Średni dzienny postęp frontu wynosił tu ponad‭ ‬20‭ ‬km‭! ‬Z natarciem tego frontu związane jest szereg wydarzeń godnych pamięci‭ – ‬mistrzowskich posunięć dowódczych,‭ ‬błyskawicznych cennych inicjatyw,‭ ‬fortelów bojowych i indywidualnych czynów bohaterskich‭ – ‬godnych odnotowania w annałach wojennych.‭ ‬Warto przypomnieć choćby‭ ‬zdobycie z marszu i bez wielkich strat własnych największych,‭ ‬dobrze przygotowanych do obrony miast‭ (‬w Olsztynie przejęto miedzy innymi magazyny ze znaczną ilością żywności i amunicji oraz około‭ ‬30‭ ‬nadjeżdżających składów pociągu‭ – ‬także z żołnierzami i amunicją‭)‬.‭ ‬Nastąpił także nocny atak czołgowy z zapalonymi światłami na silnie bronione pozycje pod Dąbrównem,‭ ‬zatrzymanie w Ostródzie całej kolumny wojska niemieckiego przez załogę jednego czołgu,‭ ‬bohaterski czyn szeregowca Piotra Diernowa w czasie niemieckiego kontrnatarcia na Olsztyn w dniu‭ ‬23‭ ‬stycznia.‭ ‬Tego typu dokonań było setki.‭ ‬Operacja wschodniopruska jeszcze raz potwierdziła genialne talenty dowódcze Konstantego Rokossowskiego ujawnione już w latach‭ ‬1918-1922‭ (‬między innymi pogrom wojsk‭ „‬chana‭” ‬Romana von Ungerna nad Bajkałem‭) ‬i walk z Niemcami w czasie II wojny światowej‭ (‬walki pod Moskwą i Stalingradem,‭ ‬pogrom niemieckiej Grupy Armii‭ „‬Środek‭” ‬na Białorusi‭)‬.‭ ‬Warto pamiętać,‭ ‬że polskie korzenie miał nie tylko Konstanty Rokossowski,‭ ‬ale także kilku innych dowódców II F.B.‭ – ‬między innymi generał Aleksander Oślikowski,‭ ‬którego kawalerzyści zdobyli Olsztyn.‭ ‬Tu ciekawostka:‭ ‬dowódcą pierwszego oddziału Armii Czerwonej,‭ ‬który wkroczył do Olsztyna był porucznik‭ (‬lejtnant‭) ‬Piłsudski.‭ ‬Tu wdzięczne zadanie i pasjonujący temat dla szperaczy historii z Olsztyna.‭ ‬-‭ ‬Brat Marszałka,‭ ‬wielki uczony,‭ ‬etnograf i socjolog Bronisław Piłsudski,‭ ‬przez dwanaście lat prowadził na Sachalinie badania‭ ‬obyczajów i kultury miejscowych ludów‭ ‬-‭ ‬Ajnów i Niwchów,‭ ‬pozostawił też jedyną w świecie kolekcję nagrań pieśni i opowieści Ajnów.‭ ‬Za badania te został w‭ ‬1904‭ ‬r.‭ ‬wyróżniony złotym Medalem Rosyjskigo Towarzystwa Geograficznego.‭ ‬Z plemienia Ajnów pochodziła też żona Bronisława,‭ ‬z którą miał kilkoro dzieci.‭ ‬Niewykluczone więc,‭ ‬że lejtnant Piłusudski,‭ ‬to potomek Bronisława Piłsudskiego,‭ ‬a więc bliski krewny Marszałka.
Jeszcze jeden szczegół z dni zdobywania Olsztyna.‭ ‬Jak relacjonuje Stanisław Piechocki‭ („‬Olsztyn styczeń‭ ‬1945‭ ‬roku‭”; ‬s.‭ ‬106‭) „‬23‭ ‬stycznia po południu Generał Oslikowski wygłosił do grupy czerwonoarmistów krótkie przemówienie z ganku nad wejściem do olsztyńskiego Nowego Ratusza‭ (‬…‭)‬.‭ ‬Miał też powiedzieć m.in.:‭ „‬Jeśli ktoś z was jest pochodzenia polskiego,‭ ‬to ja go witam na tej odzyskanej ziemi‭(…)”‬.‭ „‬Słowa te głęboko utkwiły w pamięci cytowanego świadka,‭ ‬Polaka z Wileńszczyzny przymusowo wcielonego przez Rosjan do Armii Czerwonej‭”‬.‭ ‬Radni Olsztyna,‭ ‬zastanówcie się,‭ ‬czy chociażby za te słowa generałowi,‭ ‬wnukowi powstańca z‭ ‬1863‭ ‬r.,‭ ‬nie należy się od Olsztyna,‭ ‬jeśli nie nazwa ulicy,‭ ‬to choćby skromna tablica na ganku wejścia do Ratusza‭?
Jednym z najbardziej spektakularnych i błyskotliwych sukcesów II F.B.‭ ‬w kampanii wschodniopruskiej było zdobycie Olsztyna‭ (‬22‭ ‬stycznia1945‭ ‬r.‭)‬.‭ ‬Olsztyn był pierwszym dużym miastem zdobytym na terytorium Rzeszy sprzed‭ ‬1939‭ ‬roku.‭ ‬Był stolicą regencji,‭ ‬ważnym węzłem komunikacji kolejowej i drogowej w Prusach i siedzibą sporego garnizonu wojskowego‭ (‬w pobliżu Olsztyna znajdowały się ważne lotniska wojskowe‭)‬.‭ ‬Poza dużym garnizonem,‭ ‬dla jego obrony zmobilizowano kilkutysięczne zgrupowanie Volkssturmu,‭ ‬miasto otaczały liczne bunkry,‭ ‬pełnowymiarowe transzeje piechoty,‭ ‬zapory przeciwczołgowe.‭ ‬Jeszcze‭ ‬18‭ ‬stycznia telegramy Kierownictwa Obrony Rzeszy nakazywały bronić miasta za wszelką cenę i zabraniały ewakuacji ludności.‭ ‬Dnia‭ ‬21‭ ‬stycznia‭ ‬1945‭ ‬r.‭(!) ‬nadburmistrz Fritz Schiedat przez głośniki radiowe zapewniał mieszkańców,‭ ‬że miasto będzie bronione i nie ma powodów do paniki.‭ ‬Ale tym zapewnieniom nikt już w Olsztynie nie wierzył,‭ ‬gdyż przez miasto przeciągały bezładnie grupy spanikowanych żołnierzy z rozbitych jednostek walczących na południe od miasta‭ (‬rejon Butryn‭)‬.‭ ‬Dowództwu‭ ‬niemieckiemu z trudem udało się uniknąć całkowitego rozpadu frontu między innymi przez masowe rozstrzeliwanie dezerterów.‭ ‬Pobocza dróg pełne były zabitych żołnierzy z napisami:‭ „‬Byłem tchórzem‭” ‬lub‭ „‬Byłem dezerterem‭”‬,‭ ‬dla postrachu dezerterów wieszano też na przydrożnych drzewach i słupach.‭ ‬W okolicach Olsztyna dokonano dwóch masowych egzekucji dezerterów‭ (‬na Stadionie Leśnym i w Dajtkach‭) ‬oraz wielu z mniejszą ilością skazanych lub pojedynczych.
‭ ‬Często nasi popularyzatorzy historii podkreślają,‭ ‬że głównymi czynnikami popychającymi żołnierzy Armii Czerwonej do walki był bezlitosny terror‭ (‬rozstrzeliwanie za dezercję lub panikę‭) ‬i pojenie żołnierzy przed szturmem wódką.‭ ‬Nie pamiętają,‭ ‬że oba te narzędzia stosowane były przez wszystkie strony konfliktów od zarania wojen.‭ ‬Walki wręcz,‭ ‬szturmowanie miast,‭ ‬walki uliczne,‭ ‬to doświadczenia ponad miarę wytrzymałości ludzkiej psychiki i wymagają‭ „‬wspomagania‭”‬.‭ ‬W Wehrmachcie w czasie II wojny światowej rozstrzelano lub powieszono za dezercję,‭ ‬czy też sianie paniki,‭ ‬według oficjalnych danych,‭ ‬212‭ ‬tys.‭ ‬żołnierzy oficerów,‭ ‬większość w ostatnich miesiącach wojny.‭ ‬W stosunku do‭ ‬17‭ ‬milionów Niemców zmobilizowanych do Wehrmachtu to niewielki odsetek,‭ ‬ale jednak to tak,‭ ‬jakby uśmiercono armię składającą się z‭ ‬15‭ ‬pełnowymiarowych dywizji.‭ ‬Żołnierze alianccy szturmujący plaże Normandii mieli manierki pełne alkoholu‭ „‬z przydziału‭” ‬i rozstrzeliwali bez sądu SS-manów.‭ ‬Świeżo wcielony do wojska‭ ‬17-letni‭ ‬Günter Grass,‭ ‬potem wybitny pisarz,‭ ‬laureat nagrody Nobla,‭ ‬tak wspomina pierwszych zabitych,‭ ‬których zobaczył w strefie przyfrontowej:‭ „‬młodzi i starzy żołnierze w mundurach Wehrmachtu wiszą na bezlistnych jeszcze drzewach przydrożnych i lipach na placach targowych.‭ ‬Tekturowe tabliczki na piersiach powieszonych piętnują ich,‭ ‬jako‭ „‬tchórzy podkopujących ducha sił zbrojnych‭”‬.‭ ‬Chłopak w moim wieku‭ (‬…‭)‬,‭ ‬wisi obok leciwego oficera nieokreślonej rangi,‭ ‬przed powieszeniem zdegradowanego przez sąd polowy.‭ ‬Szpaler trupów,‭ ‬wzdłuż którego przejeżdżamy z zagłuszającym wszystko turkotem czołgowych gąsienic‭”‬.‭ („‬Przy obieraniu cebuli‭”; ‬s.31‭)‬.
‭ ‬Oddziały radzieckie,‭ ‬dzięki doskonałemu wywiadowi,‭ ‬podeszły do Olsztyna po niebronionych wertepach leśnych,‭ ‬a następnie z marszu je zdobyły,‭ ‬omijając umocnienia‭ (‬ich przewodnikiem w lasach podolsztyńskich był między innymi Polak o nazwisku Przybyszewski‭)‬.‭ ‬Zaskoczenie Niemiec było tak wielkie,‭ ‬że większość pododdziałów sporego garnizonu olsztyńskiego‭ (‬ok.‭ ‬3‭ ‬tys.‭ ‬żołnierzy‭) ‬uciekła spanikowana z miasta bez walki.‭ ‬Nie zdążono nawet zniszczyć mostów,‭ ‬przejazdów i wiaduktów kolejowych oraz większości magazynów wojskowych ze znacznymi zapasami amunicji i żywności.‭ ‬Opór stawiało tylko kilkanaście izolowanych punktów oporu w koszarach i ufortyfikowanych domach na obszarze miasta Olsztyna i w Kortowie‭ – ‬z gniazdami karabinów maszynowych.‭ ‬Te punkty oporu likwidowano przez dwa dni‭ ‬-‭ ‬do późnego wieczoru‭ ‬23‭ ‬stycznia.‭ ‬Wiązały się z tym pierwsze pożary,‭ ‬niszczące potem wyludnione miasto przez kilka tygodni.‭ ‬Niemcy po skonsolidowaniu frontu,‭ ‬następnego dnia próbowali znacznymi siłami z udziałem czołgów pięciokrotnie odzyskać Olsztyn z rejonu Dywit‭ – ‬ale bez powodzenia.‭ ‬Niemiecki ostrzał artyleryjski spowodował dalsze zniszczenie i pożary w mieście.‭ (‬31‭)

‭ ‬Wymieniane wyżej okoliczności były istotne nie tylko dla przebiegu wschodnipruskiej operacji militarnej,‭ ‬ale i dla losów ludności cywilnej.‭ ‬Ale na jej los większy wpływ niż działania wojenne wywarły względy pozamilitarne‭ – ‬fatalna organizacja ewakuacji oraz efekty propagandy goebelsowskiej.‭ ‬Carl Dieckert‭ ‬i Horst Grossmann‭ (‬ten ostatni był dowódcą korpusu w czasie operacji wschodniopruskiej‭) ‬piszą:‭ „‬Główną winę za straszliwy los ludności Prus Wschodnich ponosi nadprezydent,‭ ‬gauleiter i Komisarz Obrony Rzeszy,‭ ‬Erich Koch.‭ ‬Ślepo słuchała go masa podległych mu i zależnych od niego członków kierownictwa partii na prowincji.‭ ‬Być może nawet wierzyli jego napuszonym słowom,‭ ‬które w ogóle nie odzwierciedlały niebezpiecznej sytuacji w jakiej znalazła się prowincja‭ (…)‬.‭ ‬Hitler odrzucił wniosek generała Reinhardta,‭ ‬aby w konsekwencji rozwoju sytuacji,‭ ‬całe Prusy Wschodnie ogłosić obszarem operacyjnym,‭ ‬co dawało by dowództwu wojsk lądowych wpływ na decyzję o podjęciu koniecznej ewakuacji‭ (…)‬.‭ ‬Nikt więc nie wydał rozkazów ewakuacji w odpowiednim czasie,‭ ‬a różne zarządzenia porządkowe były często ze sobą sprzeczne‭ (…) ‬w kolejnych punktach zbornych zbierały się coraz większe masy uciekinierów.‭ ‬W chwili zbliżania się Rosjan te tysięczne masy uciekały w bezładnej panice.‭ ‬Wiele kolumn wozów jechało pokrytymi lodem drogami obok siebie,‭ ‬niekiedy też się łącząc.‭ ‬Często nadlatywały rosyjskie samoloty zrzucające bomby i ostrzeliwujące z broni pokładowej te kłębowiska ludzi i wozów.‭ ‬Zabici i ranni,‭ ‬ludzie i zwierzęta,‭ ‬przewrócone i rozbite wozy tworzyły niemożliwy do rozplątania kłąb ludzkiej niedoli‭”‬.‭ (‬32‭)
‭ ‬Niemiecki pancerniak tak to wspomina:‭ „‬Matki w omdlałych rękach niosły swe martwe dzieci.‭ ‬Pośród zebranych w pośpiechu przedmiotów wiezionych na zaprzężone
w konie wozach,‭ ‬leżały ciała zmarłych i konających.‭ ‬Obok nich‭ – ‬ranni i chorzy.‭ ‬Z ich twarzy można było wyczytać,‭ ‬jak wiele przeżyli w drodze.‭ ‬Podróżowali przez śnieżycę i lód.‭ ‬Przebyli zamarznięty Zalew Wiślany pod ogniem radzieckiej artylerii‭ (…)‬.‭ ‬Z ich oczu wyzierał strach i niekiedy szaleństwo‭”‬. ‭(‬33‭)

‭ ‬Chaos pogłębił się jeszcze,‭ ‬gdy szybko okazało się,‭ ‬że ucieczka na Zachód przez Wisłę nie jest już możliwa z uwagi na postępy wojsk radzieckich II Frontu Białoruskiego.‭ ‬Pozostawała tylko możliwość ucieczki na północ w kierunku Zalewu Wiślanego i Mierzei Wiślanej,‭ ‬skąd uciekinierów zabierały statki i okręty wojenne.‭ ‬Część uciekinierów wróciła do swoich domów,‭ ‬ale większość kontynuowała ucieczkę.‭ ‬Tysiące zginęło w drodze,‭ ‬zamarzając w przydrożnych rowach lub ginąc od ostrzału artyleryjskiego i bombardowań lotniczych.‭ ‬Okazało się jednak,‭ ‬że nawet dotarcie nad Zalew Wiślany tylko dla części oznaczało ocalenie.‭ ‬Tysiące ludzi zginęło w lodowatej wodzie w czasie ostrzeliwań,‭ ‬tysiące nie mogło przejść na Mierzeję gdyż admirał niemiecki kazał skruszyć lodołamaczem lód,‭ ‬by utworzyć tor wodny dla nowozbudowanych w stoczni elbląskiej torpedowców‭ (‬T-37,‭ ‬T-38,‭ ‬T-39‭) – ‬ci zamarzali tysiącami na lodzie nim żołnierze zbudowali prowizoryczne przejścia nad torem wodnym.‭ ‬Według Dieckerta i Grossmanna tylko w Zalewie Wiślanym utonęło około‭ ‬50‭ ‬tysięcy ludzi.‭ ‬Nie ocaleli też wszyscy,‭ ‬którzy dostali się na pokłady statków,‭ ‬gdyż wiele z nich utonęło wskutek ataków torpedowych radzieckich łodzi podwodnych lub bombowców aliantów zachodnich.‭ ‬Najbardziej znane przypadki to zatopienie statków‭ „‬Wilhelm Gustloff‭”‬,‭ „‬General Steuben‭” ‬i‭ „‬Hela‭” – ‬każdy z kilkoma tysiącami pasażerów.‭ – „‬Wilhelm Gustloff‭” ‬w swój ostatni rejs wyruszył z Gdyni nie tylko z uciekinierami z Prus i Pomorza.‭ „‬Na jego pokładzie znajdował się również znakomicie wyszkolony personel floty podwodnej,‭ ‬na który w portach zachodnich Niemiec czekały nowo zbudowane okręty podwodne:‭ ‬918‭ ‬słuchaczy i wykładowców gdyńskiego dywizjonu szkolnego U-Boothlehrdivisram oraz‭ ‬373‭ ‬dziewczęta ze służby pomocniczej Kriegsmarine‭ (…)‬.‭ ‬Storpedowanie‭ „‬Gustloffa‭” ‬sprawiło,‭ ‬że Niemcy w końcowej fazie wojny nie mieli kim obsadzić gotowych do walki okrętów podwodnych‭ (…)‬.‭ ‬Wilcze stada Wielkiego Admirała Karla Dönitza nie wypłynęły na ostatnie polowanie‭”‬.‭(‬34‭)‬ 86/76
‭ ‬Tu uwaga do rozważenie przez aktualnych humanitarnych obrońców praw człowieka,‭ ‬biadających nad barbarzyństwem Rosjan i aliantów zachodnich zatapiających statki z uchodźcami‭ – ‬alternatywą dla śmierci tysięcy cywili niemieckich była w wypadku‭ „‬Gustloffa‭” ‬śmierć tysięcy alianckich żołnierzy i marynarzy na statkach zatapianych przez U-Booty.‭ „‬Gustloff‭” ‬nie był największą katastrofą morską w ostatnich miesiącach wojny.‭ ‬Zatopienie‭ „‬Goyi‭” ‬wiązało się z ponad‭ ‬6‭ ‬tysiącami zabitych,‭ ‬a w czasie bombardowania Świnoujścia przez‭ ‬700‭ (!) ‬bombowców RAF–u zginęło jednej nocy‭ ‬23‭ ‬tysięcy osób,‭ ‬w tym wiele na‭ 7‭ ‬zatopionych statkach z uciekinierami‭ (‬tylko na‭ „‬Andrus‭” – ‬570‭ ‬ofiar‭)‬.
Jedną z zasadniczych przyczyn katastrofy wschodniopruskiej była panika,‭ ‬a także pomieszanie na drogach,‭ ‬w pociągach,‭ ‬na statkach i w bunkrach żołnierzy z cywilami.‭ ‬Skutkowało to tysiącami zabitych kobiet,‭ ‬dzieci i starców.‭  Nie tylko bezładne ucieczki w czasie mrozów i śnieżyc były głównymi przyczynami tragedii ludności Prus Wschodnich i innych regionów wschodnich i środkowych Niemiec.‭ ‬Olbrzymi wkład w rozmiar katastrofy humanitarnej wniosła hitlerowska propaganda antyradziecka,‭ ‬a zwłaszcza tzw.‭ ‬Syndrom Nemmersdorfu.‭ ‬W czym rzecz‭? – ‬W końcu października‭ ‬1944‭ ‬roku‭ (‬21-22‭ ‬października‭) ‬Armia Czerwona przekroczyła przedwojenne granice Niemiec i rozpoczęła natarcie na wschodnie powiaty Prus Wschodnich.‭ ‬Nie była to generalna ofensywa,‭ ‬a raczej rozpoznanie walką umocnień niemieckich.‭ ‬W toku tego natarcia Rosjanie zdobyli miejscowość Nemmersdorf‭ (‬dziś:‭ ‬Majakowskoje‭) ‬w pobliżu Gołdapi.‭ ‬Było to pierwsze terytorium niemieckie zdobyte przez Armię Czerwoną.‭ ‬Rosjanie rozstrzelali wtedy‭ ‬26‭ ‬cywili‭ – ‬prawdopodobnie był to spontaniczny odwet za ciężki nalot samolotów niemieckich na pozycje radzieckie.‭ ‬Wkrótce Rosjanie wycofali się.‭ – ‬Gdy informacja o masakrze dotarła do Berlina,‭ ‬przywódcy nazistowscy postanowili wykorzystać ten incydent propagandowo‭ – ‬by przestrzec swych obywateli przed zbyt łatwym poddawaniem się Rosjanom,‭ „‬bestiom ze Wschodu‭”‬.‭ ‬Ale‭ ‬26‭ ‬ofiar zwyczajnie rozstrzelanych nie stanowiło,‭ ‬według Josepha Goebbelsa,‭ ‬dostatecznie mocnego argumentu:‭ ‬materiał postanowiono‭ „‬podretuszować‭”‬.‭ ‬Zwłoki wydobyto z grobów,‭ ‬kilka ciał nagich kobiet przybito bagnetami w pozycji ukrzyżowanej do drzwi stodoły i drabiniastych wozów,‭ ‬zwłoki innych kobiet rozrzucono z pozadzieranymi spódnicami‭ (‬co miało sugerować zgwałcenie‭)‬,‭ ‬głowy dzieci porozbijano pałkami.‭ ‬Inscenizację nadzorował osobiście lekarz‭ (!)‬,‭ ‬profesor Karl Gebhardt,‭ ‬gruppenführer S.S.,‭ ‬specjalnie wysłany do Nemmersdorfu przez Himmlera.‭ ‬Na tak przygotowany teren sprowadzono ekipę niemieckiej kroniki filmowej‭ (‬Die Deutsche Wochenschau‭) ‬i innych dziennikarzy‭ – ‬w tym także zagranicznych z państw neutralnych‭ (‬Szwecji,‭ ‬Szwajcarii i Hiszpanii‭)‬.‭ ‬Film z Nemmersdorfu był w Niemczech obowiązkowym dodatkiem przed każdym spektaklem kinowym przez kilka miesięcy,‭ ‬a fotografie z masakry zamieściły wszystkie gazety i czasopisma niemiecki.‭ ‬Ten spektakl propagandowy Goebbelsa przyniósł olbrzymie i różnorakie skutki.‭ ‬Z jednej strony niewątpliwie przyczynił się do spotęgowania oporu żołnierzy,‭ ‬ale z drugiej wśród ludności cywilnej wywołał nie tyle wolę wspomagania armii,‭ ‬co powszechną panikę.‭ ‬Strach przed Rosjanami osiągnął apokaliptyczne rozmiary.‭ ‬Nie tylko chęć ucieczki za wszelką cenę,‭ ‬byle nie wpaść w ręce Rosjan.‭ ‬Z uwagi na błyskawiczne postępy ofensywy radzieckiej‭ (‬często‭ ‬30-40‭ ‬km‭ ‬dziennie‭)‬,‭ ‬podrywano się często do ucieczki w mroźną dal dosłownie w ostatniej chwili i bez żadnego przygotowania.‭ ‬Tam,‭ ‬gdzie ucieczka była niemożliwa,‭ ‬na hasło:‭ „‬Ruscy idą‭!” ‬tysiące Niemców‭ (‬głównie kobiet,‭ ‬bo mężczyzn było niewielu‭) ‬odbierało sobie życie.‭ ‬Tę najbardziej chyba przerażającą kartę ucieczki ze Wschodu‭ (‬Ostflucht‭) ‬przejmująco rysują wspomnienia kobiety ze wsi Wildenhagen‭ (‬dziś:‭ ‬Lubin koło Rzepina nad Odrą‭)‬:‭ „‬Mieszkańcy tej wsi byli przygotowani do ucieczki za Odrę,‭ ‬ale powstrzymał ich miejscowy sołtys,‭ ‬zażarty nazista.‭ ‬Podniecenie narastało.‭ ‬Gdy rozległy się krzyki:‭ „‬Die Russen kommen‭!” ‬kobiety wpadły w szał.‭ ‬Adelheid Nagel,‭ ‬którą własna matka przed samobójstwem usiłowała udusić,‭ ‬ale sznur nie zacisnął się dostatecznie mocno na szyi dziewczynki,‭ ‬wspomina:‭ „‬Pani Tersch,‭ ‬żona zarządcy majątku,‭ ‬zabiła całą swoją rodzinę.‭ ‬Wnuka biła po głowie tłuczkiem do mięsa i podcięła mu gardło.‭ ‬Swojej córce przecięła obie ręce i uderzyła łopatą po głowie.‭ ‬Dwóm swoim wychowankom,‭ ‬miały po‭ ‬8‭ ‬lat,‭ ‬przecięła żyły.‭ ‬Potem dwóm ośmioletnim wnuczkom też przecięła żyły.‭ ‬Kiedy przyszli Rosjanie było już za późno na ratunek.‭ ‬Córka prosiła o wodę,‭ ‬dali jej się napić,‭ ‬a potem zastrzelili.‭ ‬Panią Tersch,‭ ‬która to wszystko zrobiła zaciągnęli pod płot i rozstrzelali‭ (…)‬.‭ ‬U Linke w szopie wisiało pięć osób,‭ ‬dwoje w wędzarni,‭ ‬u Gebauera też dwoje.‭ ‬U Bahrensa wisiało osiem osób.‭ ‬U Valentin‭ – ‬wszyscy martwi,‭ ‬pani Schmarr i żona kowala z synkami‭…‬.‭ ‬Nie mogę wymienić wszystkich,‭ ‬było ich wielu‭”‬.‭ ‬Dziś na ścianie kościoła w Lubinie widnieje tablica z napisem w języku polskim i niemieckim:‭ „‬Z wielką miłością i żalem wspominamy tych,‭ ‬którzy w bezsensowny sposób postradali życie i na zawsze tu pozostali.‭ ‬Willdenhagen‭ – ‬Lubin‭ – ‬29.8.1988,‭ ‬Westenborski Krąg Ojczyźniany‭”‬.‭(‬35‭) 89/79
‭ ‬Podobny makabryczny przykład‭ ‬miał miejsce w mieście Demmin‭ (‬Meklemburgia‭)‬.‭ „‬Tu na wieść o śmierci Hitlera i postępie natarcia na miasto Armii Czerwonej kobiety masowo topiły,‭ ‬truły i wieszały dzieci,‭ ‬a potem same skakały do miejscowej rzeki.‭ ‬Setki niedoszłych samobójców i ich ofiar uratowali żołnierze rosyjscy‭” (‬Jan M.‭ ‬Piskorski‭ – „‬Przesiedleńcy i uchodźcy‭”‬.‭ ‬W:‭ ” ‬III Rzesza‭ ‬1933-1945‭”‬,‭ „‬Polityka‭”‬,‭ ‬2013‭)‬.‭ ‬Podobnych tragedii,‭ ‬grupowych i indywidualnych,‭ ‬zanotowano setki‭ – ‬także w Prusach Wschodnich.‭ ‬Bardziej znany przypadek wydarzył się na terenie kolejowego dworca w Olsztynie.‭ ‬Gdy szykujący się do odjazdu Leo Quedentfeld,‭ ‬dyrektor Sądu Krajowego a równocześnie dowódca batalionu Volkssturmu‭ „‬Copernicus‭” ‬dostrzegł zbliżających się Rosjan,‭ ‬zastrzelił swoją żonę i śmiertelnie ranił dzieci‭ (‬ośmioletniego syna i dziewięcioletnią córkę‭)‬,‭ ‬a następnie popełnił samobójstwo.‭ ‬Kolejarze niemieccy usiłowali ratować dzieci,‭ ‬ale bez skutku.
Ilu cywili z Prus Wschodnich zginęło‭ ‬w trakcie ucieczki i walk o tę prowincję‭? ‬Szacunki są bardzo różne,‭ ‬jeszcze trudniej ustalić liczbę ofiar zmarłych z określonych przyczyn:‭ ‬zamarzniętych w przydrożnych rowach czy w lodzie Zalewu Wiślanego,‭ ‬tonących w lodowatych wodach Zalewu i Bałtyku,‭ ‬ginących na skutek bombardowań i ostrzału artyleryjskiego czy zmiażdżonych gąsienicami radzieckich i niemieckich czołgów.‭ ‬Najbardziej prawdopodobna liczba to‭ ‬299‭ ‬tysięcy ofiar‭ – ‬tj.‭ ‬około‭ ‬13%‭ ‬przedwojennej ludności prowincji‭ (‬1939‭ ‬rok‭ – ‬2.332‭ ‬tysiące‭)‬.‭ ‬Ta przerażająca liczba trzystu tysięcy to jednak tylko niespełna‭ ‬1/3‭ ‬ogólnych strat ludzkich związanych z agonią Prus Wschodnich.‭ ‬W walkach frontowych w Prusach Wschodnich zginęło prawie‭ ‬300‭ ‬tysięcy żołnierzy niemieckich‭ (‬25‭ ‬dywizji uległo całkowitemu zniszczeniu,‭ ‬a‭ ‬20‭ ‬dalszych wycofało się w stanie szczątkowym‭)‬.‭ ‬Straty radzieckie były podobne.‭ ‬Nie można też zapominać,‭ ‬że Niemcy do ostatnich dni wojny stosowali ludobójczy terror,‭ ‬co więcej w ostatnich miesiącach wojny,‭ ‬gdy po zamachu na Hitlera‭ (‬20‭ ‬lipca‭ ‬1944‭ ‬roku‭) ‬faktyczną władzę w armii i administracji cywilnej przejęło S.S.,‭ ‬terror ten nasilił się.‭ ‬Po rozpoczęciu ofensywy zimowej przez Armię Czerwoną,‭ ‬gdy rozpoczęto ewakuację obozów koncentracyjnych i jenieckich,‭ ‬a także robotników przymusowych,‭ ‬na drogach zginęło z głodu,‭ ‬mrozu i od kul strażników ponad‭ ‬240‭ ‬tysięcy ludzi‭ – ‬głównie jeńców radzieckich,‭ ‬ale także Polaków,‭ ‬Włochów,‭ ‬Francuzów.‭ ‬Po zatopieniu‭ „‬Gustloffa‭” ‬S.S.‭ ‬wypędziło na plażę w Gdyni‭ ‬5‭ ‬tysięcy więźniów Stutthofu i rozstrzelało ich w akcie zemsty.‭ ‬Pamiętajmy też,‭ ‬że dziesiątki tysięcy robotników przymusowych oraz niemieckiej ludności cywilnej zginęło wcześniej w czasie ostrzału artyleryjskiego i bombardowań oraz zimna przy budowie okopów i innych umocnień.‭ ‬Wreszcie tysiące żołnierzy niemieckich zginęło z rąk swoich kolegów z racji dezercji lub siania paniki.‭ ‬Jeszcze po wielu tygodniach od przejścia frontu,‭ ‬po stopieniu się śniegu,‭ ‬na poboczach dróg leżały trupy wehrmachtowców z tabliczkami:‭ „‬Byłem zdrajcą‭”‬,‭ „‬Byłem tchórzem‭” ‬i zamarzłych cywili.‭
Kompetentni autorzy niemieccy tak oceniają ludnościową apokalipsę Prus Wschodnich:‭ „‬Jeżeli w ogóle da się ocenić,‭ ‬w owym nieszczęsnym roku‭ ‬1945‭ ‬z ogólnej liczby‭ ‬2,6‭ ‬milionów mieszkańców prowincji,‭ ‬łącznie
z pochodzącymi z niej żołnierzami,‭ ‬za zabitych uznano‭ ‬511‭ ‬tysięcy,‭ ‬a więc mniej więcej‭ ‬1/5‭ ‬całej ludności‭; ‬450‭ ‬tysięcy uciekło przez lody Zalewu Wiślanego i Kurońskiego,‭ ‬200‭ ‬tysięcy przeszło w stronę Gdańska przez Zalew Wiślany,‭ ‬450‭ ‬tysięcy udało się uratować drogą morską z Pilawy‭”‬.‭ (‬36‭) 90/80

‭ ‬Tym razem niemiecki los był tak samo beznamiętnie sprawiedliwy dla możnych,‭ ‬jak i maluczkich.‭ ‬Wszyscy uciekali w ostatniej chwili.‭ ‬Zakaz wcześniejszego ewakuowania się,‭ ‬wydany i ściśle egzekwowany przez gauleitera Prus Wschodnich Ericha Kocha,‭ ‬dotyczył wszystkich bez wyjątku.‭ ‬Rodziny junkierskie i magnackie jeszcze bardziej bały się narazić nazistom,‭ ‬niż zwykli cywile,‭ ‬z uwagi na represje po zamachu na Hitlera‭ (‬sporo oficerów z Prus było zamieszanych w ten spisek‭)‬.‭ ‬Junkrzy uciekali więc dosłownie w ostatniej chwili‭ (‬zresztą nie wszyscy zdążyli uciec‭)‬.‭ ‬Z uwagi na pośpiech i brak transportu zostawiali często w hallach pałaców sterty waliz i kufrów z dobytkiem‭ (‬wiele dobra schowano też po różnych kryjówkach‭)‬.‭ ‬Na kilka godzin przed wkroczeniem Rosjan uciekł z rodziną ze swego pałacu w Kadynach nad Zalewem Wiślanym wnuk ostatniego cesarza Niemiec‭ – ‬książę Ludwik Ferdynand Pruski‭ (‬Hohenzollern‭)‬.‭ ‬Sąsiadka Ludwika Ferdynanda,‭ ‬hrabina Marion Dönhoff,‭ ‬uciekła ze swego pałacu w Kwitajnach konno‭ (‬i konno dotarła aż do Nadrenii,‭ ‬skąd wyruszyli przed wiekami przodkowie hrabiny,‭ ‬by zdobywać i cywilizować Wschód‭)‬. ‭(‬37‭)‬ 91/81
‭ ‬Książę Aleksander zu Dohna zu Slobitten,‭ ‬uciekający ze Słobit,‭ ‬widział,‭ ‬jak od pocisku artyleryjskiego zaczyna się palić jego pałac‭ – ‬ponoć najwspanialszy w Prusach Wschodnich.‭ ‬Nikt go nie ratował bo Słobity były już zupełnie bezludne.‭
Żałosny finał marzeń szaleńca‭ (‬ale marzeń także milionów zwykłych,‭ „‬porządnych‭” ‬Niemców‭) ‬o panowania nad światem,‭ ‬i finał,‭ ‬już ostateczny,‭ „‬Drang nach Osten‭” ‬wymownie symbolizuje ta scena opisana przez Marion Dönhoff:‭ „…‬trzy umundurowane postaci wlokły się powoli i w milczeniu przez most‭ (‬na Nogacie‭ – ‬J.‭ ‬B.‭) – ‬jeden mężczyzna szedł o kulach,‭ ‬drugi o lasce,‭ ‬a trzeci miał na głowie wielki opatrunek,‭ ‬lewy rękaw płaszcza pusty.‭ ‬Powiedzieli,‭ ‬że wszystkim tym,‭ ‬którzy przebywali w lazarecie,‭ ‬pozwolono ratować się o własnych siłach,‭ ‬ale spośród około tysiąca rannych,‭ ‬tylko oni zdobyli się na ten wysiłek.‭ ‬Wszyscy inni po wielodniowym transporcie
w nieogrzewanych wagonach,‭ ‬bez jedzenia i opieki lekarskiej,‭ ‬byli zbyt wyczerpani,‭ ‬aby własnymi siłami,‭ ‬skorzystać z tej desperackiej rady.‭ ‬Czołgi rosyjskie dzieliło od nas najwyżej‭ ‬30‭ ‬albo tylko‭ ‬20‭ ‬kilometrów,‭ ‬tych trzech nie było jednak w stanie pokonać więcej niż dwa kilometrów na godzinę.‭ ‬Ponadto temperatura spadła do‭ ‬-20 -25*C poniżej zera‭ – ‬ile czasu może więc minąć zanim mróz i wycieńczenie położy kres ich życiu‭?”‬.‭(‬38‭) 91/81

Ziemię pruską użyźniła w‭ ‬1945‭ ‬roku krew niemal miliona osób:‭ ‬żołnierzy,‭ ‬jeńców,‭ ‬robotników przymusowych,‭ ‬ludności cywilnej.‭ ‬Około‭ ‬30‭ ‬ofiar na każdy kilometr kwadratowy regionu‭! ‬To przesłanie i przestroga dla wszystkich,‭ ‬ale głównie dla tych,‭ ‬którzy teraz na tej ziemi mieszkają.‭ ‬Ta krew i cierpienie przyniosły w rezultacie zagładę na zawsze‭ „‬pruskiej fortecy‭”‬,‭ ‬bastionu wypadowego do podboju słowiańskiego Wschodu.

13.‭ ‬LOS LUDNOŚCI CYWILNEJ PRUS WSCHODNICH PO WKROCZENIU ARMII CZERWONEJ,‭ ‬A NASTĘPNIE PO PRZEJĘCIU WARMII I MAZUR PRZEZ ADMINISTRACJĘ POLSKĄ.

‭ ‬W czasie wojny,‭ ‬głównie w jej ostatnim półroczu,‭ ‬zginęło,‭ ‬jak podawałem wyżej,‭ ‬około‭ ‬500‭ ‬tysięcy Wschodnioprusaków‭ (‬łącznie z żołnierzami Wehrmachtu poległymi na różnych frontach‭)‬,‭ ‬a około‭ ‬1‭ ‬miliona‭ ‬100‭ ‬tysięcy uciekło przed nadejściem Armii Czerwonej na zachód.‭ ‬Do tego bilansu strat należy doliczyć niemieckich cywili zabitych już po przejściu frontu przez Rosjan lub Polaków.‭ ‬I tu spotykamy się z różnymi szacunkami.‭ ‬Bardzo prawdopodobna jest liczba około‭ ‬15‭ ‬tysięcy zabitych w polskiej części Prus Wschodnich w latach‭ ‬1945-1946‭ ‬podana przez Erwina Kruka.‭(‬39‭) 92‭ ‬/82

‭ ‬Publikacje ziomkostw‭ ‬niemieckich podają dla poszczególnych polskich powiatów Prus Wschodnich liczby od‭ ‬400‭ ‬do‭ ‬600‭ ‬zamordowanych Niemców.‭ ‬Łącznie daje to liczbę zbliżoną do podawanej przez Kruka.‭ ‬Moim zdaniem jest to liczba nieco zawyżona.‭ ‬Fakty opisane i bilansowane przez różnych autorów oparte są,‭ ‬w przeważającej części,‭ ‬nie na relacjach bezpośrednich świadków,‭ ‬lecz osób trzecich,‭ ‬często ustalane na zasadzie dedukcji.‭ ‬Na przykład,‭ ‬gdy ktoś widział w domu Tischów,‭ ‬zamarznięte zwłoki pani Tisch i trojga jej małych dzieci lub,‭ ‬że Karl Fischer wisiał na gałęzi dębu za swoją stodołą,‭ ‬traktowano takie przypadki‭ „‬automatycznie‭” ‬jako ofiary Rosjan,‭ ‬podczas,‭ ‬gdy niekiedy mogły to być ofiary samobójstw lub śmierci z zimna.‭ ‬Podana liczba‭ ‬15‭ ‬tysięcy to niespełna‭ ‬2%‭ ‬ogólnych strat ludzkich regionu.‭ ‬Pozostałe‭ ‬98%‭ ‬obciąża hipotekę władz niemieckich,‭ ‬szczególnie Ericha Kocha.‭ ‬Nasi autorzy szczególnie dziennikarze,‭ ‬coraz częściej o tych kontekstach i proporcjach zapominają.‭ ‬Liczbę Niemców,‭ ‬którzy zginęli na Warmii i Mazurach już po przejściu frontu,‭ ‬należy uznać wręcz za niską.‭ ‬Niemcy sami wyłączyli się ze społeczności ludzkiej i dokonali nieludzkich okrucieństw.‭ ‬Nic więc dziwnego,‭ ‬że pokrzywdzeni też nie traktowali Niemców jak ludzi i po przejściu frontu mścili się na niedobitkach.‭ ‬Tak było w całej Europie‭ ‬-‭ ‬od Grecji i ZSRR do Francji.‭ ‬W Czechosłowacji,‭ ‬w Kraju Sudeckim,‭ ‬w maju-‭ ‬czerwcu‭ ‬1945‭ ‬r.‭ ‬zabito ok.‭ ‬25‭ ‬tys.‭ ‬osób‭ (‬dalsze‭ ‬100‭ ‬tys.‭ ‬Niemców Sudeckich‭ „‬zaginęło bez wieści‭”)‬.‭ ‬Masowe masakry Niemców były tu liczne‭ ‬-‭ ‬np.‭ ‬w miasteczku Postoloprty zabito‭ ‬763‭ ‬mieszkańców,‭ ‬w Usti nad Łabą kilkuset Niemców zepchnięto do rzeki.‭ ‬Tysiące Niemców postradało życie w odzyskanych przez Francję Alzacji i Lotaryngii.‭ ‬Ma rację Marcin Zaremba pisząc,‭ ‬że‭ „‬…liczbę niemieckich samosądów w Polsce należy uznać za niewielką,‭ ‬w porównaniu z tym co działo się w czeskich Sudetach,‭ ‬gdzie wiosną i latem‭ ‬1945‭ ‬roku miały miejsce liczne mordy i pogromy‭”‬.‭(‬40‭)‬ 93‭ ‬/82‭

W Sudetach w tym czasie nie było wojsk radzieckich.
‭ ‬Dla tego strzępu populacji Prus Wschodnich,‭ ‬która pozostała w swoich domach w czasie wkroczenia Armii Czerwonej rozpoczynał się nowy akt tragedii,‭ ‬równie strasznej jak ewakuacja‭ ‬-‭ ‬choć z‭ ‬nieporównywalnie mniejszą liczbą ofiar śmiertelnych.‭ ‬Prusy Wschodnie i Opolszczyzna były najwcześniej zdobytymi terenami Rzeszy Niemieckiej i na ich mieszkańcach wyładowywał się pierwszy impet furii zemsty zdobywców.‭ ‬Skutki w Prusach były dotkliwsze niż na Opolszczyźnie z uwagi na porę roku‭ (‬zima‭) ‬i wyludnienie terenu‭ (‬na Opolszczyźnie większość mieszkańców pozostała na miejscu‭)‬.‭ ‬W Prusach w poszczególnych wsiach pozostały często tyko pojedyncze rodziny,‭ ‬w kilkutysięcznych miasteczkach po kilkadziesiąt osób.‭ ‬W tej sytuacji nie miał kto wspomagać skrzywdzonych i tłumić pożary budynków.‭ ‬Emocje żołnierzy Armii Czerwonej wzmagały też takie okoliczności jak kojarzenie Prus Wschodnich‭ (‬słusznie‭) ‬z niemieckim militaryzmem,‭ ‬wnętrza instytucji publicznych pełne w chwili zdobycia swastyk,‭ ‬portretów Hitlera i plakatów antyradzieckich,‭ ‬często spotykane w mieszkaniach na ścianach fotografie żołnierzy niemieckich z I i II wojny światowej.‭ „‬Rosjanie,‭ ‬którzy przyszli do naszego domu,‭ ‬z karabinów maszynowych‭ (‬raczej pistoletów maszynowych,‭ ‬pepeszy‭ – ‬J.‭ ‬B.‭) ‬strzelali do portretów moich braci,‭ ‬którzy zginęli na froncie wschodnim.‭ ‬Oczywiście dlatego,‭ ‬że na zdjęciach byli w niemieckich mundurach‭” ‬wspomina Maria Anielska z Olsztyna.‭ (‬41‭) 94/83
‭ ‬Mierził także po prostu widok dobrze odżywionych i ubranych Niemców‭ – ‬tak różny od tego co czerwonoarmiści widzieli na Białorusi i w Polsce.‭
Czy skala furii zemsty zwycięzców i związanych z nią aktów przemocy może dziwić‭? ‬Dziwić i potępiać je totalnie może tylko człowiek naiwny i niedouczony,‭ ‬który nie zna podstawowych realiów rzeczywistości II wojny na Wschodzie.‭ ‬To były czasy retorsji skrajnego barbarzyństwa nazizmu.‭ ‬Głównym celem Niemców w tej wojnie było totalne zniszczenie Słowiańszczyzny‭ (‬nie opanowanie określonego terytorium‭)‬.‭ ‬Cel ten nie został sformułowany ad hoc przez nazistów,‭ ‬lecz konkretyzował się,‭ ‬jak wspomniałem wyżej,‭ ‬od końca XIX wieku.‭ ‬Nazizm to tylko apogeum długiego procesu.‭ ‬Adolf Hitler już w kilka dni po objęciu stanowiska Kanclerza Rzeszy spotkał się z dowódcami Reichswehry‭ (‬3‭ ‬lutego‭ ‬1933‭ ‬r.‭)‬,‭ ‬obiecał im starania o odbudowę wielkiej armii i przekonywał,‭ ‬że obecny kryzys‭ „… ‬rozwiązany być może ostatecznie dopiero przez zdobycie nowej przestrzeni na Wschodzie i jego bezwzględną germanizację‭”‬. (‬42‭) 94/83

Na odprawie wyższych oficerów Wehrmachtu przed operacją‭ „‬Barbarossa‭” (‬napad na ZSSR‭)‬,‭ ‬30‭ ‬marca‭ ‬1941‭ ‬roku,‭ ‬Hitler zobowiązywał ich aby nie znali litości,‭ ‬bo jest to ostateczna rozprawa ze Słowianami,‭ ‬Żydami i komunizmem.‭ ‬Dowódcy wojskowi w pełni zrealizowali te zobowiązania‭ – ‬większość z entuzjazmem,‭ ‬pozostali z poczucia konieczności realizacji pruskiego obowiązku.‭ ‬Szef Naczelnego Dowództwa Wehrmachtu,‭ ‬feldmarszałek Wilhelm Keitel,‭ ‬wydał‭ ‬6‭ ‬czerwca‭ ‬1941‭ ‬r.,‭ ‬rozkaz by wszyscy wzięci do niewoli radzieccy komisarze‭ (‬oficerowie polityczni‭) ‬i Żydzi byli natychmiast,‭ ‬bez sądu,‭ ‬rozstrzeliwani a wszelkie przejawy oporu ludności cywilnej,‭ ‬lub nawet tylko podejrzenie oporu,‭ ‬tłumione były bez litości,‭ ‬ze stosowaniem zasady odpowiedzialności zbiorowej.‭ ‬Dowódca VI Armii,‭ ‬feldmarszałek Walter von Reichenau,‭ ‬rozkazem z‭ ‬10‭ ‬października‭ ‬1941‭ ‬r.‭ ‬instruował swych żołnierzy:‭ „‬Zasadniczym celem kampanii przeciw systemowi żydowsko-bolszewickiemu jest całkowite zniszczenie sił zbrojnych i wyplenienie wpływów azjatyckich w europejskim kręgu kulturowym.‭ ‬Tym samym pojawiają się dla oddziałów zadania wykraczające poza tradycyjne,‭ ‬jednostronne pojmowanie służby żołnierskiej.‭ ‬W przestrzeniach Wschodu żołnierz jest nie tylko wojownikiem prowadzącym walkę według reguł sztuki wojskowej,‭ ‬lecz również reprezentantem bezlitosnej idei volkistowskiej‭”‬.‭ ‬W rozkazie OKW‭ (‬Oberkommando der Wehrmacht‭) ‬z‭ ‬25‭ ‬lipca‭ ‬1941‭ ‬r.,‭ ‬czytamy:‭ „‬Najważniejszą zasadą wszystkich działań i wszystkich podejmowanych decyzji‭ (‬w walce z Armią Czerwoną‭ – ‬J.‭ ‬B.‭) ‬jest bezwarunkowe bezpieczeństwo niemieckiego żołnierza‭ (…)‬.‭ ‬Konieczną,‭ ‬szybką pacyfikację kraju można przeprowadzić tylko wtedy,‭ ‬gdy każde zagrożenie ze strony wrogo nastawionej ludności cywilnej spotka się z bezlitosną odpowiedzią‭ (…)‬.‭ ‬Zasadniczo‭ ‬należy przyjąć,‭ ‬że za życie jednego niemieckiego żołnierza odpowiednią karą będzie wyrok śmierci dla‭ ‬50‭ ‬do‭ ‬100‭ ‬zakładników.‭ ‬Sposób egzekucji musi jeszcze bardziej zwiększać efekt odstraszający‭ (…)‬.‭ ‬Plutony egzekucyjne powinny mierzyć poniżej pasa żeby ofiary umierały długo i w bólach‭”‬.‭ ‬Taka praktyka gwarantowała też,‭ ‬że będą trafiali dzieci znajdujące się wśród zakładników‭ „(…) ‬co pozwalało oficerom unikać konieczności rozstrzeliwania ich osobno‭” („‬Wehrmacht‭”‬,‭ ‬str.‭ ‬38‭; ‬podkreślenie moje‭ – ‬J.‭ ‬B.‭)‬.
‭ ‬Jeśli wzywano do opamiętania w bestialstwie mordowania,‭ ‬to nie ze względów humanitarnych a ekonomicznych.‭ ‬Wojskowy fachowiec do spraw gospodarczych pisał,‭ ‬w‭ ‬1941‭ ‬r.‭ ‬do swego przełożonego:‭ „‬Jeżeli rozstrzelamy Żydów,‭ ‬pozwolimy umierać z głodu i zimna jeńcom,‭ ‬ludność miast w dużej mierze narażamy na śmierć głodową,‭ ‬a w przyszłym roku stracimy przez‭ ‬klęskę głodu część ludności wiejskiej,‭ ‬nierozwiązana pozostaje kwestia,‭ ‬kto właściwie ma utrzymać produkcję‭ (‬na okupowanym terenie ZSSR‭ – ‬J.‭ ‬B.‭) ‬na odpowiednim poziomie‭” ((„‬Wehrmacht‭”‬,‭ ‬str.‭ ‬134‭)‬.
‭ ‬Heinrich Himmler jeszcze w październiku‭ ‬1943‭ ‬r.‭ ‬na naradzie aktywu NSDAP w Poznaniu,‭ ‬deklarował:‭ „‬Czy inne narody żyją w dobrobycie,‭ ‬czy zdychają z głodu,‭ ‬interesuje mnie tylko o tyle,‭ ‬o ile potrzebujemy ich jako niewolników dla naszej kultury,‭ ‬poza tym to mnie nie interesuje.‭ ‬Czy przy budowie rowu przeciwczołgowego padnie z wyczerpania‭ ‬10‭ ‬tysięcy kobiet rosyjskich czy nie,‭ ‬interesuje mnie tylko by rów przeciwpancerny był gotowy dla Niemiec‭”‬.‭ (‬43‭) 96/85

‭ ‬W ślad za frontowymi oddziałami Wehrmachtu posuwały się specjalne oddziały likwidacyjne S.S.‭ (‬Einsatzgruppen‭) ‬kontynuujące dzieło oczyszczania terenu z komunistów,‭ ‬Żydów,‭ ‬funkcjonariuszy państwowych i w ogóle z elit społeczno-kulturalnych.‭ „‬Ostatnie miesiące wojny ukazują się jako jeden wielki wybuch przemocy,‭ ‬ślepa eskalacja głoszonej przez propagandę‭ „‬Wojny Narodowej‭”‬.‭(‬44‭) 
Hitler polecił,‭ ‬by wycofując się pozostawić bolszewikom tylko wypaloną ziemię,‭ „‬by nie mieli z niej żadnego pożytku‭”‬.‭ ‬Szał przemocy i okrucieństwo,‭ ‬mające już cechy szaleństwa,‭ ‬ma miejsce po zamachu na Hitlera‭ (‬20‭ ‬lipca‭ ‬1944‭ ‬r.‭)‬,‭ ‬gdy faktyczną władzę w armii i władzach cywilnych Niemiec przejmuje S.S.‭ ‬Polecenia władz i przełożonych wielu dowódców S.S.‭ ‬i Wehrmachtu oraz szeregowych żołnierzy‭ „‬wzbogaca‭” ‬własną inicjatywą.
‭ ‬Obłędny terror nazistowski dotknął nie‭ ‬tylko ludność ZSRR,‭ ‬ale także innych krajów w których ruch oporu od początku okupacji przybierał postać powszechnego narodowego zbrojnego powstania‭ ‬-‭ ‬szczególnie w Jugosławii i Grecji.‭ ‬Dostrzegali to i Niemcy,‭ ‬niestety nieliczni i bardzo kameralnie.‭ ‬Np.‭ ‬w listach Jamesa hrabiego Moltke do żony,‭ ‬cytowanych przez Marion‭ ‬Dönhoff w jej książce‭ „‬W imię honoru‭” (‬s.‭ ‬71‭)‬,‭ ‬czytamy‭ (‬październik‭ ‬1941‭ ‬r.‭)‬:‭ „‬W Serbii obrócono w popiół dwie wsie,‭ ‬zabito‭ ‬1700‭ ‬mężczyzn i‭ ‬240‭ ‬kobiet.‭ ‬To ma być kara za atak na‭ ‬3‭ ‬niemieckich żołnierzy‭ (‬…‭)‬.‭ ‬W Grecji zastrzelono w jednej wsi‭ ‬240‭ ‬mężczyzn.‭ ‬Wieś spalono aż do fundamentów,‭ ‬zostawiając na zgliszczach kobiety i dzieci by mogły opłakiwać swych ojców i mężów‭”‬.‭ ‬Dodajmy do słów pani hrabiny,‭ ‬że hrabia Moltke,‭ ‬podobnie,‭ ‬jak większość innych arystokratycznych uczestników zamachu na Hitlera‭ ‬-‭ ‬m.in.‭ ‬Fritz Diethlof von den Schulenburg,‭ ‬Axel von dem Bussche,‭ ‬Peter Yorek von Wartenburg,‭ ‬nim zostali straceni po zamachu na Hitlera,‭ ‬wcześniej wiernie służyli Rzeszy otrzymując za to najwyższe wyróżnienia.‭ ‬Żołnierze Armii Czerwonej wkraczający do Prus Wschodnich mieli ze sobą milion kilometrów kwadratowych‭ „‬spalonej ziemi‭”‬,‭ ‬z setkami zburzonych miast i tysiącami spalonych wsi‭ – ‬bardzo często wraz z ich mieszkańcami spędzonymi do stodół,‭ ‬szkół,‭ ‬cerkwi.‭ ‬Widzieli tysiące bezimiennych zbiorowych mogił.‭ ‬Naziści nie tylko zabijali,‭ ‬dokładali starań,‭ ‬by ofiary maksymalnie cierpiały i były upokarzane.‭ ‬Obowiązywała zasada,‭ ‬by strzelać nie w piersi i głowy,‭ ‬lecz w dolne części tułowia skazańców‭ – ‬tak by przed śmiercią długo cierpieli,‭ ‬a jednocześnie by od razu zabijać małe dzieci‭ (‬bez dodatkowej fazy egzekucji‭)‬.‭ ‬Skazani musieli sobie często sami wcześniej kopać groby,‭ ‬i zwykle rozbierać się do naga.‭ ‬Do wykonywania‭ ‬wyroków śmierci przez powieszenie zmuszano członków rodzin skazańców‭ (‬ojciec wieszał syna,‭ ‬brat brata‭)‬.‭ ‬Często stosowaną na Białorusi karą na dróżnikach kolejowych,‭ ‬na odcinku których partyzanci dokonywali aktów sabotażu,‭ ‬było wieszanie dróżnika wraz z jego dziećmi na jednym powrozie.‭ ‬Banalnymi przypadkami było wrzucanie żywych niemowląt do ognia na oczach matek lub wcześniejsze rozstrzeliwanie dzieci,‭ ‬a potem dopiero matek.‭ ‬Około‭ ‬50‭ ‬tys.‭ ‬dzieci z ZSRR o‭ „‬cechach aryjskich‭” ‬odebrano rodzicom i przekazano na zniemczenie rodzinom niemieckim.‭ – ‬To mieli ciągle przed oczami żołnierze wkraczający do Prus Wschodnich,‭ ‬a także to,‭ ‬że miliony ich kolegów wziętych do niewoli zamorzono głodem,‭ ‬a dalsze miliony jeńców i cywili zmuszono do niewolniczej pracy w Rzeszy.‭ ‬Wiedzieli,‭ ‬że tysiące dziewcząt było gwałconych we frontowych domach publicznych dla żołnierzy.‭ ‬Curzio Malaparte,‭ ‬korespondent włoski na froncie wschodnim tak relacjonuje‭ „‬pracę‭” ‬burdelu żołnierskiego:‭ „‬Dowództwo służby sanitarnej niemieckiej VI Armii postanowiło pewnego pięknego dnia otworzyć w Soroce burdel wojskowy‭ (…)‬.‭ ‬Służba sanitarna zorganizowała patrole w celu wyłapania dziewcząt żydowskich kryjących się w zbożu i pobliskich lasach.‭ (…) (‬Relacje Zuzanny‭) „‬Jesteśmy śmiertelnie zmęczone.‭ ‬W ciągu dnia musimy obsługiwać żołnierzy,‭ ‬wieczorem od ósmej do jedenastej przychodzą oficerowie.‭ ‬Tego dnia musiałam‭ „‬obsłużyć‭” ‬czterdziestu trzech żołnierzy i sześciu oficerów.‭ ‬Co dwadzieścia dni Niemcy dostarczali nową zmianę.‭ ‬Te,‭ ‬które opuszczały burdel,‭ ‬pakowali i wieźli gdzieś w stronę rzeki.‭ ‬Schenk mówił mi przecież,‭ ‬że nie ma co ich żałować.‭ ‬Były już nie przydatne do niczego.‭ ‬Istne szmaty‭”‬.‭(‬45‭)‬ 97/86
‭ ‬W Warszawie w‭ ‬1941‭ ‬r.‭ ‬do burdelu SS zagarnięto nieletnie wychowanki Sacre Coeur w Warszawie.‭ ‬Podobno na błaganie polskiej hrabiny,‭ ‬część z nich udało się z niego wydostać za wstawiennictwem hrabiego Petera Yorcka von Wartenburga‭ ‬-‭ ‬jednego z bohaterów wspomnianej książki Marion Dönhoff‭ (‬zob.‭ ‬Adam Krzemiński‭ ‬-‭ „‬Nasz film ich film‭”‬.‭ „‬Polityka‭” ‬nr‭ ‬31/2013‭)‬.
W styczniu i lutym‭ ‬1945‭ ‬roku za te bestialstwa cenę zapłaciła najpierw cywilna ludność Prus Wschodnich i Śląska.‭ – ‬Czy całkiem niewinna‭? ‬Niezupełnie.‭ ‬Nazizm nie był ideologią tylko jakiejś wąskiej grupy,‭ ‬ale stał się niemiecką ideologią narodową.‭ ‬Teraz poniewierani starcy i gwałcone kobiety niedawno cieszyli się z niemieckich zwycięstw i serdecznie gratulowali swoim synom i mężom orderów za odwagę.‭ ‬W kościołach bicie dzwonów honorowało zdobywanie przez Wehrmacht kolejnych państw i stolic.‭ ‬Czy skala i formy rosyjskiego odwetu były bezprzykładne‭? ‬Ten kto tak twierdzi,‭ ‬nie wie co mówi.‭ ‬Na tle bestialstw niemieckich to blada kopia.‭ ‬Gdyby ZSSR stosował starotestamentową zasadę prawną‭ „‬oko za oko,‭ ‬ząb za ząb‭” ‬lub wzorował się na zaleceniach Hitlera,‭ ‬wszyscy Niemcy na zajętych przez Armię Czerwoną terenach powinni być zabici‭ (‬ZSSR stracił w czasie II wojny światowej‭ ‬28‭ ‬milionów obywateli‭ – ‬więcej niż wszystkie inne państwa łącznie‭)‬,‭ ‬a miasta i wsie obrócone w perzynę‭ – ‬a i to nie byłoby zapewne pełna odpłata.‭ ‬Przypomnijmy,‭ ‬że‭ ‬98%‭ ‬Wschodnioprusaków,‭ ‬którzy pozostali w swoich domach,‭ ‬przeżyło.
‭ ‬Wschodniopruski‭ „‬koniec świata‭” ‬1945‭ ‬roku to tragedia w czterech aktach.‭ ‬Akt pierwszy to opisana wyżej ewakuacja i ucieczka,‭ ‬skutkująca śmiercią prawie‭ ‬300‭ ‬tysięcy cywilów‭ – ‬z winy władz nazistowskich.‭ ‬Akt drugi,‭ ‬wcale nie najgroźniejszy dla cywilów,‭ ‬to zdobycie terenu przez oddziały Armii Czerwonej.‭ ‬Szybko posuwające się naprzód zdyscyplinowane oddziały wojskowe rzadko dokonywały zbrodni‭ (‬mordowanie cywili,‭ ‬gwałcenie kobiet,‭ ‬rabunek‭)‬.‭ ‬Na tym etapie było wiele cywilnych ofiar‭ – ‬ale wynikały one z uwarunkowań walki‭ – ‬zdobywania domów i schronów bronionych przez Wehrmacht lub Volkssturm,‭ ‬w których żołnierze byli wymieszani z cywilami.‭ ‬Oto typowy przykład:‭ ‬22‭ ‬stycznia‭ ‬1945‭ ‬r.,‭ ‬w okopach na rogu obecnych ulic Kołobrzeskiej i Głowackiego w Olsztynie bronił się pododdział Wehrmachtu z gniazdem karabinów maszynowych zaatakowany przez czołg radziecki.‭ ‬Gdy żołnierze niemieccy uciekli do pobliskiego budynku mieszkalnego został on ostrzelany i podpalony przez Rosjan,‭ ‬zginęło przy tym kilku cywili.‭ ‬Tylko na terenie Olsztyna było podobnych przypadków kilkanaście.‭ ‬We wspomnieniach byłych mieszkańców Prus,‭ ‬spotykamy także przypadki wcale nie tak rzadkie udzielania przez zdobywców doraźnej pomocy cywilom‭ (‬opatrywanie rannych,‭ ‬kierowanie do schronów błąkających się dzieci,‭ ‬obrona kobiet i inne‭)‬.
Prawdziwa groza zawitała do domów Wschodnioprusaków,‭ ‬gdy po przejściu frontowców pojawiły się oddziały tyłowe Armii Czerwonej‭ ‬,‭ ‬których zadaniem było oczyszczenie terenu z niedobitków Wehrmachtu‭ (‬przy błyskawicznym przebiegu działań wojennych,‭ ‬na zdobytych terenach pozostało sporo pojedynczych żołnierzy i maruderów,‭ ‬a niekiedy nawet całych formacji‭)‬,‭ ‬przejęcie pozostałych magazynów,‭ ‬rekwirowanie żywności
i zabezpieczanie dóbr‭ (‬samochody,‭ ‬maszyny,‭ ‬dobra kulturalne‭) ‬przejmowanych przez zwycięzców jako łupy wojenne.‭ ‬Odziały tyłowe stacjonowały dłużej niż frontowcy,‭ ‬miały na ogół luźniejszą dyscyplinę wojskową oraz czas i możliwość by realizować indywidualne formy zemsty na Niemcach.‭ ‬To okres masowych gwałtów na kobietach,‭ ‬indywidualnego rabunku mienia,‭ ‬a także ewidentnych morderstw,‭ ‬które łatwo żołnierze mogli usprawiedliwiać zagrożeniem lub ucieczką Niemców itp.‭ ‬Na tym etapie,‭ ‬podobnie jak i przy zdobywaniu‭ „‬terenu‭”‬,‭ ‬wiele zależało od konkretnych ludzi i sytuacji.‭ ‬Bywały przypadki,‭ ‬że dowódcy pozwalali swoim podwładnym na wiele,‭ ‬a nawet sami inicjowali ekscesy‭ (‬np.‭ ‬zbiorowe gwałty‭)‬,‭ ‬a bywały też‭ (‬mniej liczne‭)‬,‭ ‬gdy utrzymywali swoich podwładnych w ryzach.‭ – ‬Nie ma żadnych podstaw,‭ ‬by twierdzić,‭ ‬że dowództwo radzieckie‭ (‬lub szerzej władze ZSSR‭) ‬w trakcie ofensywy zachęcały żołnierzy Armii Czerwonej do brutalnej zemsty na cywilach niemieckich.‭ – ‬Co najwyżej można im zarzucać,‭ ‬że zbyt późno wydały rygorystyczny rozkaz humanitarnego ich traktowania.‭ ‬Nie ulega natomiast wątpliwości,‭ ‬że na wcześniejszych etapach wojny propaganda zachęcała do zemsty‭ (‬słynne artykuły Ilji Erenburga‭)‬.‭ ‬Czy Rosjanie byli wyłącznie grabieżcami,‭ ‬jak to widzą historycy olsztyńscy,‭ ‬szczególnie młodszego pokolenia‭? – ‬Człowiek nienawiedzony rusofobią,‭ ‬może odkryć zadziwiająco dużo przykładów‭ „‬ludzkiego‭” ‬zachowania się czerwonoarmistów,‭ ‬znacznie więcej niż Wehrmachtu na Wschodzie.‭
Oto dzisiejsze wspomnienia Warmiaków‭ ‬-‭ ‬w‭ ‬1945‭ ‬r.‭ ‬dzieci.‭ ‬Barbara Klämer wspomina:‭ „‬Ze względu na bezpieczeństwo Rosjanie nakazali nam przenieść się do Lipniaka‭ (…)‬.‭ ‬Miałam nieodpowiednie obuwie,‭ ‬więc marzły mi nogi‭ (…)‬.‭ ‬Gdy znaleźliśmy się w ciepłym pomieszczeniu,‭ ‬Rosjanin kazał memu ojcu przynieść śniegu‭ (…)‬.‭ ‬Następnie sam rozcierał moje odmrożone nogi rękami.‭ ‬Tłumaczył nam,‭ ‬że my Rosjanie umiemy sobie radzić z mrozem‭”‬. ‭(‬46‭)‬ 100/88
‭ ‬Hubert Pieszkowski z Brąswałdu:‭ „‬W środę do naszego domu przyszedł może‭ ‬17-letni niemiecki żołnierz z napisem‭ „‬Grossdeutschland‭”‬,‭ ‬prosił o jedzenie,‭ ‬mówił,‭ ‬że nic nie jadł od dwóch dni.‭ ‬Za nim na koniu wpadł rosyjski oficer.‭ „‬Jest germański sołdat‭?” – ‬spytał matki.‭ ‬Ta powiedziała,‭ ‬że nie‭ – ‬myślała,‭ ‬że żołnierz zdążył uciec przez okno.‭ ‬Ale nie zdążył.‭ ‬Rosjanin powiedział,‭ ‬że za jeńca dostanie kolejną gwiazdkę.‭ ‬Matka wyprosiła,‭ ‬żeby zaczekał,‭ ‬żeby chłopak przynajmniej coś zjadł.‭ ‬Zjadł wszystkie placki,‭ ‬ale nie szkodzi,‭ ‬matka upiekła nam drugie‭”‬.‭(‬47‭) 100/89
‭ ‬Marian Barcz z Olsztyna:‭ „‬Ustawili nas w kolumnę,‭ ‬z której jakiś żołnierz zaciągnął do sąsiedniego domu naszą matkę,‭ ‬wiadomo w jakim celu.‭ ‬My,‭ ‬dzieci,‭ ‬podnieśliśmy wtedy straszny krzyk.‭ ‬Na szczęście pojawił się jakiś rosyjski oficer.‭ ‬Gdy powiedzieliśmy mu co się dzieje,‭ ‬pobiegł do tego domu
i wyprowadził matkę zdrową i całą‭”‬.‭(‬48‭) 100/89
‭ ‬Otto Tuszyński z Olsztyna‭ (‬w‭ ‬1945‭ ‬r.‭ – ‬11‭ ‬lat‭)‬,‭ ‬wspomina:‭ „‬Raz się rozniosło,‭ ‬że ruscy przed komendanturą krowę ubili‭ (…)‬.‭ ‬Zeszła się chyba cała ulica,‭ ‬bo ludzie tyle mięsa dawno nie widzieli‭ (…)‬.‭ ‬Kilka osób ją obrabiało.‭ ‬Schludnie ubrani,‭ ‬białe kitle i tylko po czapkach było widać,‭ ‬że mundurowi.‭ ‬Stoję z moim kumplem Gienkiem,‭ ‬worek mam przygotowany,‭ ‬bo a może coś się trafi.‭ ‬Miałem ochotę na kopyta,‭ ‬w sam raz na galaretę.‭ ‬Zerknąłem sugestywnie na te kawałki nóg,‭ ‬a oni ciach odkroili solidny pas żeber,‭ ‬zwinęli i mi do torby ładują‭ (…)‬.‭ ‬Nosiłem te‭ ‬25‭ ‬kilo mięsa i rzucało mną jak wańkę-wstańkę,‭ ‬ale do domu doniosłem‭”‬.‭(‬49‭)‬ 101/89

‭ ‬Okres żywiołowej zemsty żołnierzy Armii Czerwonej na Niemcach trwał kwartał‭ – ‬od końca stycznia do końca kwietnia‭ ‬1945‭ ‬roku.‭ ‬W kwietniu Stawka‭ (‬naczelne dowództwo Armii Czerwonej‭) ‬wydało dyrektywę w sprawie humanitarnego traktowania cywilnej ludności niemieckiej.‭ ‬Zobowiązywała ona dowódców wojskowych wszystkich szczebli,‭ ‬by surowo karali żołnierzy za wszelkie akty niepotrzebnej przemocy‭ (‬morderstwa,‭ ‬gwałty,‭ ‬maltretowanie cywili,‭ ‬rozboje i rabunki‭)‬.‭ ‬Nakazywała także,‭ ‬by‭ „‬w granicach wyznaczonych koniecznością i możliwościami‭” ‬pomagać ludności cierpiącej szczególnie skrajny niedostatek.‭ ‬To zmieniło zasadniczo stosunki między żołnierzami Armii Czerwonej a ludnością niemiecką‭ (‬choć i później notuje się wiele przypadków przestępstw a nawet zbrodni‭)‬.‭ „‬Stopniowo jednak szał walki i frontowe zachowania ustępowały racjom rządzenia.‭ ‬Kwatera Najwyższego Dowództwa już‭ ‬20‭ ‬kwietnia nakazała żołnierzom Armii Czerwonej zmianę zachowania w stosunku do niemieckiej ludności cywilnej na‭ „‬bardziej humanitarne‭”‬.‭ ‬Polacy wielokrotnie dawali do zrozumienia,‭ ‬że nie pojmują,‭ ‬dlaczego radzieccy wojskowi wcześniej nastawieni‭ „‬protiw Giermancom‭”‬,‭ ‬zaczęli brać stronę swoich dotychczasowych wrogów,‭ ‬roztaczali nad nimi ochronny parasol przed polską agresją.‭ ‬Także w niektórych niemieckich wspomnieniach i relacjach znaleźć można ocenę Rosjan:‭ „‬chronili nas przed Polakami‭”‬.‭ (‬50‭)‬ 101/90

‭ ‬Dyrektywa była surowo przestrzegana.‭ ‬Także na Warmii i Mazurach zanotowano sporo przypadków karania żołnierzy śmiercią za gwałty
i rozboje. ‭(‬51‭) 101/90
‭ ‬W wielu miejscowościach radzieccy komendanci wojskowi organizowali‭ (‬zwykle przy współudziale komitetów społecznych powołanych z grona miejscowych antyfaszystów niemieckich‭) ‬stołówki,‭ ‬do których trafiały produkty z zapasów wojskowych.‭ ‬W tragicznie głodnych miesiącach wiosny i lata‭ ‬1945‭ ‬roku te‭ „‬cienkie‭” ‬zupy i pajdy ościstego chleba uratowały wielu ludziom życie. ‭(‬52‭)‬ 102/90

Stopniowe ograniczanie rozpasanej zemsty żołnierzy radzieckich,‭ ‬a następnie przekazanie administracji cywilnej władzom polskim nie oznaczało jednak wcale,‭ ‬że los Wschodnioprusaków,‭ ‬szczególnie Niemców polepszył się.‭ ‬W pewnym sensie nawet pogorszył.‭ – ‬Polacy przejmowali administrację Okręgu Mazurskiego bez dostatecznych kadr administracyjnych i sił porządkowych,‭ ‬w rozpaczliwej sytuacji żywnościowej i sanitarnej.‭ ‬O ile w ogóle Polska w chwili zakończenia wojny przypominała‭ „‬wielki lej po bombie‭” ‬(53‭)‬ 102/90 ,‭ ‬to Warmia i Mazury były niewątpliwie dnem tego leju.‭ ‬Rozległe tereny‭ ‬Warmii i Mazur na ponad rok stały się Dzikimi Polami‭ – ‬rzadko zaludnionymi,‭ ‬bez sprawnej kontroli sił porządkowych,‭ ‬po których hasały watahy grabieżców.‭ ‬Były to niedobitki Wehrmachtu‭ (‬przeważnie pojedynczy maruderzy,‭ ‬rzadziej resztki wojska‭)‬,‭ ‬maruderzy z Armii Czerwonej,‭ ‬szybko rozrastające się bandy rabunkowe,‭ ‬potem też polskie oddziały partyzanckie podziemia antykomunistycznego,‭ ‬wypierane z Litwy,‭ ‬Białorusi i Podlasia.‭ ‬Były to niekiedy dobrze uzbrojone kilkudziesięcioosobowe grupy.‭ ‬O broń było znacznie łatwiej niż o chleb‭ – ‬więc bandyci byli dobrze uzbrojeni.‭ ‬Bywało,‭ ‬że także w karabiny maszynowe,‭ ‬a nawet moździerze.‭ ‬Ale nie tylko oni penetrowali Prusy.‭ ‬Przez nieistniejącą już długą granicę prusko-mazowiecką na zdobyte tereny wdarł się żywioł kurpiowsko-mazowiecki,‭ ‬mieszkańcy ziem ubogich i ciężko doświadczonych przez wojnę,‭ ‬Polacy mający swoje osobiste porachunki z Niemcami.‭ ‬Ci ubodzy ludzie,‭ ‬często na skraju przeżycia,‭ ‬też usiłowali coś zdobyć dla siebie w Prusach.‭ ‬Do zdobycia było coraz mniej,‭ ‬więc furmankami przewożono przez nieistniejącą już granicę nawet wyjęte z zawiasów drzwi,‭ ‬okna,‭ ‬dachówki i piece.‭ ‬A jeśli spotkano jeszcze gdzieś Niemców,‭ ‬często zdzierano im buty z nóg i płaszcze z pleców‭ – ‬jeśli były jeszcze w niezłym stanie.‭ ‬W ten sposób południowe powiaty Mazur‭ – ‬zostały doszczętnie ograbione,‭ ‬a przy okazji‭ „‬oczyszczone‭” ‬z Mazurów.‭ ‬Starosta szczycieński,‭ ‬z‭ ‬1945‭ ‬roku,‭ ‬wspomina:‭ „‬W czasach kiedy był starostą w Szczytnie‭ (‬Walter Późny‭ – ‬J.‭ ‬B.‭) – ‬żeby powstrzymać ciągnących na Mazury z centrali szabrowników,‭ ‬trzeba było używać wojska.‭ ‬Sześćsetosobową uzbrojoną grupę,‭ ‬która w maju‭ ‬1945‭ ‬roku zapuściła się aż pod Biskupiec,‭ ‬ścigała jeszcze Armia Czerwona.‭ ‬Ale jesienią tego roku szabrownicy,‭ ‬którzy mieli zamiar okraść roszarnię w Szczytnie,‭ ‬pojawili się w towarzystwie sowieckich maruderów.‭ ‬Późny wezwał wówczas na pomoc‭ ‬52‭ ‬pułk piechoty zakwaterowany w koszarach obecnej szkoły policyjnej.‭ „‬Złodzieje zostali wypuszczeni bez szelek i guzików przy płaszczach i rozporkach.‭ ‬Podciągając portki przestali być groźni.‭ ‬Jeszcze wiosną‭ ‬1946‭ ‬roku zostałem pewnego dnia zaalarmowany przez swojego zastępcę,‭ ‬Kazimierza Duchińskiego,‭ ‬żebym jak najszybciej zjawił się w urzędzie‭ (…)‬.‭ ‬Oczom moim ukazało się sto,‭ ‬może nawet dwieście osób,‭ ‬okrytych tylko derkami.‭ ‬Ci nadzy mężczyźni i kobiety przybyli aż spod Rozóg.‭ ‬Zostali kompletnie wyszabrowani i błagali o pomoc.‭ ‬Ratowaliśmy ich odzieżą z UNRR-y‭”‬.‭ (‬54‭)‬ 103/‭ ‬92
‭ ‬Od drugiej połowy,‭ ‬1946‭ ‬roku,‭ ‬Warmia i Mazury przestają być Dzikimi Polami w pełnym tego terminu znaczenia.‭ ‬Władze starają się także otoczyć opieką ludność miejscową deklarującą chęć przejęcia obywatelstwa polskiego.‭ ‬Jednak we wspomnieniach wielu Warmiaków i Mazurów,‭ ‬pierwsze miesiące władzy polskiej wspominane są gorzej niż miesiące administracji radzieckiej‭ (‬styczeń‭ ‬-‭ ‬maj‭ ‬1945‭ ‬r.‭)‬.‭ ‬Trudno się temu dziwić,‭ ‬bo polski bandytyzm i szaber dotknął ludzi,‭ ‬już wcześniej ograbionych
i zmaltretowanych,‭ ‬którym teraz w oczy zajrzała dosłownie śmierć z głodu,‭ ‬zimna i chorób zakaźnych.
Czy za te straszne miesiące‭ ‬1945‭ ‬i‭ ‬1946‭ ‬roku powinniśmy Niemców,‭ ‬w tym Mazurów i Warmiaków przepraszać‭? ‬Czy jest w ogóle sens przepraszać za przodków‭? ‬Nie bądźmy w przepraszaniu przodownikami.‭ ‬Kanclerz Angela Merkel,‭ ‬przy kładzeniu kamienia węgielnego pod budowę muzeum upamiętniającego exodus Niemców i innych narodów w XX w.‭ (‬11.06.2013,‭ ‬Berlin‭) ‬przypomniała:‭ „‬Ucieczka i wypędzenie są wielkim cierpieniem.‭ ‬Przypominając o ucieczce i wypędzeniu‭ ‬14‭ ‬milionów Niemców,‭ ‬nigdy nie wolno zapomnieć,‭ ‬że nie doszłoby do nich bez narodowego socjalizmu‭ (‬…‭) ‬Niemcy przyniosły Europie wojnę i zniszczenie,‭ ‬niewyobrażalną przemoc i wyrwę cywilizacyjną‭ ‬-‭ ‬holocaust‭” (‬Gazeta Wyborcza z‭ ‬12.06.2013‭ ‬r.‭)‬.‭ ‬-‭ ‬Tyle kanclerz Niemiec,‭ ‬natomiast w publikacjach niezliczonych ziomkostw niemieckich z Prus Wschodnich,‭ ‬wiele jest o krzywdach Niemców doznanych od Rosjan i Polaków,‭ ‬ale nic‭ (‬albo prawie nic‭) ‬o polskich robotnikach przymusowych oraz dokonaniach na Wschodzie żołnierzy i żandarmów z Mazur i Warmii.‭

14.‭ ‬SPADKOBIERCY TRADYCJI PRUS WSCHODNICH‭ – ‬NIEMCY,‭ ‬POLACY,‭ ‬LITWINI,‭ ‬ROSJANIE.

Terytorium byłych Prus Wschodnich to region obfitujący,‭ ‬w drugim tysiącleciu naszej ery,‭ ‬w wydarzenia historyczne i procesy cywilizacyjno-kulturowe istotne dla historii całej Europy‭ ‬-‭ ‬a dla Europy Środkowo-Wschodniej w szczególności.‭ ‬Do spadku po historii tego regionu i pamięci o jego tradycjach mają prawo cztery narody:‭ ‬niemiecki,‭ ‬polski,‭ ‬litewski i rosyjski.‭ ‬Fenomen Prus Wschodnich jest szczególnie splątany z historią Niemiec,‭ ‬Polski i Litwy,‭ ‬ale nie można zapominać o tym,‭ ‬że na różnych etapach historii ważny wkład w historię regionu wnieśli także Słowianie Wschodni‭ ‬-‭ ‬Wielkorusowie‭ (‬dziś:‭ ‬Rosjanie‭) ‬i Białorusini.
O czym wymienione narody mają prawo i obowiązek pamiętać‭?
Niemcy‭ ‬-‭ ‬Krzyżacy,‭ ‬a potem książęta i królowie pruscy oraz osadnicy
z wszystkich ziem niemieckich‭ ‬-‭ ‬zbudowali nad Bałtykiem twór państwowy,‭ ‬który przetrwał ponad‭ ‬700‭ ‬lat i wniósł wielki wkład w historię Europy.‭ ‬Zbudowali państwo nowoczesne w realiach średniowiecznej Europy,‭ ‬które przetrwało śmiertelne zagrożenia i dzięki talentom państwotwórczym
i determinacji swych władców‭ (‬wielkich mistrzów Zakonu Krzyżackiego,‭
‬a potem Hohenzollernów‭) ‬zachowało samodzielność i rosło w siłę,‭ ‬by
z czasem wnieść istotny wkład w budowę czołowego państwa niemieckiego
i mocarstwa światowego.‭ ‬Pierwiastek niemiecki zdominował,‭ ‬dzięki wyższości cywilizacyjnej i władzy,‭ ‬wieloetniczne początkowo społeczeństwo i ukształtował typ kulturalno-mentalny Wschodnioprusaka‭ – ‬mieszczącego się w granicach niemieckiego kręgu kulturalnego,‭ ‬ale o swoistych cechach‭ (‬zob.‭ ‬rozdział:‭ „‬Wschodniopruskość‭”)‬.‭ ‬W Prusach‭ (‬Prusy Książęce‭)‬,‭ ‬kształtował się pod patronatem władców,‭ ‬poważny ośrodek kultury i nauki niemieckiej,‭ ‬ważny również dla kultury polskiej‭ (‬XVI-XVII wiek‭) ‬i litewskiej‭ (‬XIX wiek‭)‬.‭ ‬Niemieckie Prusy zawsze reprezentowały wyższy poziom cywilizacyjno-kulturowy niż sąsiednie tereny Polski i Litwy‭ (‬szczególnie od końca XVIII wieku‭)‬,‭ ‬promieniujący poprzez granicę także na przyległe ziemie‭ (‬jednak zakresu tego oddziaływania nie należy przeceniać,‭ ‬gdyż sąsiadowały ze sobą z obu stron ogólnie słabo zaludnione i opóźnione w rozwoju regiony‭)‬.‭ ‬Niemcy pozostawili w Prusach Wschodnich wiele zabytków budownictwa o wysokiej wartości‭ – ‬poczynając od gotyckich zamków,‭ ‬kościołów i ratuszów‭ (‬czysty gotyk północny,‭ „‬nieskażony‭” ‬koniecznością współistnienia z reliktami wcześniejszych stylów architektonicznych‭)‬,‭ ‬a kończąc na osiągnięciach ery wilhelmińskiej‭ – ‬imponującym Kanale Elbląsko-Ostródzkim,‭ ‬pięknych wiaduktach kolejowych i monumentalnych siedzibach władz państwowych oraz więzień.‭ – ‬Mają więc Niemcy powody do słusznej dumy z osiągnięć na ziemiach między dolną Wisła a Niemnem,‭ ‬które w‭ ‬1945‭ ‬roku utracili na zawsze‭ – ‬ale dumy sąsiadującej z pamięcią o mniej chwalebnych aspektach tej obecności.‭ ‬Szalę pamięci dobrej równoważy‭ – ‬a prawdopodobnie i przeważa‭ – ‬szala pamięci złej,‭ ‬której Niemcy nie powinni unikać.‭
Prusy Wschodnie nie zostały wchłonięte przez żywioł niemiecki w sposób pokojowy,‭ ‬na drodze ekspansji cywilizacyjnej‭ – ‬jak np.‭ ‬Śląsk lub Pomorze Zachodnie.‭ ‬Zostały podbite w sposób barbarzyński.‭ ‬Gruntowanie niemieckości tych ziem wiązało się z całkowitym zniszczeniem dwóch miejscowych ludów‭ – ‬Prusów i Jaćwingów i ich kultury‭ – ‬wcale nie barbarzyńskiej‭ – ‬oraz wynarodowieniem,‭ ‬świadomie i konsekwentnie prowadzonym,‭ ‬późniejszych osadników polskich i litewskich.‭ ‬Przez większość swych dziejów niemieckie Prusy Wschodnie były państwem ekspansywnym‭ (‬Państwo Krzyżackie,‭ ‬a potem Prusy‭ – ‬od początku XVIII wieku‭) ‬zagrażającym swoim sąsiadom.‭ ‬Owszem górowały cywilizacyjnie nad sąsiadami,‭ ‬ale jednocześnie odgradzając ich od morza,‭ ‬hamowały ich rozwój polityczny i ekonomiczny.‭ ‬Stanowiły najbardziej na Wschód wysunięty bastion niemczyzny,‭ ‬były matecznikiem pruskiego,‭ ‬a potem niemieckiego,‭ ‬nacjonalizmu i militaryzmu,‭ ‬zachęcającym do marzeń o zdobywaniu przestrzeni życiowej dla Niemców na barbarzyńskim,‭ ‬słowiańskim Wschodzie.‭ ‬W XX wieku stały się jedną z głównych baz ludobójczego nacjonalizmu,‭ ‬a potem nazizmu.‭ ‬Likwidacja tego tworu państwowego musiała nastąpić‭ – ‬dla dobra pokoju w Europie i dobrze rozumianego interesu samych Niemców,‭ ‬którzy za patologiczny rozwój rojeń o‭ „‬przestrzeni życiowej dla Niemców‭” ‬i wynikającą z tego‭ „‬konieczność parcia na Wschód‭” ‬zapłaciły w I i II wojnie światowej wysoką cenę:‭ ‬utratą ponad‭ ‬1/4‭ ‬terytorium trwale zgermanizowanego,‭ ‬milionami zabitych i wygnanych‭ (‬14‭ ‬milionów‭!) ‬ze swych‭ „‬odwiecznych‭” ‬siedzib.‭ ‬Tak więc Prusy Wschodnie są i będą chyba zawsze dla Niemców mieszaniną dumy i nostalgii ze wstydem i zrozumieniem tego,‭ ‬że ten twór musiał zniknąć z mapy Europy.‭ ‬A także refleksją,‭ ‬że pomyślność i wielkość Niemiec nie musi się wiązać z ekspansją terytorialną‭ – ‬ich rozwój po‭ ‬1945‭ ‬roku wykazał to bezdyskusyjnie.‭
Podobne jak Niemiec,‭ ‬odczucia w stosunku do tradycji pruskiej‭ – ‬dumy i satysfakcji przemieszanej ze wstydem‭ ‬-‭ ‬powinien mieć Polak.
Władcy polscy‭ (‬a potem mazowieccy‭) ‬aż do połowy XIII wieku nie potrafili się uporać z‭ „‬problemem pruskim‭”‬.‭ ‬Nie przyniosły większego sukcesu próby podboju kraju podejmowane od czasów Bolesława Chrobrego i Bolesława Krzywoustego‭ (‬ich trwałym skutkiem było tylko wyludnienie Galindii‭)‬.‭ ‬Podobnie nieudane były kolejne próby chrystianizacji kraju z jednoczesnym jego pokojowym podporządkowaniem władcom polskim.‭ ‬Powodem tych niepowodzeń była nie tylko słabość militarna i cywilizacyjna ziem polskich,‭ ‬ale także większe zainteresowanie władców polskich penetrowaniem regionów bogatszych‭ (‬Ruś,‭ ‬Śląsk‭)‬.‭ ‬By uchronić się od dokuczliwych sąsiadów‭ (‬Prusowie,‭ ‬Jaćwingowie i Litwini‭) ‬systematycznie ograbiających przyległe ziemie polskie,‭ ‬książęta mazowieccy‭ (‬Konrad Mazowiecki‭)‬,‭ ‬sprowadzili Krzyżaków i pomagali im wydatnie wrosnąć w nadbałtycką glebę.‭ ‬Rychło okazało się,‭ ‬że nowo wykreowane niemieckie państwo zakonne było‭ „‬kukułczym jajem‭” ‬-‭ ‬przerosło potencjałem,‭ ‬a zwłaszcza mobilnością i kreatywnością swego patrona i stało się zagrożeniem nieporównywalnie większym niż dawni Prusowie.‭ ‬Po pokonaniu Prusów rychło sięgnęło po ościenne ziemie polskie‭ (‬Pomorze Gdańskie,‭ ‬Kujawy,‭ ‬Ziemię Dobrzyńską i Michałowską‭)‬.‭ ‬Dopiero konsolidacja większości ziem polskich w królestwo‭ (‬Łokietka i Kazimierza Wielkiego‭) ‬i połączenie potencjałów Polski i Litwy pozwoliły najpierw złamać polityczną i militarną potęgę Zakonu,‭ ‬a następnie‭ (‬po wojnie trzynastoletniej‭) ‬pozyskać dla Polski ponad połowę terytorium państwa zakonnego‭ (‬Pomorze Gdańskie,‭ ‬Powiśle i Warmia‭)‬.‭ ‬Potem,‭ ‬mimo,‭ ‬że przez ponad‭ ‬200‭ ‬lat Polska była terytorialnie i demograficznie czołowym mocarstwem europejskim a Prusy‭ (‬od‭ ‬1525‭ ‬roku Książęce‭) – ‬lilipucim państewkiem,‭ ‬Polska nie potrafiła wchłonąć tego terytorium‭ – ‬mimo niezliczonych okazji i chęci jego mieszkańców.‭ ‬Co więcej,‭ ‬osobliwy ustrój Rzeczypospolitej Obojga Narodów,‭ ‬sprzyjający systematycznej degradacji państwa,‭ ‬sprawił,‭ ‬że Prusy Książęce stopniowo rosły w siłę,‭ ‬połączyły się z Brandenburgią i wyrosły na potęgę zagrażającą suwerenności swego‭ „‬suwerena‭”‬.‭ ‬Skutkiem były rozbiory Polski z decydującym udziałem inwencji Prus i podział etnicznego terytorium polskiego między dwa państwa niemieckie‭ – ‬Prusy i Austrię.‭ (‬Po III rozbiorze zabór rosyjski sięgał do Bugu,‭ ‬ziemie etnicznie polskie weszły w jego skład dopiero po wojnach napoleońskich‭)‬.‭ ‬Całokształt stosunków politycznych Polska-Prusy to splot śmiertelnych zmagań,‭ ‬wielkich niewykorzystanych możliwości Polski,‭ ‬jej zawstydzającej krótkowzroczności i prywaty górującej nad interesami publicznymi.‭
Ale polskie tradycje pruskie to oczywiście nie tylko militarne zmagania i wielka polityka.‭ ‬Znaczna część populacji tego regionu wywodziła się z ziem polskich‭ – ‬Mazowsza,‭ ‬Podlasia i Ziemi Dobrzyńskiej.‭ ‬Wychodźcy z Polski zasiedlili zwarcie dziesięć południowych powiatów i tu na Mazurach
i południowej Warmii przez wieki używano języka polskiego.‭ ‬W XVI i XVII wieku Prusy Książęce i Warmia były regionami,‭ ‬gdzie kwitła kultura i literatura polska,‭ ‬w Królewcu lub Braniewie nie tylko kształcili się polscy studenci,‭ ‬ale i wykładali polscy uczeni.‭ ‬Z Warmią związana jest cała plejada wybitnych pisarzy i uczonych,‭ ‬często o niemieckich korzeniach,‭ ‬ale czujących się obywatelami Rzeczypospolitej‭ – ‬wymieńmy choćby Mikołaja Kopernika,‭ ‬Ignacego Krasickiego,‭ ‬Stanisława Hozjusza czy Jana Dantyszka.‭ ‬Ludność etnicznie polska uległa do‭ ‬1945‭ ‬roku niemal w pełni germanizacji,‭ ‬ale w XIX i początkach XX wieku wytworzyła oryginalną gałąź kultury polskiej,‭ ‬z którą w‭ ‬1945‭ ‬roku włączyła się w kulturę ogólnonarodową.‭ ‬Tacy pisarze i uczeni jak Michał Kajka,‭ ‬Maria Zientara-Malewska,‭ ‬Krzysztof Mrongowiusz,‭ ‬Gustaw Gizewiusz czy Wojciech Kętrzyński są nieodłączną częścią polskiej kultury i świadomości narodowej.‭ ‬Po włączeniu Warmii i Mazur do Polski działacze rodzimi odegrali istotną rolę w kształtowaniu polskiego oblicza tego regionu.
Najbardziej istotny i optymistyczny akord stosunków polsko‭ – ‬pruskich to zasiedlenie i wchłonięcie przez polszczyznę Warmii i Mazur po II wojnie.‭ ‬Szybka i pełna integracja tych ziem z resztą kraju i ich rozwój to potwierdzenie‭ „‬wiedzy z mapy‭”‬,‭ ‬że geopolitycznie powinny być one częścią Polski,‭ ‬a nie peryferyjną prowincją niemiecką,‭ ‬wegetującą mimo corocznej wielomilionowej‭ „‬Osthilfe‭”‬.‭
Niemieckie i polskie tradycje Prus Wschodnich to głownie dzieje militarnych i pokojowych zmagań o priorytet w regionie wschodniobałtyckim.‭ ‬Ale także rola Litwy w tym regionie jest niezwykle istotna,‭ ‬choć ma nieco inny charakter.‭ ‬Jest to walka o przetrwanie narodu,‭ ‬owocująca istotną rolą w ograniczeniu ekspansywnych ambicji Zakonu Krzyżackiego.
Litwini to jedyny naród bałtycki,‭ ‬który skutecznie oparł się niemieckiemu podbojowi.‭ ‬Zawdzięczają to konsolidacji narodowej,‭ ‬połączeniu plemion litewskich w jedno państwo jeszcze przed zagrożeniem niemieckim‭ – ‬czego nie zdołali osiągnąć Prusowie,‭ ‬Jaćwingowie i plemiona łotewskie.‭ ‬Konsolidacja ta nastąpiła dosłownie w‭ „‬ostatniej chwili‭” – ‬początek władztwa wielkiego księcia Mendoga nad Litwą Właściwą‭ (‬Auksztota‭) ‬i Żmudzią‭ (‬1238‭ ‬r.‭) ‬zbiega się z początkiem podboju Prus przez Krzyżaków.‭
Dzieje Litwy XIII i XIV-wiecznej to fascynujący wycinek historii średniowiecznej Europy.‭ ‬Niewielki lud,‭ ‬którego potencjał demograficzny był mniejszy niż sąsiedniego Mazowsza,‭ ‬potrafił nie tylko przetrwać napór niemiecki,‭ ‬ale także podporządkować sobie rozległe terytoria Rusi spustoszonej przez Mongołów.‭ ‬Fenomen ten tłumaczyć należy kilkoma czynnikami:‭ ‬genialnym zmysłem państwotwórczym władców litewskich tego czasu‭ (‬Mendog,‭ ‬Trojden,‭ ‬Pakawer i Giedymin‭ – ‬a następnie zapoczątkowani przez niego dalsi władcy z dynastii Giedyminowinów‭)‬,‭ ‬zmysłem i sprawnością militarną Bałtów,‭ ‬od wieków zmagających się z penetracją Skandynawów,‭ ‬Polaków i Rusinów,‭ ‬a jednocześnie wyprawiających się po łupy na sąsiednie kraje oraz osłabieniem Rusi‭ (‬władcy księstw ruskich chętniej podporządkowali się Litwinom niż opresyjnemu władztwu Mongołów‭)‬.‭ ‬Krzyżacy i Zakon Kawalerów Mieczowych w Inflantach starali się usilnie podbić ten ostatni pogański kraj w Europie.‭ ‬I nie zdołali tego dokonać‭ – ‬mimo niezliczonych wypraw krzyżowych‭ (‬tylko w latach‭ ‬1345-1382‭ ‬zorganizowano‭ ‬96‭ „‬rejz‭”)‬.‭ ‬Pierwszym i zasadniczym celem ataków Krzyżaków była Żmudź rozdzielająca dwa państwa zakonne‭ – ‬ale i tą częścią Litwy tylko przejściowo i krótko władali Krzyżacy‭ (‬na przełomie XIV i XV wieku‭)‬.‭ ‬Auksztota oparła się.‭ ‬Litwini kilkakrotnie gromili Krzyżaków i Kawalerów Mieczowych.‭ ‬Bitwa Litwinów pod Szawlami‭ (‬1236‭ ‬rok‭) ‬z armią Zakonu Kawalerów Mieczowych była prawie kopią późniejszej o półtora wieku bitwy pod Grunwaldem.‭ ‬Poległ w niej Wielki Mistrz Zakonu i większość braci zakonnych.‭ ‬Klęska ta przyspieszyła połączenie obu niemieckich państw zakonnych.‭ ‬Wielki wymiar miał też pogrom Krzyżaków nad jeziorem Durbe.‭ ‬Te i inne klęski zahamowały ekspansję krzyżacką.‭ ‬Po unii personalnej Polski i Litwy,‭ ‬część litewska państwa Jagiellonów wniosła istotny wkład w zwycięstwo pod Grunwaldem i dalsze wojny z Krzyżakami.
‭ ‬Litwini kolonizowali,‭ ‬podobnie jak Polacy,‭ ‬ziemie pruskie wyludnione w trakcie ich podboju przez Krzyżaków.‭ ‬Zasiedlili zwarcie tereny nad dolnym Niemnem,‭ ‬zamieszkałe wcześnie przez Skalowów.‭ – ‬Region ten uzyskał miano Małej Litwy.‭ ‬Mała Litwa to w XIX wieku jeden z głównych terenów budzenia się nowoczesnego litewskiego ruchu narodowego.‭ ‬Po I wojnie światowej zwycięska Ententa tereny Małej Litwy‭ (‬Kraj Kłajpedzki‭) ‬wyodrębniła jako osobną jednostkę państwową pod zarządem,‭ ‬z jej ramienia,‭ ‬Francji a następnie w‭ ‬1923‭ ‬roku zbrojnie zajęła je Litwa.‭ – ‬Obecnie Kłajpeda to jedno z głównych centrów gospodarczych i kulturalnych oraz główny port Litwy.‭ ‬Z terenów tych,‭ ‬podobnie jak z przyłączonych do Polski,‭ ‬po II wojnie światowej wysiedlono Niemców,‭ ‬a większość ludności pochodzenia litewskiego też wyjechała do Niemiec.‭ „‬Mała Litwa‭” ‬zrosła się szybko z resztą państwa i stanowi dziś jeden z najdynamiczniej rozwijających się regionów państwa.‭ ‬Ujście Niemna,‭ ‬świętej rzeki Litwinów,‭ ‬stało się po siedmiu wiekach znów naturalnym‭ „‬oknem na świat‭”‬,‭ ‬tego narodu.‭
Po II wojnie światowej północna część dawnych Prus Wschodnich‭ (‬niespełna‭ ‬40%‭ ‬ich terytorium‭) ‬włączona została do ZSSR‭ ‬.‭ ‬Region dawnej Małej Litwy‭ (‬Kraj Kłajpedzki‭) ‬stał się częścią republiki litewskiej,‭ ‬a z reszty terytorium utworzono Obwód Kaliningradzki w obrębie Federacyjnej Republiki Rosyjskiej‭ (‬dziś Federacji Rosyjskiej‭)‬.‭ – ‬Powszechnie uważa się że Obwód Kaliningradzki to wyłącznie łup wojenny,‭ ‬teren do którego z innych tytułów Rosja nie ma żadnego prawa.‭ ‬Nie jest to jednak do końca prawda.‭ ‬Oczywiście wkład ZSSR w pokonanie nazistowskich Niemiec oraz mogiły prawie‭ ‬300‭ ‬tysięcy żołnierzy radzieckich w Prusach Wschodnich,‭ ‬mogą stanowić dobre uzasadnienie do aneksji tego terytorium.‭ ‬Ale są i inne,‭ ‬sięgające w głąb wieków,‭ ‬przesłanki.‭ – ‬Jak wspomniałem już wyżej,‭ ‬Wielkorusowie‭ (‬przodkowie dzisiejszych Rosjan‭) ‬odegrali istotną rolę w ograniczeniu ekspansji na północny Wschód zakonów niemieckich już w pierwszych dziesięcioleciach istnienia państw zakonnych‭ (‬pogrom armii Kawalerów Mieczowych nad jeziorem Pejpus przez księcia nowogrodzkiego Aleksandra Newskiego w‭ ‬1272‭ ‬roku‭)‬.‭
W czasach późniejszych ekspansję niemiecką osłabiło usunięcie Hanzy z terenów północnej Rusi,‭ ‬a następnie opanowanie przez Rosję Inflant‭ (‬a na krótko i Prus Wschodnich‭)‬.‭ ‬Stosunki niemiecko-rosyjskie w rejonie przybałtyckim to proces złożony i ciekawy,‭ ‬przykład na możliwość płodnego współistnienia i wzajemnego wzbogacania kultur.‭ ‬Rosja pozostawiła Niemcom inflanckim bardzo szeroką autonomię,‭ ‬szczególnie w zakresie samorządu terytorialnego,‭ ‬gospodarki,‭ ‬religii i oświaty.‭ ‬Szkoły wyższe z tego regionu‭ (‬Uniwersytet w Dorpacie,‭ ‬dziś Tartu,‭ ‬z niemieckim językiem wykładowym do końca XIX wieku,‭ ‬Politechnika w Rydze‭) ‬odegrały istotną rolę w kształceniu kadr Rosji.‭ ‬Politycy i wojskowi z tego regionu o niemieckich nazwiskach odegrali istotną rolę w historii Rosji.‭ ‬Niemcy inflanccy,‭ ‬zachowując swoją tożsamość etniczną,‭ ‬przesiąkli jednocześnie kulturą rosyjską i stali się rosyjskimi patriotami.‭ ‬Także w czasach radzieckich i obecnie,‭ ‬gdy Inflanty nie są już częścią państwa rosyjskiego,‭ ‬wśród elit politycznych i naukowych Rosji znajdziemy sporo osób o korzeniach inflanckich.‭ – ‬Ale oczywiście główny tytuł do posiadania przez Rosjan Kaliningradu‭ (‬dawniej Królewiec,‭ ‬niemiecki Koenigsberg‭)‬,‭ ‬to wkład
w pokonanie Niemiec nazistowskich i trwałą likwidację‭ „‬twierdzy pruskiej‭” ‬od wieków zagrażającej Słowiańszczyźnie i pokojowi w Europie.‭ ‬Rozumieli to od początków Brytyjczycy.‭ ‬Winston Churchill,‭ ‬po sugestiach polskiego rządu na uchodźctwie,‭ ‬że całe Prusy Wschodnie‭ „‬należą się‭” ‬Polsce,‭ ‬pisał do Józefa Stalina:‭ „‬…zdaniem Rządu Jego Królewskiej Mości,‭ ‬jest to ze strony Rosji sprawiedliwe żądanie‭ (‬…‭) ‬ziemia tej części Prus zbroczona jest krwią rosyjską,‭ ‬szczodrze przelaną za wspólną sprawę.‭ ‬Tutaj wojska rosyjskie,‭ ‬nacierając w sierpniu‭ ‬1914‭ ‬roku po wygraniu bitwy pod Gumbinem i innych bitew,‭ ‬swoją ofensywą,‭ ‬ze szkodą dla własnej mobilizacji,‭ ‬zmusili Niemców,‭ ‬by zdjęli z frontu dwa korpusy nacierające na Paryż,‭ ‬co odegrało istotną rolę w zwycięstwie nad Marną.‭ ‬Klęska nad Tannenbergiem‭ ‬w żadnym stopniu nie przekreśliłaby wielkich sukcesów.‭ ‬Dlatego wydaje mi się,‭ ‬że Rosjanie mają historyczne,‭ ‬w pełni uzasadnione,‭ ‬pretensje do tych obszarów niemieckich‭”‬. ‭(‬55‭)‬ 112/‭ ‬99‭
W‭ „‬Gazecie Wyborczej‭” ‬z‭ ‬22‭ ‬kwietnia‭ ‬2013‭ ‬r.‭ (‬dodatek‭ „‬Ale historia‭”) ‬ukazał się artykuł Marka Wąsa o podziale Prus Wschodnich pt.‭ „‬Kreska Stalina‭”‬.‭ ‬Wypowiada się w nim dr Tadeusz Baryła z Ośrodka Badań Naukowych im.‭ ‬W.‭ ‬Kętrzyńskiego:‭ „‬Linia Stalina była nieracjonalna,‭ ‬takie granice znane były z kolonialnej Afryki‭ (‬…‭)‬.‭ ‬Zastosowali zasadę‭ „‬prostowania‭” ‬granicy zawsze na niekorzyść Polski‭”‬.‭ ‬I redaktor Wąs i dr Baryła nie pamiętają,‭ ‬że północna część Prus ciąży ku zlewni Niemna i Pregoły,‭ ‬a południowa ku zlewni Wisły i Pasłęki.‭ ‬Nie pamiętają też,‭ ‬że wcześniej polscy politycy marzyli tylko o‭ ‬10‭ ‬powiatach z ludnością o etnicznie polskich korzeniach.‭ ‬Nie pamiętają też,‭ ‬że tuż po pokoju ryskim w‭ ‬1921‭ ‬r.‭ ‬wybitny kartograf warszawski Józef Miler Bazewicz wydał mapę z granicą polską po likwidacji Prus Wschodnich.‭ „‬Kreska Bazowicza‭” ‬była niemal identyczna jak‭ „‬Kreska Stalina‭”‬.
‭ ‬Dziś Obwód Kaliningradzki mimo,‭ ‬że jest enklawą nie mającą lądowego połączenia z resztą Rosji,‭ ‬rozwija się pomyślnie.‭ ‬Kaliningrad jest wielkim portem handlowym‭ (‬także dla Białorusi‭) ‬i wojskowym,‭ ‬bazą rybołówstwa dalekomorskiego,‭ ‬zlokalizowano tu wielkie zakłady przemysłowe‭ (‬szczególnie przemysł elektromaszynowy,‭ ‬stoczniowy i środków transportu‭)‬.‭ ‬Region wzbogacają popularne kąpieliska nadmorskie i największe w Europie złoża bursztynu.‭ ‬Dziś w Polsce spotykamy się niekiedy z twierdzeniem,‭ ‬że w‭ ‬1945‭ ‬roku całe Prusy Wschodnie‭ „‬należały się‭” ‬Polsce z uwagi na tradycje historyczne.‭ ‬Historycy i publicyści wysuwający to twierdzenie prawdopodobnie słabo znają historię regionu i nie studiowali mapy Europy.‭ ‬Kaliningrad jest naturalnym oknem na świat Europy północnowschodniej‭ (‬Litwa,‭ ‬Białoruś,‭ ‬północna Rosja‭)‬.‭ ‬Wielkie miasto i port na skraju Polski,‭ ‬i to z maleńkim zapleczem słabo zurbanizowanym,‭ ‬bez dostatecznych powiązań komunikacyjnych z resztą kraju,‭ ‬skazane byłoby na wegetację,‭ ‬w jeszcze większym stopniu niż za czasów niemieckich.‭ ‬Szczególnie,‭ ‬jeśli nie najlepiej układałyby się stosunki Polski z jej wschodnimi sąsiadami.‭ ‬O tym też powinni pamiętać historycy ubolewający,‭ ‬że nie całe Prusy Wschodnie włączono do Polski.‭ ‬Warmia i Mazury to hojny dar losu dla Polaków.‭ ‬Spróbujmy sobie uzmysłowić,‭ ‬nim usuniemy pomnik Armii Czerwonej z Olsztyna,‭ ‬komu to zawdzięczamy.

15.‭ „‬DNO LEJA PO BOMBIE‭”‬.‭
WARMIA I MAZURY W LATACH‭ ‬1945‭ ‬-‭ ‬1946.

‭ ‬Marcin Zaremba przyrównuje Polskę po zakończeniu II wojny światowej do leja po wielkiej bombie. -‭ ‬Z II Rzeczypospolitej zostały tylko zdruzgotane szczątki bezładnie wymieszane z elementami nowej rzeczywistości:‭ ‬ nowym terytorium,‭ ‬gospodarką i ideologią.‭ ‬Nowy był nawet skład ludności‭ ‬-‭ ‬z państwa wielu narodów w‭ ‬1945‭ ‬r.‭ ‬wyłoniła się Polska jednolita etnicznie.‭ ‬Trzymając się tego porównania,‭ ‬Warmię i Mazury trzeba uznać za dno tego leja.‭ ‬Sytuacja w innych regionach była bez porównania korzystniejsza‭ ‬-‭ ‬nie tylko w Polsce centralnej,‭ ‬ale także na większości terytoriów przyłączonych do polskich ziem zachodnich i północnych‭ (‬zwanych po wojnie Ziemiami Odzyskanymi‭ ‬-‭ ‬nie bez racji historycznej‭)‬.
‭ ‬Od czasu podboju Prus przez Krzyżaków,‭ ‬kraina ta przeżywała wielokrotnie trudne dni.‭ ‬Wojny toczone na jej terytorium oraz będące ich skutkiem rabunki,‭ ‬głód,‭ ‬choroby i zarazy,‭ ‬wyludniały ją kilkakrotnie w stopniu powodującym konieczność ponownego zasiedlania niektórych terenów.‭ ‬Roku‭ ‬1945‭ ‬nie można jednak traktować,‭ ‬jako kolejnego ogniwa w tym łańcuchu klęsk.‭ ‬To zasadnicza cezura historyczna,‭ ‬początek nowej epoki‭ ‬-‭ ‬budowania nowego społeczeństwa w nowych państwach‭ ‬-‭ ‬mającego bardzo niewiele wspólnego ze społeczeństwem wcześniej tu żyjącym.‭ ‬Apokalipsy wieków wcześniejszych różniły się wymiarami i przyczynami,‭ ‬ale ich skutki miały też wiele cech wspólnych.‭ ‬Nie dotykały w tym samym stopniu całego terytorium prowincji,‭ ‬nie zmieniały zasadniczo struktury etnicznej ludności,‭ ‬obyczajów i podstaw administracyjno-prawnych.‭ ‬Od czasu powstania Państwa Zakonnego w XIII wieku aż po rok‭ ‬1945‭ ‬Prusy Wschodnie były częścią niemieckiego kręgu cywilizacyjno-kulturowego‭ ‬-‭ ‬z wyrazistym kolorytem lokalnym.‭ ‬Nawet w okresie między Wojną Trzynastoletnią a pierwszym rozbiorem Polski,‭ ‬gdy Prusy Królewskie i Warmia znajdowały się w granicach Rzeczypospolitej Obojga Narodów,‭ ‬regiony te zachowały daleko idącą autonomię,‭ ‬a kulturalnie,‭ ‬obyczajowo i językowo ciążyły ku wspólnocie niemieckiej.‭ ‬Decyzje podjęte na konferencjach Wielkiej Trójki w Teheranie,‭ ‬Jałcie i Poczdamie radykalnie i ostatecznie przerwały tę tradycję.‭ ‬Terytorium Prus Wschodnich podzielono między Polskę‭ (‬ok.‭ ‬25‭ ‬tys.‭ ‬km‭) ‬i ZSRR‭ (‬ok.‭ ‬18‭ ‬tys.‭ ‬km‭ ‬-‭ ‬dziś Kraj Kłajpedzki na Litwie i Obwód Kaliningradzki Federacji Rosyjskiej‭)‬.‭ ‬Wymiana ludności była całkowita i niezwykle szybka.‭ ‬Było to skutkiem,‭ ‬w znacznym stopniu,‭ ‬decyzji władz nazistowskich Niemiec.‭ ‬Prawie‭ ‬80%‭ ‬Wschodnioprusaków zostało w początkach stycznia‭ ‬1945‭ ‬r.‭ ‬ewakuowanych lub uciekło samorzutnie przed nadejściem Armii Czerwonej.‭ ‬Pozostała część Niemców została z polskiej części Prus Wschodnich wysiedlona do końca‭ ‬1946‭ ‬r.‭ (‬z Olsztyna ostatni transport wysiedleńców odjechał do Niemiec‭ ‬22.11.1946‭ ‬r.‭)‬.‭ ‬Wprawdzie nieco ponad‭ ‬100‭ ‬000‭ ‬Wschodnioprusaków zadeklarowało narodowość polską‭ (‬ściślej:‭ ‬większość określiła się,‭ ‬jako Mazurzy lub Warmiacy‭) ‬i otrzymało obywatelstwo polskie,‭ ‬ale to tylko opóźniło ich wyjście z Polski.‭ ‬Niemal wszyscy autochtoni,‭ ‬a także ich dzieci urodzone w Polsce,‭ ‬wyjechali do Niemiec w latach‭ ‬60.‭ ‬i‭ ‬70.‭ ‬XX wieku w ramach tzw.‭ „‬łączenia rodzin‭” (‬ogółem do‭ ‬1985‭ ‬roku‭ ‬126‭ ‬tys.‭)‬.‭ ‬Dziś w województwie warmińsko-mazurskim,‭ ‬liczącym ponad‭ ‬1.5‭ ‬mln.‭ ‬mieszkańców,‭ ‬mieszka ok.‭ ‬10‭ ‬tys.‭ ‬Warmiaków i Mazurów lub ich potomków.‭ ‬Stanowi to niespełna‭ ‬0,7%‭ ‬całej populacji.‭ ‬Mniejszość ta deklaruje w zdecydowanej większości narodowość niemiecką,‭ ‬w większości należy do‭ ‬20‭ ‬małych niemieckich organizacji społeczno-kulturalnych.‭ ‬Jest zjawiskiem znamiennym,‭ ‬że‭ „‬Nie działa żadna organizacja,‭ ‬stowarzyszenie,‭ ‬czy fundacja,‭ ‬która skupiałaby Warmiaków z dziada pradziada przyznających się do kultury polskiej lub walczyłaby o zachowanie trwałej spoistości pojęć i postaw Mazura czy Warmiaka‭” (‬Jerzy Szmit‭)‬.‭(‬58‭) 
To chyba wstyd i klęska dla polityki ludnościowej i kulturalnej Polski po roku‭ ‬1989‭ (‬wcześniej takie próby podejmowano‭)‬.
‭ ‬Obecna ludność Warmii i Mazur,‭ ‬dziś stanowiąca już jednolite,‭ ‬zwarte społeczeństwo to potomkowie Polaków z różnych regionów‭ ‬-‭ ‬z dominantą imigrantów z Wileńszczyzny i dzisiejszej Białorusi oraz osadników z Mazowsza.‭ ‬Większy niż Mazurów i Warmiaków jest odsetek ludności pochodzenia ukraińskiego i łemkowskiego,‭ ‬przesiedlonych w drugiej połowie‭ ‬1947‭ ‬r.‭ ‬na północne obszary Warmii i Mazur w ramach akcji‭ „‬Wisła‭”‬.‭ ‬W krajobrazie obyczajowo-‭ ‬kulturalnym Warmii i Mazur mniejszość ukraińska zaznacza dość wyraźnie swą obecność‭ (‬w przeciwieństwie do Warmiaków i Mazurów‭) ‬-‭ ‬funkcjonują szkoły z wykładowym językiem ukraińskim,‭ ‬ukraińskie zespoły artystyczne,‭ ‬prasa i radio oraz świątynie greckokatolickie.‭ ‬Mimo zaistnienia od lat‭ ‬60.‭ ‬możliwości powrotu do dawnych miejsc zamieszkania,‭ ‬zdecydowana większość Ukraińców pozostała na Warmii i Mazurach,‭ ‬jej dzieci i wnuki czują się na ogół Polakami o korzeniach ukraińskich.
‭ ‬Przekształcenie południowej części byłych Prus Wschodnich z krainy niemieckiej w polską nastąpiło w bardzo krótkim czasie‭ ‬-‭ ‬niespełna dwóch lat.‭ ‬Pierwszy okres tych przekształceń to czas funkcjonowania Okręgu Mazurskiego‭ ( ‬3.02.1945‭ ‬-‭ ‬29.05.1946‭ ‬r.‭)‬.‭(‬59‭) 
Powołanie‭ „‬normalnego‭” ‬województwa olsztyńskiego w miejsce Okręgu,‭ ‬symbolizuje niejako zakończenie wstępnego etapu‭ „‬wrastania‭” ‬regionu w organizm państwa polskiego.‭ ‬Te przekształcenia były procesem trudnym i bolesnym,‭ ‬związanym z cierpieniami i tragediami wszystkich ówczesnych mieszkańców‭ ‬-‭ ‬głównie Niemców,‭ ‬ale także Mazurów i Warmiaków skłaniających się ku polskości oraz osadników.‭
Początek formalnego władztwa polskiego na Warmii i Mazurach to‭ ‬23.05.1945‭ ‬r.‭ ‬Wtedy płk dr Jakub Prawin,‭ ‬Pełnomocnik Rządu Polskiego,‭ ‬przejmuje od władz II Frontu Białoruskiego cywilną administrację regionu.‭ ‬Przez kilka miesięcy jest to władza niepełna‭ ‬-‭ ‬dzielona z administracją wojskową Armii Czerwonej.‭ ‬Ten okres dwuwładzy kończy,‭ ‬choć nie w pełni,‭ ‬oficjalne pożegnanie wojsk radzieckich opuszczających częściowo teren Warmii i Mazur‭ ‬4.08.1945‭ ‬r.‭ ‬Ówczesny prezydent Olsztyna,‭ ‬Stanisław Latosiński,‭ ‬wręczył komendantowi płk Aleksandrowi Szumskiemu dyplom honorowego obywatela miasta.‭
Pierwszy okres administracji polskiej jest niesłychanie trudny.‭ ‬Niezbyt jasno określone są formy współpracy władz polskich z wojskową administracją radziecką.‭ ‬Brak jest kadr polskich w każdej dziedzinie‭ ‬-‭ ‬z uwagi na jej wyniszczenie w czasie okupacji i niechęć ludności z‭ „‬Centrali‭” ‬do osiedlania się na wyludnionych i zdewastowanych terenach Prus‭ (‬bardziej atrakcyjne są Śląsk,‭ ‬Ziemia Lubuska i Pomorze‭)‬.‭ ‬Zmusza to organizatorów administracji polskiej do zatrudniania każdego chętnego,‭ ‬bez sprawdzania jego przygotowania fachowego i rzetelności.‭ ‬Nie wyjątkiem a regułą staje się zatrudnianie,‭ ‬jako urzędników,‭ ‬nawet na odpowiedzialnych stanowiskach,‭ ‬osób nawet bez pełnego podstawowego wykształcenia a jako nauczycieli absolwentów szkół podstawowych.‭ ‬Stąd też mnóstwo przykładów uprawiania szabrownictwa,‭ ‬lub wręcz współpracy z elementami przestępczymi urzędników i milicjantów.‭ (‬60‭)‬
Nowej administracji polskiej trudno zapanować nad powszechnym chaosem,‭ ‬a trudności i zagrożenia narastają lawinowo.‭ ‬Przełom‭ ‬1945‭ ‬i‭ ‬1946‭ ‬r.‭ ‬to początek nowej odsłony katastrofy humanitarnej spowodowanej brakiem żywności i rozpaczliwym stanem sanitarnym w Okręgu Mazurskim.
‭ ‬Przez kilka pierwszych miesięcy po przejściu frontu wykorzystywane są zapasy żywności pozostawione w spiżarniach,‭ ‬piwnicach,‭ ‬kopcach i stodołach przez ewakuowaną bądź wysiedloną ludność wschodnio-pruską.‭ ‬W lecie‭ ‬1945‭ ‬r.‭ ‬zbierano zboże zasiane w‭ ‬1944‭ ‬r.‭ (‬ale ludność cywilna tylko część,‭ ‬bo większość zabiera na swoje potrzeby Armia Czerwona‭)‬.‭ ‬Wiosną‭ ‬1945‭ ‬r.‭ ‬ludność cywilna zasiała niewiele zboża i nie posadziła ziemniaków.‭ ‬Przyczyny były oczywiste:‭ ‬brak zboża na siew i sadzeniaków,‭ ‬a nawet jeśli były nie miał ich kto wykorzystać z uwagi na brak mężczyzn i koni.‭ ‬Tak więc prace wiosenne były prowadzone prawie wyłącznie w wielkich posiadłościach ziemskich,‭ ‬przez przymusowych pracowników niemieckich na rzecz Armii Czerwonej i Wojska Polskiego.‭ ‬Ci przymusowi pracownicy byli niejako w uprzywilejowanej sytuacji,‭ ‬gdyż otrzymywali wyżywienie.‭ ‬Dostawy żywności z zewnątrz były minimalne z uwagi na trudną sytuację aprowizacyjną także w Polsce centralnej i trudności transportowe.‭ ‬Do tej katastrofy dołożyła swój udział nawet przyroda‭ ‬-‭ ‬zimy lat‭ ‬1945‭ ‬i‭ ‬1946‭ ‬były wyjątkowo mroźne i śnieżne,‭ ‬a w‭ ‬1946‭ ‬r.‭ ‬region nawiedziła plaga myszy w apokaliptycznym wymiarze.‭ (‬61‭)
Tak więc,‭ ‬po grozie frontów i gwałtów pierwszych tygodni po wkroczeniu Armii Czerwonej,‭ ‬nadeszły miesiące‭ „‬cichego konania‭” ‬-‭ ‬z głodu,‭ ‬zimna i będących ich skutkiem chorób.‭ ‬W najgorszej sytuacji była ludność niemiecka,‭ ‬ale położenie Mazurów i Warmiaków optujących na rzecz polskości i osadników było niewiele lepsze.‭ ‬Najlepiej ten stan obrazują suche dane Urzędu Stanu Cywilnego w Olsztynie‭ (‬maj‭ ‬-‭ ‬grudzień‭ ‬1945‭ ‬r.‭)‬:‭ ‬zanotowano‭ ‬93‭ ‬urodzenia i‭ ‬651‭ ‬zgonów.‭
Spowodowane niedożywieniem i złym stanem sanitarnym choroby zakaźne‭ ‬-‭ ‬dur brzuszny,‭ ‬dyzenteria,‭ ‬gruźlica,‭ ‬choroby weneryczne dziesiątkują ludność.‭ ‬Wszawica,‭ ‬świerzb,‭ ‬szkorbut są zjawiskami powszechnymi.‭ ‬Katastrofa humanitarno-sanitarna w byłych Prusach Wschodnich zaczyna stanowić problem międzynarodowy.‭ ‬W jej przezwyciężenie włączają się inne kraje i organizacje międzynarodowe.‭ ‬M.in.‭ ‬Okręg Mazurski wizytuje delegacja ONZ.‭ ‬Pod przewodnictwem Pełnomocnika Rządu na Okręg Mazurski,‭ ‬Zygmunta Robla,‭ ‬odbywa się w Olsztynie‭ (‬14.02.1956‭ ‬r.‭) ‬konferencja na temat zwalczania duru brzusznego z udziałem szefa komisji ONZ do spraw zwalczania duru w Europie‭ (‬płk Greecy‭) ‬i dra Zakrzewskiego z Naczelnego Komisariatu do Walki z Epidemiami.‭ ‬Kanada przekazuje nowoczesną karetkę pogotowia,‭ ‬przybywa kolumna sanitarna ze Szwecji‭ (‬specjalizująca się w zwalczaniu chorób wenerycznych‭) ‬i trzy kolumny sanitarne z ZSRR‭ (‬lekarze,‭ ‬pielęgniarki,‭ ‬sprzęt sanitarny,‭ ‬lekarstwa i własne laboratorium‭)‬.‭ ‬Opanowanie chorób epidemicznych przyśpieszają wprowadzone niedawno do użytku nowoczesne lekarstwa i preparaty:‭ ‬antybiotyki,‭ ‬szczepionka przeciw durowi brzusznemu,‭ ‬proszek DDT‭ (‬wszawica‭)‬.‭ ‬Klemens Frenszkowski wspomina:‭ „‬najgroźniejszą chorobą był dur brzuszny,‭ ‬który pociągnął za sobą wiele ofiar i nabrałby jeszcze większych rozmiarów,‭ ‬gdyby od razu po zakończeniu wojny nie stosowano szczepionki dostarczanej przez władze radzieckie‭ (‬…‭) ‬przez masowe szczepienia zahamowane zostało dalsze rozszerzanie się epidemii duru brzusznego‭”‬.‭ (‬62‭)
Uruchamiane pierwsze szkoły,‭ ‬w czasie zimy były często zamykane ze względu na brak opału.‭ ‬Znaczna część dzieci nie mogła w zimie chodzić do szkoły z uwagi na brak obuwia.‭
Na tym bezmiarze ludzkiej nędzy żeruje demoralizacja będąca rezultatem sześciu lat wojny i okupacji.‭ ‬Lekceważenie godności ludzkiej i życia ludzkiego sprzęga się z chęcią szybkiego wzbogacenia po latach nędzy.‭ ‬Nader często zresztą jest to‭ „‬bogacenie‭” ‬na poziomie zapewnienia sobie jakiej takiej egzystencji kosztem słabszych‭ (‬vide:‭ ‬przytoczone wyżej wspomnienia Waltera Późnego‭)‬.‭ ‬Bezprawiu sprzyja też łatwa do wytłumaczenia chęć rewanżu na Niemcach.‭ ‬Ale ofiarami bandytyzmu padają często także przesiedleńcy ze wschodu i osadnicy z Polski centralnej,‭ ‬którym rabuje się inwentarz żywy i mienie przywiezione ze wschodu.‭ ‬Zmniejsza się zagrożenie ze strony czerwonoarmistów i ukrywających się żołnierzy Wehrmachtu,‭ ‬ale równocześnie lawinowo narasta szaber i bandytyzm ze strony Polaków.‭ ‬Nielegalne zagarnianie mienia poniemieckiego,‭ ‬często jeszcze w czasie zamieszkiwania na Warmii i Mazurach jego właścicieli,‭ ‬jest powszechne.‭ ‬Nie są to tylko wypady osób indywidualnych,‭ ‬czy małych grup rodzinnych.‭ ‬Często są to bandy kilkudziesięcioosobowe,‭ ‬doskonale uzbrojone i dysponujące środkami transportu.‭ ‬Walkę z przestępczością utrudnia brak dostatecznej liczby‭ „‬służb mundurowych‭” ‬oraz niskie morale urzędników,‭ ‬milicjantów,‭ ‬a nawet żołnierzy Wojska Polskiego.‭ ‬Przestępczości funkcjonariuszy i urzędników sprzyjają głodowe wynagrodzenia i braki w aprowizacji.‭ ‬Częściowo tylko pomagają ostre represje wobec przestępców‭ ‬-‭ ‬sądy doraźne za szczególnie groźne przestępstwa,‭ ‬sądy polowe dla żołnierzy.‭ ‬Dopiero pod koniec‭ ‬1946‭ ‬r.‭ ‬przestępczość zostaje nieco ograniczona po zwiększeniu kadr Milicji Obywatelskiej i zainstalowaniu w Olsztynie jednostek wojskowych.‭ ‬(63‭)‬

W‭ ‬1946‭ ‬i‭ ‬1947‭ ‬r.‭ ‬do trudności wynikających z sytuacji powojennej i słabości organów administracyjnych dochodzą skutki walki politycznej w Polsce.‭ ‬Na tereny Warmii i Mazur przylegające do Mazowsza i Podlasia,‭ ‬docierają oddziały i oddziałki partyzantki antykomunistycznej wypierane z terenów Litwy,‭ ‬zachodniej Białorusi i Białostocczyzny przez Armię Czerwoną i NKWD.‭ ‬W atmosferze walki politycznej symbolizowanej referendum i wyborami do sejmu ustawodawczego,‭ ‬narastają gwałty z obu stron.‭ ‬Walka jest bezpardonowa,‭ ‬co osłabia możliwości zwalczania przestępczości kryminalnej.‭ ‬Mnożą się napady na posterunki milicji,‭ ‬urzędy gminne,‭ ‬rozbijane są sklepy.‭ ‬Jak podaje Edmund Wojnowski,‭ ‬tylko w‭ ‬1946‭ ‬r.‭ ‬na terenie Warmii i Mazur działało‭ ‬18‭ ‬grup o profilu politycznym‭ (‬według obecnego nazewnictwa‭ „‬niepodległościowo-patriotycznym‭”) ‬i‭ ‬20‭ ‬dużych grup bandyckich.‭ ‬Zanotowano‭ ‬72‭ ‬napady na instytucje państwowe‭ (‬posterunki MO,‭ ‬urzędy gmin,‭ ‬urzędy pocztowe i inne‭) ‬i‭ ‬115‭ ‬napadów na osoby cywilne.‭ ‬Ulotki podziemia wzywają do zabijania wszystkich czerwonoarmistów oraz oficerów Wojska Polskiego.‭ „‬Komuniści‭” ‬są często mordowani z okrucieństwem.‭ ‬Na przykład‭ ‬28.12.1946‭ ‬r.‭ ‬uprowadzono z urzędu gminy w Pietrzwałdzie‭ ‬22-letnią Łucję Antolak,‭ ‬członka ZWM i PPR.‭ ‬Następnego dnia została zamordowana w wymyślny sposób we wsi Kot.‭ ‬Ogółem w‭ ‬1946‭ ‬r.‭ ‬zginęło‭ ‬143‭ ‬funkcjonariuszy MO i UB,‭ ‬aktywistów PPR i innych partii‭ „‬reżimowych‭” ‬oraz‭ ‬10‭ ‬cywili.‭ (‬64‭) 

Z tego morza chaosu,‭ ‬nędzy i bezprawia szybko‭ (‬w perspektywie historycznej,‭ ‬bo nie z perspektywy tych,‭ ‬którzy to przeżywali i często nie przeżyli‭)‬,‭ ‬zaczyna sie wyłaniać nowe,‭ „‬normalne‭” ‬społeczeństwo.‭ ‬Oczywiście jeszcze długo przeraźliwie biedne i przeżywające różne nieszczęścia,‭ ‬ale funkcjonujące już w określonych ramach i powoli poprawiające warunki swojej egzystencji.‭ ‬Symbolem postępów‭ ‬1936‭ ‬r.‭ ‬niech będą kolejne‭ „‬suche liczby‭” ‬dotyczące Olsztyna.‭ ‬Według Urzędu Stanu Cywilnego w‭ ‬1946‭ ‬r.‭ ‬Olsztyn liczył już‭ ‬43‭ ‬623‭ ‬mieszkańców‭ ‬-‭ ‬mimo wysiedlenia Niemców‭ (‬a więc niewiele mniej niż w roku‭ ‬1939‭)‬.‭ ‬Zarejestrowano‭ ‬488‭ ‬związków małżeńskich,‭ ‬742‭ ‬urodzenia i‭ ‬403‭ ‬zgony. (‬65‭)
Te tchnące optymizmem dane demograficzne z Olsztyna nie odzwierciedlają jednak sytuacji w całym województwie.‭ ‬W skali województwa zaludnienie nie przekraczało wtedy‭ ‬1/3‭ ‬z roku‭ ‬1939‭ (‬1946‭ ‬r.‭ ‬-‭ ‬21‭ ‬osób na‭ ‬1‭ ‬km‭˛‬).‭ ‬W niektórych powiatach,‭ ‬np.‭ ‬w piskim i węgorzewskim,‭ ‬wieś jest niemal bezludna.‭ ‬Tereny te zaludniane są wydatnie dopiero w ramach akcji‭ „‬Wisła‭” ‬w drugiej połowie‭ ‬1947‭ ‬r.‭
Egzystencja Warmii i Mazur w latach‭ „‬odbijania się od dna leja‭” ‬to jednak nie tylko zwierzęca walka o przetrwanie.‭ ‬-‭ ‬Przywraca się infrastrukturę techniczną i oświatową‭ ‬-‭ ‬tak jak na to pozwalają ówczesne możliwości i umiejętności.‭ ‬W zdewastowanych i przeraźliwie zimnych pomieszczeniach,‭ ‬obsługiwane przez często półgłodnych pracowników,‭ ‬zaczynają funkcjonować szkoły i przedszkola,‭ ‬przychodnie lekarskie,‭ ‬apteki,‭ ‬muzea i biblioteki.‭ ‬1.09.1946‭ ‬r.,‭ ‬w pierwszym powojennym roku‭ „‬normalnej‭ ” ‬nauki szkolnej‭ (‬bo trudno uznać‭ ‬1.09.1945‭ ‬r.‭ ‬na Warmii i Mazurach za okres normalny‭)‬,‭ ‬w województwie działało‭ ‬599‭ ‬szkół podstawowych i‭ ‬12‭ ‬liceów ogólnokształcących.‭ ‬Wprawdzie‭ ‬505‭ ‬szkół podstawowych ma obsadę jedno-‭ ‬lub dwuosobową,‭ ‬ale wkrótce nauczycieli będzie więcej.‭ ‬Na kursach pedagogicznych i w liceach do zawodu pedagogicznego przygotowuje się‭ ‬533‭ ‬kandydatów‭ ‬-‭ ‬w tym‭ ‬144‭ ‬Warmiaków i Mazurów,‭ ‬128‭ ‬z rodzin repatrianckich oraz‭ ‬261‭ ‬z rodzin osadników z różnych regionów polski i reemigrantów z Francji.‭ ‬Do niedawna słabo znające język polski lub nieznające go wcale dzieci Warmiaków i Mazurów,‭ ‬staną się z czasem wyróżniającymi się nauczycielami.‭ ‬Ogromna w tym zasługa zorganizowanych przez Karola Małłka i Jana Boenigka uniwersytetów ludowych w Pasymiu i Jurkowym Młynie.‭ ‬Już w kilka miesięcy po zakończeniu wojny podejmowane są w Olsztynie prób organizacji wyższej uczelni‭ (‬Wyższa Szkoła Prawno-Ekonomiczna‭ ‬-‭ ‬później filia Wydziału Prawa Uniwersytetu Toruńskiego‭)‬.‭ ‬Są to próby niezbyt udane,‭ ‬ale świadczące o prężności i ambicjach środowiska.‭ ‬Od wczesnej wiosny‭ ‬1945‭ ‬r.‭ ‬działa teatr dramatyczny,‭ ‬bazujący na aktorach z Wilna oraz Muzeum Mazurskie.‭ ‬W końcu‭ ‬1946‭ ‬r.‭ ‬działają wodociągi i kanalizacja,‭ ‬dociera elektryczność i gaz przewodowy do mieszkań nie tylko w Olsztynie,‭ ‬ale i w większości miast województwa.‭ ‬Działają partie polityczne,‭ ‬liczne organizacje społeczne.‭ ‬Symptomy normalizacji życia i prężności nowej społeczności Warmii i Mazur można byłoby długo mnożyć.‭ ‬(66‭)
‭ ‬Co spowodowało,‭ ‬że Warmia i Mazury,‭ ‬startując z‭ “‬dna leja po bombie‭”‬,‭ ‬tak szybko‭ ‬-‭ ‬w ciągu dwóch,‭ ‬trzech lat‭ ‬-‭ ‬stały się‭ „‬normalnym‭” ‬polskim województwem‭?
Przesłanek było wiele,‭ ‬ale podstawowa to naturalna chęć narodu,‭ ‬skazanego na totalne wytępienie,‭ ‬do życia i rozwoju.‭ ‬Przypomnijmy:‭ ‬nazistowski Generalny Plan Wschodni zakładał,‭ ‬że w ciągu ok.‭ ‬20‭ ‬lat,‭ ‬to jest do roku‭ ‬1965,‭ ‬Polacy znikną z mapy etnicznej Europy.‭ ‬-‭ ‬Móc żyć i pracować‭ “‬dla siebie‭”‬,‭ ‬udowodnić sobie i światu,‭ ‬że‭ “‬jeszcze Polska nie zginęła,‭ ‬póki my żyjemy‭” ‬-‭ ‬to potężna siła napędowa.‭ ‬Ci,‭ ‬dla których taka Polska,‭ ‬jaka powstała,‭ ‬była nie do przyjęcia,‭ ‬stanowili na szczęście znikomą mniejszość.‭ ‬Po kolejnych amnestiach ich liczba w skali kraju kurczy się do kilku tysięcy,‭ ‬a wkrótce kilku setek.‭ ‬Żołnierzy‭ “‬wyklętych‭” ‬można subiektywnie zrozumieć.‭ ‬Motywy ich postępowania były różne,‭ ‬ale nie należy traktować ich postępowania,‭ ‬jako wzorca patriotyzmu najwyższej próby.‭ ‬Gdyby tak działała w‭ ‬1945‭ ‬r.‭ ‬większość Polaków,‭ “‬naprawdę wolnej Polski‭” ‬też by nie było,‭ ‬a Polaków byłoby po prostu znacznie mniej.‭ ‬To pod rozwagę Waldemara Brendy i jemu podobnych,‭ ‬którzy na piedestał wynoszą wszystkich walczących z komunizmem,‭ ‬tak działających z pobudek ideowych lub swoistej konieczności,‭ ‬jak i bardzo zbliżonych do pospolitych‭ ‬bandytów.‭ ‬(67‭)

To przesłanki ogólnokrajowe normalizacji i rozwoju.‭ ‬Z regionalnych należy wskazać na następujące:‭
-‭ ‬Wielką rolę w odbudowie Warmii i Mazur odegrali warszawiacy,‭ ‬osiedlający się tu często jeszcze przed zakończeniem wojny.‭ ‬ Była ich znaczna ilość‭ ‬-‭ ‬w Olsztynie ok.‭ ‬8‭ ‬tys.‭ ‬Stracili w zniszczonej Warszawie mieszkania i miejsca pracy.‭ ‬Było wśród nich sporo inteligencji,‭ ‬fachowców z różnych dziedzin.‭ ‬To był rdzeń inteligencji olsztyńskiej pierwszych dziesięcioleci.‭ ‬Część z nich powróciła później do Warszawy,‭ ‬ale większość‭ “‬wrosła‭” ‬w Warmię i Mazury i stała się patriotami regionu.‭
-Podobną rolę,‭ ‬a może i większą,‭ ‬w zagospodarowaniu Warmii i Mazur odegrali repatrianci z Kresów Wschodnich,‭ ‬głównie z Wileńszczyzny i zachodniej Białorusi,‭ ‬ale też Wołynia.‭ ‬ Pod koniec‭ ‬1946‭ ‬roku było ich na Warmii i Mazurach ok.‭ ‬113‭ ‬tys.‭ ‬Przesiedlane były niekiedy całe zwarte społeczności-‭ ‬wsie,‭ ‬ulice miast,‭ ‬niekiedy personel szkół i innych zakładów pracy.‭ ‬Repatrianci ze wschodu wieźli ze sobą inwentarz żywy,‭ ‬sprzęt gospodarski i domowy,‭ ‬książki i przybory szkolne,‭ ‬pamiątki rodzinne.‭ ‬Inwentarz żywy miał ogromne znaczenie dla zupełnie zniszczonych wsi,‭ ‬ale jeszcze większe znaczenie miało osiedlanie się zwartych społeczności,‭ ‬zespolonych sąsiedzką solidarnością,‭ ‬a często i umiejętnością samoobrony‭ (‬po doświadczeniach kresowych‭)‬.‭ ‬Repatrianci‭ ‬-‭ ‬nauczyciele,‭ ‬z Wileńszczyzny i Grodzieńszczyzny odegrali wiodącą rolę w organizacji pierwszych szkół.‭(‬68‭)
Nieco później‭ (‬druga połowa‭ ‬1947‭ ‬r.‭) ‬podobną rolę,‭ ‬oczywiście w nieporównywalnie mniejszej skali,‭ ‬odegrali Ukraińcy przesiedleni w akcji‭ “‬Wisła‭” ‬na słabo dotychczas zagospodarowane tereny wiejskie w północnej części województwa.
‭ ‬Osadników z Polski centralnej było wielu i stanowią oni istotny składnik ludności województwa,‭ ‬ale w pierwszych miesiącach i latach po wojnie byli oni elementem mniej stabilnym,‭ ‬niż Warmiacy i Mazurzy oraz repatrianci ze Wschodu.‭ ‬Wynikało to z faktu,‭ ‬że po zetknięciu się z trudną rzeczywistością w‭ “‬Prusach‭” ‬mieli oni możliwość powrotu do rodzinnych wsi czy miasteczek.‭ ‬Często wracając do rodzinnych stron,‭ ‬zabierali sprzęt i inne rzeczy z‭ “‬Niemiec‭”‬. ‭(‬69‭)

-‭ ‬Trudną do przecenienia rolę w‭ “‬przywróceniu‭” ‬Polsce Warmii i Mazur,‭ ‬szczególnie w uświadomieniu polskich tradycji historycznych,‭ ‬odegrali działacze warmińscy i mazurscy z czasów przedwojennych oraz polscy pisarze,‭ ‬dziennikarze i działacze społeczni,‭ ‬którzy już przed‭ ‬1939‭ ‬rokiem interesowali sie Prusami Wschodnimi.‭ ‬ Specjalną rolę odegrali działacze z powiatu działdowskiego,‭ ‬jedynego skrawka Mazur należącego przed‭ ‬1939‭ ‬r.‭ ‬do II Rzeczpospolitej oraz inni Mazurzy i Warmiacy,‭ ‬którzy m.in.‭ ‬już w czasie wojny powołali Związek Mazurów.‭ ‬Działacze ci,‭ ‬już od pierwszych dni po wyzwoleniu,‭ ‬przedstawiali władzom PKWN-u problemy ludności miejscowej,‭ ‬zabiegali o jej ochronę,‭ ‬a następnie odegrali ogromną role w odbudowie polskiej administracji i szkolnictwa.‭ ‬Wspomnijmy tu Emilię Sukertową-Biedrawinę,‭ ‬Jerzego Burskiego,‭ ‬Karola Małłka,‭ ‬Waltera Późnego,‭ ‬Bohdana Wilamowskiego.‭ ‬Liczba Warmiaków i Mazurów aktywnie zaangażowanych w organizację życia po‭ ‬1945‭ ‬r.‭ ‬była znaczna‭ ‬-‭ ‬biorąc pod uwagę stopień germanizacji regionu i doświadczenia autochtonów w pierwszych miesiącach po zajęciu terenu przez Armię Czerwoną.‭ ‬Oczywiście przesłanki zaangażowania różnych osób były rozmaite.‭ ‬Sentyment do polskości na pewno nie dominował,‭ ‬ale ich realny wkład w budowanie nowego społeczeństwa regionu był ogromny.‭
-‭ ‬Dziś prawie zupełnie nie pamięta się o twórczej roli awansu społecznego.‭ ‬ Ówczesne uwarunkowania społeczne pozwoliły uaktywnić się uzdolnieniom i talentom ludzi z‭ “‬nizin społecznych‭”‬,‭ ‬które w przypadku kontynuowania stosunków społecznych z okresu II Rzeczypospolitej w większości przypadków nie rozwinęłyby się.‭ ‬Było to nadzwyczaj cenne uzupełnienie kadr wyniszczonych wojną i okupacją.‭ ‬Przykład ze skromnego podwórka bibliotecznego.‭ ‬W roku‭ ‬1950‭ ‬dyrektorem powiatowej i miejskiej biblioteki w Mrągowie został Wacław Gołowicz,‭ ‬człowiek ze wsi mazowieckiej bez pełnego wykształcenia średniego.‭ ‬Chłonny wiedzy i pełen fantazji samouk,‭ ‬w ciągu‭ ‬35‭ ‬lat pracy stworzył jedną z najlepszych bibliotek publicznych w Polsce‭ (‬dziś Biblioteka w Mrągowie nosi jego imię‭)‬.‭ ‬Bibliotekę we Franknowie wiele lat prowadziła Wiktoria Zawadzka,‭ ‬bez pełnej szkoły podstawowej.‭ ‬Nigdy nie opanowała w pełni poprawnej pisowni,‭ ‬ale jej sukcesy w‭ ‬popularyzacji literatury były znane w całej Polsce.‭
Władysław Ogrodziński,‭ ‬jeden z‭ “‬budowniczych polskiej Warmii i Mazur‭”‬,‭ ‬pytany już w‭ “‬wolnej Polsce‭” ‬o pierwsze lata powojenne regionu,‭ ‬powiedział:‭ “‬jak patrzę na nasze przywary i zalety,‭ ‬na to wszystko,‭ ‬co udało się osiągnąć,‭ ‬to jest cud.‭ ‬Zrobiliśmy,‭ ‬jak na nasze możliwości,‭ ‬więcej niż można było oczekiwać‭(‬…‭)‬.‭ ‬Kto tego nie przeżywał nie zrozumie.‭”
Bardzo podobnie ocenia pierwszy okres władzy polskiej w Olsztynie miłośnik regionu i popularyzator jego historii,‭ ‬o pokolenie młodszy od Ogrodzińskiego‭ ‬-‭ ‬Stanisław Piechocki:‭ “ ‬Pełnym zapału i wysiłku oddaniem polskich osadników,‭ ‬głównie zaś ludzi przybyłych z terenów wschodnich oraz przybyłych z Polski centralnej,‭ ‬jak również ludności miejscowego pochodzenia,‭ ‬Olsztyn niebawem został przywrócony do życia,‭ ‬dźwignięty z ruin,‭ ‬a następnie znacznie,‭ ‬w wielu dziedzinach,‭ ‬rozwinięty i przestronnie rozbudowany‭(‬…‭) ‬to fakt w jego dziejach niezaprzeczalny.
-‭ ‬Nic dodać‭! ‬-‭ ‬Zagospodarowanie i włączenie w krwioobieg państwa i narodu polskiego Ziem Zachodnich i Północnych to jedno z najdonioślejszych,‭ ‬pozytywnych dokonań narodu polskiego w dziejach.‭ ‬Historykom i amatorskim miłośnikom historii,‭ ‬którzy dziś biadają nad‭ “‬błędami‭” ‬i‭ “‬zbrodniami‭”‬,‭ ‬a nie dostrzegają gigantycznej skali dokonań pierwszych lat powojennych należy współczuć,‭ ‬gdyż‭ “‬nie wiedzą co czynią‭”‬.‭

16.‭ ‬WARMIA I MAZURY W PRL-u.

‭ ‬Lata‭ ‬1945-1946‭ ‬to okres największej w dziejach regionu katastrofy humanitarnej,‭ ‬ale i pierwszych udanych polskich poczynań mających na celu odbudowę gospodarczą oraz budowanie od podstaw nowego społeczeństwa.‭ ‬ Dalsze lata to już ciąg żmudnych działań mających na celu powolny,‭ ‬ale systematyczny rozwój regionu.‭ ‬Działań mało efektownych z punktu widzenia dzisiejszego mieszkańca Warmii i Mazur,‭ ‬lecz skutecznych.‭ ‬Pod koniec lat‭ ‬40.‭ ‬nie notuje się już epidemii,‭ ‬a świerzb i wszawica przestają być zjawiskami powszechnymi.‭ ‬Nie notuje sie przypadków śmierci głodowej i wszystkie dzieci chodzą do szkół,‭ ‬także w zimie‭ ‬-‭ ‬a to znaczy,‭ ‬że mają chociaż jedną parę butów.‭ ‬Działają przychodnie lekarskie i apteki,‭ ‬a bandytyzm spada do poziomu‭ „‬normalnego‭”‬.‭ ‬Rzeczywistość jest szara,‭ ‬większość mieszkańców klepie biedę‭ ‬-‭ ‬jest to jednak już normalna bieda,‭ ‬a nie wegetacja z dnia na dzień na skraju przeżycia.‭ ‬45-letni okres dziejów Warmii i Mazur w obrębie PRL-u to ogrom dokonań na wszelkich polach.‭ ‬Są one ukazane w dziesiątkach i setkach publikacji ukazujących ogólne dzieje Warmii i Mazur lub rozwój poszczególnych powiatów,‭ ‬miast,‭ ‬gałęzi gospodarki,‭ ‬nauki,‭ ‬oświaty itd.‭ ‬W tym szkicu chcę zasygnalizować jedynie wydarzenia i procesy węzłowe lub symboliczne,‭ ‬według mnie,‭ ‬dla tych czasów.
‭ ‬Od początku lat‭ ‬50.‭ ‬obserwujemy już wyraźne symptomy rozwoju.‭ ‬ Powoli postępuje stabilizacja i krzepnięcie społeczeństwa,‭ ‬co raz więcej jest oznak zwiększenia możliwości materialnych,‭ ‬rodzenia się ambicji i inicjatyw zmierzających do popchnięcia naprzód całego regionu,‭ ‬czy też poszczególnych powiatów,‭ ‬miast i wsi.‭ ‬Jak zawsze wiele zależy od pojawienia sie jednostek z inicjatywą,‭ ‬a jednocześnie potrafiących ukazać swoje ambicje władzy i społeczeństwu.‭ ‬Następnie zaś natchnąć grono społeczników i‭ „‬etatowych‭” ‬działaczy chęcią zrealizowania tej wizji.‭
Nie zawsze było to proste,‭ ‬nie tylko z uwagi na szczupłość elit społecznych,‭ ‬ale i ograniczenia ustrojowe.‭ ‬ Przecież pierwsza połowa lat‭ ‬50.‭ ‬to lata totalitaryzmu,‭ ‬tak zwany okres stalinowski,‭ ‬z właściwymi mu wypaczeniami we wszystkich dziedzinach życia.‭ ‬Są to usiłowania administracyjnego przyspieszenia‭ „‬budownictwa socjalistycznego‭” ‬-‭ ‬ograniczenia do minimum prywatnego przemysłu,‭ ‬rzemiosła i handlu,‭ ‬próby kolektywizacji rolnictwa,‭ ‬narzucanie sztywnych wzorców w gospodarce i kulturze,‭ ‬a także brutalne zwalczanie wszelkich rzeczywistych i urojonych zagrożeń zza żelaznej kurtyny i opozycji krajowej.‭ ‬Przeciwnicy reżimu‭ (‬podziemie zbrojne,‭ ‬ale i opozycja cywilna‭) ‬poddawani są prześladowaniom,‭ ‬zapada sporo wyroków śmierci‭ (‬chociaż w większości uchylonych w ramach amnestii lub prawa łaski prezydenta‭)‬.‭ ‬To jedna strona medalu.‭ ‬Także‭ „‬żołnierze wyklęci‭” ‬dopuszczali się wstrząsających często okrucieństw lub działań na pograniczy zwykłego bandytyzmu.‭ ‬-‭ ‬Praktyka lat stalinizmu niewątpliwie spowolniła rozwój gospodarczy i społeczny Polski,‭ ‬a więc także Warmii i Mazur,‭ ‬jednak również w tym okresie rozwój regionu trwa,‭ ‬nawet mają miejsce zjawiska i procesy owocujące później rozwojem.‭ ‬Można tu wymienić m.in.:‭ ‬masowy napływ do szkół średnich i wyższych dzieci z rodzin chłopskich i robotniczych,‭ ‬likwidacja analfabetyzmu,‭ ‬masowe wydania dzieł literatury klasycznej polskiej i obcej.‭ ‬Rozwija się sieć szkół,‭ ‬nie tylko w miastach i miasteczkach,‭ ‬ale i na wsi.‭ ‬Pojawiają się domy kultury,‭ ‬biblioteki i punkty biblioteczne.‭
Awans społeczny,‭ ‬to nie slogan,‭ ‬a rzeczywistość rozbijająca tradycyjny polski układ pan-cham.‭ ‬Podejmowane są wówczas również udane próby naprawienia szkód wyrządzonych bezpośrednio po wojnie polskiej ludności Warmii i Mazur.‭
W‭ ‬1950‭ ‬r.‭ ‬przeniesiono z Cieszyna do Olsztyna Wyższą Szkołę Gospodarstwa Wiejskiego i zlokalizowano ją w pomieszczeniach po niecieszącym się dobrą tradycją zakładzie dla obłąkanych w Kortowie.‭ ‬ Rozwój tej uczelni‭ (‬pod nazwą Wyższa Szkoła Rolnicza,‭ ‬a od‭ ‬1972‭ ‬r.‭ ‬Akademia Rolniczo-Techniczna‭) ‬był spektakularny.‭ ‬W ciągu niewielu lat ze stanu niemal embrionalnego,‭ ‬o szczupłej kadrze naukowej i nikłym wyposażeniu,‭ ‬wyrosła na czołową uczelnię rolniczą w kraju.‭ ‬Dziś znaczna część specjalistów z zakresu rolnictwa w północno-wschodniej części Polski to absolwenci tej uczelni.‭ ‬Rozwój i osiągnięcia‭ „‬Kortowa‭” ‬to zasługa całej rzeszy ludzi,‭ ‬którzy tu pracowali.‭ ‬Nie ulega jednak wątpliwości,‭ ‬że pionierem był Marian Gotowiec‭ ‬-‭ ‬organizator uczelni w Olsztynie i jej pierwszy rektor‭ (‬1950-1953‭)‬.‭ ‬Potem,‭ ‬jako wieloletni przewodniczący Prezydium Wojewódzkiej Rady Narodowej‭ (‬Wojewoda‭) ‬w Olsztynie,‭ ‬patronował działalności uczelni.
W r.‭ ‬1952‭ ‬Konstanty Ildefons Gałczyński opublikował‭ „‬Kronikę olsztyńską‭” ‬i inne utwory związane z Leśniczówką Pranie w Puszczy Piskiej,‭ ‬w której mieszkał przez długi czas‭ („‬To leśniczówka Pranie,‭ ‬nasze letnie mieszkanie‭”)‬.‭ ‬ To data symboliczna,‭ ‬nie tylko z uwagi na wartość artystyczną utworu,‭ ‬świadectwo wejścia Warmii i Mazur,‭ ‬nie tylko mentalnie,‭ ‬ale i emocjonalnie w składnik pojęcia‭ „‬Polska‭” ‬w umysły i serca Polaków.‭ ‬Nie,‭ ‬jako pojęcie ogólne,‭ ‬abstrakcyjne,‭ ‬ale jako lasy,‭ ‬jeziora,‭ ‬ptaki i ludzie.‭ ‬Nie mniejsze znaczenie,‭ ‬niż‭ „‬Kronika olsztyńska‭” ‬miały obchody Kajkowskie w‭ ‬1958‭ ‬r.,‭ ‬w stulecie urodzin wielkiego,‭ ‬polskiego poety mazurskiego‭ ‬-‭ ‬Michała Kajki.‭ ‬Ich szeroki zasięg,‭ ‬udział w nich wybitnych polityków i pisarzy‭ (‬m.in.‭ ‬Melchior Wańkowicz‭)‬,‭ ‬szeroka popularyzacja w środkach masowego przekazu,‭ ‬nadanie ulicom i szkołom w wielu miastach imienia Kajki,‭ ‬a przede wszystkim masowe wydanie zbiorów poezji Kajki,‭ ‬przyswajało Polakom tradycję polską regionu.
‭ ‬Połowa lat‭ ‬50.‭ ‬to początek planowej odbudowy Starego Miasta w Olsztynie,‭ ‬nieco później rusza odbudowa w innych miastach.‭ ‬ Zaczyna sie również odbudowa lub renowacja szczególnie cennych zabytkowych budowli oraz ich adaptacja na potrzeby współczesne.‭ ‬Odbudowane zamki,‭ ‬ratusze i pałace stają się siedzibami bibliotek,‭ ‬domów kultury,‭ ‬pracowniami artystów.‭ ‬Wielki wkład we właściwą odbudowę i renowację zabytków wnieśli konserwatorzy,‭ ‬a szczególnie wieloletni Wojewódzki Konserwator Zabytków‭ ‬-‭ ‬Lucjan Czubiel.
‭ ‬W panoramie bogatych dokonań lat‭ ‬50.‭ ‬na Warmii i Mazurach,‭ ‬szczególne miejsce zajmuje powstanie i działalność Stowarzyszenia Społeczno-kulturalnego‭ „‬Pojezierze‭”‬.

„Pojezierze‭” ‬to najbardziej wyrazisty przejaw potencjału intelektualnego i obywatelskiego Olsztyna w połowie lat‭ ‬50.‭ ‬Potencjału dojrzewającego w trudnej dekadzie powojennej i ukazującego swą siłę i dojrzałość po uwolnieniu z gorsetu stalinizmu‭ (‬wydarzenia październikowe‭ ‬1956‭ ‬r.‭) ‬To także znamienity przejaw,‭ ‬nieczęstej w‭ ‬tradycji polskiej,‭ ‬konstruktywnej inicjatywy całej wspólnoty obywatelskiej.‭ ‬Wśród czołowej elity Stowarzyszenia znajdziemy obok działaczy państwowych i PZPR-owskich wysokiego szczebla,‭ ‬bezpartyjnych specjalistów,‭ ‬artystów i działaczy orientacji chrześcijańskiej‭ (‬katolickich i protestanckich‭)‬,‭ ‬a nawet osoby o tradycyjnie konserwatywnych poglądach.

Tu pozwolę sobie nawiązać do osobistych wspomnień i doznań z jesieni‭ ‬1956‭ ‬r.‭ (‬w Olsztynie zamieszkałem w początkach października‭)‬.‭ ‬Dzięki związkom z kolegami ze studiów,‭ ‬którzy rok wcześniej niż ja trafili do Olsztyna i byli już bardzo‭ „‬zasiedziałymi‭” ‬działaczami‭ (‬Bronisław Gołębiowski,‭ ‬Halina Kowalewska,‭ ‬Halina i Stanisław Wieczorkowie‭)‬,‭ ‬stałem się mimowolnym świadkiem historycznych dla rozwoju regionu wydarzeń.‭ ‬Nim uzyskałem własne lokum,‭ ‬mieszkałem przez kilka tygodni u Bronka Gołębiowskiego,‭ ‬w budynku hotelu Wojewódzkiego Ośrodka Propagandy Partyjnej przy ul.‭ ‬Głowackiego.‭ ‬W pokoikach WOPP-u trwały codziennie,‭ ‬często do późnych godzin nocnych,‭ ‬a często i do białego rana,‭ ‬dyskusje,‭ ‬zapadły decyzje.‭ ‬Bardzo dynamiczny był desant studencko-dziennikarski z Warszawy‭ ‬-‭ ‬opanował on redakcję‭ „‬Warmii i Mazur‭”‬.‭ ‬Bardzo aktywni byli młodzi działacze miejscowego pochodzenia‭ ‬-‭ ‬Gerard Skok i Tadeusz Willan.‭ ‬Najwięcej zdziałali jednak ustabilizowani,‭ ‬mający doświadczenie praktyczne pracownicy różnych zawodów i działacze partyjni tkwiący w Olsztynie od‭ ‬1945‭ ‬r.‭ ‬lub przybyli tu niewiele później.‭ ‬W tym środowisku zrodził się pomysł stworzenia stowarzyszenia społecznego o luźno sprecyzowanym programie działania.‭ ‬Stowarzyszenia mającego ambicje ożywić Warmię i Mazury w zasadzie w każdej dziedzinie.‭ ‬Inicjatywie tej patronowali w Warszawie posłowie o mazurskim rodowodzie‭ (‬Walter Późny i Bohdan Wilamowski‭) ‬oraz działacze szczebla centralnego zauroczeni krainą tysiąca jezior,‭ ‬czasem związani też z Olsztyńskiem przez dawne wileńskie znajomości i działania.‭ ‬Tu odegrał ogromną rolę Jerzy Putrament,‭ ‬mający rozległe znajomości i możliwości w kręgach władzy,‭ ‬niezwykle dynamiczny.‭ ‬Miało to istotne znaczenie w czasach,‭ ‬gdy nie tylko rozpoczęcie działalności społecznej w jakiejkolwiek dziedzinie,‭ ‬ale nawet uzyskanie tony papieru wymagało zgody wysokiej‭ „‬góry‭”‬.
‭ ‬Impet,‭ ‬zakres działania i inicjatywność czołowego aktywu‭ „‬Pojezierza‭” ‬jest zdumiewająca.‭ ‬Startując prawie od zera,‭ „‬Pojezierze‭” ‬powołało wkrótce własne wydawnictwo oraz czasopisma,‭ ‬zdynamizowało regionalne badania naukowe,‭ ‬przyśpieszyło ochronę zabytków i ożywiło je praktyczną działalnością.‭ ‬Napisałem wyżej‭ „‬startując prawie od zera‭” ‬-‭ ‬nie jest to określenie do końca sprawiedliwe.‭ ‬Przecież w Olsztynie istniał od‭ ‬1945‭ ‬r.‭ ‬Instytut Mazurski Emilii Sukertowej-Biedrawiny i Karola Małka zabezpieczający literaturę,‭ ‬dokumenty i inne świadectwa przeszłości regionu,‭ ‬wegetowało czasopismo‭ “‬Warmia i Mazury‭”‬,‭ ‬a wiele różnych innych inicjatyw i działań z lat wcześniejszych można byłoby wyliczać długo.‭ „‬Pojezierze‭” ‬jednak te różnorodne działania ożywiło i skonsolidowało,‭ ‬a przede wszystkim nadało im nowy wymiar.‭ ‬Dorzuciło do tego sporo inicjatyw nowych.‭ ‬-Zrobiony w końcu‭ ‬1956‭ ‬r.‭ ‬zdecydowany‭ “‬krok do przodu‭” ‬zapoczątkował marsz,‭ ‬a właściwie bieg,‭ ‬który trwał kilkadziesiąt lat‭ (‬ściślej: 30‭)‬.‭ ‬Długoletniej dynamice działalności Stowarzyszenia sprzyjał fakt,‭ ‬że‭ „‬ojcowie‭” „‬Pojezierza‭” (‬a było ich 16‭) ‬to w‭ ‬1956‭ ‬r.‭ ‬ludzie młodzi,‭ ‬bardzo młodzi i wręcz młokosy.‭ ‬Nieliczni‭ „‬starzy‭” ‬to Henryk Panas‭ (‬44‭ ‬lata‭)‬,‭ ‬Hieronim Skurpski‭ (‬42‭ ‬lata‭)‬,‭ ‬Władysław Ogrodziński‭ (‬35‭ ‬lat‭) ‬i Andrzej Wakar‭ (‬35‭ ‬lat‭)‬.‭ ‬Dominowali‭ ‬30-latkowie,‭ ‬a wielu bardzo czynnych działaczy miało w‭ ‬1956‭ ‬r.‭ ‬niewiele ponad‭ ‬20‭ ‬lat‭ (‬np.‭ ‬Henryk Święcicki‭)‬.‭ ‬Szczęśliwie rolę wiodącą w praktycznych i organizacyjnych działaniach oraz wytyczaniu priorytetów Stowarzyszenia odegrali ludzie już doświadczeni,‭ ‬znający znający realia życia,‭ ‬a jeszcze pełni sił i zapału‭ ( ‬Panas,‭ ‬Skurpski,‭ ‬Ogrodziński,‭ ‬Wakar‭)‬.‭
Dynamice rozwoju działalności społecznej sprzyjał fakt,‭ ‬niewiarygodnej dziś,‭ ‬swoistej zwartości niewielkiego w‭ ‬1956‭ ‬r.‭ ‬środowiska intelektualnego Olsztyna.‭ ‬Rozwojowi kultury i zainteresowaniom regionalnym patronowali niejako weterani jeszcze przedwojennej polonii Warmińsko-Mazurskiej o różnych orientacjach ideologicznych i religijnych‭ (‬MariaZientara-Malewska,‭ ‬Emilia Sukertowa-Biedrawina,‭ ‬Władysław Gębik,‭ ‬Bogdan Wilamowski,‭ ‬Karol Małłek i inni‭)‬.‭ ‬Impet działaniom nadali,‭ ‬jak wspominałem wyżej,‭ „‬ojcowie‭” „‬Pojezierza‭”‬,‭ ‬a gdy ci wkroczyli w wiek średni,‭ ‬a potem zaczęli się starzeć,‭ ‬Olsztyn posiadał już bardzo liczną kadrę młodych,‭ ‬dobrze wykształconych,‭ ‬ambitnych ludzi.‭ ‬Co spajało tych bardzo różnych ideowo i mentalnie ludzi‭? ‬-‭ ‬Przede wszystkim‭ „‬praktyczny‭” ‬patriotyzm przejawiający się w przekonaniu,‭ ‬że cele publiczne mają priorytet nad prywatnymi.‭ ‬Zgoda co do celów priorytetowych‭ ‬-‭ ‬odbudowa gospodarki,‭ ‬ochrona zabytków i tradycji polskich,‭ ‬tworzenie bazy działalności oświatowej,‭ ‬naukowej i kulturalnej oraz daleko posunięta tolerancja i życzliwość wobec działań innych‭ („‬ja uważam,‭ ‬że można byłoby zrobić to inaczej,‭ ‬ale jeżeli ty uważasz,‭ ‬że można w inny sposób‭ ‬-‭ ‬to proszę bardzo,‭ ‬spróbuj‭”)‬.‭ ‬Oczywiście i wtedy można było dostrzec przejawy prywaty,‭ ‬zaściankowości,‭ ‬chorobliwej zazdrości,‭ ‬ale nie one dominowały.
‭ ‬Ruch do przodu,‭ ‬przyśpieszony do galopu w‭ ‬1956‭ ‬r.,‭ ‬przyniósł imponujące efekty w zakresie infrastruktury kulturalnej i osiągnięcia oświatowo-kulturalne.‭ ‬ Olsztyn po kilkunastu latach nie był już kulturalnie małym,‭ ‬biednym miastem na peryferiach Polski.‭ ‬Startująca skromnie w‭ ‬1950‭ ‬r.‭ ‬Wyższa Szkoła Rolnicza wyrosła,‭ ‬jako ART,‭ ‬na jedną z czołowych uczelni rolniczych w Polsce.‭ ‬Rozwijało się prężnie wydawnictwo‭ „‬Pojezierze‭” ‬promujące literatów miejscowych i dorobek uczonych z różnych dziedzin.‭ ‬W czasie‭ ‬35‭ ‬lat istnienia wydało‭ ‬735‭ ‬tytułów książek‭! ‬Jeszcze w‭ ‬1986‭ ‬r.‭ ‬-‭ ‬już schyłkowym‭ ‬-‭ ‬50‭ ‬tytułów w nakładzie‭ ‬1‭ ‬mln egzemplarzy.‭ ‬I co niemniej ważne,‭ ‬patronowało twórczości literackiej i naukowej w całym regionie.‭ ‬Rychło wszystkie miasta i miasteczka Warmii i Mazur doczekały się przyzwoitych monografii.‭ ‬Powstał Ośrodek Badań Naukowych im.‭ ‬Wojciecha Kętrzyńskiego,‭ ‬zwielokratniający dokonania stacji naukowej PTH,‭ ‬a przy nim,‭ ‬tworzona na zrębie zbiorów pieczołowicie gromadzonych przez Emilię Sukertową-Biedrawinę,‭ ‬wspaniała biblioteka o profilu historycznym.‭ ‬Piśmiennictwo polskie na temat przeszłości Warmii i Mazur wzbogaciło się o setki nowych opracowań.‭ ‬Do starszych uczonych i pisarzy dołączają z każdym rokiem młodzi badacze.‭ ‬Uczelnie olsztyńskie przyciągają uczonych z innych regionów,‭ ‬a z kolei ludzie,‭ ‬którzy zdobywali ostrogi naukowe w Olsztynie,‭ ‬osiągają wybitne sukcesy w innych ośrodkach.‭ ‬Jako symbol tego może służyć Wojciech Wrzesiński,‭ ‬który po kilku latach pracy w OBN im.‭ ‬Kętrzyńskiego‭ (‬którego był współzałożycielem‭) ‬został profesorem Uniwersytetu Wrocławskiego,‭ ‬rektorem tej uczelni,‭ ‬a w roku‭ ‬1997‭ ‬został wybrany na przewodniczącego Zarządu Głównego Polskiego Towarzystwa Historycznego.‭ ‬Biblioteki publiczne i pedagogiczne zyskały opinię przodujących w kraju,‭ ‬wielkie sukcesy zanotowała ochrona zabytków i muzealnictwo.‭ ‬Tę wyliczankę można byłoby długo kontynuować.‭ ‬Dynamika rozwoju i osiągnięcia środowiska olsztyńskiego wywoływały żywe zainteresowanie,‭ ‬aprobatę i życzliwą pomoc wielu uczonych i pisarzy z innych regionów,‭ ‬niektórzy tu się osiedlili.‭ ‬Lista tych przyjaciół Warmii i Mazur jest bardzo długa.‭ ‬Wspomnijmy tylko,‭ ‬tytułem przykładu,‭ ‬wymienionego już wyżej Jerzego Putramenta,‭ ‬Igora Newerlego,‭ ‬Eugeniusza Pauksztę,‭ ‬Igora Sikiryckiego,‭ ‬Zbigniewa Nienackiego,‭ ‬Henryka Syskę i profesorów:‭ ‬Mariana Biskupa,‭ ‬Władysława Chojnackiego oraz Jerzego Antoniewicza.‭
Wyżej starałem się sie wypunktować przesłanki i symbole postępu w zakresie nauki i kultury oraz zasługi ruchu społecznego w tym zakresie.‭ ‬Oczywiście rozwój kulturalny nie mógłby mieć miejsca,‭ ‬gdyby nie wcześniejszy rozwój gospodarczy i ogólno cywilizacyjny.‭ ‬-‭ ‬W Olsztynie i wielu miastach regionu powstają nowe fabryki,‭ ‬niekiedy wielkie.‭ ‬Poszerza się sieć szkół i są dla nich budowane nowe obiekty‭ („‬Tysiąc szkół na‭ ‬1000-lecie państwa polskiego‭”)‬.‭ ‬Niepomiernie rozrasta się działalność Akademii Rolniczo-Technicznej i powstaje nowa uczelnia o profilu głównie humanistycznym‭ (‬Wyższa Szkoła Pedagogiczna‭ ‬-‭ ‬1974r.‭)‬.‭ ‬Od połowy lat‭ ‬60.‭ ‬rusza na wielką skalę budownictwo mieszkaniowe‭ ‬-‭ ‬w latach‭ ‬70.,‭ ‬dzięki‭ „‬wielkiej płycie‭” ‬wyrastają w Olsztynie i innych miastach,‭ ‬a nawet siedzibach PGR-ów,‭ ‬już nie pojedyncze domy,‭ ‬a całe osiedla mieszkaniowe.‭ ‬Doskonalone są drogi i rozbudowywana infrastruktura komunikacyjna.‭
Nieco później niż rozwój przemysłu i infrastruktury technicznej w miastach,‭ ‬następuje rozwój rolnictwa.‭ ‬Wiele lat jego rozwój hamował brak dostatecznej liczby osadników w rolnictwie indywidualnym‭ ‬-‭ ‬a potem próby kolektywizacji wsi.‭ ‬Jeszcze trudniejszy start miały państwowe gospodarstwa rolne gospodarujące w dawnych dobrach junkierskich‭ (‬na Warmii i Mazurach,‭ ‬podobnie,‭ ‬jak w innych regionach Ziem Odzyskanych,‭ ‬nie przeprowadzono parcelacji wielkich majątków poniemieckich‭ ‬-‭ ‬tak z uwagi na brak dostatecznej liczby osadników,‭ ‬jak i względy‭ „‬ideowe‭”)‬.‭ ‬Ogólny brak‭ „‬zasobów ludzkich‭” ‬w województwie,‭ ‬skromne zarobki i nie najlepsze warunki mieszkaniowe hamowały kształtowanie się w nich załóg pracowniczych.‭ ‬Dopiero w połowie lat‭ ‬60.‭ ‬notujemy tu symptomy postępu i rozwoju.‭ ‬Natomiast w latach‭ ‬70.‭ ‬i‭ ‬80.,‭ ‬w związku z bardzo korzystnymi cenami płodów rolnych,‭ ‬nasyceniem terenu fachowcami‭ (‬ART‭!) ‬i coraz korzystniejszymi warunkami pracy w PGR-ach‭ (‬niezłe płace,‭ ‬budownictwo,‭ ‬mieszkaniowe,‭ ‬coraz lepsza infrastruktura socjalno-oświatowa‭) ‬następuje dynamiczny rozwój ich produkcji.‭ ‬Większość PGR-ów,‭ ‬szczególnie gospodarujących na urodzajnych glebach w zachodnio-północnej części województwa,‭ ‬staje się nowoczesnymi,‭ ‬wysoko wydajnymi przedsiębiorstwami rolnymi.‭ ‬Plony zbóż,‭ ‬ziemniaków,‭ ‬czy buraków cukrowych,‭ ‬hodowla bydła i trzody chlewnej,‭ ‬własne zaplecze produkcyjne‭ (‬mieszalnie pasz,‭ ‬warsztaty mechaniczne itp.‭) ‬pozwala im konkurować skutecznie z rolnictwem zachodnioeuropejskim.‭ ‬W latach‭ ‬80.‭ ‬wykształca się‭ „‬społeczeństwo PGR-owskie‭” ‬będące pełnowartościową częścią nowoczesnego społeczeństwa polskiego.‭ ‬To już nie fornale‭ ‬-‭ ‬analfabeci,‭ ‬a wysokiej klasy specjaliści,‭ ‬dobrze zarabiający,‭ ‬mieszkający w ładnych,‭ ‬wyposażonych w nowoczesny sprzęt mieszkaniach,‭ ‬uczący dzieci w liceach i szkołach wyższych,‭ ‬dojeżdżający PGR-owskimi autokarami do teatrów warszawskich i na wczasy w Bułgarii.‭
——————————————————————————————————-
‭ ‬To co napisałem wyżej o rozwoju Warmii i Mazur w dobie PRL-u może być odczytane jako laurka upiększająca rzeczywistość.‭ ‬Łatwo można tę‭ „‬laurkę‭” ‬zamazać‭ ‬-‭ ‬szare,‭ ‬smutne miasta i wsie,‭ ‬pudełkowate budownictwo,‭ ‬niedostateczna rywalizacja i brak bodźców ekonomicznych sprzyjających wydajności pracy i postępowi w zarządzaniu,‭ ‬obłędne relacje cenowe i płacowe.‭ ‬To wszystko prawda.‭ ‬Mimo tych wszystkich błędów i potknięć,‭ ‬postęp jest olbrzymi‭ ‬-‭ ‬każdy uczciwy historyk łatwo może je śledzić w rocznikach statystycznych,‭ ‬czy też po prostu w historii z lat‭ ‬1945-1980‭ ‬poszczególnych rodzin‭ (‬także własnych‭) ‬i miejscowości.‭
Dyskredytowanie dorobku PRL-u jest jednym z mitów założycielskich III Rzeczypospolitej,‭ ‬działaniem mającym na celu legitymizację władz postsolidarnościowych.‭ ‬Formy tej dyskredytacji na Warmii i Mazurach przybierają też niestety odcienie zaprzeczenia osiągnięć polskich po‭ ‬1945‭ ‬r.‭ ‬Zestawia się w sposób prymitywny rzekomą wspaniałość czasów niemieckich ze zgrzebną rzeczywistością polską‭ (‬vide:‭ „‬Atlantyda Północy‭”)‬.‭ ‬Historycy i dziennikarze na obowiązującej fali apoteozy świata wolnego rynku i demokracji zachodniej oraz totalnej negacji czasów‭ „‬realnego socjalizmu‭” ‬nie stronią od uproszczeń i zwyczajnego kłamstwa.‭(‬74‭)‬

17.‭ ‬WARMIA I MAZURY W III RZECZYPOSPOLITEJ.

‭ ‬Gdy wiosną‭ ‬2013‭ ‬r.‭ ‬wjeżdżamy w granice województwa Warmińsko-Mazurskiego,‭ ‬odnosimy wrażenie,‭ ‬że znaleźliśmy się w krainie nie tylko pięknej,‭ ‬ale także zadbanej i zasobnej.‭ ‬ Jedziemy niezłymi szosami po których porusza sie mnóstwo nowoczesnych samochodów.‭ ‬Z zieleni lasów wyłaniają sie starannie uprawiane pola,‭ ‬domy i zabudowania gospodarcze są przeważnie dobrze utrzymane.‭ ‬W wioskach nad jeziorami szeroki wybór kwater dla turystów,‭ ‬mnóstwo domów i domków letnich mieszkańców Warszawy i innych‭ „‬metropolii‭”‬.‭ ‬W miastach estetycznie odmalowane i otoczone zielenią blokowiska cieszą oko,‭ ‬wiele jest nowych budowli rozmaitego przeznaczenia,‭ ‬często o ciekawej architekturze.‭ ‬Przy drogach i ulicach miast mnóstwo zajazdów,‭ ‬hoteli,‭ ‬restauracji i barów.‭ ‬Reklamy i strzałki kierunkowe zapraszają do zabytków historycznych i atrakcji przyrodniczych.‭ ‬Gospodarstwa agroturystyczne oferują wczasy konne i wodniackie.‭ ‬W miastach ich mieszkańców i przyjezdnych wabi mnóstwo dyskontów i supermarketów oferujących szeroki wybór towarów na każdy gust i każdą kieszeń‭ (‬z wyjątkiem całkiem pustej‭)‬.‭ ‬Cudzoziemcy‭ (‬głównie Niemcy‭) ‬odwiedzający nasz region po dłuższej przerwie,‭ ‬stwierdzają,‭ ‬że to całkiem nowa Warmia i nowe Mazury,‭ ‬bardzo różniące się nie tylko od czasów szarego PRL-u,‭ ‬ale także od Ostpreussen sprzed‭ ‬1945‭ ‬r.‭ ‬Owszem,‭ ‬wtedy też pięknych i zadbanych,‭ ‬ale biednych i nieco sennych,‭ ‬których jedynym‭ „‬przemysłem‭” ‬były garnizony wojskowe strzegące daleko na wschód wysuniętej forpoczty Wielkich Niemiec i urozmaicające życie Wschodnioprusaków‭ ‬marszami‭ ‬i‭ ‬koncertami orkiestr‭ ‬pułkowych.
‭ ‬To jednak,‭ ‬co widzimy z okna samochodu lub chodząc po ulicach miast i wsi letniskowych to jedna,‭ ‬piękniejsza strona medalu‭ ‬-‭ ‬szata okrywająca i zdobiąca ciało rzeczywistości‭ ‬już nie wszędzie piękne,‭ ‬zdrowe i bogate.‭ ‬ Turysta,‭ ‬który zboczy z drogi krajowej lub wojewódzkiej,‭ ‬by poznać‭ „‬interior‭”‬,‭ ‬Polskę‭ „‬powiatową‭” ‬łatwo dostrzeże już z okna samochodu pejzaże kontrastowo różne.‭ ‬Pałace i dwory pojunkierskie,‭ ‬będące przed‭ ‬1980‭ ‬r.‭ ‬zaniedbywanymi biurami PGR-ów lub przedszkolami są teraz często ekskluzywnymi,‭ ‬otoczonymi pięknymi parkami pensjonatami lub siedzibami letnimi polskich lub niepolskich milionerów.‭ ‬A obok zaniedbane,‭ ‬rozpadające się osiedla po-‭ ‬pegeerowskie zamieszkane przez topiących swą beznadzieję w wódce dawnych mechanizatorów rolnictwa.‭ ‬Ciekawski turysta zobaczy starannie uprawiane pola i fermy hodowlane,‭ ‬ale też rozpadające się zarośnięte chwastami obiekty popegeerowskie i nieużytki aż po horyzont.‭ ‬Ktoś pamiętający wiejskie domy kultury,‭ ‬klubokawiarnie,‭ ‬biblioteki,‭ ‬dziś przejedzie kilkadziesiąt kilometrów i nie uświadczy placówki kulturalnej.‭ ‬Kto pamięta duże i średnie fabryki w miastach i miasteczkach,‭ ‬dziś wielu z nich nie odnajdzie,‭ ‬lub odnajdzie w odmienionej,‭ ‬często skarlałej,‭ ‬postaci.‭ ‬W Olsztynie,‭ ‬stolicy regionu,‭ ‬rozrasta się wspaniały kampus uniwersytecki w Kortowie i piękne osiedla mieszkaniowe,‭ ‬ale w promieniu‭ ‬500‭ ‬m od Ratusza,‭ ‬siedziby urzędu miejskiego,‭ ‬ktoś naliczył‭ ‬42‭ ‬banki i parabanki.‭ ‬Żelazna miotła gospodarki rynkowej wymiotła dla banków z centrum miasta prawie wszystkie instytucje kultury,‭ ‬w tym tak‭ „‬kultowe‭” ‬dla Olsztyna,‭ ‬jak Dom Środowisk Twórczych,‭ ‬filia nr‭ ‬7‭ ‬miejskiej biblioteki publicznej‭ („‬Ireny Grabowskiej‭”)‬,‭ ‬kina‭ „‬Polonia‭” ‬i‭ „‬Kopernik‭”‬.‭ ‬Galeria handlowa‭ „‬Alfa‭” ‬usunęła ze śródmieścia niemal wszystkie mniejsze sklepy i sklepiki.‭ ‬Przemiany transformacyjne,‭ ‬bardziej jeszcze niż gospodarkę i bazę kulturalną,‭ ‬przekształciły społeczeństwo.‭ ‬Owszem,‭ ‬sporo osób urządziło się nieźle‭ ‬-‭ ‬posiada wille i apartamenty,‭ ‬luksusowe samochody i jachty,‭ ‬spędza urlopy pod palmami.‭ ‬To jednak znikoma mniejszość.‭ ‬Co czwarty mieszkaniec województwa Warmińsko‭ ‬-‭ ‬Mazurskiego to bezrobotny‭ (‬najwyższy odsetek bezrobocia w kraju‭)‬,‭ ‬a jeszcze większy odsetek zarabia tyle,‭ ‬że‭ „‬przeżyć można,‭ ‬ale żyć się nie da‭”‬.‭ ‬Wielu absolwentom szkół wyższych nie udaje się uzyskać pracy na Warmii i Mazurach.‭ ‬Nawet jeśli im się uda,‭ ‬to często na zasadach‭ „‬umowy śmieciowej‭” ‬więc mnóstwo ludzi szuka pracy w Warszawie lub innych regionach kraju,‭ ‬a jeszcze więcej za granicą.‭ ‬Powracają jakby realia Ostpreussen,‭ ‬sprzed‭ ‬1939‭ ‬r.,‭ ‬gdy co roku tysiące Wschodnioprusaków porzucało swoją piękną Heimat by szukać lepszego życia na zachodzie.‭ ‬Owszem,‭ ‬nikt dziś nie musi umierać z głodu,‭ ‬bo Caritas,‭ ‬czy centra pomocy społecznej dadzą głodnemu talerz pożywnej zupy‭ ‬-‭ ‬ale dla wielu żyć godnie i z jakąś perspektywą,‭ ‬choćby skromną,‭ ‬też nie sposób.‭

Osobliwa dialektyka dziejów ciężko doświadcza ludzi nie tylko w czasach wojen i klęsk żywiołowych.‭ ‬Przed‭ ‬1989‭ ‬r.‭ ‬w szarych osiedlach z wielkiej płyty żyli ludzie niemuszący się martwić o zatrudnienie,‭ ‬naukę dzieci‭ ‬-‭ ‬byle tylko zbytnio nie‭ „‬podskakiwali‭”‬.‭ ‬Ustrój,‭ ‬którego symbolem i przekleństwem było powiedzonko:‭ „‬Czy się stoi,‭ ‬czy się leży dwa tysiące się należy‭” ‬żałośnie skończył‭ ‬-‭ ‬ale jego następca ujawnił,‭ ‬nieoczekiwane przez społeczeństwo z entuzjazmem obalające w‭ ‬1989‭ ‬r.‭ „‬komunizm‭”‬,‭ ‬cechy‭ ‬-‭ ‬skrajny antyhumanitaryzm kierujący się wilczymi prawami rynku.‭ „‬Co jest lepsze‭”‬,‭ ‬rozmyślał kiedyś przy kieliszku mój znajomy z dwoma fakultetami i trzema studiami podyplomowymi,‭ ‬kiedyś studencki działacz solidarnościowy,‭ ‬a dziś półbezrobotny‭ (‬prywatna firma z doraźnymi pracami projektowymi na zlecenie‭) ‬-‭ „‬pełna demokracja osobista z całkowitym stłamszeniem godności człowieka przez rynek,‭ ‬czy dyktatura z pełną miską za uległość‭? ‬Czy te piękne supermarkety,‭ ‬z górami barwnego żarcia i najnowszymi płodami techniki,‭ ‬to przypadkiem nie jest złota klatka wabiąca wygłodniałe dzikie ptaszki‭?”‬.‭
Nie tu miejsce by przedstawiać i analizować stan gospodarczy,‭ ‬społeczny i kulturalny Warmii i Mazur.‭ ‬Zwrócę tylko uwagę‭ „‬z lotu ptaka‭” ‬na kilka zjawisk i problemów specyficznych dla naszego regionu.
‭ ‬W latach transformacji ustrojowej‭ (‬przejście od centralnie sterowanej gospodarki planowej do w pełni liberalnej gospodarki rynkowej‭) ‬Warmia i Mazury podlegały takim samym prawidłowościom,‭ ‬jak i inne regiony Polski.‭ ‬Podobnie też jak inne regiony,‭ ‬miały swoje specyficzne uwarunkowania‭ ‬-‭ ‬sprzyjające lub nie‭ ‬-‭ ‬rozwojowi w nowych warunkach.‭ ‬W przypadku Warmii i Mazur cechy specyficzne to:
‭ ‬ -‭ ‬Wybitne walory rekracyjno-turystyczne,‭ ‬podkreślone położeniem regionu w pobliżu Warszawy i innych dużych miast.‭
-‭ ‬Duży udział w gospodarce rolnej w PRL wielkoobszarowych gospodarstw‭ ‬państwowych‭ (‬PGR-y‭)‬.
‭ ‬-‭ ‬Rzadkie zaludnienie,‭ ‬brak własnej bazy surowców mineralnych,‭ ‬słaba infrastruktura komunikacyjna i brak miejscowych chłonnych rynków zbytu dla wyrobów przemysłowych.
‭ ‬-‭ ‬W sferze pozamaterialnej:‭ ‬tradycje‭ ‬700-letniej bytności niemieckiej na tych ziemiach.
‭ ‬Podobnie jak w całej Polsce,‭ ‬także na Warmii i Mazurach władze‭ „‬solidarnościowe‭” ‬dążyły do możliwie szybkiej prywatyzacji zakładów państwowych,‭ ‬z wyraźnym uprzywilejowaniem kapitału międzynarodowego.‭ ‬ Aby przyspieszyć prywatyzację i napływ kapitału z zagranicy uciekano się nawet do ewidentnego łamania ogólnie obowiązujących reguł gospodarczych‭ (‬zmiana stopy oprocentowania kredytów w czasie obowiązywania umów,‭ ‬ulgi i przywileje dla firm prywatnych,‭ ‬na które nie mogły liczyć państwowe‭)‬.‭ ‬Z uwagi na wskazane wyżej przesłanki,‭ ‬w latach‭ ‬1990-2012‭ ‬większość firm przemysłowych została sprywatyzowana.‭ ‬Likwidacji uległa większość niewielkich zakładów związanych głównie z obsługą państwowych gospodarstw rolnych.‭ ‬Stosunkowo najlepiej przetrwał transformację przemysł przetwórstwa rolno-spożywczego,‭ ‬można nawet mówić o jego rozwoju‭ (‬mleczarstwo,‭ ‬przemysł mięsny,‭ ‬przetwórnie warzyw i owoców‭)‬.‭ ‬Przetrwała też większość dużych,‭ ‬nowoczesnych zakładów przemysłu gumowego,‭ ‬elektrotechnicznego,‭ ‬odzieżowego oraz drzewnego.‭ ‬Praktycznie wszystkie zostały sprywatyzowane i przejęte przez kapitał zagraniczny.‭ ‬Dzisiejsi niepolscy właściciele przemysłu Warmii i Mazur,‭ ‬to głównie Michelin,‭ ‬Philips,‭ ‬ABB,‭ ‬Elbrewery,‭ ‬IKEA.‭ ‬Niektóre zakłady już kilka razy zmieniały właścicieli,‭ ‬na ogół za kwoty wielokrotnie przewyższające cenę zapłaconą niegdyś skarbowi państwa.‭ ‬Ostatnio‭ (‬czerwiec‭ ‬2013‭ ‬r.‭) ‬zakłady mięsne w Morlinach koło Ostródy i zakłady mięsne w Ełku‭ (‬grupa‭ „‬Animex‭”)‬,‭ ‬dotychczasowy właściciel Smithfield Foods‭ (‬USA‭) ‬odsprzedał chińskiej firmie Shuanaghui International Holdings.‭ ‬Funkcjonowanie lokalnych fabryk w ramach światowych korporacji przemysłowych ma swoje zalety‭ ‬-‭ ‬szybko wdraża się w nich najnowsze osiągnięcia techniki i organizacji pracy,‭ ‬wyroby trafiają też łatwo na rynki zagraniczne.‭ ‬Jednocześnie są to zakłady‭ „‬czystej produkcji‭”‬.‭ ‬Likwidowane są w nich własne biura konstrukcyjne,‭ ‬ośrodki badawcze i laboratoria‭ ‬-‭ ‬bo przecież właścicielowi wystarczy baza naukowo-wdrożeniowa w macierzystych siedzibach we Francji,‭ ‬Szwajcarii,‭ ‬USA,‭ ‬czy Chinach.‭ ‬Oznacza to zanik stanowisk pracy dla wysokiej klasy specjalistów lokalnych‭ (‬często oferuje im się prace na korzystnych warunkach za granicą‭)‬.‭ ‬Wdrażanie nowoczesnych urządzeń oznacza także szybki spadek liczby zatrudnionych.‭ ‬-Wskazane wyżej okoliczności doprowadziły do wydatnego spadku zatrudnienia w przemyśle województwa.‭ ‬Brak jest perspektyw korzystnych zmian w najbliższej przyszłości.‭ ‬Nie ma żadnych szans na powstawanie nowych zakładów z myślą głównie o zatrudnianiu miejscowej ludności.‭
Transformacja ustrojowa sprzyjała rozwojowi sfery usług we wszelkich postaciach.‭ ‬ Uwolniona od rygorów gospodarki planowej energia i inicjatywa ludzi,‭ ‬szybko przyniosła spektakularne rezultaty.‭ ‬Błyskawicznie w latach‭ ‬90-95‭ ‬powstało mnóstwo drobnych sklepów i zakładów usługowych.‭ ‬Często zaczątkiem‭ „‬interesów‭” ‬rodzinnych były dewizy zarobione na zachodzie lub handel towarami przywożonymi w torbach i plecakach podróżnych z Niemiec,‭ ‬Francji,‭ ‬czy nawet Korei Południowej.‭ ‬Ale szybko okazało się,‭ ‬że to forma zarobkowania na bardzo krótką metę.‭ ‬W miarę nasycania rynku towarami zagranicznymi zyski malały.‭ ‬Rychło okazało się też,‭ ‬że neoliberalna gospodarka rynkowa usuwa z rynku nie tylko drobne zakłady przemysłowe,‭ ‬ale także handlowe.‭ ‬W ślad za rekinami przemysłu,‭ ‬przeniknęły do Polski wielkie korporacje handlowe.‭ ‬Ich błyskawicznemu rozwojowi w Polsce sprzyjały daleko idące zachęty i przywileje.‭ ‬Dziś znaczna cześć dochodów międzynarodowych korporacji handlowych generowana jest w Polsce‭ (‬w przypadku portugalskiego właściciela‭ „‬Biedronek‭” ‬-‭ ‬w‭ ‬2012‭ ‬r.‭ ‬ok.‭ ‬85%‭) ‬.‭ ‬W starciu z dyskontami i supermarketami drobne sklepy nie mają żadnych szans i ich ilość maleje błyskawicznie.‭ ‬Uchowały się,‭ ‬do czasu,‭ ‬sklepiki w‭ „‬niszach‭” (‬oddalone od centrów miast niewielkie osiedla podmiejskie,‭ ‬mniejsze wsie‭)‬.‭ ‬Rozwój sieci sklepów wielko powierzchniowych‭ ‬ma daleko idące różnorakie skutki.‭ ‬Zaopatrują się one w towary wyłącznie u wielkich producentów krajowych lub zagranicznych.‭ ‬Miejscowi drobni rolnicy i rzemieślnicy tracą lokalnych odbiorców.‭ ‬Sklepy takie produkują także bezrobotnych‭ ‬-‭ ‬jedno miejsce pracy w supermarkecie owocuje likwidacją‭ ‬5‭ ‬do‭ ‬6‭ ‬miejsc pracy w małych sklepach.‭ ‬Tak więc bezrobocie to gospodarcza i społeczna cena naszych łatwych,‭ ‬przyjemnych i korzystnych zakupów towarów w dużym wyborze.‭
Przemiany ustrojowe,‭ ‬sprzężone z ogólnymi przemianami cywilizacyjnymi,‭ ‬zmieniły też w czasie ostatnich‭ ‬20‭ ‬lat nie do poznania polską wieś.‭ ‬ Wymiotły dominującą do niedawna formę gospodarki wiejskiej‭ ‬-‭ ‬niewielkie i średnie gospodarstwa rodzinne produkujące na potrzeby własne i sprzedające na rynku nadwyżki produkcji.‭ ‬Mali producenci nie znajdują odbiorców,‭ ‬bo nie mogą konkurować cenami z wielkimi sieciami handlowymi.‭ ‬Obecnie w przeciętnej wsi liczącej do niedawna‭ ‬100‭ ‬gospodarstw,‭ ‬z produkcji rolnej utrzymuje się kilka rodzin‭ ‬-‭ ‬posiadacze dużych gospodarstw o profilu produkcji roślinnej‭ (‬zboża,‭ ‬ziemniaki,‭ ‬rzepak‭)‬,‭ ‬ferm z krowami mlecznymi,‭ ‬opasami,‭ ‬trzodą chlewną lub drobiem.‭ ‬Inne gospodarstwa zanikły lub znajdują sie w stanie zaniku‭ ‬-‭ ‬grunty zakupili sąsiedzi powiększając swój areał,‭ ‬w domach zamieszkują‭ „‬dożywotnicy‭” ‬-‭ ‬starzy ludzie,‭ ‬których dzieci mieszkają w miastach.‭ ‬Hodują oni na swoje potrzeby kilka kur,‭ ‬niekiedy krowę lub świniaka,‭ ‬uprawiają ogród.‭
Jeszcze dalej idące zmiany nastąpiły na terenach dawnych PGR-ów.‭ ‬Zostały one zniszczone nie ze względów gospodarczych,‭ ‬a ideologicznych‭ ‬.‭
Jak sygnalizowałem wyżej,‭ ‬państwowe gospodarstwa rolne na Warmii i Mazurach w latach‭ ‬70.‭ ‬i‭ ‬80.‭ ‬osiągnęły stabilność zatrudnienia i wysoką produktywność.‭ ‬Niewątpliwie były,‭ ‬aż po rok‭ ‬1990,‭ ‬jednym z lepiej funkcjonujących sektorów gospodarki polskiej.‭ ‬Zniszczono je‭ „‬narzędziami‭” ‬o których pisałem wyżej.‭ ‬To prawdopodobnie największa zbrodnia ekonomiczna i społeczna ekip solidarnościowych‭ (‬przy wsparciu SDRP‭ ‬-‭ ‬SLD‭)‬.‭ ‬Zbrodnia ekonomiczna,‭ ‬bo zniszczyła nowoczesny,‭ ‬wydajny segment polskiej gospodarki,‭ ‬społeczna,‭ ‬bo skazała na bezrobocie i marginalizację społeczną setki tysięcy ludzi‭ (‬na Warmii i Mazurach ok.‭ ‬100‭ ‬tys.‭ ‬pracowników byłych PGR-ów i ich rodzin‭)‬.‭ ‬Należy wskazać,‭ ‬że na terenie b.‭ ‬NRD gospodarstwa państwowe zostały przekształcone w spółki pracownicze‭ (‬średnia wielkość ok.‭ ‬1.4‭ ‬tys.‭ ‬ha i jest to obecnie jedna z najlepiej funkcjonujących struktur w rolnictwie Niemiec‭)‬.‭ ‬U nas to rejony chronicznej,‭ ‬ponoć już niezmiennej,‭ ‬nędzy.‭
Przez szereg lat grunta wielu byłych PGR-ów leżały odłogiem,‭ ‬zabudowa wzniesiona niewiele lat temu niszczała,‭ ‬a sprzęt rolniczy sprzedano za grosze lub rozkradziono.‭ ‬Dziś część majątków zakupili,‭ ‬jako dobrą lokatę kapitału,‭ ‬przedsiębiorcy‭ („‬rolnicy z Marszałkowskiej‭”)‬,‭ ‬część‭ ‬-‭ ‬dawna kadra kierownicza PGR-ów.‭ ‬Większość ziemi wykupili lub wydzierżawili okoliczni rolnicy oraz wielkie sieci handlowe.‭

Skąd w Polsce po‭ ‬1989‭ ‬r.‭ ‬tak lekkomyślne gospodarowanie nie tylko ziemią,‭ ‬ale i losami setek tysięcy ludzi‭? ‬ Odpowiedź na to pytanie znaleźć łatwo.‭ ‬Po pierwsze rządy pierwszych ekip‭ „‬solidarnościowych‭” (‬Tadeusza Mazowieckiego,‭ ‬Jana K.‭ ‬Bieleckiego,‭ ‬Hanny Suchockiej‭) ‬to rządy ludzi nieprzygotowanych do kierowania państwem.‭ ‬Po drugie,‭ ‬ekipy rządzące absolutnie nie znały realiów i potrzeb Polski‭ „‬powiatowej‭” (‬ich rdzeń to warszawscy intelektualiści z kręgu byłego KOR-u i ludzie z tzw.‭ „‬młodej lewicy demokratycznej‭”‬,‭ ‬dzieci czołowych polityków i intelektualistów pierwszych dekad PRL-u‭)‬.‭ ‬Główni odpowiedzialni za zagładę PGR-ów‭ ‬-‭ ‬Tadeusz Mazowiecki i Jacek Kuroń‭ ‬-‭ ‬dostrzegli katastrofalne skutki,‭ ‬ale grubo za późno.‭ ‬Kuroń usprawiedliwiał to swoim zauroczeniem poglądami swych młodszych,‭ ‬dynamicznych przyjaciół entuzjastów neoliberalizmu:‭ ‬Adama Michnika i Leszka Balcerowicza. ‭(‬75‭)
Tadeusz Mazowiecki widzi błędy,‭ ‬ale za ich głównych kreatorów,‭ ‬uznaje nie siebie,‭ ‬ale Kuronia i…‭ ‬społeczeństwo,‭ ‬które nie dorosło do przemian.‭ ‬Pisze:‭ „‬Jacek‭ (‬Kuroń-‭ ‬J.B.‭) ‬z pełną świadomością wziął na siebie trudny resort pracy i polityki społecznej‭ (‬…‭)‬.‭ ‬Od jego resortu oczekiwałem wiele,‭ ‬chciałem by stworzył program społeczny równoległy do programu gospodarczego.‭ ‬Wiedziałem,‭ ‬jak trudno jest dokonać rozruchu w gospodarce i zarazem spełnić wszystkie zadania socjalne‭ (‬…‭) ‬Jacek był bardziej ode mnie przekonany,‭ ‬że rozwój ekonomiczny pozwoli zapobiec rozczarowaniu społecznemu.‭ ‬Ale czy ktokolwiek mógł spodziewać się,‭ ‬że zasiłki dla bezrobotnych nie zostaną przez nich wykorzystane na dokształcanie,‭ ‬lecz przyzwyczają do pobierania pieniędzy‭? ‬Czy ktokolwiek mógł przypuszczać,‭ ‬że ziemia PGR-ów nie będzie nabywana przez dotychczasowych pracowników,‭ ‬bo ci odzwyczaili się od całościowego myślenia o gospodarce‭?”‬(76‭)
-‭ ‬Tylko człowiek bardzo naiwny i nieznający realiów życia mógł przypuszczać,‭ ‬że robotnik z PGR-u,‭ ‬obarczony zwykle dużą rodziną,‭ ‬którego jedynym kapitałem były ręce i wiedza specjalistyczna,‭ ‬będzie organizował własne gospodarstwo za nędzny zasiłek‭ ‬-‭ ‬bez zabudowań,‭ ‬sprzętu,‭ ‬inwentarza żywego i kapitału na‭ „‬rozruch‭”‬.‭
Ze wskazanych wyżej przyczyn rolnictwo Warmii i Mazur zmierza szybko w kierunku gospodarstw wielkoobszarowych‭ ‬-‭ ‬poprzez poszerzanie gospodarstw indywidualnych‭ (‬już obecnie znaczna ich część gospodaruje na ponad‭ ‬50‭ ‬ha‭) ‬i przekształcanie ich w fermy specjalistyczne oraz odtwarzanie wielkich majątków,‭ ‬często z pałacami lub dworami,‭ ‬których posiadaniem epatują nowopolscy‭ „‬arystokraci‭” (‬sporo z nich to wnukowie dawnych fornali i rolników gospodarujących na małych areałach‭)‬.‭ ‬Własne wielkie fermy organizują też sieci handlowe.‭ ‬Już obecnie można doliczyć się w województwie Warmińsko-Mazurskim kilkuset majątków gospodarujących na ponad‭ ‬1‭ ‬tys.‭ ‬ha.‭ (‬największy to kompleks Romi-Agro koło Gołdapi z ponad‭ ‬7‭ ‬tys.‭ ‬ha.‭)‬.‭ ‬Nie jest to najnowocześniejsza struktura kapitalistyczna na wsi‭ ‬-‭ ‬wzorzec raczej iberoamerykański,‭ ‬niż europejski.‭
Jedyną dziedziną gospodarki,‭ ‬która na Warmii i Mazurach w przemianach transformacyjnych wyraźnie zyskała jest sfera turystyki i rekreacji.‭ ‬ Sprzyjają temu wybitne walory przyrodnicze regionu i…‭ ‬rozwarstwienie społeczne,‭ ‬kreujące zapotrzebowanie na zróżnicowane usługi o różnym standardzie.‭ ‬Szybko rozwija się baza noclegowa‭ ‬-‭ ‬od luksusowych apartamentów w pensjonatach do pól namiotowych.‭ ‬Oblicza się,‭ ‬że dysponuje ona obecnie ok.‭ ‬150‭ ‬tys.‭ ‬miejsc noclegowych.‭ ‬Powstało i powstaje mnóstwo hoteli i ośrodków o wielofunkcyjnym charakterze‭ (‬łączących typowe usługi hotelarskie z czynnym wypoczynkiem oraz ofertami szkoleniowo-integracyjnymi‭)‬.‭ ‬Do dyspozycji turystów są baseny kąpielowe z rozmaitymi atrakcjami,‭ ‬gabinety odnowy biologicznej,‭ ‬ośrodki narciarskie,‭ ‬stadniny koni,‭ ‬jachty i łodzie.‭ ‬Niektóre miejscowości z powodzeniem wykorzystują właściwości lecznicze wód i powietrza,‭ ‬sięgając wręcz po status uzdrowiska‭ (‬Gołdap‭)‬.‭ ‬Na turystów oczekują usługi na każdą‭ (‬prawie‭) ‬kieszeń.‭ ‬Od pensjonatów,‭ ‬w których opłata za dobę sięga przeciętnej polskiej pensji miesięcznej,‭ ‬do najtańszych gospodarstw agroturystycznych,‭ ‬w których można znaleźć miejsce do zamieszkania z niezłym wyżywieniem za mniej niż‭ ‬100zł za dobę.
‭ ‬Gospodarka rynkowa i zasady demokracji zachodniej‭ (‬w Polsce interpretowane niekiedy dość osobliwie‭)‬,‭ ‬ogarniają po‭ ‬1989‭ ‬r.‭ ‬także wszystkie sfery życia społecznego i kulturalnego.‭ ‬ Stosunkowo najwolniej zmiany następują w dziedzinach,‭ ‬które również w krajach demokracji zachodniej podlegają kontroli i finansowniu przez państwo‭ (‬lub samorządy‭)‬,‭ ‬a w Polsce mają mocne i szczegółowe umocowanie prawne w konstytucji RP i ustawach.‭ ‬Dotyczy to przede wszystkim szkolnictwa wszystkich szczebli i opieki zdrowotnej.‭ ‬W tych dziedzinach gospodarka rynkowa działa na obrzeżach,‭ ‬jako uzupełnienie instytucji publicznych‭ (‬szkoły prywatne,‭ ‬prywatna praktyk lekarska‭)‬.‭ ‬Bardziej znaczące zmiany nastąpiły w opiece przedszkolnej i szkolnictwie wyższym.‭ ‬Opieka społeczna,‭ ‬wychowanie przedszkolne i dzieci do lat‭ ‬3‭ (‬żłobki‭) ‬ma słabsze umocowanie prawne,‭ ‬niż szkolnictwo i służba zdrowia.‭ ‬Według konstytucji,‭ ‬Państwo jest do nich zobowiązane,‭ ‬ale brak jest dokładnego określenia parametrów i form działalności.‭ ‬W związku z tym żłobki prawie zanikły,‭ ‬a liczba publicznych przedszkoli bardzo się zmniejszyła,‭ ‬co zmusza znaczną część pracujących rodziców do korzystania z w pełni odpłatnych prywatnych przedszkoli i innych form odpłatnej opieki nad dziećmi‭ (‬nianie‭)‬.‭ ‬Specyficzna sytuacja panuje w szkolnictwie wyższym.‭ ‬Po‭ ‬1989‭ ‬r.,‭ ‬gdy bezrobocie stało się zjawiskiem masowym,‭ ‬lansowano tezę,‭ ‬że dyplom szkoły wyższej ułatwia zdobycie pracy.‭ ‬W związku z tym niemal wszyscy absolwenci szkół średnich zaczęli ubiegać się o studiowanie.‭ ‬Aktualnie Polska posiada najwyższy w Europie odsetek studiujących w stosunku do liczby absolwentów szkół średnich.‭ ‬W związku z tym,‭ ‬że istniejąca baza państwowego szkolnictwa wyższego nie mogła wchłonąć wszystkich chętnych do studiowania,‭ ‬zaczęły powstawać liczne wyższe szkoły niepubliczne.‭ ‬Aktualnie działa ich w Olsztynie sześć.‭ ‬Jednocześnie publiczne szkoły wyższe wprowadziły dodatkowe studia odpłatne‭ (‬wieczorowe,‭ ‬zaoczne,‭ ‬podyplomowe‭)‬.‭ ‬Szybko postępuje także ilościowy wzrost kadry naukowej‭ (‬np.‭ ‬w Uniwersytecie Warmińsko‭ ‬-‭ ‬Mazurskim w‭ ‬2012‭ ‬r.‭ ‬promowano‭ ‬107‭ ‬nowych doktorów i‭ ‬41‭ ‬doktorów habilitowanych,‭ ‬czyli samodzielnych pracowników naukowych‭)‬.
‭ ‬Poziom nauczania w uczelniach prywatnych jest na ogół niższy niż w państwowych.‭ ‬Poza tym w ostatnich latach,‭ ‬w związku z niżem demograficznym,‭ ‬spada liczba osób podejmujących studia.‭ ‬Absolwenci przekonali się też,‭ ‬że pracodawcy często znacznie wyżej cenią dyplom uczelni państwowej,‭ ‬niż prywatnej.‭ ‬W związku z tym uczelnie prywatne wkraczają w poważny kryzys‭ ‬-‭ ‬następuje likwidacja niektórych kierunków nauczania,‭ ‬a nawet zagrożone jest dalsze istnienie niektórych szkół.‭ ‬Mimo wskazanych wyżej słabości,‭ ‬rozwój szkolnictwa wyższego,‭ ‬poprawa bazy nauczania najlepszych uczelni‭ (‬szczególnie uniwersytetów‭) ‬i masowe szkolnictwo wyższe,‭ ‬to wielkie osiągnięcie lat‭ ‬1990-2012.‭
Bardzo zły stan,‭ ‬na wsi wręcz katastrofalny,‭ ‬istnieje w zakresie upowszechnienia kultury.‭ ‬Jego umocowanie prawne jest bardzo słabe.‭ ‬Wprawdzie Państwo deklaruje w konstytucji dostęp do kultury,‭ ‬a ustawa sejmowa o bibliotekach zobowiązuje wszystkie jednostki administracyjne do prowadzenia bibliotek publicznych,‭ ‬ale niewiele z tego wynika.‭ ‬Brak jest bowiem szczegółowych postanowień określających parametry tej działalności‭ (‬np.‭ ‬w odniesieniu do bibliotek publicznych:‭ ‬wielkość księgozbioru i dopływu nowości,‭ ‬pomieszczeń,‭ ‬zatrudnienia‭)‬.‭ ‬O tych konkretach decydują poszczególne samorządy.‭ ‬Obok więc doskonale pracujących,‭ ‬nowoczesnych bibliotek,‭ ‬w większości miast i gmin biblioteki ledwie wegetują a czytelnictwo na wsi zaczyna być zjawiskiem śladowym.‭ ‬Na wsi zanikła niemal sieć punktów bibliotecznych‭ (‬przed‭ ‬1989‭ ‬r.‭ ‬funkcjonowało ich ok.‭ ‬2000‭)‬,‭ ‬a ilość filii bibliotecznych spadła do‭ ‬1/3‭ ‬poprzedniego stanu.‭ ‬W wojewódzkim Olsztynie w‭ ‬1982‭ ‬r.‭ ‬podzielono Wojewódzką i Miejską Bibliotekę Publiczną bezsensownie na część miejską i wojewódzką,‭ „‬gubiąc‭” ‬po drodze znaczną część zbiorów oraz pieczołowicie przez lata budowane kartoteki i katalogi.‭ ‬Sieć filii bibliotecznych w mieście zmniejszyła się z‭ ‬30‭ ‬do‭ ‬14,‭ ‬a wiele najlepszych,‭ ‬korzystnie dla czytelników zlokalizowanych lokali,‭ ‬przejęły banki i inne instytucje.‭ ‬W latach‭ ‬70.‭ ‬i‭ ‬80.‭ ‬dla WiMBP i jej filii kupowano rocznie‭ ‬25‭ ‬-‭ ‬30‭ ‬tys.‭ ‬woluminów,‭ ‬tymczasem w‭ ‬2010‭ ‬r.‭ ‬łącznie dla MBP i WBP,‭ ‬zakupiono‭ ‬7852‭ ‬woluminy‭ (‬to jest ok.‭ ‬4,5‭ ‬wolumina na‭ ‬100‭ ‬mieszkańców‭ ‬-‭ ‬przy pożądanej wielkości‭ ‬18‭ ‬woluminów‭)‬.‭ ‬Nic dziwnego,‭ ‬że odsetek mieszkańców korzystających z bibliotek obniżył się z‭ ‬32%‭ ‬do‭ ‬22%.‭ ‬Oczywiście w międzyczasie wkroczyły nowe narzędzia informacji i upowszechniania kultury,‭ ‬ale nie mogą one,‭ ‬nawet w części,‭ ‬zastąpić drukowanej książki i aktywnych form uczestnictwa w kulturze.‭ ‬Należy przypomnieć,‭ ‬że w najbardziej rozwiniętych państwach demokracji zachodniej‭ (‬skandynawskie,‭ ‬Wielka Brytania,‭ ‬USA‭) ‬rola bibliotek publicznych w ostatnich latach,‭ ‬oferujących ciągle nowocześniejsze formy działania,‭ ‬szybko wzrasta.‭
Sytuacja w sferze‭ „‬wyższej‭” ‬kultury jest zróżnicowana.‭ ‬Ale na ogół nie najgorsza.‭ ‬Główne olsztyńskie placówki kultury są finansowane przez władze wojewódzkie.‭ ‬Funkcjonują bez większych zakłóceń.‭ ‬Starają się powiększać swoje budżety różnego rodzaju inicjatywami komercyjnymi.‭ ‬Stosunkowo najkorzystniejsza sytuacja panuje w środowisku plastycznym,‭ ‬z uwagi na znaczne zapotrzebowanie na usługi w zakresie reklamy,‭ ‬czy też wyposażania wnętrz.‭ ‬Obok Biura Wystaw Artystycznych działa ponad‭ ‬20‭ ‬mini galerii prywatnych łączących funkcje wystawiennicze ze sprzedażą dzieł.‭ ‬Uatrakcyjniają one Stare Miasto.‭
——————————————————————————————————-
‭ ‬Po transformacji ustrojowej zaistniały‭ (‬teoretycznie‭) ‬znacznie korzystniejsze warunki do organizowania wszelkiej działalności społeczno‭ ‬-‭ ‬obywatelskiej,‭ ‬w tym powoływania stowarzyszeń społeczno-kulturalnych i fundacji celowych‭ (‬łatwość rejestracji,‭ ‬brak ścisłego nadzoru państwowego‭)‬. W latach‭ ‬1990-2012‭ ‬zarejestrowano w województwie setki stowarzyszeń i fundacji,‭ ‬z których znaczna część wykazuje się aktywną działalnością.‭ ‬Wielkie zasługi dla swoich społeczności ma wiele lokalnych stowarzyszeń społeczno-kulturalnych działających w poszczególnych miastach,‭ ‬miasteczkach i gminach.‭ ‬Inicjują one i patronują imprezom kulturalnym,‭ ‬folklorystycznym,‭ ‬turystycznym i sportowym‭ ‬-‭ ‬często o zasięgu ponadregionalnym‭ (‬Iława,‭ ‬Lidzbark Warmiński,‭ ‬Ełk,‭ ‬Goldap i dziesiątki innych‭)‬.‭ ‬Wydają też setki cennych publikacji o historii i dniu dzisiejszym swych małych‭ „‬ojczyzn‭”‬.‭ ‬Drobny przykład‭ ‬-‭ ‬Grupa Inicjatywna Wspierania Wartości Regionalnych przy Zespole Szkół nr‭ ‬2‭ ‬w Nidzicy wydała w‭ ‬2012‭ ‬r.‭ ‬wspaniały album‭ („‬Przyroda Ziemi Nidzickiej‭”)‬.‭(‬77‭)
Nieco skromniejszy jest dorobek stowarzyszeń o zasięgu ogólnoregionalnym.‭ ‬Trwały i szeroki dorobek mają właściwie tylko dwa‭ ‬-‭ ‬stowarzyszenie‭ „‬Tratwa‭” ‬i Wspólnota Kulturowa‭ „‬Borussia‭”‬.‭ ‬Stowarzyszenie‭ „‬Tratwa‭”‬,‭ ‬którego animatorem jest Ryszard Michalski,‭ ‬ma korzenie sięgające głęboko w PRL.‭ ‬Podejmowało i podejmuje wiele ciekawych,‭ ‬nowatorskich form aktywizacji kulturalnej środowiska,‭ ‬z których rozgłos ogólnopolski,‭ ‬a nawet ponadkrajowy,‭ ‬uzyskał Teatr Węgajty.‭ ‬Jednak z uwagi na problematykę i formę działania interesuje on jedynie elity kulturalne.
‭ ‬Stowarzyszeniem o szerokim zasięgu działania i trwałej,‭ ‬długoletniej obecności w życiu intelektualnym Warmii i Mazur,‭ ‬jest Wspólnota Kulturowa Borussia.‭ ‬ Zarejestrowano je w końcu‭ ‬1990‭ ‬r.‭ ‬Praktyczną działalność Borussia poprzedziła deklaracją programową rozesłaną w kilkuset egzemplarzach do władz i rozmaitych instytucji w Polsce,‭ ‬Niemczech,‭ ‬Rosji i na Litwie.‭ ‬Zapowiadano wielostronną działalność zmierzającą do aktywizacji społeczno-kulturalnej społeczeństw funkcjonujących aktualnie na terytorium dawnych Prus Wschodnich.‭ ‬Deklarowano nawiązanie do tradycji wieloetnicznych i wielokulturowych tego regionu,‭ ‬zapowiadano upowszechnienie wiedzy o całokształcie dorobku kulturalnego regionu,‭ ‬zapowiadano też wdrażanie idei demokratycznych cywilizacji zachodniej.‭ ‬Bardzo krytycznie oceniano powojenny dorobek Polski i innych‭ „‬spadkobierców‭” ‬Prus Wschodnich zaprzepaszczający rzekomo dorobek cywilizacyjny i kulturalny Niemiec na tym terenie,‭ ‬zapowiadano rezygnację ze‭ „‬zbytniego polonocentryzmu‭”‬.‭
Zapowiedzi programowe Borussii zostały entuzjastycznie przyjęte przez władze i elity opiniotwórcze Polski i Niemiec.‭ ‬Jeszcze przez podjęciem przez Wspólnotę działań praktycznych oceniono je bardzo pozytywnie i zapowiedziano szybką pomoc materialną.‭ ‬M.in.‭ ‬na rozruch czasopisma będącego organem wspólnoty sporą dotację przeznaczyło polskie Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego.‭ ‬Borussia rozpoczęła działalność z wielką dynamiką:‭ ‬powołano czasopismo‭ „‬Borussia.‭ ‬Historia.‭ ‬Kultura.‭ ‬Literatura‭” (‬w zamyśle kwartalnik,‭ ‬faktycznie ukazuje się nieregularnie‭)‬.‭ ‬Podjęto działalność wydawniczą,‭ ‬zorganizowano wiele sesji i konferencji naukowo-dydaktycznych oraz międzynarodowych integracyjnych obozów młodzieżowych‭ (‬zwykle o problematyce poświęconej wybranym tematom z historii i obyczajów regionu‭)‬.‭ ‬Podjęto też inicjatywy w zakresie ochrony zabytków.‭ ‬Z czasem działalność Wspólnoty zdominowały inicjatywy wydawnicze.‭ ‬Osiągnięto w nich imponujący dorobek.‭ ‬W ciągu‭ ‬20‭ ‬lat wydano ponad‭ ‬100‭ ‬tytułów książek i kilkadziesiąt numerów czasopisma Borussia‭ (‬każdy‭ „‬zeszyt‭” ‬to gruby tom‭!)‬.‭ ‬Zainicjowano serie wydawnicze:‭ „‬Biblioteka Borussi‭”‬,‭ „‬Odkrywanie światów‭”‬,‭ „‬Tematy‭”‬,‭ „‬Świadectwa‭”‬,‭ „‬Krajobrazy pamięci‭”‬,‭ „‬Nowe życie pod starym dachem‭”‬.‭ ‬Jest to wydatny wkład w penetrację dziejów regionu,‭ ‬przypomnienie wielu niemieckich autorów i działaczy wschodniopruskich oraz obyczajów regionalnych.‭ ‬Wydano też szereg publikacji współczesnych autorów niemieckich,‭ ‬niezwiązanych z tradycją wschodniopruską.‭ ‬Dorobek Borussii,‭ ‬szczególnie wydawniczy,‭ ‬budzi uznanie,‭ ‬ale i pobudza do refleksji.‭ ‬Koncentruje się na popularyzacji obyczajów i kultury wchodniopruskiej.‭ ‬Omija zaś szerokim łukiem problematykę politycznej i militarnej ekspansji niemczyzny,‭ ‬zabiegi germanizacyjne.‭ ‬Słowem przemilcza całą problematykę militarnego‭ „‬Drang nach Osten‭” ‬i walki o Lebensraum dla Niemców na Wschodzie.‭ ‬Wyjątkiem jest dzieło Roberta Traby‭ „‬Wschodniopruskość‭”‬,‭ ‬kompetentny i przejmujący obraz ostatecznego kształtowania Wschodnioprusaków na zażartych nacjonalistów niemieckich w latach Republiki Weimarskiej i nazizmu.‭ ‬Rodzą się też wątpliwości,‭ ‬co do charakteru i zakresu wielokulturowości regionu w czasach niemieckich.‭ ‬Czy były to naprawdę wieki równoprawnego,‭ ‬zgodnego współżycia zróżnicowanych etnicznie społeczności,‭ ‬czy też wieki upartej germanizacji krainy‭ ‬-‭ ‬oczywiście z różnym nasileniem w różnych czasach.‭ ‬Germanizację symbolizują fakty takie,‭ ‬jak Krzyżacki zakaz używania języka pruskiego w miejscach publicznych‭ (‬1308r.‭)‬,‭ ‬rozporządzenie Nadprezydenta Prus Wschodnich o likwidacji nauczania w języku polskim‭ (‬1873r.‭)‬,‭ ‬aż po fizyczną likwidację resztek społecznych elit polskich i litewskich w czasach nazizmu.‭ ‬Te tendencje w połączeniu z faktami,‭ ‬że większość publikacji to teksty autorów niemieckich,‭ ‬a ok.‭ ‬80%‭ ‬publikacji Borussii jest finansowanych z funduszów RFN‭ (‬głównie za pośrednictwem Fundacji Współpracy Polsko-Niemieckiej‭) ‬budzą pytanie,‭ ‬czy dawny‭ „‬polonocentryzm‭” ‬nie został zastąpiony przypadkiem przez‭ „‬germanocentryzm‭”‬,‭ ‬bardziej chyba zgodny z polityką historyczną Niemiec niż Polski.‭
W ostatnich latach dynamika działania‭ „‬Borussii‭” ‬słabnie.‭ ‬Mówi się nawet o zawieszeniu wydawania jego organu.‭ ‬Wiązać to należy z tym,‭ ‬że obaj kreatorzy powołania Wspólnoty i jej najaktywniejsi działacze‭ ‬-‭ ‬Kazimierz Brakoniecki i Robert Traba,‭ ‬dziś już niemal nie biorą udziału w codziennej działalności Wspólnoty z uwagi na przejście na inne pola aktywności.‭ ‬Kazimierz Brakoniecki interesuje się głównie literacką i kulturalną problematyką francusko-bretońską i jest dyrektorem Centrum Polsko-Francuskiego Côtes d’Armor‭ ‬-‭ ‬Warmia i Mazury w Olsztynie.‭ ‬Profesorowi Robertowi Trabie zaś,‭ ‬poza intensywną działalnością‭ ‬naukową,‭ ‬czas zajmuje kierowanie‭ ‬Centrum Badań Historycznych PAN w Berlinie i pełnienie funkcji współprzewodniczącego Polsko-Niemieckiej Komisji Podręcznikowej.‭
Dodatkową chyba przyczyną słabnięcia aktywności‭ „‬Borusii‭”‬,‭ ‬jest trudniejszy niż uprzednio dostęp do funduszów niemieckich.‭ ‬Niemcy na ogół myślą trzeźwo i logicznie.‭ ‬Jeśli dziś polskie władze państwowe i samorządowe,‭ ‬uczelnie wyższe i prasa przejęły w pełni poglądy‭ „‬Borusii‭”‬,‭ ‬to czy nadal jest sens hojnego wspierania tego Stowarzyszenia‭?
——————————————————————————————————-
‭ ‬Specyficzna sytuacja panuje w zakresie działalności intelektualnej i twórczej,‭ ‬a także w ruchu wydawniczym na terenie Olsztyna.‭ ‬ Wskazany wyżej postęp w wykształceniu ogółu społeczeństwa,‭ ‬rozwój szkolnictwa wyższego i wzrost liczby pracowników naukowych,‭ ‬a z drugiej brak cenzury,‭ ‬sprzyja rozwojowi tej działalności.‭ ‬Rzeczywiście,‭ ‬debiutuje wielu pisarzy,‭ ‬jest duża podaż publikacji naukowych i popularnonaukowych.‭ ‬Dotyczy to również publikacji związanych tematycznie z regionem.‭ ‬Problematyce regionalnej sprzyja też duże społeczne zainteresowanie niełatwą przeszłością Warmii i Mazur.‭ ‬Dorobkowi wydawniczemu w tej dziedzinie sprzyja także powstawanie tysięcy prac magisterskich i doktorskich w uczelniach wyższych.‭ ‬Z drugiej strony prawa wolnego rynku,‭ ‬brak sprawnej sieci dystrybucji książek,‭ ‬brak silnych ośrodków opiniotwórczych i ukierunkowanego mecenatu nad twórczością owocują zjawiskami patologicznymi.‭ ‬Nie wszystkim rzetelnym twórcom i naukowcom udaje się wydać swoje publikacje,‭ ‬a nastenie wprowadzić je do obiegu społecznego.‭ ‬Często natomiast rynek bez oporów‭ „‬kupuje‭” ‬publikacje mało wartościowe,‭ ‬a nawet wyraźnie szkodliwe.‭
Szczególnie ujemnie wpływa na stan życia intelektualnego miasta i regionu,‭ ‬wspomniany wyżej,‭ ‬brak ośrodków opiniotwórczych w postaci czasopism i klubów twórczych.‭ ‬ W latach PRL-u było ich kilka,‭ ‬grupujących się wokół czasopism‭ („‬Warmia i Mazury‭”‬,‭ ‬dodatek tygodniowy‭ „‬Gazety Olsztyńskiej‭” ‬pod tytułem‭ „‬Archipelag‭”)‬,‭ ‬zarządu stowarzyszenia‭ „‬Pojezierze‭”‬,‭ ‬Wydawnictwa‭ „‬Pojezierze‭”‬,‭ ‬czy też Domu Środowisk Twórczych.‭ ‬Nowe publikacje i inicjatywy mogły liczyć na zainteresowanie,‭ ‬ocenę i wartościowanie.‭ ‬Obecnie centrów takich brak.‭ ‬Środowisko intelektualne i twórcze jest zatomizowane,‭ ‬między poszczególnymi środowiskami brak jest łączności.‭ ‬Wydawało się w początkach lat‭ ‬90.‭ ‬XX w.,‭ ‬że środowisko opiniotwórcze wytworzy się wokół Wspólnoty Kulturowej‭ „‬Borussia‭”‬.‭ ‬Nie nastąpiło to jednak z uwagi na brak czasopisma o charakterze opiniotwórczym‭ (‬ukazujący się rzadko‭ „‬nieregularnik‭” ‬nie mógł tej roli spełnić‭) ‬a jeszcze bardziej profil ideowy Wspólnoty.‭ ‬Totalne potępienie dorobku PRL-u to także pośrednio potępienie idei postępowych społecznie.‭ ‬Nie wszystkim podobają się także sympatie proniemieckie.‭ ‬Ostatnio ofensywnie działa środowisko skrajnie nacjonalistyczno-klerykalne oraz antykomunistyczne‭ ‬-‭ ‬skupione wokół Stowarzyszenia‭ „‬Święta Warmia‭” (‬wydającego miesięcznik‭ „‬Debata‭”) ‬i olsztyńskiej delegatury IPN-u.‭ ‬Niewielki społeczny zasięg oddziaływania tak liberalno-prozachodniej Borussi,‭ ‬jak i katolicko-narodowej Świętej Warmii wskazuje,‭ ‬że istnieje potencjalnie wielkie pole dla formacji społecznie postępowej.‭ ‬Ich brak‭ ‬aktualnie na olsztyńskim terytorium wręcz dziwi,‭ ‬szczególnie biorąc pod uwagę tradycje‭ „‬Pojezierza‭”‬.
‭ ‬Jak wspomniałem już wyżej,‭ ‬w ostatnich dekadach publikacji dotyczących regionu,‭ ‬a szczególnie jego przeszłości,‭ ‬ukazuje się bardzo dużo.‭ ‬Baza autorska jest potężna:‭ ‬silne środowiska naukowe skupione wokół OBN im.‭ ‬Wojciecha Kętrzyńskiego i Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego oraz liczni nieprofesjonalni miłośnicy historii.‭ ‬Poza publikacjami autorów polskich,‭ ‬tłumaczy się też sporo publikacji autorów niemieckich,‭ ‬a sporadycznie i innych zachodnich.‭ ‬Czytelnik ma do wyboru ok.‭ ‬200‭ ‬nowych tytułów rocznie‭ ‬-‭ ‬dzieł naukowych,‭ ‬popularno-naukowych,‭ ‬wspomnień,‭ ‬albumów,‭ ‬rozmaitych informatorów itp.‭
Wśród masy wydawanych książek jest bardzo dużo publikacji rzetelnych,‭ ‬poszerzających naszą wiedzę o regionie.‭ ‬Poza większością historyków starszego i średniego pokolenia,‭ ‬wydających nowe tytuły lub wznawiających i poszerzających wcześniejsze,‭ ‬można tu wymienić przykładowo wspomnianą już wyżej książkę Roberta Traby‭ „‬Wschodniopruskość.‭ ‬Tożsamość narodowa i regionalna w kulturze politycznej Niemiec.‭”‬,‭ „‬Dziedzictwo Prus Wschodnich.‭ ‬Dzieje i kultura Warmii i Mazur‭”‬,‭ ‬czy też Marcina Płotka‭ „‬Trudne początki‭ ‬-‭ ‬Okręg Mazurski‭ ‬1945-1946‭”‬.‭ ‬O przyzwoity poziom wydawanych publikacji na ogół dbają,‭ ‬m.in.,‭ ‬wydawnictwo OBN i Oficyna‭ „‬Retman‭” (‬wydająca serię‭ „‬Moja Biblioteka Mazurska‭”‬,‭ ‬liczącą już przeszło‭ ‬20‭ ‬tytułów‭)‬.‭ ‬Niestety,‭ ‬mamy też mnóstwo krzykliwych publikacji nie mieszczących się w nawet bardzo liberalnie zakrojonych granicach rzetelności,‭ ‬odpowiedzialności i przyzwoitości.‭ ‬Deformują one wiedzę o przeszłości,‭ ‬a krzykliwie popularyzowane,‭ ‬mają znaczne oddziaływanie na społeczeństwo.
‭ ‬Niewątpliwie szczytem hochsztaplerstwa są książeczki Tomasza Sowińskiego i większość publikacji utworzonego przez niego wydawnictwa‭ „‬Regionalista‭”‬.‭ ‬Niestety,‭ ‬publikacji‭ „‬dziwnych‭” ‬można bez trudu wyliczyć dziesiątki.‭ ‬Czego dowiaduje się z nich dzisiejszy młody Warmiak i Mazur‭ (‬starsi ludzie‭ „‬indoktrynowani‭” ‬przez kilkadziesiąt lat komunistycznego PRL-u wiedzą swoje i bardziej odporni są na rewelacje‭)? ‬Od Jerzego Szmita może się dowiedzieć,‭ ‬że‭ „‬Polska otrzymała obszar,‭ ‬o który wcześniej nie walczyła,‭ ‬jako odszkodowanie za ziemie na wschodzie,‭ ‬wcielone do ZSRR.‭”‬(78‭)
Na Krzyżaków inaczej każe patrzeć Szymon Kazimierski‭ (‬szkic‭ „‬Krzyżacy inaczej‭”‬,‭ ‬w tomie‭ „‬Prusowie i Krzyżacy w mroku tajemnic‭)‬.‭(‬79‭) 
Otóż,‭ ‬według Kazimierskiego,‭ ‬Krzyżacy Prusów nie tępili,‭ ‬a wręcz się nimi opiekowali bo mottem ich działania było‭ „‬Leben und leben lassen‭” ‬czyli‭ „‬Żyj i daj żyć innym‭”‬.‭ ‬To nie Krzyżacy atakowali Polaków i Litwinów,‭ ‬ale podlegali atakom tych barbarzyńców.‭ ‬Polacy i Litwini byli nie tylko prymitywniejsi,‭ ‬ale i bardziej okrutni niż Krzyżacy.‭ ‬To,‭ ‬czego nas uczono o agresywności krzyżackiej,‭ ‬czy łzach Jagiełły przed bitwą pod Grunwaldem,‭ ‬o czym pisali Jan Długosz i Henryk Sienkiewicz,‭ ‬to wierutne kłamstwa.‭ ‬To nie Krzyżacy,‭ ‬ale Jagiełło i Witold napadli na pragnących pokoju Krzyżaków,‭ ‬a przed i po bitwie pod Grunwaldem dopuścili się na ziemiach Zakonu wielu okrucieństw.‭ „‬Zapłakana dziewica‭ (‬Jagiełło‭ ‬-‭ ‬J.B.‭) ‬rozkazała poprzedniego dnia wyrżnąć wszystkich mieszkańców pobliskiego miasta Dąbrówna oraz bogu ducha winnych okolicznych chłopów‭ (‬…‭) ‬nie płakała również,‭ ‬gdy osobiście kazała spalić Prabuty‭” (‬według Kazimierskiego,‭ ‬informacja podana przez Długosza,‭ ‬że Dąbrówno zdobyto wbrew rozkazowi Jagiełły,‭ ‬to kłamstwo‭)‬.‭
Liczni autorzy popularni uczą nas też na nowo historii najnowszej.‭ „‬Komuniści‭” ‬kazali nam wierzyć,‭ ‬że o Prusy Wschodnie toczyła się w‭ ‬1945‭ ‬r.‭ ‬prawie pół roku krwawa walka,‭ ‬w której po obu stronach poległo ponad pół miliona żołnierzy i która owocowała zniszczeniem wielu miast.‭ ‬Liczni natomiast autorzy,‭ ‬piszący w ostatnich latach wiedzą,‭ ‬że było zupełnie inaczej.‭ ‬Elżbieta Wiktoria Szumiłło,‭ ‬w dwujęzycznym przewodniku po Olsztynie,‭ ‬pisze:‭ „‬22‭ ‬stycznia do Olsztyna wkroczyły wojska radzieckie zdobywając miasto bez walki.‭ ‬W‭ ‬2‭ ‬tygodnie później Olsztyn został zniszczony w połowie‭ (‬…‭) ‬Piękne Stare miasto zostało zmienione w stertę gruzów‭”‬.‭ (‬80‭) 
W albumie‭ „‬Olsztyn‭” ‬Andrzeja Stachurskiego czytamy podobnie:‭ „‬Ratusz tak,‭ ‬jak całe Stare Miasto i pół centrum,‭ ‬został spalony w parę dni po zdobyciu Olsztyna przez‭ ‬krasnoarmieńców‭”‬.‭ (‬81‭)
Więc może w Prusach Wschodnich nie było w ogóle poważniejszych walk‭? ‬Andrew Tarnowski,‭ ‬brytyjski dziennikarz,‭ ‬który posiada w Drwęcku k.‭ ‬Olsztynka dom letni i który,‭ ‬jak sam pisze,‭ ‬zakochał się w Mazurach,‭ ‬a zwłaszcza w żołnierskich cmentarzach z czasów I wojny kryjących zwłoki niemieckich bohaterów broniących swej ziemi przed Rosjanami,‭ ‬nie ma wątpliwości:‭ „‬Nie doszło do żadnych poważniejszych walk.‭ ‬Armia niemiecka nie stawiała w Prusach większego oporu.‭ ‬Miasta i wsie niszczyli spontanicznie,‭ ‬a często i w sposób zorganizowany Rosjanie‭ (‬…‭) ‬W niedalekim Allenstein‭ (‬Olsztyn‭ ‬-‭ ‬J.B.‭) ‬specjalne oddziały sowieckie,‭ ‬wyposażone w miotacze ognia,‭ ‬podpaliły metodycznie ok.‭ ‬1000‭ ‬domów,‭ ‬niszcząc Starówkę i najpiękniejsze budowle.‭ ‬Zajęło to im‭ ‬3‭ ‬tygodnie.‭ ‬Na początku lutego w ten sam sposób obrócono w perzynę Hohenstein‭ (‬Olsztynek‭ ‬-‭ ‬J.B.‭)‬ (82‭)‬
Popularny,‭ ‬ruchliwy miłośnik Olsztyna Rafał Bętkowski,‭ ‬od dawna zabiega skutecznie o ocalenie i renowację koszar kawaleryjskich na Zatorzu,‭ ‬choć sam przyznaje,‭ ‬że jest to obiekt o niskiej wartości zabytkowej.‭ ‬Zabiega też,‭ ‬by na ścianie koszar wyeksponować odnalezione fragmenty pomnika z lat‭ ‬20.,‭ ‬sławiącego walki kawalerzystów pruskich w I wojnie światowej.‭ „‬Wyjątkowemu szczęściu zawdzięczać należy,‭ ‬że udało się odnaleźć i ocalić od zapomnienia pochodzącą z pomnika tablicę inskrypcyjną‭ (‬…‭)‬.‭ ‬Jestem zdania,‭ ‬że w przyszłości najlepszym dla niej miejscem będą odnowione ściany koszar.‭ „‬Na spotkaniu z Rafałem Będkowskim w kawiarnio-księgarni‭ „‬Tajemnica Poliszynela‭” ‬zapytałem autora,‭ ‬jak godzi gorliwe zabiegi o utrwalenie pamięci żołnierzy niemieckich z jednoczesnymi zabiegami o likwidację pomnika poświęconego Armii Czerwonej‭? ‬Spojrzał na mnie zdumiony.‭ „‬Przecież dragoni niemieccy bronili swej ojczyzny,‭ ‬a czerwonoarmiści byli barbarzyńskimi najeźdźcami‭”‬.‭ (‬83‭) 
W licznych popularnych opracowaniach niewiele znajdziemy informacji o przebiegu walk i wiążących się z nimi zniszczeniach,‭ ‬martyrologii wysiedlonej i uciekającej ludności wschodniopruskiej,‭ ‬100-tysiącach zabitych przez Wehrmacht,‭ ‬zmarłych z głodu i zimna jeńców i przymusowych robotników gnanych przez zaśnieżone trakty przy trzaskającym mrozie.‭ ‬Nad wszystkim góruje szał niszczenia Rosjan,‭ ‬okrucieństwo‭ „‬sowieckich hord‭”‬.‭ ‬Hord,‭ ‬jak każe nam wierzyć Tomasz Sowiński,‭ ‬i legion jemu podobnych,‭ ‬gnanych do boju wyłącznie alkoholem i terrorem.‭(‬84‭)
)(84‭)‬
Czytelnik nie dowie się,‭ ‬że w Wehrmachcie rozstrzelano za dezercję i sianie paniki‭ ‬212‭ ‬tys.‭ ‬żołnierzy czy też,‭ ‬że amerykańscy żołnierze szturmujący plaże Normandii mieli manierki pełne alkoholu,‭ ‬a potem pozostało po nich,‭ ‬w amerykańskiej strefie okupacyjnej,‭ ‬ponad sto tysięcy‭ „‬wojennych dzieci‭”‬.‭ ‬Bo wojowanie to taki zawód,‭ ‬którego bez terroru,‭ ‬gwałtu i alkoholu człowiek uprawiać nie jest w stanie.‭ ‬Czytelnik książeczek Sowińskiego nie bardzo zdaje sobie sprawę,‭ ‬kto właściwie w II wojnie światowej był najeźdźcą,‭ ‬a kto ofiarą oraz,‭ ‬jaka była wartość i cena zwycięstwa nad nazizmem.‭ ‬-‭ ‬Na zalew amatorskiej popularyzatorskiej tandety i hochsztaplerstwa nie ma chyba rady.‭ ‬W warunkach gospodarki rynkowej tandeta samofinansuje się,‭ ‬a księgarze chętnie ją rozprowadzają,‭ ‬ponieważ przynosi zysk.‭ ‬A zysk to po prostu zysk‭ ‬-‭ ‬i nie trzeba dopatrywać się w nim odcieni moralności.‭ ‬Przecież już rzymski cesarz Wespazjan uznał,‭ ‬że‭ „‬pecunia non olet‭” („‬pieniądze nie śmierdzą‭”) ‬wprowadzając podatek od publicznych‭ ‬latryn.
‭ ‬Wypaczaniu obrazu lat wojny i czasów tuż powojennych sprzyja też forma przyswajania czytelnikom polskim opracowań autorów niemieckich piszących o Prusach Wschodnich.‭ ‬Trudno winić autorów niemieckich.‭ ‬Mają oni prawo gorąco współczuć swoim rodakom przeżywającym gehennę‭ ‬1945‭ ‬r.,‭ ‬dostrzegać krzywdy,‭ ‬jakie spotkały ich ze strony Rosjan,‭ ‬Polaków lub Czechów i mieć przekonanie,‭ ‬że okrucieństwom winien jest nie cały naród niemiecki,‭ ‬a naziści,‭ ‬szczególnie przywódcy‭ ‬-‭ ‬Adolf Hitler a w Prusach Wschodnich Erich Koch.‭ ‬-‭ ‬To ich prawo.‭ ‬Trudno też wymagać od nich by dostrzegali w pełni winy swych rodaków,‭ ‬chociaż ci solidnie zapracowali na okrutną zemstę.‭ ‬Obowiązkiem natomiast‭ (‬niestety tylko moralnym‭) ‬wydawców polskich jest tłumaczoną książkę opatrzyć stosownymi przypisami i wstępem ukazującym szerszy kontekst historyczny opisywanych wydarzeń oraz polski na nie punkt widzenia.‭ ‬Niestety tego na ogół brak.‭ „‬Wielko niemieckie‭” ‬teksty są polecane często,‭ ‬jako bardzo rzetelne i odzwierciedlające prawdę.‭ ‬Co więcej,‭ ‬w przekładach polskich nie są korygowane oczywiste pomyłki,‭ ‬które powstały we wczesnych latach powojennych,‭ ‬gdy nie wszystko jeszcze było wiadome.‭ ‬Przykładowo wskażmy na trzy pozycje.‭
W‭ ‬1995‭ ‬r.‭ ‬Warmińskie Wydawnictwo Diecezjalne opublikowało przekład wspomnień księdza Gerharda Fittkau,‭ ‬w początkach‭ ‬1945‭ ‬r.‭ ‬proboszcza we wsi Jarandowo,‭ ‬leżącej w pobliżu Lidzbarka Warmińskiego‭ („‬Mój trzydziesty trzeci rok życia‭”)‬.‭ ‬Dotyczą one wydarzeń z lat‭ ‬1945-1946‭ ‬-‭ ‬od czasu wkroczenia Rosjan do Jarandowa,‭ ‬poprzez rabunki i gwałty,‭ ‬wywózkę mężczyzn do ZSRR‭ (‬okolice Workuty‭)‬,‭ ‬ich niewolniczą pracę‭ ‬-‭ ‬do czasu zwolnienia księdza i jego wyjazdu do Niemiec.‭ ‬Napisane krótko po wojnie,‭ ‬zdobyły znaczną popularność w Niemczech i kilku innych krajach‭ (‬tłumaczenia‭)‬.‭ ‬Łatwo to wytłumaczyć.‭ ‬Napisane są z talentem literackim i dotyczą problematyki mało znanej na Zachodzie.‭
Tadeusz Matulewicz pisze‭ („‬Przejście przez piekło‭”‬.‭ „‬Dziennik Pojezierza‭” ‬z‭ ‬10-12.02.1995‭ ‬r‭)‬:‭ „‬Wstrząsająca to książka.‭ ‬Fakty porażają,‭ ‬ich wymowa jest obiektywna,‭ ‬opis,‭ ‬co zrozumiałe,‭ ‬subiektywny.‭ ‬Stronniczość widzenia i ocen łatwo wychwycić‭”‬.‭ ‬-‭ ‬Recenzent używa bardzo łagodnych określeń.‭ ‬Książka Fittkau’a to,‭ ‬nawet na tle innych wspomnień niemieckich Warmiaków,‭ ‬przykład skrajnego szowinizmu i ksenofobii narodowej‭ ‬-‭ ‬oraz absolutnego niezrozumienia kontekstu opisywanych wydarzeń.‭ ‬Parafia Jarandowo to przed wkroczeniem Rosjan według autora nawet nie Arkadia,‭ ‬ale istny Eden‭ ‬-‭ ‬ziemia ludzi pracowitych,‭ ‬pobożnych,‭ ‬sprawiedliwych,‭ ‬życzliwych innym.‭ ‬Ani śladu tu wojennych zbrodniarzy,‭ ‬żandarmów,‭ ‬ojców i synów niszczących słowiański Wschód.‭ ‬Żołnierze i oficerowie niemieccy to ludzie pełni honoru,‭ ‬dobrzy chrześcijanie.‭ ‬-‭ ‬Ten warmiński raj ginie,‭ ‬gdy nadciągają‭ „‬ciemne chmury ze wschodu‭”‬.‭ ‬Teraz zalewają go odmęty zbrodni,‭ ‬okrucieństwa i gwałtu.‭ ‬Ukazani we wspomnieniach Rosjanie,‭ ‬Polacy i Litwini to wyłącznie ohydne kreatury,‭ ‬zbrodniarze,‭ ‬gwałciciele i rabusie,‭ ‬w najlepszym wypadku‭ „‬śliscy donosiciele‭” ‬i debile o tępym spojrzeniu.‭ „‬Rosjanin ma wytrzeszczone oczy,‭ ‬brutalne rysy.‭ ‬Tłusty oficer kołysze się jak kaczka,‭ ‬twarz kapitana jest wściekła,‭ ‬wykrzywiona,‭ ‬inny rozkoszuje się ludzką nędzą,‭ ‬przerażająca mongolska baba ma twarz bez wyrazu,‭ ‬nawet gwizd rosyjskiej lokomotywy podobny jest do ujadania głodnych hien i szakali‭” (‬Tadeusz Matulewicz‭)‬.‭
Ksiądz Fittkau oskarża także ciężko polski Kościół Katolicki na różnych szczeblach.‭ ‬Polski zakonnik‭ „‬w eleganckiej sutannie‭” ‬odmówił niemieckiemu duchownemu w skrajnym poniżeniu jakiejkolwiek pomocy‭ („‬w nienagannej niemczyźnie‭”)‬.‭ ‬Prymas kardynał August Hlond nie zatwierdził niemieckiego biskupa warmińskiego,‭ ‬a nawet odmówił mu jakiejkolwiek pomocy itp.‭ ‬Ksiądz Fittkau oczywiście uważa,‭ ‬że niemiecka Warmia przetrwa katastrofę po II wojnie światowej,‭ ‬tak,‭ ‬jak wiele innych poprzednich nieszczęść z rąk Polaków,‭ ‬Litwinów i Rosjan,‭ ‬i znowu będzie niemiecka.‭
Intrygujące jest pytanie czemu Kuria Warmińska,‭ ‬mając do wyboru sporo innych relacji duchownych warmińskich,‭ ‬przybliża czytelnikowi polskiemu‭ ‬właśnie Fittkau’a‭? ‬Czyżby w Kurii nadal,‭ ‬po‭ ‬40‭ ‬latach od wojny‭ (‬1995‭ ‬r.‭)‬,‭ ‬nadal żyła tęsknota za‭ „‬wspaniałą niemiecką Warmią‭”?
Dwaj byli wyżsi oficerowie Wehrmachtu‭ ‬-‭ ‬Kurt Dieckert i Horst Grossmann‭ (‬ten ostatni był w czasie kampanii wschodniopruskiej dowódcą VI Korpusu‭)‬,‭ ‬opracowali książkę‭ „‬Bój o Prusy Wschodnie.‭ ‬Kronika dramatu‭ ‬1944-1945‭”‬(85‭)
)(85‭)‬
Książka przynosi bardzo szczegółowy opis walk w styczniu-kwietniu‭ ‬1945r.,‭ ‬z licznymi uwagami i danymi również ludności cywilnej.‭ ‬Z uwagi na kompetencje autorów należy do podstawowych opracowań w swojej dziedzinie.‭ ‬Autorzy są jednak Niemcami i to ukształtowanymi jeszcze w atmosferze wilhelmińskich Wielkich Niemiec.‭ ‬Nic dziwnego,‭ ‬że eksponują męstwo żołnierzy Wehrmachtu,‭ ‬ich pomoc dla ludności cywilnej,‭ ‬czy też cierpienia z rąk czerwonoarmistów,‭ ‬a niewiele piszą o przestępstwach Wehrmachtu,‭ ‬gehennie jeńców i robotników przymusowych.‭ ‬Znajdziemy w niej m.in.‭ ‬opinie,‭ ‬że Niemcy wydatnie poprawili gospodarkę wiejską na Białostocczyźnie,‭ ‬więc budzi ich zdziwienie,‭ ‬że Polacy nie odpłacili się za to Niemcom wdzięcznością,‭ ‬a‭ „‬wyładowywali swoją nienawiść na zupełnie niewinnych osobach‭ (‬…‭) ‬Polska banda napadła na wieś Turośl w Puszczy Piskiej‭”‬.‭ ‬Lansują również goebbelsowską wersję wydarzeń w Nemmersdorf.‭ ‬Autorzy obarczają winą za wojnę i jej niekorzystny dla Niemiec przebieg,‭ ‬a szczególnie nieoczekiwanie szybkie rozbicie pruskiej fortecy wyłącznie Hitlera i jego popleczników.‭ ‬W konsekwencji Wehrmacht jest przedstawiany,‭ ‬jako wspaniała,‭ ‬waleczna i przestrzegająca wszelkich zasad i praw międzynarodowych armia.‭ ‬Oczywiście autorzy są przekonani,‭ ‬że Prusy Wschodnie to nadal kraina niemiecka,‭ ‬a decyzje Jałty i Poczdamu są bezprawne i wymagają korekty.‭
„Borussia‭” ‬opublikowała w‭ ‬2011‭ ‬r.‭ ‬wspomnienia Marion Dönhoff pod tytułem‭ „‬Nazwy,‭ ‬których nikt już nie wymienia‭”‬,‭ ‬pisane w końcu lat‭ ‬50.,‭ ‬bez sprostowania błędów i komentarzy,‭ ‬czy choćby przypomnienia,‭ ‬że w ogromnych dobrach pani hrabiny w Kwitajnach,‭ ‬którymi osobiście zarządzała,‭ ‬pracowało w czasie wojny kilkuset przymusowych pracowników polskich.‭ ‬Nie wspomina o tym ani słowem,‭ ‬choć pozostały tu mogiły po rozstrzelanych za próbę ucieczki i zmarłych z powodu ciężkiej pracy w złych warunkach.
‭ ‬Ostatni komunikat Naczelnego Dowództwa Wehrmachtu‭ (‬9.05.1945‭ ‬r.‭) ‬stwierdzał:‭ „‬Dobiegły końca niemal‭ ‬6-letnie,‭ ‬prowadzone w honorowy sposób boje‭ (‬…‭) ‬Niemiecki żołnierz,‭ ‬wierny złożonej przez siebie przysiędze w sposób honorowy dokonał dla swego narodu czynów,‭ ‬które zostaną zapamiętane na zawsze‭ (‬…‭)‬.‭ ‬Także nieprzyjaciel nie będzie mógł odmówić chwały i ofiar,‭ ‬jakie niemieckie żołnierze ponieśli na wodzie,‭ ‬lądzie i w powietrzu.‭ ‬Dlatego też każdy żołnierz może z dumą odłożyć broń‭”‬.‭ ‬W kilkustronicowym tekście nie ma ani słowa o tym,‭ ‬że były jakieś niemieckie zbrodnie,‭ ‬a słowo‭ „‬honor‭” ‬powtarza się‭ ‬17‭ ‬razy.‭ ‬Ocena wojny w niezliczonych wspomnieniach byłych marszałków i generałów nie odbiega od ocen Kwatery Głównej admirała Dönitza z‭ ‬9.05.1945‭ ‬r.‭ ‬tyle,‭ ‬że przyczyny klęski widzą oni wyłącznie w amatorskim dowodzeniu Hitlera.‭ ‬-‭ ‬Na szczęście zupełnie inny obraz wojny i zachowania Niemców przynoszą wspomnienia zwykłych żołnierzy Wehrmachtu,‭ ‬a także książki niemieckich laureatów literackiej nagrody Nobla‭ ‬-‭ ‬Heinricha Bölla i Güntera Grassa.‭ ‬Szczególnie przejmujący obraz ostatnich miesięcy wojny z opisem zbrodni niemieckich,‭ ‬także na własnych rodakach,‭ ‬przynoszą niedawno wydane wspomnienia Grassa‭ „‬Przy obieraniu cebuli‭”‬.
——————————————————————————————————-
‭ ‬Od czasów przełomu solidarnościowego do dziś,‭ ‬w odniesieniu do naszych sąsiadów obowiązuje w polityce zagranicznej i wewnętrznej zasada totalnego przebaczenia Niemcom wszystkich ich win,‭ ‬bo się radykalnie przeobrazili i są godnymi zaufania demokratami oraz nieprzebaczania czegokolwiek Rosjanom,‭ ‬bo ci się nie zmienili.‭ ‬Jak wspominałem już wyżej,‭ ‬jest to jeden z podstawowych‭ „‬mitów założycielskich‭” ‬III RP.‭ ‬Mit ten jest spadkiem po latach walki o obalenie w Polsce realnego socjalizmu,‭ ‬ale mitem niestety ciągle żywotnym i samonapędzającym się,‭ ‬respektowanym przez wszystkie ekipy rządzące w Polsce w latach‭ ‬1990-2012.‭
Profesor Wiktoria Śliwowska w książce‭ „‬Historyczne perygrynacje‭” ‬pisze:‭ „‬Żyjemy rzekomo w kraju swobodnej myśli.‭ ‬Jeżeli jednak ktoś ośmieli się nie mieć antyrosyjskich uprzedzeń,‭ ‬temu już IPN nie daruje.‭ ‬Każdy,‭ ‬kto miałby choć cień takich sympatii,‭ ‬jest z góry podejrzany o najgorsze powiązania,‭ ‬o zdrożnej współpracy nie wspominając‭ (‬…‭)‬.‭ ‬Idolem naszych środków masowego przekazu jest niejaki Władimir Bogdanowicz Rezun,‭ ‬były oficer GRU,‭ ‬który,‭ ‬po ucieczce na zachód i przechrzczeniu się na antysowietyzm,‭ ‬taśmowo produkuje książki pod pseudonimem Wiktor Suworow‭ (‬…‭) ‬Nikomu z polskich historyków nie przeszkadza,‭ ‬że ten autorytet sam sobie w kolejnych publikacjach zaprzecza‭ (‬…‭)‬.‭ ‬Niestety trudno zaprzeczyć,‭ ‬że od czasu objęcia kierownictwa IPN-u przez śp.‭ ‬Janusza Kurtykę,‭ ‬pod patronatem tejże instytucji,‭ ‬wychowano pokolenie pseudohistoryków,‭ ‬dla których słowo UB-ka jest święte i nie podlega żadnej weryfikacji.‭(‬86‭)
-‭ ‬Profesor Śliwowska jest kobietą odważną,‭ ‬ale jednak jej odwaga ma swoje granice,‭ ‬bo antykomunizm i antyradzieckość nie jest bynajmniej wynalazkiem IPN-u i jego prezesów.‭ ‬Bez żadnych zahamowań były stosowane,‭ ‬jako narzędzie walki z PRL-em przez wojowników o‭ „‬prawdziwą demokrację‭” ‬i‭ „‬prawdziwą suwerenność‭” ‬Polski.‭ ‬Od pierwszych dni transformacji są to także podstawowe narzędzia polityczne władz państwowych i wszystkich bez wyjątku partii politycznych.‭ ‬IPN‭ ‬-‭ ‬moloch o swoistych zadaniach,‭ ‬formach organizacyjnych i metodach działania to tylko wyrazisty wykwit tej politycznej tradycji.‭ ‬Moloch,‭ ‬który przerósł oczekiwania jego twórców i stopniowo ich samych zaczyna pożerać.‭ ‬Od‭ ‬1989‭ ‬r.‭ ‬specjalną rolę w systemie propagowania antykomunizmu i antyrosyjskości odgrywa‭ „‬Gazeta Wyborcza‭”‬,‭ ‬która wypracowała cały wachlarz odpowiednich form dziennikarskich‭ ‬-‭ ‬od naukowych i pseudonaukowych esejów,‭ ‬przez różnego rodzaju artykuły,‭ ‬noty,‭ ‬do form satyrycznych.‭ ‬Tu wspomnijmy akcent‭ „‬olsztyński‭”‬.‭ ‬Wieloletni korespondent‭ „‬Gazety Wyborczej‭” ‬w Moskwie,‭ ‬Wacław Radziwinowicz,‭ ‬który wyprodukował już ok.‭ ‬900‭ ‬artykułów dowodzących uparcie,‭ ‬ze Rosja to kraj korupcji i przemocy,‭ ‬który niedługo się zawali,‭ ‬pochodzi z Olsztyna i tu rozpoczynał swoją karierę dziennikarską.‭ ‬To na pewno nie wina‭ „‬Gazety Wyborczej‭” ‬i Wacława Radziwinowicza,‭ ‬że Rosja szybko się rozwija,‭ ‬rośnie poziom życia jej mieszkańców i rośnie także autorytet Władimira Putina.
‭ ‬Na Warmii i Mazurach obsesja antyrosyjska,‭ ‬osiągnęła poziom nieco zapewne przekraczający poziom ogólnopolski.‭ ‬Ma to swoje uzasadnienie w specyfice regionalnej.‭ ‬ Decydujące znaczenie mają prawdopodobnie‭ ‬3‭ ‬przesłanki:

-‭ ‬Znaczna część ludności województwa,‭ ‬to przesiedleńcy ze Wschodu,‭ ‬którzy doznali wielu krzywd i cierpień ze strony‭ „‬Sowietów‭” ‬lub ich potomkowie.‭ ‬Trudno im te krzywdy zapomnieć,‭ ‬a o to,‭ ‬by nie zapomnieli,‭ ‬gorliwie zabiega m.in.‭ „‬Gazeta Olsztyńska‭”‬.‭ ‬Co tydzień znajdziemy w niej np.‭ ‬historię jakiejś rodziny z Wileńszczyzny lub Grodzieńszczyzny,‭ ‬której zasadniczym wątkiem są krzywdy doznane od Rosjan.‭
-‭ ‬Spory wpływ na kształtowanie się antyrosyjskości mają ciężkie przeżycia rodzimych Warmiaków i Mazurów‭ ‬-‭ ‬też gorliwie przypominane przez prasę,‭ ‬publikacje książkowe,‭ ‬spotkania i konferencje naukowe.‭
-‭ ‬Niewątpliwy wpływ na kształtowanie się postaw antyrosyjskich ma również zręczna polityka władz RFN‭ (‬obszernie wcześniej juz przeze mnie omawiana‭)‬.‭ ‬Niemcy nie tylko sponsorują liczne publikacje i akcje społeczne na Warmii i Mazurach w stopniu wielokrotnie przewyższającym dotacje niemieckie dla województw Polski centralnej,‭ ‬ale też hojnie materialnie i niematerialnie wspomagają naszych publicystów i uczonych,‭ ‬a także szczególnie zasłużonych na polu przyjaźni polsko-niemieckiej samorządowców‭ (‬granty,‭ ‬finansowanie wypraw do niemieckich bibliotek i archiwów,‭ ‬liczne wyróżnienia honorowe‭)‬.‭ ‬Ktoś policzył,‭ ‬że tylko w latach‭ ‬2000-2012‭ ‬ok.‭ ‬25‭ ‬osób z województwa warmińsko-mazurskiego‭ (‬głównie z Olsztyna‭) ‬otrzymało nagrody naukowe,‭ ‬medale honorowe,‭ ‬nagrody niemieckich miast i instytucji,‭ ‬aż do wyróżnień ministra spraw zagranicznych RFN.
‭ ‬Fobia antykomunistyczna i antyrosyjska doszła w Olsztynie do form absurdalnych,‭ ‬wręcz groteskowych.‭ ‬Nie tylko usunięto z nazw ulic,‭ ‬szkół i innych instytucji wszelkie nazwy,‭ ‬które nawiązywały do Armii Czerwonej i tradycji PRL-owskich,‭ ‬ale też pozbawiono zaszczytu patronowania ulicom Ludwika Waryńskiego i pierwszego kosmonautę Jurija Gagarina‭ (‬aby nie było wątpliwości,‭ ‬ulicę przemianowano na‭ „‬Sybiraków‭”)‬.‭ ‬Nazwę ulicy‭ „‬Kaliningradzkiej‭” ‬zmieniono na‭ „‬Dworcową‭”‬,‭ ‬choć przecież formalnie ciągle funkcjonuje umowa o przyjaznej współpracy między województwem Warmińsko-Mazurskim,‭ ‬a Obwodem Kaliningradzkim.‭ ‬Ówczesny gubernator Obwodu Kaliningradzkiego powiedział,‭ ‬że decyzja polskich przyjaciół trochę go dziwi,‭ ‬ale jemu osobiście i innym Kaliningradczykom absolutnie nie przeszkadza ulica Olsztyńska w ich mieście.
‭ ‬Jedynym akcentem w Olsztynie nawiązującym do operacji wschodniopruskiej Armii Czerwonej i zdobycia Olsztyna jest monumentalny pomnik dłuta Xawerego Dunikowskiego‭ ‬-‭ ‬jedno z najwybitniejszych dzieł rzeźby monumentalnej w Polsce.‭ ‬Obiekt chroniony jest prawnie,‭ ‬jako zabytek i nawet fizycznie trudny do usunięcia z uwagi na wielkość.‭ ‬Prawdziwi patrioci i demokraci od‭ ‬1989‭ ‬r.‭ ‬głowią się,‭ ‬co z tym fantem zrobić.‭ ‬Na razie kilkakrotnie zmieniano jego nazwę.‭ ‬W‭ ‬2010‭ ‬r.‭ ‬grupa‭ ‬44‭ ‬osób,‭ ‬głównie historyków,‭ ‬opublikowała w‭ „‬Gazecie Olsztyńskiej‭” ‬list otwarty do władz miejskich w sprawie usunięcia pomnika z centralnego punktu miasta.‭ (‬87‭)
W liście tym czytamy:‭ „‬Według intencji olsztyńskich władz komunistycznych,‭ ‬już sama nazwa‭ „‬Pomnika wdzięczności dla Armii Czerwonej‭” ‬odsłoniętego‭ ‬21.02.1954‭ ‬r.‭ ‬mówiła sama za siebie‭ (‬…‭)‬.‭ ‬Była oznaką serwilizmu PZPR wobec Moskwy oraz narzuconej Polakom obcej ideologii‭ (‬…‭)‬.‭ ‬Olsztyn przeszedł wtedy z władzy jednego totalitaryzmu do drugiego.‭ ‬Tego dnia czerwonoarmiści wkroczyli do miasta.‭ ‬Zdobyli je,‭ ‬a nie wyzwolili‭! (‬…‭) ‬Zatem można powiedzieć,‭ ‬że tak zwany Pomnik Wyzwolenia,‭ ‬jest pomnikiem zakłamania‭ (‬…‭)‬.‭ ‬Różne są propozycje rozwiązania tego problemu,‭ ‬zwłaszcza,‭ ‬że jest to dzieło dłuta słynnego rzeźbiarza,‭ ‬Xawerego Dunikowskiego,‭ ‬w dodatku wpisane do rejestru zabytków‭ (‬…‭) ‬Dlatego sądzimy,‭ ‬że pomnika nie należy burzyć,‭ ‬a jedynie przenieść w inne miejsce,‭ ‬tym bardziej,‭ ‬że jak na ironię znajduje sie teraz przy Al.‭ ‬Marszałka Józefa Piłsudskiego i pamiątkowej tablicy poświęconej jego pamięci‭” (‬notabene na wymienionej tablicy Józef Piłsudski,‭ ‬jest określony z inicjatywy historyków olsztyńskich,‭ ‬jako‭ „‬twórca państwa polskiego‭”‬,‭ ‬co stało sie przyczyną wielu żartów i kpin w rodzaju‭ „‬a ja myślałem,‭ ‬ze twórcą państwa polskiego był Mieszko I‭”)‬.‭
Autorzy listu otwartego określają się,‭ ‬jako‭ „‬przedstawiciele środowisk naukowych i twórczych Olsztyna‭”‬.‭ ‬Trochę chyba samozwańczo,‭ ‬bo na kilkuset uczonych z tego miasta mających tytuł profesora list‭ „‬podpisało‭” ‬dwóch.‭ ‬Nie przyłączył się także do grona jego sygnatariuszy żaden z dyrektorów i prezesów olsztyńskich instytucji kultury,‭ ‬stowarzyszeń i fundacji.‭ ‬Batalię o usunięcie pomnika trzeba uznać za jeden z najbardziej haniebnych epizodów w historii kultury olsztyńskiej,‭ ‬rodem prosto z faraońskiej tradycji sprzed‭ ‬4‭ ‬000‭ ‬lat,‭ ‬niszczenia śladów po swoich poprzednikach.‭
„Prawdziwi patrioci‭”‬,‭ ‬walczący z pomnikiem Dunikowskiego,‭ ‬nie ustają w walce.‭ ‬Jeśli nie można zniszczyć całego pomnika,‭ ‬to może choćby kawałeczek‭? ‬Oto rodzynek najnowszy.‭ „‬Gazeta Wyborcza Olsztyn‭” ‬z‭ ‬27-28.07.2013‭ ‬r.‭ ‬informuje:‭ „‬Leszek Araszkiewicz,‭ ‬radny PiS zastanawiał się na sesji,‭ ‬jak miasto zamierza się pozbyć wykutych na granitowym pomniku Xawerego Dunikowskiego symboli komunistycznych‭ (‬sierp i młot‭)‬.‭ ‬Dociekał,‭ ‬czy prezydent przygotowuje się do wykonania ustawy,‭ ‬której projekt przewiduje usunięcie z miejsc publicznych nazw i symboli kojarzących się z totalitaryzmami‭”‬.‭ ‬-‭ ‬Wcale bym się nie zdziwił,‭ ‬gdyby radny Araszkiewicz którejś nocy‭ ‬-‭ ‬zaopatrzony w drabinę,‭ ‬dłuto i młotek‭ ‬-‭ ‬osobiście usunął hańbiące symbole.‭ ‬Przecież ma już krzepiące przykłady,‭ ‬np.‭ ‬posłów,‭ ‬którzy nocą zawiesili w sali plenarnej obrad Sejmu krzyż,‭ ‬którego juz nikt nie odważył się zdjąć.‭ ‬Na pewno także naszego radnego za walkę z sierpem i młotem nie spotkałaby żadna kara,‭ ‬a w swojej partii uznany zostałby za bohatera.‭ ‬Do poziomu kultury‭ ‬-‭ ‬również politycznej‭ ‬-‭ ‬Finów,‭ ‬Szwedów,‭ ‬Czechów,‭ ‬a także chyba Rosjan,‭ ‬Polakom ciągle bardzo daleko.‭ ‬Nim go osiągną z pejzażu naszego kraju zniknie zapewne jeszcze bardzo wiele tablic i pomników.‭

18.‭ ‬WARMIA I MAZURY DZIŚ I JUTRO.

‭ ‬Warmia i Mazury‭ ‬2013‭ ‬roku,‭ ‬to nieodłączna,‭ ‬integralnie zrośnięta z resztą kraju część Polski.‭ ‬Ma swój znaczny udział w wytwórczości krajowej,‭ ‬szczególnie w produkcji rolnej i leśnej.‭ ‬Widoczna jest w życiu kulturalnym i naukowym państwa.‭ ‬Przede wszystkim jednak jest regionem turystyczno-rekreacyjnym o znaczeniu europejskim.‭ ‬Jest zasiedlona przez Polaków,‭ ‬w zdecydowanej większości już Warmiaków i Mazurów z urodzenia,‭ ‬mających w większości sentyment do swej pięknej‭ “‬małej ojczyzny‭”‬.‭
Dziś Warmia i Mazury‭ ‬-‭ ‬po raz pierwszy od wielu wieków‭ ‬-‭ ‬to spokojny,‭ ‬bezpieczny region w Europie Północno‭ ‬-‭ ‬Wschodniej.‭ ‬Granice państwowe to jednocześnie precyzyjnie wykreślone granice etniczne.‭ ‬Nie ma już‭ „‬kulturalnie płodnych‭”‬,‭ ‬ale jakże często ociekających krwią regionów pogranicznych z mieszaną ludnością.‭ ‬Polacy,‭ ‬Niemcy,‭ ‬Litwini mogą wreszcie ze sobą współpracować,‭ ‬a nie walczyć o hegemonię,‭ ‬czy wręcz przetrwanie.‭ ‬-‭ ‬To wiekopomny rezultat ustaleń Wielkiej Trójki z Teheranu,‭ ‬Jałty i Poczdamu.‭ ‬Horror dwóch kolejnych wojen światowych i realna groźba zagłady całych narodów,‭ ‬uświadomiły przywódcom koalicji antynazistowskiej,‭ ‬że tak dalej być nie może.‭ ‬Kazała im zlikwidować mieszane pogranicza i niemieckie Prusy Wschodnie‭ ‬-‭ ‬zaciśniętą pięść nacjonalizmu wielkoniemieckiego,‭ ‬grożącą zmiażdżeniem Polski i podsycającą marzenia Wielkoniemców o Reichu,‭ ‬jeśli już nie po Ural,‭ ‬to chociażby do Dźwiny i Donu.‭ ‬Już prawie‭ ‬70‭ ‬lat pokoju po II wojnie światowej,‭ ‬pomyślny rozwój polityczny i gospodarczy całej Europy sprawiły,‭ ‬że południowo-wschodnie pobrzeża Bałtyku,‭ ‬to naturalny składnik bytowania narodów słowiańskich i bałtyjskich.‭ ‬Niemiecka enklawa wschodnio-pruska była obcym,‭ ‬rakowym wtrętem i dobrze,‭ ‬że organizm polityczny Europy go skutecznie odrzucił.‭
Prusy Wschodnie,‭ ‬niemiecka‭ „‬Atlantyda Północy‭”‬,‭ ‬zniknęły ostatecznie z pejzażu Europy w‭ ‬1945‭ ‬r.,‭ ‬jako byt polityczny,‭ ‬gospodarczy i społeczno-obyczajowy.‭ ‬Ale pozostało‭ ‬700‭ ‬lat historii i kształtowania się mitów o tej krainie.‭ ‬Historii i mitów niezupełnie tożsamych dla Niemców,‭ ‬Polaków i Litwinów.‭ ‬Dla Niemców jest to koronne świadectwo ich prężności demograficznej i cywilizacyjnej,‭ ‬dowód niesienia na wschód postępu,‭ ‬nie tylko mieczem,‭ ‬ale i pługiem.‭ ‬Dla Polaków i Litwinów.‭ ‬Prusy Wschodnie to synonim niemieckiego zagrożenia,‭ ‬brutalnej siły militarnej i gospodarczej,‭ ‬wdzierającej się na ich terytoria etniczne i grożącej w końcu fizycznym wyniszczeniem ludów słowiańskich i bałtyjskich.‭ ‬Czy możliwe jest ujednolicenie poglądu na historię i wykreowanie wspólnego dla Niemców,‭ ‬Polaków i Litwinów mitu wschodniopruskiego,‭ ‬o czym marzy Kazimierz Brakoniecki‭? ‬Na pewno niemożliwe i chyba niepotrzebne.‭ ‬Mity narodowe,‭ ‬także te zniekształcające realne wydarzenia i procesy historyczne,‭ ‬są podstawowym spoiwem materii narodowej‭ ‬-‭ ‬i tak chyba będzie zawsze.‭ ‬Nie musi to przeszkadzać dzisiejszemu pokojowemu,‭ ‬przyjacielskiemu współżyciu narodów.‭ ‬Pod warunkiem,‭ ‬że nie dostarczymy nowego paliwa do wykorzystania mitów dla rozniecania niszczących pożarów.‭
Pozwólmy Niemcom kultywować pamięć o Johannie Oraczu‭ ‬-‭ ‬cywilizującym Słowian i rycerzach-zakonnikach budujących zamki i kościoły na miejscu prymitywnych chat.‭ ‬My pamiętajmy o wiekach zmagań naszych słowiańskich przodków z teutońską nawałą,‭ ‬ukoronowanych decydującym zwycięstwem najpierw pod Grunwaldem,‭ ‬a potem,‭ ‬już ostatecznym,‭ ‬w II wojnie światowej.‭ ‬O mazowieckich chłopach trzebiących pruskie puszcze i o poecie-stolarzu,‭ ‬który na skrawki papieru pakowego i deski przelewał swą miłość do mowy polskiej.‭ ‬Mamy pełne prawo uważać się za potomków rycerzy spod Grunwaldu i spadkobierców tęsknot Michała Kajki.‭ ‬Bądźmy z tych przodków dumni i starajmy się udźwignąć spadek,‭ ‬który nam przekazali.
‭ ‬Historycy i publicyści polscy,‭ ‬a olsztyńscy w szczególności‭! ‬Pamiętajcie,‭ ‬że dla przyszłych pokoleń polskich Warmiaków i Mazurów,‭ ‬nie będzie obojętne,‭ ‬jaką ukształtujecie wizję przeszłości.‭ ‬Inaczej mieszka się na ziemi,‭ ‬którą uważa się za‭ „‬swoją‭” ‬z wyroków geografii i historii,‭ ‬zdobytą w ciężkim trudzie,‭ ‬a inaczej na takiej,‭ ‬którą uważa się za w gruncie rzeczy‭ „‬cudzą‭”‬,‭ ‬podarowaną nam,‭ ‬jako rekompensatę za straty gdzie indziej.‭ ‬My,‭ ‬Polacy,‭ ‬przez‭ ‬700‭ ‬lat nie potrafiliśmy uporać się do końca z niemieckim parciem na wschód.‭ ‬Pomogli nam w tym Słowianie ze wschodu.‭ ‬Pamiętajcie też,‭ ‬czyją wolą i krwią Warmia i Mazury została przekazana Polsce‭ ‬-‭ ‬nie w czasowe użytkowanie,‭ ‬a w trwałe posiadanie.‭ ‬Nie zamieniajcie wyzwolicieli w ciemiężców,‭ ‬a darczyńców w grabieżców‭!
Kiedyś polscy magnaci za worki dukatów gorliwie prezentowali polski patriotyzm na modłę francuską,‭ ‬pruską,‭ ‬austriacką,‭ ‬czy też moskiewską.‭ ‬Zapłacili za to niewiele,‭ ‬bo magnateria nie reprezentuje narodu.‭ ‬Jest kastą przygotowywaną do rządzenia.‭ ‬Książęta i hrabiowie polscy równie dobrze czuli się w Warszawie,‭ ‬Wiedniu,‭ ‬Berlinie czy Petersburgu.‭ ‬Zapłacił cały naród.‭ ‬Dziś polską wizję rozwoju wielkiego narodu twórzmy własnymi siłami,‭ ‬a nie za amerykańskie,‭ ‬czy też europejskie‭ „‬granty‭”‬.
‭ ‬Pamiętajmy,‭ ‬że dziś,‭ ‬gdy posiadamy duże,‭ ‬mające wszelkie przesłanki do dynamicznego rozwoju,‭ ‬jednolite etnicznie,‭ ‬suwerenne państwo nikt za nas nie wykona zaplanowania i wypracowania przyszłości.‭ ‬Musi to być wynik naszej własnej codziennej,‭ ‬rzetelnej pracy.‭ ‬Dziś już za nasze nieudacznictwo nie będziemy mogli zrzucać odpowiedzialności na wrogich sąsiadów,‭ ‬czy Żydów.‭

Jaka będzie Warmia i Mazury nadchodzących dekad‭? ‬Oczywiście taką,‭ ‬jaką będzie Polska.‭ ‬W‭ ‬1989‭ ‬r.‭ ‬weszliśmy w krąg cywilizacji i demokracji zachodniej,‭ ‬ale niestety nikt z decydentów burzliwych lat transformacji nie potrafił poznać i zrozumieć dogłębnie dróg i bezdroży świata,‭ ‬do którego wchodzimy.‭ ‬Jackowi Kuroniowi,‭ ‬jednemu z ówczesnych głównych przywódców polskich,‭ ‬świadomość zmarnowanych szans zatruła ostatnie lata życia.‭ ‬Pisał gorzko:‭ „‬Wyniósł nas do władzy potężny ruch,‭ ‬w którym myśmy o różne rzeczy się nawzajem pytali,‭ ‬a nie zapytaliśmy,‭ ‬jaką drogą pójdziemy w nowej Polsce‭”‬.‭(‬88‭ ‬Lecieliśmy do zachodniej demokracji,‭ ‬jak ćmy do źródła światła‭ ‬-‭ ‬i jak ćmy solidnie opaliliśmy w tym ogniu swoje skrzydła.‭ ‬Nie pamiętaliśmy,‭ ‬że wolny rynek,‭ ‬demokracja,‭ ‬suwerenność,‭ ‬to narzędzia przy pomocy,‭ ‬których można osiągnąć bardzo różne produkty finalne.‭
Polska jest dużym terytorialnie i ludnościowo państwem.‭ ‬Jest także państwem hojnie wyposażonym przez naturę.‭ ‬-‭ ‬Samowystarczalnym pod względem produkcji rolniczej,‭ ‬z wielkimi zasobami surowców energetycznych,‭ ‬złożami rud niemal wszystkich metali i innych minerałów.‭ ‬Jeden z wybitnych ekonomistów brytyjskich skonstatował kiedyś ze zdziwieniem,‭ ‬że w szeroko rozumianej Europie Zachodniej Polska jest właściwie jedynym państwem,‭ ‬które w warunkach pełnej autarkii‭ (‬szczelne zamknięcie granic‭) ‬mogłaby prawie normalnie egzystować.‭ ‬Pod warunkiem,‭ ‬dodał,‭ ‬że kierowaliby nim mężowie stanu.‭ ‬Jaka będzie Polska końca XXI wieku‭? ‬Powtarzam raz jeszcze:‭ ‬taka,‭ ‬na jaką sobie zapracujemy.‭ ‬Nie musi to być niestety Polska naszych marzeń.‭ ‬Polskę niszczyliśmy własnymi siłami już wielokrotnie,‭ ‬więc czemu by nie raz jeszcze‭? ‬-‭ ‬Polskę,‭ ‬w XV wieku czołowe mocarstwo europejskie,‭ ‬doprowadziliśmy w ciągu dwóch wieków do stanu bezmózgiego organizmu,‭ ‬który sąsiedzi mogli bez walki dzielić między siebie.‭ ‬Królestwo Kongresowe zdołała zniszczyć grupka młokosów pod wodzą jednego intelektualisty,‭ ‬Polskę Ludową‭ „‬młoda lewica październikowa‭” ‬z grupką starszych intelektualistów i jednym generałem.‭ ‬Niestety,‭ ‬przyszłość nie rysuje się w zbyt jasnych barwach.‭ ‬Jak pisze Andrzej Stasiuk‭ „‬Największym kłopotem Polski jest to,‭ ‬że ona sama siebie puści z torbami.‭ ‬I nie będzie do tego potrzebny żaden Żyd,‭ ‬tak,‭ ‬jak nie trzeba było żadnego rosyjskiego zamachu,‭ ‬żeby rozbić Polskę i urządzić jej małą wojnę domową‭” („‬Gazeta Wyborcza‭” ‬z‭ – ‬4.08.2013r.‭)
Ale bądźmy dobrej myśli‭ ‬-‭ ‬może jednak Polska doczeka się wreszcie męża stanu,‭ ‬jakiegoś polskiego Mannerheima,‭ ‬czy Atatürka,‭ ‬który zmusi nas do stania się wielkim narodem europejskim,‭ ‬a nie europejską papugą na skraju‭ ‬Zachodu.‭
25‭ ‬lat po transformacji ustrojowej‭ ‬-‭ ‬a to długi czas,‭ ‬nawet w wymiarze historycznym‭ ‬-‭ ‬wykorzystaliśmy nie zawsze pomyślnie:‭ ‬przywróciliśmy archaiczne wzorce kapitalizmu,‭ ‬przekazaliśmy większość majątku narodowego w obce ręce,‭ ‬wybraliśmy na strategicznego sojusznika Niemcy.‭ ‬Nie chodzi tu tylko o przypomnienie przeszłości,‭ ‬ale i trzeźwe,‭ ‬ekonomiczne kalkulacje.‭ ‬Niemcy to wielki ludnościowo‭ (‬80‭ ‬mln mieszkańców‭)‬,‭ ‬ale średni terytorialnie kraj,‭ ‬którego dobrobyt jest oparty na handlu zagranicznym i imporcie żywności i surowców z innych krajów‭ (‬handel zagraniczny to ponad‭ ‬50%‭ ‬niemieckiego PKB‭)‬.‭ ‬Nie trzeba być laureatem nagrody Nobla z dziedziny ekonomii,‭ ‬żeby wiedzieć,‭ ‬jakie z tym wiążą się zagrożenia.‭ ‬Nie tylko w przypadku wielkiej wojny,‭ ‬ale też innych zagrożeń,‭ ‬kryzysów ekonomicznych,‭ ‬czy nawet klęsk żywiołowych Niemcy mogą z dnia na dzień stać się głodnym olbrzymem.‭ ‬Olbrzymem niebezpiecznym także dla świata‭ (‬pokazały to już wydarzenia z lat‭ ‬1914-1918‭ ‬i‭ ‬1939-1945‭)‬.‭ ‬A w takim wypadku najwcześniej i największe konsekwencje poniesie jej peryferyjny sojusznik‭ ‬-‭ ‬Polska.‭
Polska jest dużym i bogatym państwem mogącym być samodzielnym podmiotem gospodarczym rozwijającym ożywione stosunki tak z zachodem,‭ ‬jak i ze wschodem.‭ ‬Za lat‭ ‬50‭ ‬czy‭ ‬100‭ ‬kraj ten może być bogatym,‭ ‬nie lękającym się przyszłości regionem Europy,‭ ‬ale może też pozostać „‬bantustanem”‬,‭ ‬regionem dostarczającym bogatszym sąsiadom tanią żywność,‭ ‬węgiel,‭ ‬miedź,‭ ‬a przede wszystkim nadwyżki siły roboczej ‬-‭ ‬bardzo cenionych,‭ ‬kulturalnych pracowników,‭ ‬uprawiających w Niemczech szparagi,‭ ‬zmywających naczynia,‭ ‬opiekujących się starcami.‭ ‬Podobnie Warmia i Mazury mogą być tyko zagłębiem turystycznym i producentem siły roboczej dla zachodu,‭ ‬a mogą być też bogatym regionem,‭ ‬którego filarem rozwoju będzie,‭ ‬obok turystyki i rolnictwa dobrze rozwinięty przemysł nie zagrażający środowisku.

JAN BURAKOWSKI

Zebrał – Mreck

DIABEŁ TKWI W SZCZEGÓŁACH

Podobny obraz

Różnica pomiędzy egzorcystą kościelnym,‭ ‬a świeckim polega na podejściu do psychiatrycznej sfery umysłu ludzkiego,‭ ‬w jego relacji do zdrowia psychicznego każdego człowieka.‭ ‬
Egzorcysta kościelny powiada,‭ ‬że to szatan.‭ ‬Natomiast świecki terapeuta,‭ ‬zajmuje się sferą jaźni spiętej w kilku energetycznych czakramach ludzkiego ciała.‭ ‬
Biosfera człowieka może być zakłócona różnymi czynnikami,‭ ‬a bioenergoterapeuci,‭ ‬radiesteci,‭ ‬spirytyści i hipnoterapeuci,‭ ‬tymi zaburzeniami się właśnie zajmują.‭ ‬
Kościół,‭ ‬demona przedstawia jako diabła,‭ ‬czyli antychrysta,‭ ‬a to nie jest takie oczywiste.‭
Tak zwane opętanie demoniczne i również te demagogiczne,‭ ‬polega na jednoczesnej i całkowitej blokadzie sześciu centrów energetycznych,‭ (‬czakramów‭)‬,‭ ‬powodującej całkowitą degradację systemu energetycznego.‭ ‬
Egzorcysta świecki jest w istocie terapeutą działającym na wyższych powłokach energetycznych związanych z umysłem,‭ ‬myślokształtami i emocjami.‭ ‬Wiara i bóg pomagają,‭ ‬ale tylko wówczas jeśli człowiek sam sobie pomoże.‭
Bóg i wiara równie dobrze mogą zaszkodzić,‭ ‬podobnie jak natura,‭ ‬z którą człowiek przegrywa,‭ ‬gdyż od niej się odrywa,‭ ‬niszcząc ją systematycznie wokół siebie.‭ ‬
Wiara w kościoły,‭ ‬systemy wiary,‭ ‬pośredników,‭ ‬kapłanów,‭ ‬rytuały,‭ ‬miejsca kultu itd.,‭ ‬itp.‭
Kult diabła,‭ ‬to satanizm,‭ ‬jest on produktem Kościoła katolickiego.‭ ‬Kościół oddala człowieka od natury,‭ ‬czyli tego wszystkiego,‭ ‬co w nas od niej pochodzi,‭ ‬zalecając autodestrukcję,‭ ‬jako drogę do zbawienia.‭ ‬
Dla analfabety nawet elementarz jest przedmiotem magicznym,‭ ‬a cud nie jest sprzeczny z naturą,‭ ‬tylko z tym,‭ ‬co o niej wiemy.‭ ‬
Cuda,‭ ‬owszem,‭ ‬się zdarzają,‭ ‬ale stoi za nimi zbieg materialnych okoliczności i własna twórcza inwencja.‭
Rzeźba,‭ ‬obraz,‭ ‬telewizor,‭ ‬a nawet żelazko,‭ ‬może promieniować i oddziaływać swoim wizerunkiem,‭ ‬ten wpływ można nazwać magią piękna,‭ ‬lub brzydoty,‭ ‬która również między nami ludźmi przepływa.‭ ‬
Zjawiska te mózg rozpoznaje,‭ ‬interpretuje i zapamiętuje,‭ ‬by się nimi posługiwać w odpowiednim i właściwym dla okoliczności czasie.‭ ‬W czasie zimowym,‭ ‬lub letnim na rozmaitych ziemskich i poza ziemskich szerokościach i długościach geograficznych.‭ ‬
Feromony tak potrafią.‭ ‬Żeby móc oddziaływać trzeba mieć zdolności wrodzone,‭ ‬których inna istota ludzka,‭ ‬z przyczyn rozmaitych jest ich pozbawiona.‭
Feromony występują u wszystkich w dzieciństwie.‭ ‬Dzieci widzą i czują więcej,‭ ‬widzą np.‭ ‬aurę.‭ ‬Z czasem,‭ ‬te zdolności u nich zanikają,‭ ‬bo nie są pielęgnowane.‭
Nasze umiejętności opierają się na nauce,‭ ‬którą czasami łykamy‭ ‬-‭ ‬psychotronika do nich również należy.‭ ‬
Od wielu,‭ ‬wielu,‭ ‬wielu lat,‭ ‬a nawet jeszcze dawniej wykorzystuje się różnorakie techniki i metody badawcze.‭ ‬Zalicza się do nich techniki medytacji,‭ ‬synchronizacji półkul mózgowych,‭ ‬aby móc zobaczyć aurę.‭ ‬Korzystać można też z wiedzy wielu ludzi związanych z psychotroniką.‭ ‬
Nieżyjący już mistrzowie przekazywali je swoim następcom podczas seansów spirytystycznych.‭ ‬Oczywistą oczywistością jest i ta oczywistość,‭ ‬że pewne procedury i ich składniki były z czasem udoskonalane.‭ ‬
Zaburzeń umysłu zwanych opętaniem,‭ ‬wbrew temu,‭ ‬co mówi Kościół,‭ ‬jest kilkadziesiąt,‭ ‬ale można je zmieścić w słynnej skądinąt główce od szpilki i zredukować do trzech.‭ ‬
Najlżejsze to tzw.‭ ‬zalarwienie astralne,‭ ‬najczęstsze to opętanie przez ducha osoby zmarłej i bardzo rzadkie,‭ ‬ale najcięższe,‭ ‬to opętanie demoniczne.‭
Nie można wyganiać ducha,‭ ‬mówiąc mu:‭ ‬idź precz szatanie,‭ ‬bo nic nie może odejść w niebyt.‭ ‬Duch nie pójdzie do nieba,‭ ‬bo to jest tylko przestrzeń kosmiczna.‭
Duchowi trzeba znaleźć miejsce w innym wymiarze,‭ ‬który istnieje tutaj,‭ ‬równolegle,‭ ‬lecz tylko nieliczni go widzą,‭ ‬ale tylko wówczas,‭ ‬gdy przymruży się powieki.‭ ‬
Miast mrużenia,‭ ‬można też użyć wahadeł radiestezyjnych,‭ ‬a także dzwonka o wysokim dźwięku.‭ ‬
W ważnych sprawach przydatne jest wahadło Ozyrysa.‭ ‬
W zabiegach tych nie stosuje się modlitwy,‭ ‬nie odmawia się wierszowanych regułek i nie‭   ‬wyręcza się ludźmi znanymi z religii,‭ ‬np.‭ ‬Jezusem,‭ ‬czy też jego Matką.‭
O pomoc można poprosić osoby zmarłe,‭ ‬które były znane za życia.‭
Tego rodzaju zabieg ma być neutralny i przyjazny dla pacjenta związany z jego życiowym doświadczeniem.‭ ‬
Za pomocą telepatii można przekazać wiele.‭ ‬Między komórkami telefonicznymi dzieje się podobnie,‭ ‬między komputerami w Internetowej sieci,‭ ‬również,‭ ‬za prawą tzw.‭ ‬rutera,‭ ‬ale to nie to samo,‭ ‬co przekaz telepatyczny.‭ ‬
W filmie‭ ‬/Zielona mila/,‭ ‬widać to jak na dłoni,‭ ‬ale nie wystarczy chcieć,‭ ‬trzeba umieć te cudowne rzecz robić.‭
Telepatyczny przekaz,‭ ‬to bezprzewodowy sygnał polecenia,‭ ‬który na tych samych falach nadawcy i odbiorcy dociera do aury i wówczas dopiero pomaga.‭ ‬
Innymi słowy,‭ ‬osoba opętana reaguje na biopole egzorcysty.‭ ‬Biopole jest samo w sobie magiczne,‭ ‬mają je wszyscy ludzie,‭ ‬zwierzęta i rośliny.‭ ‬Cała przyroda nim oddziałuje i oddycha.‭
Dlatego warto chodzić do lasu i od czasu do czasu umieć przytulić się do swego drzewa.‭ ‬Każdy telepatycznie je wyczuje tak jak wyczuje przyjaznego,‭ ‬lub wrogiego człowieka.‭ ‬
Po śmierci się nie zmieniamy,‭ ‬charakter mamy ten sam.‭
Jeśli więc mamy skłonności do alkoholizmu,‭ ‬gwałtów,‭ ‬narkomanii czy zabójstw,‭ ‬to nie możemy siebie realizować poza ciałem fizycznym,‭ ‬które opuściliśmy.‭
Aby je zrealizować,‭ ‬nasz duch musi wejść w ciało żyjącego człowieka.‭ ‬Sprzyjają mu takie okoliczności jak nagła śmierć bliskiej osoby,‭ ‬zabieg chirurgiczny w narkozie,‭ ‬stan zaćpania narkotycznego,‭ ‬upojenia alkoholowego,‭ ‬nagła utrata przytomności i gwałtowne wstrząsy psychiczne.‭ ‬
Trzeba zauważyć,‭ ‬że duch jest przyciągany przez osoby,‭ ‬o podobnym charakterze,‭ ‬bowiem podobne przyciąga podobne.‭
Możemy też ducha sami zaprosić.‭ ‬Gdy otaczamy szczególnym kultem pamięć osoby zmarłej,‭ ‬to wytwarzamy ładunek emocji,‭ ‬który w postaci energii wypływa z osoby żywej i przyciąga ducha osoby zmarłej.‭ ‬
Tym sposobem dochodzi czasami do opętania,‭ ‬zniewolenia i tego wszystkiego czego chcielibyśmy uniknąć.‭
Lubimy się upodabniać do innych osób i być kimś innym niż jesteśmy.‭ ‬Działamy niczym magnez i możemy się natknąć na duchowych wampirów,‭ ‬ściągając na siebie inną nie pasującą do nas aurę i jest wówczas kłopot.‭ ‬
Nie bez powodu stajemy się podobni do psa czy kota,‭ ‬którego przez lata u siebie chowamy.‭ ‬W małżeństwie jest podobnie,‭ ‬w polityce także.‭ ‬
Pewien polityk z dawnego ZChN,‭ ‬odpowiedź na każde zadane pytanie poprzedza wstępem:‭ ‬-‭ ‬/A bo to wina komuny…‭ ‬Albo, to komuna spowodowała,‭ ‬że jest to i tamto/.‭
To jest osobowość,‭ ‬u której funkcjonuje dość duże opętanie,‭ ‬dlatego że wypowiada się jednokierunkowo i to na podstawie tylko jednej obsesyjnej myśli.‭ ‬Cały jego świat obraca się wokół patologicznego nastawienia tylko do tej jednej sytuacji.
Podobnie jest z prezesem i jego przyboczną pisowską gwardią.‭ ‬
Opętanych polityków,‭ ‬jest niestety więcej.‭ ‬Nie jest tajemnicą,‭ ‬że występują oni w wielu formacjach politycznych.‭ ‬Ten syndrom dotyczy wielu postaci.‭ ‬Dotyczy on zwłaszcza osób o poglądach prokościelnych.‭ ‬
Wielu hierarchom kościelnym też przydałaby się pomoc egzorcysty.‭ ‬Daje się u nich zaobserwować osobowość upartą, o destrukcyjnym charakterze.‭ ‬U niektórych występują też objawy w postaci drżenia rąk i zmiany rysów twarzy.‭ ‬Nie będę wymieniał,‭ ‬bo można te odruchy zaobserwować.‭ ‬
Z punktu widzenia psychotroniki każda choroba ma przyczynę mentalną.‭ ‬Przyczyną mentalną np.‭ ‬choroby Parkinsona,‭ ‬jest chęć panowania,‭ ‬nad wszystkim i wszystkimi.‭ ‬
Przyczyną mentalną nowotworu jest pielęgnowanie złości i nienawiści,‭ ‬a odbytnica i jelito grube wiąże się z uwalnianiem dawnych wzorców.‭ ‬Rak kości,‭ ‬symbolizuje kościec,‭ ‬rdzeń osobowości itd.,‭ ‬itp.‭ ‬
Każdy fanatyzm może wskazywać na opętanie.‭ ‬Mogą też być zbiorowe zaburzenia energetyczne.‭ ‬Tutaj można dostrzec tzw.‭ ‬syndrom zalarwienia astralnego.‭ ‬Blokady,‭ ‬które są przenoszone poprzez atmosferę na ośrodki energetyczne i blokują komunikację między ludzką.‭
Dzieje się tak w niektórych podatnych gremiach i ludzkich zasobach.‭ ‬Przejawia się to w stanie ducha pojedynczego i zbiorowego,‭ ‬u podobnie myślących jednostek. Obecny suweren i jego partia ze swoim prezesem i ojcem T.,‭ ‬jest tego zjawiska znamiennym przypadkiem.‭
Jest to zadany przez kogoś jednego,‭ ‬pewien myślokształt,‭ ‬o określonej sile sprawczej.‭
Można podejrzewać,‭ ‬że w rozmaitych urzędowych gmachach jest dużo tego rodzaju śmieci energetycznych.‭ ‬Może ona powodować blokadę siły twórczej.‭ ‬Mogą one występować np.‭ ‬w bryle dachu,‭ ‬który się nie zamknie podczas deszczu.‭
Jeśli jest to kopuła,‭ ‬np.‭ ‬Watykanu,‭ ‬albo sejmowa,‭ ‬to promieniuje negatywną zielenią radiestezyjną i każdy zapomina,‭ ‬o czym myślał i po co tam przyszedł.‭ ‬
W sądach,‭ ‬więzieniach ich siła pochodzi od ludzi i wówczas resocjalizacja następuje wolno,‭ ‬albo stoi w miejscu.‭ ‬
W budynku sejmowym ta siła nieczysta pod dachem się gromadzi,‭ ‬ale żeby go przebudować trzeba zezwolenia,‭ ‬o które jeden polityk nie tak dawno się starał. Podobnie jest w przypadku PKiN.
Uproszczona klasyfikacja III stopni opętań wg Piotra Grudy:
Stopień i rodzaj opętania i jego objawy.
I.‭ ‬Zalarwienie astralne‭ (‬nie stanowi samodzielnej osobowości opętującej‭)  
II.‭ ‬Duch osoby zmarłej‭ (‬osobowy byt opętujący‭)
III.‭ ‬Opętanie demoniczne‭ (‬osobowy byt opętujący‭)
Blokada poszczególnych centrów energetycznych:‭
‬1.‭ ‬blokada instynktu samozachowawczego‭ (‬samouszkodzenia,‭ ‬myśli samobójcze‭)
‬2.‭ ‬blokada siły twórczej‭ (‬niszczenie zamiast tworzenia‭)
‬3.‭ ‬blokada siły woli‭ (‬bezwola‭)
‬4.‭ ‬zaburzenie kontaktów z osobami bliskimi‭ (‬zobojętnienie,‭ ‬ucieczka‭)‬,‭
‬5.‭ ‬brak komunikacji międzyludzkiej‭ (‬niezdolność‭ ‬słuchania i wyrażania swoich myśli‭)
‬6.‭ ‬zaburzenia zmysłów i parazmysłów‭ (‬słyszenie nieistniejących głosów,‭ ‬widzenie nieistniejących rzeczy,‭ ‬odczuwanie dziwnych smaków i zapachów‭)‬.
Nagła zmiana zainteresowań,‭ ‬słyszenie głosów,‭ ‬częściowa zmiana rysów twarzy lub koloru włosów,‭ ‬zmiana światopoglądu,‭ ‬porzucenie rodziny,‭ ‬stany amnezji,‭ ‬bezczynność i apatia,‭ ‬osłupienie katatoniczne,‭ ‬skłonność do notorycznych zabójstw,‭ ‬alkoholizm,‭ ‬narkomania.
Jednoczesne wystąpienie sześciu antycentrów,‭ ‬przeciwstawnych poszczególnym centrom energetycznym.‭ ‬Wytwarza się antyosobowość.‭ ‬Oprócz nasilenia objawów występujących przy opętaniu I i II stopnia pojawiają się:‭ ‬despotyzm,‭ ‬sadyzm psychiczny i fizyczny‭
(‬łamanie drzew,‭ ‬palenie kotów‭)‬,‭ ‬urojenia,‭ ‬mediumizm automatyczny‭ (‬mówienie cudzym głosem,‭ ‬nawet w nieznanym języku‭)‬.‭ ‬Objawy cielesne to:‭ ‬guzy z przerzutami,‭ ‬otwieranie się ran‭ (‬głębokich i cuchnących‭)‬,‭ ‬stany ropne,‭ ‬martwice wielonarządowe,‭ ‬wypadanie zębów,‭ ‬ślepota,‭ ‬bezdech,‭ ‬wywracanie gałek ocznych,‭ ‬sączenie się świeżej krwi z ust,‭ ‬drgawki.

Na podstawie opracowania‭ ‬-‭ ‬Włodzimierza Kusika.

Zebrał‭ ‬-‭ ‬Mreck

ŚWIAT JEST TRUJĄCY

Chloroza jest rezultatem bardzo częstego kontaktu skórnego z czynnikiem toksycznym, ale może być także spowodowana wchłanianiem takiego czynnika przez przewód pokarmowy lub drogą wziewną. Objawia się w jakiś czas od bezpośredniego kontaktu i może się utrzymywać wiele lat. Powodują ją ekotoksyny chlorowcopochodne.
Skórne objawy tego schorzenia obejmują trwałe wysypki, pokrzywki, krostowacenie, czyraki i zwiotczenie tkanek. Objawom dermatologicznym towarzyszą ból i osłabienie kończyn dolnych, oznaki niedowładu, zaburzenia pracy serca i układu wegetatywnego. Później następuje ciężka degeneracja wątroby (marskość lub martwica), bronchit, porażenie wielonerwowe, uszkodzenie nerek i śledziony. Z chorobą tą wiążą się też wielopostaciowe trwałe zmiany psychopatologiczne i neurologiczne. Przez dziesięciolecia objawy te, obserwowane u pracowników stykających się z chlorowcopochodnymi organicznymi (rozpuszczalnikami, herbicydami, pestycydami, wielochlorowanymi dwufenylami itp.), przypisywano alkoholizmowi.
Dioksyny należą do najsilniej działających trucizn; są rakotwórcze. Są to ekotoksyny chlorowcopochodne organiczne, obecne w środowisku wskutek działalności człowieka. Ponad 60 proc. dioksyn obecnych w biosferze Ziemi to uboczny produkt spalarni odpadów. Obecność dioksyn w „czystej ekologicznie” okolicy przypisuje się zaś zanieczyszczeniom środkami ochrony roślin. Blisko 95 proc. dziennej dawki dioksyn dostaje się do naszego organizmu wraz z pożywieniem. Ponieważ mają one zdolność do bioakumulacji w łańcuchu pokarmowym człowieka, są uważane za szczególnie groźny czynnik ryzyka ekologicznego. Przyjmowane w niskich dawkach wywołują zmiany osobowości, obniżają libido, są przyczyną obniżenia zdolności do rozmnażania.

http://doczz.pl/doc/683835/analityka-zanieczyszcze%C5%84-%C5%9Brodowiska

Zebrał – Mreck